Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
743 posty 333 komentarze

Armenia na rozdrożu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

- Nie sądzę, żeby Armenia mogła przystąpić do Unii Celnej, ani jutro, ani pojutrze – wypalił prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka.

 

Tymczasem ormiański prezydent Serż Sarkisjan próbował sondować w strukturach europejskich możliwość powrotu do taktyki zbliżenia z Brukselą, przerwanej deklaracją o rezygnacji z aspiracji do zawarcia układu stowarzyszeniowego z UE podczas listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.

 

Łukaszenka  postanowił ochłodzić nieco atmosferę w stosunkach z Erewaniem, choć jednocześnie zapewnił, że na spotkaniu UC w Mińsku sprawa akcesji nowych państw będzie omawiana, możliwe jest też podpisanie listu intencyjnego z władzami Armenii. Baćka podkreślił jednak przy tym, że proces włączania państwa ormiańskiego do Unii może potrwać nawet ponad rok i jest warunkowany spełnieniem przez Erewań wszystkich kryteriów.

 

Białoruski przywódca nie po raz pierwszy odróżnił się więc od swego rosyjskiego kolegi, który przecież otworzył Ormianom szeroko drzwi do UC, a nawet – jak już opisywaliśmy – wręcz ich w nie wepchnął, strasząc zbliżeniem z Azerbejdżanem. Pokazanie, że Unia Celna to partia na tyle atrakcyjna, że należy o nią zabiegać to także rodzaj kary dla Armenii, za zbyt długie kokietowanie UE. Że nie jest to zresztą tendencja całkowicie wygasła – świadczy obecność  Sarkisjana  na pogrzebie  Wilfrieda Martnesa, którą to okazję ormiański prezydent starał się wykorzystać do nieformalnych rozmów z przywódcami Europejskiej Partii Ludowej. Erewań chętnie zostawiłby więc sobie furtkę także na Zachód – co Łukaszenka trafnie wyłapuje, strasząc Ormian zostaniem na lodzie, poza oboma blokami polityczno-gsopodarczymi, a więc de facto sam na sam z Turcją i Azerbejdżanem. To zaś stanowi ormiański koszmar geopolityczny, na który żaden tamtejszy przywódca nie może sobie pozwolić.

 

Mińsk pozostaje hamulcowym rozszerzenia UC także z partykularnych powodów. Po pierwsze – bo wejście do wspólnego obszaru gospodarczego Armenii, ale także Tadżykistanu i Kirgistanu nie wiele wniesie jeśli chodzi o rozszerzenie rynku dla białoruskich towarów, rozproszy natomiast wsparcie i zainteresowanie inwestycyjne ze strony Rosji. Obroty handlowe między Białorusią a Armenią to zaledwie 1 mld dolarów w 2012 r. (dla porównania – z Rosją 45 mld, a z Kazachstanem 24 mld dolarów). Głównym towarem ekspertowym Armenii pozostają zatem... Ormianie, a Białorusini korzystają z okazji by zaznaczyć, że ich chata z kraja.

 

Konrad Rękas

Zapraszam też naGeopolityka.org

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031