Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
705 postów 321 komentarzy

Dzieci Zjednoczonej Europy czy socjal-sieroty?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Lubelska Konserwatywna Trybuna - odcinek IX. Komentują Konrad Rękas i Tymoteusz Iskrzak.

1. Grill w muzeum i połykacze ognia, czyli kultura po lubelsku.
2. Dzieci Zjednoczonej Europy czy socjal-sieroty po gastarbajterach?
3. TIR-y na winiety - propaganda na drogach.
4. "Pijani kierowcy niosą śmierć", czyli polityczne lekarstwa na wszystko.
5. Znamy już kandydatów, kto wygra 25. maja?

KOMENTARZE

  • Oto obraz jewrokołchozu i co nam gotuje.
    Będziemy jeść mniej mięsa i nabiału? Krowy i owce emitują za dużo gazów!!!! Najwięcej emisji z sektora rolnego przenika do środowiska w wyniku hodowli krów i owiec!!!!

    Z badań przeprowadzonych w Chalmers Uniwersity of Technology w Szwecji wynika, że powinniśmy ograniczyć spożycie mięsa i nabiału. Hodowla zwierząt przyczynia się do wzrostu emisji szkodliwych dla klimatu gazów. Za 25 lat bydło będzie - według naukowców - powodować połowę całkowitej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery.

    Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu przedstawił raport na temat skutków zmian klimatu, którego ważnym punktem był sektor rolnictwa i produkcji żywności. Trzeba ograniczyć spożycie

    Na chwilę obecną emisje dwutlenku węgla z sektora energetycznego i transportu mają największy udział w zanieczyszczaniu środowiska. Jednak badania przeprowadzane przez Chalmers University pokazują, że coraz większy wpływ na zmianę klimatu ma wzrost konsumpcji mięsa i nabiału.

    - Wyliczyliśmy, że zmniejszenie spożycie mięsa i nabiału jest kluczem do unormowania zanieczyszczenia do bezpiecznego poziomu - powiedział jeden z autorów badania - Fredrik Hedenus.

    - Zmiana diety na wielką skalę może potrwać. Musimy myśleć o tym, żeby uczynić nasze jedzenie bardziej przyjaznym dla środowiska - dodał.
    Kosztowne zmiany

    Zapotrzebowanie na mięso, mleko i sery wiąże się z wysokimi emisjami rolniczymi. Zmiany metod produkcji i technologii są kosztowe. Jednak brak reakcji na negatywne skutki produkcji żywności przyczynia się do stałego wzrostu emisji gazów cieplarnianych.

    - Emisje mogą być zmniejszone przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii - powiedział współautor projektu Stefan Wirsenius.

    - Jednak zapotrzebowanie na mięso, nabiał i paliwa wciąż rosną - dodał.
    Europie szkodzi bydło

    Jak podaje portal dlaklimatu.pl, rolnictwo jest największym w Europie źródłem szkodliwej dla klimatu emisji metanu.

    Metan i wodór powstają głównie w układzie pokarmowym bydła mlecznego. W trakcie trawienia u tych zwierząt dochodzi do procesów fermentacyjnych, w którym biorą udział beztlenowe bakterie jelitowe zwane metanogenami. W wyniku rozkładu pożywienia dochodzi do powstawania gazów - dwutlenku węgla i metanu. Mają one szczególne znaczenie w emisji gazów cieplarnianych.
    Szkodliwa hodowla

    Najwięcej emisji z sektora rolnego przenika do środowiska w wyniku hodowli krów i owiec. Przewiduje się, że do 2050 roku bydło będzie powodować połowę wszystkich emisji gazów cieplarnianych.
  • @Kula Lis 62 10:15:34
    Jestem więc prorokiem!!! No kurna nie wierzę. Parę lat temu sobie pod nosem żartowałem, że zaraz wprowadzą krowom zakaz pierdzenia z uwagi na emisję gazów cieplarnianych. No i wykrakałem. Nie wierzyłem że mógł się na tej ziemi znaleźć kretyn który zacznie to badać i próbować regulować. Jakże się myliłem...Potem sobie pomyślałem, że dobrze że wulkanów u nas nie ma bo jak taki pierdyknie to dopiero jest emisja CO2. Zaraz by nas UE obciążyła. Emisje gazowe to modny temat badań "naukowych", bo na badanie wydychanego metanu i dwutlenku węgla znajdą się pieniądze, a na zwiększenie efektywności żywienia zwierząt raczej nie. Oczywiście jeśli zlikwidujemy przemysł zostaną do wybicia krowy i owce, a ludzie? Wymrą z głodu lub sfrustrowani nieróbstwem. Tak na poważnie to ilość hodowanych zwierząt w Polsce stale maleje! Tusk ze Szczurkiem zaraz podłapie temat i wprowadzi podatek od gazów wydalanych przez człowieka.
  • Wszyscy
    Patrząc na dane Eurostatu, widzimy inny wzrost. Opłacalności zatrudniania polskiego pracownika przez zagraniczne przedsiębiorstwa. Niskie wynagrodzenie na godzinę, oddala Polskę od średniej europejskiej, a polskiego pracownika zbliża do pozycji pracownika z Chin:
    http://niezalezna.pl/uploads/foto2014/54283-669871397926462.jpg
    niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
    20/04/2014
    Redaktor wydania: ​Olga Alehno

    WYD. DNIA
    VOD
    BLOGI
    OPINIE

    Pobierz na Androida»

    Główna |
    SMOLEŃSK ROCZNICA |
    Wydarzenia dnia |
    Gorące |
    Opinie |
    Mobile |
    Nasze Blogi |
    GPC |
    Gazeta Polska |
    Nowe Państwo |
    Galerie |
    Reklama |
    Archiwa

    Propagandowe obietnice Tuska i Sikorskiego kontra fakty. Polakom płaci się coraz mniej

    Propagandowe obietnice Tuska i Sikorskiego kontra fakty. Polakom płaci się coraz mniej.
    - Polski pracodawca nie da tyle co duński czy holenderski, ale gonimy Europę. Sądzę, że dogonimy ich za 7-9 lat. Wtedy dogonimy średnią europejską – obiecuje Donald Tusk. Sikorski zaś, że w 2017 r. wartość PKB na głowę Polaka sięgnie 74 proc. średniej w UE. Tyle zapowiedzi, bo z danych Eurostatu rzeczywistość wynika całkiem inna. W ciągu ostatnich 5 lat, zamiast gonić innych, staliśmy się jednym z najsłabiej opłacanych pracowników Unii.

    – To bardzo złe informacje. Z innych statystyk dowiadujemy się przecież, że jesteśmy najbardziej zapracowanym narodem, że mimo wszystko rośnie wydajność pracy. Gdzie więc podziewa się ten wypracowany dobrobyt? – komentuje dla portalu natemat.pl Piotr Kuczyński, główny ekonomista firmy Xelion.

    Jak wynika z danych, rząd wieszczy sukces opierając się na liczbach mówiących o wzroście płac, jednak realną sytuację naszych portfeli możemy ocenić po uwzględnieniu osłabienia polskiej waluty. Wychodzi na to, że nie zarabiamy coraz więcej, ale odwrotnie: zarabiamy coraz mniej, pracując coraz ciężej.

    To jednak nie przeszkadza rządowi w składaniu kolejnych obietnic. – Teraz polski pracodawca nie da tyle co duński czy holenderski, ale gonimy Europę. Sądzę, że dogonimy ich za 7-9 lat. Wtedy dogonimy średnią europejską – przekonywał premier Donald Tusk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Dołączył do niego również szef MSZ, Radosław Sikorski.



    Patrząc na dane Eurostatu, widzimy inny wzrost. Opłacalności zatrudniania polskiego pracownika przez zagraniczne przedsiębiorstwa. Niskie wynagrodzenie na godzinę, oddala Polskę od średniej europejskiej, a polskiego pracownika zbliża do pozycji pracownika z Chin:


    http://epp.eurostat.ec.europa.eu/ Polska jako jeden z nielicznych krajów zalegalizowanego niewolnictwa i milionów emerytów żyjących w skrajnym ubóstwie nigdy nie dogoni Unii. Podawane średnie to typowa stalinowska propaganda sukcesu,której jedynym celem jest oszukiwanie banków dających kolejne pożyczki pod zastaw naszemu rządowi jak w Grecji czy Hiszpanii. Pracodawcy nasi mają wszelkie ulgi i dotacje, dostają zwrot Wat a niewolników rząd wywal na na bruk za niepłacenie za mieszkania. Niebawem wzorem Grecji obetnie emerytom i biedakom i te na dzisiaj porażająco ośmieszające nas na cały świat pobory bo Unia nie da kolejnych pożyczek. I tylko partyjniacy,prezesi i 200 tys fundacji rzekomo charytatywnych nadal wyciąga kasę również z dotacji unijnych i tzw Kapitału Ludzkiego. W tych fundacjach i stowarzyszeniach nadal tyrają naiwni niewolnicy zwani wolontariuszami, nabijając kabzy paniom i panom prezesom udającym w mediach filantropów. Obudź się Polsko bo za chwilę IV i ostatni rozbiór, tak jak poprzednie za przebalowanie i oddanie nas i ziemi pod zastaw zachodnim bankom.

    ZACZNIJMY OD TEGO CO TO JEST PKB. PKB wskazuje na rozwój gospodarki NA TERENIE danego kraju. W żaden sposób nie świadczy o gospodarce i dochodach TEGO kraju. Na przykładzie Polski dobrze widać że my gospodarki już nie mamy,wskaźniki natomiast mają się dobrze. Większość ( a już prawie cały handel i banki) są w obcych rękach. Co za tym idzie zyski z PKB nie zostają w Polsce. Pomyślcie teraz o progu ostrożnościowym 55%. Przecież długi dotyczą Polski, a zyski z PKB wyjeżdżają. Emerytura przyznana w 1999 roku jest w wyniku kolejnych rewaloryzacji o 40% mniejsza niż gdyby była przyznana obecnie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930