Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
727 postów 324 komentarze

To nie ich ręka!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

- Nigdy do niczego się nie przyznawaj. Znajdą pieniądze w twoich spodniach, mów, że pożyczone spodnie. A jak cię złapią za rękę, mów, że nie twoja!

 

 

Tak uczył w „Młodych Wilkach” bardziej doświadczony gangster debiutującego adepta. Lekcję tę wzięli sobie do serca liderzy Marszu Niepodległości, decydując się iść w zaparte w sprawie zajść 11 listopada.

 

Z jednej strony można ich do pewnego stopnia zrozumieć. Wyczyny prezenterów na czele z  Piotrem Kraśko w rozmowie z  Arturem Zawiszą  oraz  Agnieszką Gozdyrą  umoralniającą  Krzysztofa Bosaka  -burzą wszelkie wysiłki polskich kadr pedagogicznych, sprowadzają się bowiem do frazy„ucz się, ucz, bo pójdziesz do telewizji pracować!”. W tej atmosferze nawet gdyby przywódcy Ruchu Narodowego faktycznie mieli coś do powiedzenia – to i tak nie mielibyśmy najmniejszych szans tego usłyszeć, tak zgodny i zdeterminowany jest jazgot ze strony publikatorów. Paradoksalnie, w tym można upatrywać pewnej szansy dla organizatorów MN, by choć częściowo udało im się zatrzeć marne zewnętrzne wrażenie obchodów. Czego jak czego bowiem, ale fałszywej pompy nasz naród nie lubi (w zbyt dużych dawkach), a szczególnie wyraźne przykłady hipokryzji i kabotyństwa szybko są wyłapywane i dotkliwie wyśmiewane.  „Martyrologia Tęczy”  jest tego dobitnym przykładem i za chwilę nie znajdujący umiaru w opłakiwaniu tej konstrukcji i wymuszaniu na Polakach zbiorowego poczucia winy za łatwopalność instalacji – boleśnie się o tym mogą przekonać. Są bowiem i śmieszni, i niestrawni nawet dla dojrzałych emocjonalnie osób, nie pochwalających generalnie zabaw zapałkami na imprezach masowych.

 

Czytelne jest też deklarowane rozczarowanie wierchuszki RN tym, że  nic, ale to literalnie nic z tego, o czym mówiono w trakcie Marszu, czy podczas imprez towarzyszących (jak choćby nieźle pomyślany i fatalnie „sprzedany” anty-szczyt klimatyczny) – nie przebiło się nie tylko do opinii publicznej, ale chyba też do uczestników.  Nie tylko, że spora ich część już na Agrykolę nie dotarła, ale również ze względu na fakt, że skutecznie podkręcana przez establishmentowe media atmosfera i buzująca adrenalina w końcu dały znać o sobie, więc czy mówiono o Wielkiej Polsce, czy opowiadano kawały o Gąsce Balbince – skutek w zasadzie był identyczny. Że było to ważne, by coś powiedzieć – liderzy RN tym razem chyba wiedzieli, zresztą właśnie ich deklaracje sprzed roku dały w końcu motor do rocznego działania środowiska, a dwa lata temu – wobec zadym i takiego samego jazgotu mediów już dojrzałą inicjatywę na 12 miesięcy wstrzymano. Teraz stracono okazję na przedstawienie może nie programu, ale przynajmniej głównych haseł Ruchu, który tym samym okazał się wyłącznie „skrajny” i „radykalny”, co może się podobać części uczestniczącej młodzieży, nie spełnia chyba jednak wszystkich ambicji przynajmniej niektórych wodzów tego środowiska.

 

Wreszcie koordynatorzy Ruchu mogą czuć się zobligowani, żeby za nic nie przepraszać i do niczego się nie przyznawać – bo tak się po prostu w Polsce nie robi (by przypomnieć tylko  Andrzeja Leppera, który po okazaniu mu zdjęć wychłostanego przez zwolenników Samoobrony nieuczciwego zarządcy gospodarstwa w Kobylnicy podrapał się z namysłem po brodzie i rzucił „ja tam nie wiem...a może sam się tak pobił?”). W naszym kraju w polityce się nie przeprasza, nie podaje do dymisji, a nawet jak ktoś gdzieś półgębkiem wyraża ubolewanie – to i tak nikt nie zwraca uwagi, bo wiadomo, że nieszczerze. W grę zresztą wchodzą kwestie konkretne – ewentualne kary, obciążenia finansowe, odszkodowania – szefowie RN po prostu więc liczą czy nadmiar szlachetnej prawdomówności im się kalkuje, zwłaszcza, że finansowe zaplecze całego przedsięwzięcia wydaje się nieskore do uiszczania akurat takich rachunków.

 

Jest jednak jeszcze jeden aspekt, który nie pozwala przejść bezrefleksyjnie obok dziecinnych wykrętów Zawiszy,  Tumanowiczai spółki, że nie ma w zasadzie żadnego związku między ich spacerowaniem po Warszawie, a tym, że coś tam się ponoć zajęło koło jakiejś ambasady. I nie chodzi nawet o to, że gdyby na przeciętnym weselu ktoś, nawet przygodny, dał w mordę sąsiadowi, to gospodarz i pan młody zapewne czuliby się w obowiązku złożyć przeprosiny. Widać liderów Marszu wychowywano jakoś inaczej, stąd może zwyczajnie po ludzku nie rozumieją co w tym przypadku oznacza słowo odpowiedzialność. Bardziej martwi  brak świadomości politycznej i rozumienia konsekwencji swych działań i zaniechań.  I jest to obawa najbardziej optymistyczna dla polityków RN. Jeszcze prawdopodobniejsze jest bowiem to, że wiedzą oni doskonale co narobili i dalej robią, tylko nie chcą, albo nie potrafią wybrnąć z sytuacji.

 

Wydaje się bowiem, że w szaleństwie pohukiwań Kraśki i Gozdyry, w kwiatkach składanych przez  Górniak  na trupie Tęczy – jest metoda. Nie chodziło tylko o sprowokowanie burd 11 listopada.   Ta prowokacja trwa dalej. A jest bardzo prosta – agresja i głupota skierowane teraz przeciw „maszerującym” ma wyrwać z nich stwierdzenie „tak, k...a podpaliliśmy! I znowu coś zjaramy, wam złodzieje na złość!”. I nawet jeśli wcześniejsze działania faktycznie były dziełami zleconymi przez władze (czego niestety w żaden sposób nie można być pewnym), to faktycznie, następnym razem liczba chętnych do zrobienia na złość „Polsatowi”, GW i rządowi – tylko wzrośnie. A  z tak łatwym i przewidywalnym „przeciwnikiem” to już naprawdę będzie można zrobić wszystko.

 

Tymczasem liderzy RN nie robią nic – a pod naciskiem publikatorów ich zwolennicy się burzą, eskalując m.in. nastroje antyrosyjskie. I to, że w oficjalnych wystąpieniach np. kol. Zawisza jak na siebie mówi niemal sensownie na temat postulowanej polityki zagranicznej i stosunków ze Wschodem – to i tak nijak nie przekłada się to na głośne odczucia zwolenników Marszu. Tak jak płonąca budka przykryła przemówienia z Agrykoli, tak teraz krzyk, że „przecież zabory, Katyń, okupacja, komuna no i Smoleńsk”... nie pozwala usłyszeć innego stanowiska władz Ruchu. Zwłaszcza – że wciąż go odpowiednio wyartykułowanego nie ma. Paradoksalnie znowu – to Kraśko powtarzający do znudzenia w rozmowie z Zawiszą nieszczęsne „zabory-Katyń- Smoleńsk” (które miały przecież jakoś tam wyjaśnić nastawienie do Rosji, a niekoniecznie je usprawiedliwić) podrzucił nutę do powtarzania przez fanów RN.

 

No dobrze więc – zapaleńcy znowu dają się wypuścić, ale czy to wystarcza, by krytykować kierownictwo RN i organizatorów MN, tak, jak uczyniła to choćby Redakcja Konserwatyzm.pl zarzucając spóźnioną i niedostateczną reakcję na zajścia pod ambasadą? Czy nie jest to przesada, zaraz wypunktowana przez innych sympatyków Marszu mówiących „no tak, ale my faktycznie nie podpaliliśmy, nie chcemy zaogniać, no nie czepiajcie się...!”. Otóż nie, czepić się niestety trzeba, bo nie reagując odpowiednio (najlepiej jeszcze na Agrykoli) i nie składając jak najszybciej jasnej deklaracji przynajmniej w sprawie samych zajść, jeśli nie przy okazji w ogóle relacji z Rosją – Ruch Narodowy udowadnia, że faktycznie na odcinku wschodnim nie przewiduje istotnych zmian polityki RP, a zatem faktycznie, tak jak ostrzegaliśmy - jest po prostu  kolejną formacją centroprawicy,  tyle że radykalną w formie, pozbawioną refleksji geopolitycznej, a na swych szczytach, podszytą także  neokonstwem, czyli serwilizmem wobec USA i Izraela. Ponadto zaś – że jest formacją w istocie niesterowalną, której  liderzy zamiast wskazywać kierunek, dyktować cele i program – ulegają emocjom i naciskom słabo uświadomionych nawet nie mas, ale grupek czy wręcz jednostek.

 

- Nie przeprosimy „Ruskich”, bo się od nas odwrócą ci, co ich nie lubią. A jeszcze PiS to wykorzysta, nie dość, że nas wyśmieje, to już na pewno na listy nie wpuści – kalkują zapewne nieszczęśni liderzy „neo-endecji”. - Nie skrytykujemy chuligaństwa, no bo przecież to jest ta mniejszość, która ma nam dać te przynajmniej 5 proc. - dodają w duchu „maszerujący” przywódcy.- Zwalmy wszystko na prowokatorów, bo w to każdy na „prawicy” uwierzy i już się lepiej w ogóle nie wychylajmy... – myślą. To już nawet nie chodzi, że kierunek myślenia i działania jest stricte nie-endecki, tylko już nawet sama metoda nie ma nic wspólnego z  Dmowskim, czy nawet przedwojennymi ONR-owcami.  Zamiast uczyć, wychowywać – a przede wszystkim KIEROWAĆ nazywający się dziś narodowcami dają się prowadzać i powodować już to prowokacjom, już to wyjątkowo opornym na myślenie i dyscyplinę elementom własnego obozu.

 

Pewnie, za chwilę zapewne spróbują zracjonalizować całą sytuację. Zaczną mrugać, że oni tak celowo, że to tak twardzielsko miało wyjść, że „ale tym pedałom i Ruskim pokazali!”. Tylko z prawdziwym racjonalizmem, nacjonalizmem ani z prawdą - nie będzie to miało nic wspólnego. Na Marszu miał być porządek, organizatorzy chcieli i starali się go utrzymać i źli są zdaje się głównie na siebie, że to się nie udało. „Ale jak to mieliśmy zrobić! Ale to daleko było! Ale policji powinno być więcej!” - dziś te oświadczenia brzmią pół żałośnie, pół śmiesznie. A już zupełnie smutne jest to, że szumnie się nazywająca Rada Decyzyjna Ruchu jak się okazuje decydować może co najwyżej o zgodzie na cichy dyktat już to policyjnego prowokatora, już to ciemniaka z własnych szeregów, wyżywającego się w internecie, że „słusznie Ruskim za Katyń i Smoleńsk odpłacono”. Tak, panowie, słusznie kierujecie się zasadą „wołaj, że nie twoja ręka”. Bo przecież to nie wy tym wszystkim sterujecie. To wami sterują.

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • ?
    A czy pan jest lub był zaangażowany w pracy z polską młodzieżą narodową z Brygad ONR-u? Czy prowadził pan lub zamierza taką pracę u podstaw z nimi prowadzić?
  • @night rat 09:38:30
    "ale specjalnie ma wydać oświadczenie?" - a czemu nie?

    " doły raczej nie są za" - i o tym m.in. jest ten tekst.
  • @Paweł Tonderski 10:47:38
    A to ja nimi kieruję albo do takiego kierownictwa aspiruję?
  • Panie Konradzie
    Rozumiem troskę o skręt w neokoństwo RN, o niebezpieczne przewodzenie filosemickich, antyradzieckich radykałów (pozorna sprzeczność?). Podzielam pańskie obawy bo to stara metoda sbecji która pochody przejmowała przez najgłośniejszych agentów z czoła kolumny. Proszę raczej pisać dlaczego Zawisza nie, dlaczego Winnicki nie. Inaczej ja napiszę dlaczego Marsz Niepodległości tak i RN tak. To zaś będzie zbyt rewolucyjne nawet jak na obecny zarząd RN.
    Generalnie to czepia się Pan RN jak odrzucony kochanek co mnie irytuje. Ważne jest dlaczego zamaskowani wtargnęli do kolumny marszowej, dlaczego owi zamaskowani zaatakowali ambasadę i pedalski pomnik na placu zbawiciela. Ważne jest dlaczego ratusz zdelegalizował marsz, dlaczego on dalej szedł. Dlaczego Kaczyński czmychnął do Krakowa, dlaczego Tusk mimo to przywołuje winę PIS zajść w Warszawie. To są rzeczy od których należało wyjść a nie rozpisywać się nad wtórnymi próbami sakralizacji przypalonej tęczy i demonizacji RN przez lewactwo. Ta metoda na głoda robi tylko zamieszanie u czytelników. Skoro Pan potępia czynowników RN to niech Pan konsekwentnie broni pedałów i jednoznacznie opowie się za sodomią, eutanazją i że w ogóle w Polsce trzeba wszystko zburzyć, zaorać, zasadzić pomidory.
  • Myśleć trzeba!
    Upierdliwie przydługi tekst na bazie celowo i totalnie sfałszowanej tezy. Gdyż to NIE liderzy Marszu Niepodległości uskuteczniają lekcję nieprzyznawania się do gangsterskich uczynków, tylko administarcja wadzy ludowej, która zorganizowała i kontrolowała zajścia (za które – z mrugnięciem oka - przeprosiła Rosjan, zamiast Polaków).
    Przecież, poza czepianiem się do idącego w oddali Marszu patriotów, akcje adeptów wadzy ludowej są bardziej znane z haniebnych procesów sądowych, choćby gangsterów takiego rozmiaru jak Kiszczak i Jaruzelski, itp. Złapani za rękę, zawsze mówia, że to nie moja!
  • @norwid 18:37:12
    Nie bardzo rozumiem jak Panu wychodzi taki proces wnioskowania: "skoro się krytykuje kierownictwo RN, to należy bronił pedałów". Niby czemu? Jakie mam zastrzeżenia do prowadzących Marsz napisałem przecież wyraźnie i jest to ostatnio mój trzeci tekst na temat tej inicjatywy, skądinąd ciekawej. Dziś zresztą Stowarzyszenie MN wydało wreszcie długo oczekiwane oświadczenie, nawet nie złe w treści, szkoda tylko, że spóźnione.
  • @Skanderbeg 09:49:23
    Po pierwsze z nieznajomymi jestem z zasady na Pan, wiek nie ma tu nic do rzeczy.

    Po drugie - co mają do rzeczy "moje dokonania"? Czy żeby analizować czyjeś działania należy się opowiadać jakimś konkretnym zaświadczeniem?

    Po trzecie - radykalizmu W CZYM potrzeba? Radykalnych poglądów? No ale jakich? Bo jeśli radykalnych działań - to w jakim celu, a ponadto co niby radykalnego wydarzyło się podczas tegorocznego Marszu?
  • @chart
    Szanowny Panie charcie. Generalnie ma Pan rację.

    W tym roku, niestety, w Marszu nie uczestniczyłem. Przedtem stałem w miejscu gdzie "rządził" dr Sendecki.
    W pierwszych komentarzach swoich pod dyskusjami o tegorocznym Marszu z uśmiechem opowiadających blogerów o dzielności napastników na polską budkę pod rosyjską ambasadą i obrzuceniem jej terenu racami, pisałem że pan Winnicki powinien następnego dnia osobiście ambasadora Rosji za to przeprosić ... chociaż uważam, że wiele wskazuje na to, że wypad na tę budkę zorganizował ktoś będący pod wpływem tajnych służb Rosji, bo na tym incydencie najwięcej zyskała propaganda jej władz.

    Skądinąd straż Marszu jest winna, bo zamaskowanych ludzi powinna natychmiast spośród maszerujących wyrzucać, tak robiliśmy rok temu pod Dmowskim.

    Pozdrawiam i zapraszam do mojej notki.
    Wiktor Kobyliński

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031