Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
955 postów 505 komentarzy

Moje komentarze

  • Widocznie zaszły ku temu...
    ...ważne powody.
    Konrad Rękas – kandydat do Senatu
  • @Oscar 13:03:33
    "Nie jest tak źle jak autor pisze".

    To znaczy jak? Bo w swoim komentarzu nie odniósł się Pan w ogóle do treści artykułu.
    Minimalne zwycięstwo
  • @MacGregor 14:47:55
    Szanowny Panie - taki żart (także rysunkowy - proszę łaskawie zerknąć w komentowany tekst) był opublikowany i krąży sobie po sieci.

    Czy Pan go widział, czy nie widział, czy Pana śmieszy, czy nie - nie ma to najmniejszego nawet znaczenia.

    Żart takowy istnieje i dlatego został zacytowany. I tyle.
    Znacie ostatni kawał o BREXICIE?
  • @MacGregor 09:58:18
    Ale to nie ja wymyślam te kawały... Proszę zgłosić reklamację do twórców.
    Znacie ostatni kawał o BREXICIE?
  • @MacGregor 09:54:46
    Wie Pan co jest zabawne, a typowe? Że najpierw napisał Pan pierwszy komentarz, a komentowany tekst - przeczytał Pan ponad 9 godzin PÓŹNIEJ :)
    „Kongijskie ludobójstwo” – fejk prawoczłowieczyzmu
  • @Wican 08:21:38
    1. A jak jest o tym w tekście, który Pan komentuje? Oczywiście, że mamy do czynienia z anachronizmem.

    2. Niestety, nie do końca tak. A właściwie zupełnie inaczej Tę kategorię wymyślono właśnie po to, by DZIAŁAŁA WSTECZ - stąd była i jest używana PRAWNIE do ścigania zbrodniarzy wojennych oskarżanych właśnie o ludobójstwo.
    „Kongijskie ludobójstwo” – fejk prawoczłowieczyzmu
  • @Pedant 23:20:24
    A pisał tam, że "to było ludobójstwo"?
    „Kongijskie ludobójstwo” – fejk prawoczłowieczyzmu
  • @kimur 12:20:54
    W okresie Bitwy Warszawskiej Sawinkow zachowywał jednak łączność operacyjną z Wranglem, który mimo nader wstrzemięźliwych polskich gestów - nakazał podjęcie działań przeciw bolszewikom dla odciążenia frontu polskiego.

    Jeśli zaś chodzi o kwestie formalne - to przecież Sikorski, będąc w sytuacji poniekąd podobnej do Kołczaka odpowiadał zagranicznym partnerom dokładnie to samo, co admirał: że jest za współpracą, może podpisywać umowy, ale ostateczne decyzje i tak będą musiały PO WOJNIE zostać zatwierdzone przez legalną władzę ustawodawczą.

    Wybieg? Być może. Wymóg ustrojowy? Z pewnością.
    Jak przegrywamy Bitwę Warszawską
  • @kimur 06:40:49
    30 czerwca 1918r. powstał w Omsku na Syberii Rząd Tymczasowy. Od 18 listopada tegoż roku kierownictwo nad polityką białych objął admirał Aleksander Kołczak. Pojawiło się więc jedno centrum decyzyjne, z którym można było podjąć rozmowy nt. przyszłych stosunków polsko-rosyjskich. Były ku temu realne podstawy. Tuż po przejęciu władzy Kołczak przyjął delegację oficerów polskiej Piątej Dywizji płk. Czumy. Oświadczył im wówczas: "Polska powinna być niepodległa i zjednoczona. Dzięki swemu położeniu geograficznemu winna odegrać niepoślednią rolę w dziejach Słowiańszczyzny". Trzy dni później admirał powtórzył to samo delegatowi Polskiego Komitetu Wojskowego. Opowiedział się przy tym zdecydowanie za dostępem niepodległej Polski do morza.

    Życzliwość Kołczaka

    znalazła także bardziej oficjalny wyraz. 17 grudnia 1918r. rząd omski powołał Specjalny Komitet Przygotowawczy do Rozmów Pokojowych. Miał on wypracować propozycje rosyjskie na konferencję pokojową. Wśród innych problemów Komitet zajmował się m.in. sprawą polską. W dniu 4 stycznia 1919r. dyrektor II departamentu II Departamentu rosyjskiego MSZ Jazwickij przedstawił referat nt. Polski. Przywołał w nim deklarację rządu Lwowa jako podstawę regulacji wzajemnych stosunków: "Ten akt Rządu Tymczasowego dawał podstawy pod przyszłą niezależność Polski. Obecnie, pod koniec wojny, Polacy uzyskali uznanie swych praw do samodzielnego bytu państwowego także ze strony pozostałych sojuszników i bliski jest moment spełnienia ich wyśnionych marzeń o niepodległej i wolnej Polsce". Nieprawdą jest więc, że władze kołczakowskie kiedykolwiek kwestionowały niepodległość Rzeczypospolitej.

    Wspomniany referat twardo stawiał też sprawę zachodniej granicy Polski: "Należy nalegać na to, by terytoria Polski sięgały aż do brzegów Bałtyku i aby obejmowały te części Prus Wschodnich, które są rdzennie polskie." (Tezy "Referatu o kwestii Polskiej", punkt III). Zauważmy, że Rosja popierała nabytki terytorialne Polski, które faktycznie dokonały się dopiero po II wojnie światowej. Rozpatrując kwestię polskiego wybrzeża Rosjanie byli konsekwentni: "Powinniśmy poprzeć na Konferencji przyznanie Polsce dostępu do morza na północy z Gdańskiem lub nawet z Królewcem, wraz z przyłączeniem do Polski rdzennie słowiańskich ziem."

    Oczywiście nikt nam tu nie robił prezentów. Polityką rządzi interes. W tym przypadku - interes wspólny. Rosjanie zauważali: "W razie urzeczywistnienia tego projektu Polska nie dostanie się pod nieuniknioną w innym przypadku zależność ekonomiczną od Niemiec, a więc ściślejszy polityczny związek będzie nie do pomyślenia. Nowe państwo polskie będzie zmuszone do przezornego śledzenia każdego kroku Niemiec i będzie natężać wszystkie siły do obrony swych żywotnych interesów przed zakusami niemieckimi. Tym samym będzie ono spełniać rolę prawdziwego słowiańskiego państwa".
    Rzecz jasna najbardziej kontrowersyjną sprawą była jednak granica wschodnia. Propaganda piłsudczykowska kazała nam widzieć kołczakowców niemal na przedmieściach Warszawy. Tymczasem Rosjanie uznawali: "Przy określeniu granic Polski powinny być wzięte pod uwagę zarówno warunki strategiczne, jak i etnograficzne, czy ekonomiczne. (…) ze względu na nieuchronne przyłączenie zarówno do Polski, jak i do Rosji miejscowości z mieszaną ludnością - powinny zostać opracowane ustawy o prawach mniejszości".

    Tak więc rząd omski rozumiał konieczność odstępstw od zasady etnograficznej, jak i wynikających stąd ograniczeń. Była to podstawa do dalszych rozmów. Tych jednak nie podjęto. Ster polityki polskiej przesunął się z Paryża do Warszawy. Piłsudski zaś z białą Rosją rozmawiać nie chciał. Jeszcze kilka miesięcy później do Naczelnika Państwa apelował gen. Józef Haller "Spraw polskich na Syberii nie można bagatelizować, gdyż stosunek Polski do Rosji może się tam rozstrzygnąć, a Polska powinna mieć wpływ na przyszłość Rosji." Na próżno. Polska misja do Kołczaka nigdy nie wyruszyła. (...)

    Ludzie Piłsudskiego starali się także sparaliżować kontakty nawiązane przez Komitet Narodowy Polski z Rosyjską Radą Polityczną w Paryżu. Dmowski zaklinał: "Nie zapominajcie, że Rosja istnieje, że ignorować jej nie można, że jeśli pójdziemy na bezwzględną z nią walkę - dużo stracimy". Sabotaż naszej racji stanu jednak trwał i to pomimo oczywistych faktów.

    Już bowiem 9 kwietnia 1919r. w memoriale do Clemencau Rosyjska Rada Polityczna deklarowała: "1. Zaspokoić aspiracje narodowe Polski" i dalej "Rosja jest zainteresowana w utworzeniu silnej Polski. W tym celu żąda, by zostały do niej włączone wszystkie terytoria zaborów pruskiego i austriackiego, włącznie z Gdańskiem". Wbrew sugerowanym sympatiom pro-czeskim politycy rosyjscy opowiadali się także po polskiej stronie w konflikcie o Śląsk Cieszyński. Idąc za wskazówkami rządu omskiego Rosjanie domagali się przyłączenia do Rzeczypospolitej terenów aż po Jabłonków.

    Co do granicy wschodniej nawet piłsudczyk i socjalista Leon Wasilewski raportował: "Niektórzy politycy rosyjscy, np. Bachmatow [były ambasador w Waszyngtonie] gotowi by byli do ustępstw od zasady etnograficznej przy rozgraniczeniu z Polską, uwzględniając pewne poprawki o charakterze geograficzno-strategicznym". (Raport do Piłsudskiego z 3 kwietnia 1919r.).

    Rzecz jednak nie w dyskrecjonalnych rozmowach. Taką postawę Rosjanie deklarowali oficjalnie. 26 maja 1919r. Konferencja Pokojowa wysłała depeszę do Kołczaka precyzującą warunki uznania jego rządu. Jej punkt czwarty głosił: "Zostanie uznana niepodległość Polski i Finlandii oraz - gdyby sprawa granic i innych stosunków między tymi krajami nie została załatwiona w drodze porozumienia - sprawy te przekazane zostaną arbitrażowi Ligi Narodów". Nieprawdą jest więc, że w stosunkach z białą Rosjąnie moglibyśmy liczyć na udział i pomoc Zachodu. W odpowiedzi Kołczak stwierdził, iż rząd omski "jest powołany do potwierdzenia niepodległości Polski, proklamowanej przez rosyjski rząd tymczasowy w roku 1917, którego wszystkie zobowiązania i dekrety przejęliśmy. Ostateczne rozwiązanie sprawy granic między Polską a Rosją zostanie odroczone (…) aż do zebrania konstytuanty."

    Decydujący moment

    Z południa Rosji rozwijała się wówczas na Moskwę ofensywa kontrrewolucyjnej Armii Ochotniczej. Jej dowódca gen. Anton Denikin jeszcze w lipcu wysłał do Warszawy swego przedstawiciela, płk. Danilewskiego. Miał on jednak mniej szczęścia i powodzenia niż bolszewicy - nie został uznany. Operacje polskie na Białorusi stopniowo zwalniały tempa, o czym biali jeszcze nie wiedzieli. Dowodzący na tamtym terenie gen. Bredow w wywiadzie dla "Timesa" podkreślał, że traktuje Polaków jako sojuszników. Tymczasem 1 września 1919r. polskie Naczelne Dowództwo wydało rozkaz do Frontu Litewsko-Białoruskiego bezwględnie zakazujący podejmowania działań przeciwko Armii Czerwonej. W ślad za tym poszedł rozkaz do Komendy Naczelnej III Obszaru POW na Ukrainie z 12 września 1919r.: "5. Akcja czynna a) akcji czynnej wojskowej przeciwko bolszewikom, która mogłaby być pomocna wojskom Denikina - nie prowadzić; b) akcję czynną polityczną skierowaną przeciw Denikinowi należy prowadzić wyzyskując antagonizm ludu ukraińskiego, reakcyjność Denikina oraz proklamację niezależności Ukrainy".

    Tu leży klucz do zachowania Piłsudskiego. Dziś przyparci do muru wielbiciele Komendanta próbują usprawiedliwiać go rzekomą zimną kalkulacją, jaką miał przeprowadzić. Analizując jednak wypowiedzi Piłsudskiego z tego okresu trudno odnaleźć jej ślady. Znajdziemy za to megalomanię: "z Denikinem będę rozmawiał, gdy sam zajmę Moskwę!"; pogardę: "bandy Denikina"; wreszcie stare lewicowe skłonności: "nie ma z kim rozmawiać, bo Kołczak i Denikin to reakcjoniści". Przede wszystkim jednak Piłsudskim miotała jego pasja - ukrainofilia. Wyparcie Petlury przez Denikina Naczelnik uważał za osobistą niemal krzywdę i obrazę. Szykował się nawet wówczas do interwencji zbrojnej, u boku Ukraińców i bolszewików. Powstrzymał go jedynie telegram od Paderewskiego, który 23 września 1919r. ostrzegał: "W razie najmniejszego starcia z wojskami Denikina stosunki nasze z Ententą będą zerwane!" Tak oto dla mirażu ukraińskiego traciliśmy szansę pognębienia bolszewizmu. Mogliśmy odwrócić 70 lat historii. Mogliśmy - gdybyśmy realnie myśleli o Polsce.

    Właśnie wtedy najlepiej było widać upiorność naszych mrzonek. 20 września Denikin zajął Kursk i podszedł pod Orzeł. Był 300 km od Moskwy! Na froncie kijowskim korpus bolszewicki znalazł się w rejonie Mozyrza - Homla -Żytomierza, w kotle pomiędzy białogwardzistami, wojskiem polskim i petlurowcami. Dzieliło ich kilkadziesiąt kilometrów. Front jednak stał w miejscu. Bolszewicy wycofywali się w porządku, Mozyrz zaś znalazł się w rękach polskich dopiero w marcu 1920r. i w zupełnie innych warunkach.

    Tak to potem opisywał Denikin: "Rozpoczynając ofensywę w kierunku Kijowa miałem na uwadze połączenie rosyjskiej Armii Ochotniczej z polską. Połączenie to automatycznie uwolniłoby wojska polskie na froncie wschodnim i wszystkie wojska rosyjskie w kijowskim i noworosyjskim rejonie dla działania w kierunku północnym. Proponowałem polskiemu dowództwu, by poruszyło wojska tylko do górnego Dniepru, w ogólnym kierunku na Mozyrz. Tylko taka dywersja nie przedstawiała żadnej dla Polaków trudności, nie wymagała żadnych specjalnych ofiar i z pewnością kosztowałaby ich mniej krwi i spustoszeń niż przedsięwzięty potem "pochód kijowski" (…) Wzajemna współpraca jesienią 1919r. armii polskiej z armią ochotniczą groziła władzy sowieckiej rozbiciem i upadkiem". O sytuacji w worku mozyrskim rosyjski wódz pisał zaś: "Mijały miesiące, a Warszawa nie odpowiadała. Wojska w rejonie kijowskim znalazły się w trudnym położeniu. Wojska sowieckie przenosiły jedną dywizję po drugiej z frontu polskiego na nasz front, a Polacy nie ruszali z miejsca. Codziennie w Warszawie podawano ten sam, tragiczny dla Rosji i Armii Ochotniczej komunikat: Front Wschodni - spokój…"
    To nie Francja w 1939r., a Polska 20 lat wcześniej prowadziła prawdziwą "dziwną wojnę". Czy jednak w ogóle była to wojna?

    (...)Tu z reguły pojawia kolejne łgarstwo: świadomie nie pomogliśmy Denikinowi, gdyż jego roszczenia wobec Polski sięgały zbyt daleko. Sprawdźmy ten trop. W sierpniu 1919r. pod naciskiem aliantów i polskiego Sztabu do Denikina wyruszyły misje polskie: handlowa, pod kierunkiem Iwanowskiego, polityczna na czele z Franciszkiem Skąpskim (ze Stronnictwa Radykałów Polskich) oraz wojskowa z gen. Aleksandrem Karnickim. Nastawienie Polaków dobrze oddaje wyskok piłsudczyka, mjr. Przeździeckiego podczas powitalnego bankietu: "Dziwię się, że wy tak ubiegacie się o nasze łaski, nie wiadomo jeszcze przeciwko komu się zwrócimy!" Na pytanie płka Nolkena czy mówi to oficjalnie, Przeździecki palnął bez wahania: "Tak, bo ja mam polityczne pełnomocnictwa, a nie gen. Karnicki!" Wyrzucony przez Karnickiego na pysk major odgrażał się jeszcze: "Wrócę tu i moja linia zwycięży!" Podobne poglądy wyrażali zresztą i inni przedstawiciele piłsudczykowskiej lewicy. Jedyne poważne rozmowy odbywał z Denikinem sam Karnicki, niegdyś dowborczyk, rozumiejący rosyjskie realia. Negocjacje były jednak stale sabotowane, przede wszystkim przez wyciąganie sprawy ukraińskiej. 28 listopada Denikin pisał do Piłsudskiego: "Oto polska misja wojenna od dwóch z górą miesięcy wyjaśnia nasze wzajemne stosunki. Tymczasem nasze położenie na froncie staje się z dnia na dzień bardzo ciężkie. W tych warunkach, zdawałoby się, nie pora sprzeczać się o rekompensaty. Rosjanie będą dobrze pamiętać kto był ich przyjacielem".

    Wojska polskie znalazły się już w styczności z białogwardzistami pod Płoskirowem i Kamieńcem Podolskim. Wbrew stanowisku socjalistów Karnicki kontynuował rozmowy. Dzięki pośrednictwu misji brytyjskiej i jej szefa, gen. Holmana 30 listopada Denikin zadeklarował rezygnację ze wstępnych roszczeń do Podola i Wołynia, wyrażając przy tym zgodę na plebiscyt na terenach położonych między Rosją a Polską. Wódz Sił Zbrojnych Południa Rosji deklarację tę powtórzył również w grudniu. Wagę tego kroku dostrzegli bolszewicy. 11 grudnia ludowy komisarz spraw zagranicznych Cziczerin pisał do Mikaszewicz do Marchlewskiego: "Denikin zgadza się na zapłacenie Polsce za pomoc terytorium, nawet częścią Smoleńszczyzny" (chodziło oczywiście o obszar objęty referendum). Delegacja bolszewicka otrzymała polecenie przyjęcia wszystkich żądań terytorialnych Rzeczypospolitej, tak bardzo omawiano się naszego porozumienia z Denikinem. (...)

    6 stycznia 1920r. marszałek spotkał się z Borysem Sawinkowem, członkiem Rosyjskiej Rady Politycznej w Paryżu, niegdyś legendarnym terrorystą. W toku negocjacji Sawinkow opracował notę z propozycjami umowy z Polską: "2. Rosja rezygnuje z granicy roku 1914 (…) Polska - z granic 1772r. (…) Wzajemne rozgraniczenia oparte zostaną o poszanowanie praw narodów (…). 3. Tereny sporne - Litwa i Białoruś, zostaną poddane plebiscytowi pod następującymi warunkami: a) trwały i demokratyczny rząd rosyjski zasiądzie w Moskwie; b) plebiscyt odbędzie się pod kontrolą komisji międzynarodowej; c) po stronie polskiej zostaną sformowane oddziały rosyjskie do walki z bolszewikami. 4. W zamian za te tereny Wołynia i Podola, które pozostaną przy Rosji Polacy dostaną odpowiednie odszkodowania, jak również możliwe jest dokonywanie korekt granicznych." Postanowienia te spotkały się z akceptacją tak rady Politycznej, jak i Denikina. Do Armii Ochotniczej wyruszył towarzysz Sawinkowa - Czajkowski, do Paryża zaś wyjechał doradca Piłusdskiego, ppłk. Wędziagolski. 1 marca 1920r. na mocy porozumienia w Sołodkowicach na stronę polską przeszedł białogwardyjski korpus gen. Bredowa. 7 lipca rozpoczęto formowanie Specjalnego Korpusu Rosyjskiego - Rosyjskiej Narodowej Armii Ochorniczej pod dowództwem gen. Głazenappa, a następnie gen. Peremykina. W tym czasie działający już wcześniej w Warszawie rosyjski Komitet Ewakuacyjny przekształcił się w Rosyjski Komitet Polityczny. Na porozumienie życzliwie zapatrywał się też nowy rosyjski rząd gen. Wrangla funkcjonujący od 9 kwietnia na Krymie. Już 15 kwietnia szef MSZ Struve zwracał się do rządu polskiego z propozycją nawiązania kontaktów, zawarcia porozumienia o przyjaźni i współpracy oraz rozwiązania wszystkich spraw spornych.

    Niestety, ciągle nie umieliśmy wyciągać oczywistych wniosków. Rząd polski zajął się notą Sawinkowa dopiero 10 lipca 1920r. Polska Rada Obrony Państwa dopiero 1 sierpnia wydawała oświadczenie, że Rzeczpospolita nie prowadzi wojny z Rosją, a z bolszewizmem. Po półtora roku walk!
    Jak przegrywamy Bitwę Warszawską
  • @mac 17:29:24
    Powinna, acz niekoniecznie z tego akurat powodu.
    „Tym, co mają słabe serce…!”
  • Kolaboracja
    Kolaboracja = współpraca. O czym tu dyskutować?

    Problem nie polega na kolaboracji, tylko na niepotrzebnie emocjonalnym stosunku do tego słowa. Oczywiście, że BŚ NSZ kolaborowała z Niemcami, kwestionowanie tego jest niepoważne.

    Tylko niby co w tym było złego w ówczesnej sytuacji i kontekście?
    „Tym, co mają słabe serce…!”
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:10:16
    "Mam tego bałwana, tego mużyka, nazywać na pan i na dobitek pakować politologię w ten tępy łeb!"...
    Naród czy król?
  • @Jezza 21:05:26
    Oczywiście, kapitalizm korporacyjny ma bezwzględną przewagę nie tylko nad pracą, ale także nad małą i średnią przedsiębiorczością.
    Gdzie są wyższe podatki: w Polsce czy Wielkiej Brytanii?
  • @władek 19:29:36
    "co już stanowi koszmar każdego księgowego (ale nie Pana Rękasa!)".

    Koszmar - nie. Raczej... zajęcie.
    Gdzie są wyższe podatki: w Polsce czy Wielkiej Brytanii?
  • By nie tracić czasu
    W przeciwieństwie do wielu tu obecnych nie chciałbym pisać w komentarzach o sobie - dla porządku tylko zaznaczam, że jeśli ktoś jest niegrzeczny, nieuprzejmy, agresywny i wyraźnie umysłowo upośledzony, to oszczędzi sobie czasu nie zwracając się do mnie bezpośrednio, bo i tak zostanie zignorowany.

    Można od razu udać się wyrywać muchom nóżki czy co tam kto robi w czasie wolnym od wypisywania stukniętych komentarzy.

    Z kulturą, spokojnie i przynajmniej starając się myśleć - albo wcale. Takie są tu zasady rozmowy.
    Gdzie są wyższe podatki: w Polsce czy Wielkiej Brytanii?
  • @interesariusz z PL 16:59:39
    Nawet Pan nie wie jak mnie ucieszył biorąc to do siebie.

    A nie wyglądał Pan na takiego, co załapie...
    Gdzie są wyższe podatki: w Polsce czy Wielkiej Brytanii?
  • Komentatorom z Krainy Oz
    - Strachu! - zapytała Dorotka - Ale jak ty możesz żyć, skoro nie masz mózgu?

    - A ja nawet komentarze na Neonie piszę! - pochwalił się Strach na Wróble.
    Gdzie są wyższe podatki: w Polsce czy Wielkiej Brytanii?
  • @MacGregor 10:52:05
    Och, wie Pan... Jak u Irvinga - T.(ypowy) S.(mutas).

    A poza tym - to pewnie lenistwo. Wie Pan zapewne, że łatwiej i przyjemniej być pesymistą. Dzięki temu częściej ma się rację...
    Sto lat za murzynami
  • Wynajem mieszkań
    Proszę uprzejmie, Aberdeen, Miasto z Granitu, ośrodek szkockiego przemysłu naftowego, uchodzące za drugie pod względem cen po Edynburgu. Mieszkania 3-pokojowe (2 bedrooms) z czynszami pomiędzy £450 - £500 miesięcznie - liczba ofert: 56.

    https://www.rightmove.co.uk/property-to-rent/find.html?locationIdentifier=REGION%5E4&maxBedrooms=2&minBedrooms=2&maxPrice=500&sortType=1&propertyTypes=flat&primaryDisplayPropertyType=flats&mustHave=&dontShow=&furnishTypes=&keywords=

    A chamstwo i nieuprzejmość nie zastąpią ani faktów, ani umiejętności dyskusji.
    Sto lat za murzynami
  • @Jezza 20:01:41
    Powtórzę - miasta są różne. Owszem, można mieszkać w takim, w którym 2-bedrooms jest po £800. A można w takim, w którym jest po £450. Odkrył Pan w UK nakaz zamieszkania?

    O transporcie - a przeczytał Pan uważnie co jest w tekście?

    Edukacja - to niech Pan wyśle dzieci do Szkocji, nie będzie Pan płacić za studia. To jest wciąż (niestety) to samo państwo, co Anglia. Wielu Anglików tak robi.

    I proszę się oduczyć pisania do mnie per ty, jeśli chce Pan robić to ponownie.
    Sto lat za murzynami

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30