Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
743 posty 333 komentarze

Sprawa polska na Wschodzie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Strach być Polakiem... na Wschodzie.

 

 

Miarą upadku polityki zagranicznej III RP nie są nawet westchnienia naszych rodaków ze Wschodu powtarzających, że Warszawa o nich zapomniała. Jeszcze bardziej ponure wrażenie robią powtarzane często prośby: „tylko wy tam w kraju nic lepiej o nas już nie mówcie! Bo nas tu wymordują...”

 

Kolejne rządy doprowadziły do sytuacji, w której Polak na Wschodzie już niemal modli się, żeby żadne licho nie przyniosło do jego kraju zamieszkania żadnego polityka z III Rzeczypospolitej. Byle tylko o nas sobie nie przypomnieli... - mruczą rzesze naszych rodaków i niestety trzeba je doskonale rozumieć. Przykłady można mnożyć w nieskończoność: mniejszość polska na Białorusi poświęcona dla misji „obalania  Łukaszenki” i „demokratyzacji” tego państwa. Mniejszość polska na Litwie poświęcono dla „strategicznego partnerstwa z Litwą”, mniejszość na Łotwie – żeby jej obrona nie przypominała ochrony prześladowanych przez łotewskich szowinistów Rosjan. Mniejszość w Mołdawii – zapomniano, bo wcale nie spieszno jej do Unii Europejskiej i obawia się szowinizmu rumuńskiego. Wreszcie Polacy na Ukrainie, choć szczególnie liczni – są całkowicie pomijani przy kolejnych wygibasach dyplomacji z Polski.

 

Choć to, że niewiele mówi się dziś o naszych na Żytomierszczyźnie i Podolu – to chyba rzeczywiście dobrze. Jednostronne zaangażowanie ministra  Sikorskiego  i rządu RP w popieranie Euromajdanu całkowicie zdezawuowało polskość w oczach Ukraińców nie sprzyjających banderowcom, nie mówiąc o Rosjanach z Małorosji i Krymu. Z drugiej strony – jak widać z szeregu deklaracji i przykładów, na życzliwość drugiej strony bynajmniej nie mamy co liczyć. Nawet bowiem jeśli przedstawiciel Swobody czy Prawego Sektora z życzliwą pobłażliwością uśmiechnie się do gościa z Polski, o tyle Polak mieszkający na Ukrainie to tylko „obcy”, „potencjalna V kolumna”, czynnik niepewny, do asymilacji lub wypędzenia.

 

Nawet wątpliwa dziś stabilizacja rządów oligarchiczno-szowinistycznych na Ukrainie nie będzie zresztą bynajmniej spełnieniem środowisk polskich wciąż skażonych ukąszeniem  Giedroycia  i  Mieroszewskiego. Nikt w Europie Środkowej i Wschodniej nie potrzebuje „światłego polskiego przywództwa w drodze do Europy”, które ciągle się niektórym marzy. Śmieszność tych polskich kompleksów można było odczuć już po 1989 r., gdy polski handlarz kłócił się czeskim celnikiem i niemieckim pogranicznikiem, drąc się „ty niewdzięczny Pepiku, ja ci komunizm obaliłem, mur przewróciłem ty Szwabie wredny!” - a nasi sąsiedzi mający bardziej realistyczny, czy w każdym razie autocentryczny ogląd sytuacji, stukali się tylko w czoła. Politycy z Polski jeżdżący wyzwalać Ukrainę czy to w 2004, czy 2014 roku padali ofiarą tego samego złudzenia „polskiej misji dziejowej”, które podobnie boleśnie falsyfikuje historia – i po „jesieni ludów”, i po „pomarańczowej rewolucji”, i zapewne już wkrótce.

 

Zwykli Polacy już chyba coraz mniej ulegają podobnym mrzonkom, co jednak rodzi niebezpieczeństwo innego typu. Za bardzo przyzwyczailiśmy się ignorować deklaracje polityków, zbyt mocne jest w nas przekonanie, że nie ma sensu traktować je (ich) poważnie. Oczywiście, co do zasady jest to postawa słuszna – jednak niestety, wypowiedziane już słowa często mają znaczenie, zwłaszcza w dyplomacji. Mieliśmy więc do czynienia z przypadkami skrajnymi, gdy np. minister Sikorski publicznie opowiadał, że jednym z celów polskiego rządu i dyplomacji jest obalenie rządów Łukaszenki, a gdy strona białoruska wykorzystuje to w swojej propagandzie, czy po prostu cytuje – wówczas w Polsce oburzenie krzyżuje się z rozbawieniem „no jak oni mogą nas oskarżać o takie rzeczy!”. W jakimś sensie podobne jest przekonanie, że z tymi obozami banderowskimi w Polsce to musi być jakaś ściema, nawet nie tylko dlatego, że informację podał „były kagiebista  Putin”, tylko w błogim przekonaniu, że przecież w III RP nic solidnego i skutecznego zorganizować się dotąd nie dało, więc niby czemu jakieś szkolenia dla ukraińskich bojówkarzy miałyby się akurat udać?

 

Dysonans między polskimi deklaracjami, a ich zewnętrznym odbiorem występuje też wtedy, gdy jesteśmy przekonani, że mówimy same miłe i dobre dla sąsiadów rzeczy. Tak jest właśnie z naszym „prowadzeniem innych do Europy”. A niby czemu Ukraińcy, których jest wszak więcej od nas i którzy czują się narodem potencjalnie potężniejszym i bogatszym, mieliby godzić się na takie pośrednictwo? Nawet Bałtowie dość wyraźnie pokazali już co myślą o takich uroszczeniach Warszawy... Jeszcze zabawniejszy paradoks zachodzi w związku z tym, że w Polsce slogany w rodzaju "polityka jagiellońska", "Międzymorze" - wygłaszają osoby i środowiska gotowe oddać Chełm Ukrainie i Suwałki Litwie, tak bardzo zadurzone we "wschodnich klimatach". Tymczasem nasi drodzy i tak ukochani sąsiedzi - te same hasła rozumieją jako powrót słabo tylko zawoalowanego polskiego imperializmu. Nikt w Europie Środkowej nie chce "polskiego przywództwa", nawet "między równymi i wolnymi". Dowcip polega na tym, że to tego również doprowadziły sieroty właśnie po Giedroyciu, Mieroszewskim, zza których Ukraińcy i Litwini prawidłowo widzą zresztą  Piłsudskiego, wcale sympatycznie im się nie kojarzącego.

 

Polityka zagraniczna III RP wpędza więc Polaków na Wschodzie w kolejne kłopoty i bez wewnętrznych porządków w Polsce niewiele można w tym zakresie zrobić. Ostentacyjne „popieranie polskości” przez krajową opozycję równa się bowiem kłopotom jeszcze większym, dając wygodny pretekst miejscowym szowinistom. Polacy jadący bez poważnego przemyślenia i uzgodnień z polskimi czynnikami lokalnymi do Wilna, czy Grodna (albo nie daj Bóg do Mińska i Kijowa) żeby sobie pomachać flagami - przypominają więc tych domorosłych krzyżowców, którzy nie bacząc na żadne rozejmy i interesy chroniących Grób Święty państw latyńskich rzucali się na pierwszego napotkanego muzułmanina. Do czego to wówczas doprowadziło – wiemy z historii, a dla dzisiejszych Polaków na Wschodzie wcale nie musi skończyć lepiej.

 

Czego więc potrzebuje nasza polityka wschodnia? Przede wszystkim pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Tymczasem zamiast zwiększyć pulę środków dla polskich organizacji zagranicą, władze RP oprócz stosowanej z upodobaniem selekcji i gierek polityczno-personalnych ograniczają się do likwidowania polskiej oświaty1 oraz fatalnych zmian organizacyjnych, w rodzaju przekazania dysponowania funduszy polonijnych i kresowych z Senatu do MSZ. To pozorne usprawnienie i racjonalizacja rozwaliło w praktyce cały system dofinansowań, prowadząc do wielomiesięcznych opóźnień w przekazywaniu środków, a także niekorzystnego dla naszych mniejszości kojarzenia ich działalności z absurdalną polityką realizowaną przez szefa MSZ, któremu ego i żona zastępują inteligencję. Środków zaś musi być więcej, nie tylko na zespoły ludowe, szkoły i biblioteki (choć i te są bardzo ważne), ale w formie gwarancji finansowych, przedsięwzięć joint venture i aktywnej polityki polskich banków. No tak, tylko skąd wziąć polskie banki... Ponadto żeby być na Wschodzie obecnym gospodarczo – najlepiej rękoma miejscowych Polaków, należałoby tam wspierać polityczną stabilizację, sprzyjającą robieniu interesów, a nie chaos i kolejne rewolucje, w czym niestety celuje dyplomacja z Polski. Widać to zresztą na przykładzie Białorusi, korzystne ofert dla polskich inwestorów ma np. Gagauzja, a o negatywnych skutkach ekonomicznych polskiego zaangażowania w Majdan piszą już nawet co szybciej przytomniejący jego fani. Zadaniem polityki polskiej, prawdziwą sprawą polską na Wschodzie – byłoby więc stymulowanie i koordynowanie działań służących czynieniu z Polaków na Białorusi, Ukrainie, w Mołdawii, w Rosji i Kazachstanie lokalnych elit gospodarczych, czy choćby liczącej się, bezpiecznej socjalnie klasy średniej. I taki cel należy naszej dyplomacji, zwłaszcza dyplomacji gospodarczej (w Polsce niemal nie znanej) jak najszybciej wyznaczyć.

 

Wypowiedzi ministra  Ławrowa dotyczące utrwalenia polityki Federacji Rosyjskiej w odniesieniu do mniejszości rosyjskiej zagranicą, a także odnotowywany od kilku lat w zachodniej Europie wzrost aspiracji narodów mniejszościowych, aż do haseł i działań separatystycznych i fragmentacyjnych wobec istniejących państw – czynią z polityki etnicznej oraz zagadnienia mniejszościowego tematy kluczowe dla drugiej dekady XXI wieku i lat kolejnych. Obecne władze III RP nie mają także i na tym polu nic ciekawego Polakom do zaproponowania. Zadanie to muszą więc przejąć potencjalni następcy rządzących dzisiaj w Polsce.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • --------- SŁOWIANIE przede wszystkim
    http://zbigniewjacniacki-zyciemojeinasze.blogspot.com/2013/10/czy-starszyzna-sowianska-wypowie-sie-w.html
  • 5* (poprawiam po jednopale),
    bo to bardzo ważna sprawa a strach jak przez nasze władze kompostowana.
    Widzę u Ciebie jeden tylko błąd;). Otóż nie ma czegoś takiego jak "były kagiebista";). Ale to już odrębny temat.
  • @nana 15:29:00
    "Polacy mają swój kraj tu". A nie pomyślała Pani, że ci "ukraińscy" Polacy kiedyś mieli swój kraj, tam gdzie dotąd mieszkają? Oni tam nie wyemigrowali... Ot, taka różnica między Polakiem np. w Norwegii a na Ukrainie/Białorusi/Litwie...
    Oni tam żyli, w swoim kraju od wieków. A potem przyszedł triumwirat zdrajców i zabrał im ich kraj. Zmienili państwo swego zamieszkania nie wychodząc z domów! Nie z własnego wyboru...
    Inna bajka to Kazachstan. I dokąd niby mają wracać? Na Ukrainę, z której ich wysiedlono? Do Polski, która woli Czeczeńców nich ich? Trudno mi wyobrazić sobie gorycz, jaką muszą odczuwać.
  • @nana 19:30:26
    -- lubię Cebie czytać
  • @Czarny Borys 21:20:51
    --WIESZ !! dzisiaj jest konsekwencją WCZORAJ --historia Polski jest jak -rozerwany naszyjnik -perły rozsypały się !!-można pozbierać je różnie !!

    ---od kiedy zrozumiałam /poznałam historię Polski -tą znaną i nie znaną ! STARAM się nanizać paciorki wdg. szyku oryginalnego

    --mam z tym problem !! oryginalny szyk nie pasuje do mojej wiedzy ! WDRUKOWANEJ ale nigdy fizycznie nie sprawdzonej

    --mam 1 życie to fizyczne TU i TERAZ ! i mam jedną jedyną okazję -BĘDĄC NAOCZNYM ŚWIADKIEM DZISIAJ DZIEJĄCEJ się historii -INTERPRETOWAĆ ją TAK !! jak ją widzę / rozumiem /

    --muszę Tobie powiedzieć ,że mam PROBLEM !! postanowiłam rozstrzygnąć go !! wdg. ------mojego serca i rozumu

    --- wszystkich można oszukać ! --siebie ! nie da SIĘ
  • @
    Wniosek jeden: najpierw trzeba uporządkować sprawy na własnym podwórku.
    Jeśli te porządki będą się podobały sąsiadom - to sami przyjdą i poproszą o pomoc w przygotowaniu podobnych zmian u siebie.
    Czym teraz niby mielibyśmy przyciągać do swoich pomysłów?
    Wyprzedażą narodowych interesów - jak to robią kolejne władze? Brataniem się z mordercami, co proponuje Kaczyński i PiS, a co popiera Tusk?
    A może sankcjami gospodarczymi względem Rosji; na razie nie wysyłamy im wieprzowiny, dalej będzie, że i owoców, a na koniec przestaniemy brać od nich gaz i ropę.
    W mojej wsi o takich politykach to mówią, że "wyżej sr.... niż d... mają".
  • --------
    http://www.youtube.com/watch?v=djw0GouGY5M#t=78

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031