Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
739 postów 328 komentarzy

Canarinho uprawia ziemię

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dlaczego Brazylia jest dziś potęgą rolniczą, a w III RP w ciągu 25 lat zlikwidowano opłacalną produkcję rolno-spożywczą?

 

Brazylijskie rolnictwo po raz kolejny w 2014 r. okaże się rekordowo wydajne, a tegoroczny urodzaj pozwoli m.in. wyprzedzić USA w produkcji soi oraz trwale już chyba włączyć Brazylię do pierwszej czwórki światowych producentów zbóż – obok Stanów, Chin i Indii.

 

Najważniejsza gałąź gospodarki

 

Gospodarze mundiali są wg różnych rankingów szóstą gospodarką świata, trzecim eksporterem rolnym i czwartym spożywczym globu, drugim co do wielkości producentem bioetanolu. Są to dane łatwo dostępne z dowolnego zestawienia i nie budzące wątpliwości. Problem zaczyna dopiero przy poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie czemu Brazylijczycy zawdzięczają sukces swego rolnictwa – jego liberalizacji w latach 80-tych i 90-tych, czy intensyfikacją wielkich rządowych programów rolnych w ostatniej dekadzie?

 

Należy zaznaczyć, że rolnictwo jest silnym czynnikiem stabilności makroekonomicznej kraju, stanowiąc źródło dewiz, a także np. wnosząc wkład w bezpieczeństwo energetyczne Brazylii, związane z rozwojem technologii bioetanolu. Jako siła napędowa gospodarki brazylijskiej sektor odpowiada za wytworzenie 5,8 procent PKB, angażując 19,3 procent siły roboczej (35 proc. istniejącego zatrudnienia), co w kraju wciąż dotkniętym systemowym wykluczeniem pozostaje czynnikiem społecznie kluczowym.

 

Od inżynierii społecznej do kryzysu...

 

W ciągu ostatniego ćwierćwiecza Brazylia niemal potroiła swoją produkcję rolno-spożywczą, w czym – paradoksalnie pomógł kryzys lat 80-tych, wymuszający odwrót od celów i metod stosowanych w poprzednich dwóch dekadach planowania gospodarczego i inżynierii społecznej. Od połowy lat 60-tych władze brazylijskie starały się intensywnie interweniować na rynkach rolnych, przede wszystkim przez utrzymywanie tanich ścieżek kredytowych oraz programy wsparcia obszarów wiejskich obejmujące skup interwencyjny i magazynowanie nadprodukcji. Sektor rolny Brazylii w tym okresie nie był rzecz jasna konkurencyjny (z wyjątkiem produktów egzotycznych, jak kawa i cukier). Charakterystyczne, że przy całym zróżnicowaniu dochodowym brazylijskiego (jak i całej gospodarki) – szczególnie niską efektywnością i produktywnością charakteryzowały się zwłaszcza wielkie latyfundia, pozostające w rękach wąskiej grup tradycyjnych elit. Rolnictwo traktowane było zresztą przez kolejne rządy z jednej strony jako problem i przeżytek, celem była bowiem intensywna urbanizacja, która – jak dziś wiemy – doprowadziła jedynie do powstania i petryfikacja wielkich dzielnic biedy w brazylijskich metropoliach. Jednocześnie jednak sektor rolno-spożywczy zmuszony był do utrzymywania – dokarmiania społeczeństwa siłą zamienianego w miejskie, pod hasłami „obrony bezpieczeństwa żywnościowego państwa”, tendencji antyimportowych (a zarazem rekompensat dla rodzimych producentów za mechanizmy antyimportowe stosowane wówczas masowo przez inne państwa). Ciekawe, że jakby dla odreagowania – dziś  rolnictwo brazylijskie jest nastawione głównie na eksport  (pochłaniający ok 31 proc. produkcji rolnej).

 

Wymuszone kryzysem politycznym – i hiperinflacją zmiany w polityce gospodarczej Brazylii doprowadziły do liberalizacji handlu, zniesienia szeregu instrumentów regulacji rynku, a w efekcie także do zmian w strukturze produkcji rolno-spożywczej i jej zbytu. Wyeliminowano podatki eksportowe i mechanizmy kontroli cen, dokonano deregulacji i liberalizacji rynków towarowych, jednostronnie zmniejszono bariery handlowe (średnia taryfa celna na produkty rolno-spożywcze to 12,5 proc.), wsparcie rządu stanowi obecnie ok. 3 proc. przychodów gospodarstw w Brazylii, w porównaniu z 2 proc. w Nowej Zelandii, 4 proc. w Australii, 8 proc. w Chinach, 18 proc. w USA i 34 proc. w UE. Z jednej strony zwłaszcza w latach 90-tych o połowę zredukowano wysokość rządowych nakładów na rolnictwo, z drugiej jednak sama liczba programów rządowych – wzrosła z 30 do ponad 100 realizowanych jednocześnie, szczególnie w ostatniej dekadzie.

 

...i z powrotem

 

Zwłaszcza w okresie prezydentury LuizaLulida Silva  roczna wartość rządowych programów wsparcia dla rolnictwa sięgnęła 10 mld dolarów, z przeznaczeniem głównie na inwestycje w poprawę struktury produkcji i infrastruktury na terenach wiejskich, zakup sprzętu i maszyn i środków produkcji (w tym zwierząt gospodarskich), usługi okołorolnicze, ale także utrzymanie dopłat kredytowych do produkcji niskodochodowej, dla rolników o niskim statusie socjalnym oraz restrukturyzację zadłużenia gospodarstw. Funkcjonują trzy wielkie programy wsparcia PEP, wyrównujący producentom różnice między ceną rynkową a minimalną ceną produktu (głównie na zboże i kukurydzę do celów spożywcze); PEPRO – w ramach ceny gwarantowanej dla sprzedających na rynku towarowym (zwłaszcza producentów soi) i PROP wyrównujący do średniej ceny rynkowej ceny osiągane przez producentów (przed kilku laty problemy z egzekwowaniem płatności z tytułu tego programu wywołały napięcia między branżą rolniczą, a rządem). W 2007 r. rozpoczęto PAC – Program Stymulowania Wzrostu, ukierunkowany na rozwój logistyki (zwłaszcza na terenach interioru), zwiększenie specjalizacji i dalszą modernizację rolnictwa monokulturowego, przy jednoczesnym działaniu na rzecz poprawy jakości gleb, poprzez m.in. wspieranie tworzenia pastwisk i nawadniania.

 

Władze zmierzają też do zmiany niekorzystnej (a w dodatku często też nieuregulowanej prawnie) struktury własności ziemi uprawnej. Jeszcze w latach 90-tych gospodarstwa mniejsze niż 10 ha stanowiły 49,7 proc. wszystkich gospodarstw rolnych w kraju, podczas gdy posiadłości większe od 500 hektarów to 2,2 proc. całości, przy czym – co warto zauważyć – wbrew tendencjom dominującym np. w WPR – to gospodarstwa rodzinne, ze względu na wysoką jakość i nieodbiegającą od średniej wydajność (zwłaszcza długookresową), a przy tym związane z nimi cele społeczne, są przedmiotem wsparcia państwowego. Wbrew popularnym poglądom to także małe i średnie gospodarstwa są w Brazylii zainteresowane modernizacją i nowymi technologiami, w przeciwieństwie do latyfundiów, tradycyjnie przyzwyczajonych do gospodarki ekstensywnej i rabunkowej. Otwiera to tym szerzej pole do umiejętnego stymulowania przez rolną politykę Federacji.

 

Rozumna interwencja

 

Wbrew pozorom rolnictwo brazylijskie nie stało się bowiem bynajmniej „całkowicie wolnym”, w rozumieniu doktryny liberalnej, a przeciwnie – władze zachowały wiele możliwości wpływu na kierunki jego rozwoju (nad czym czuwa odrębne, niezależne od głównego resortu rolnictwa ministerstwo). Zarówno osiągane efekty – jak i właśnie niektóre przyjęte tendencje rozwojowe budzą zastrzeżenia opozycji (tak bardziej liberalnej, jak i zdecydowanie pro-socjalnej), a także WTO, nie mówiąc rzecz jasna o zagranicznej konkurencji. Z drugiej jednak strony dynamiczny rozwój tego sektora gospodarki i jego rola jako koła zamachowego krajowej ekonomii – pozostają bezdyskusyjne.

 

Skąd bierze się to zróżnicowanie opinii, a także na czym polega specyfika brazylijskiego rolnictwa? Przede wszystkim na umiejętnym zbalansowaniu roli państwa i kapitału prywatnego w polityce rozwojowe. Rząd Brazylii bynajmniej nie wycofał się z interwencji w rolnictwie, ale w przeciwieństwie np. do Wspólnej Polityki Rolnej UE ukierunkował ją na  spłaszczanie wahań cenowych, związanych z sytuacją na rynkach światowych czy np. różnicami kursowymi,  nie zaś na dopłaty bezpośrednie, odgrywające w systemie brazylijskim rolę znikomą, w Unii zaś demoralizującą, socjalną i w istocie nie mającą większego pozytywnego wpływu ani na opłacalność produkcji, ani np. na ceny wyrobów rolno-spożywczych.

 

Po drugie Brazylia inwestuje – przede wszystkim w technologie.  Chociaż bowiem (a może właśnie z tego powodu) zwłaszcza ekolodzy wciąż krytykują ekstensywność rolnictwa Federacyjnej Republiki – to państwo zajmuje się finansowaniem badań mających na celu zwiększenie wydajności i jakości produktów. Symbolem i instytucją realizującą te zadania pozostajeEMBRAPA(państwowe przedsiębiorstwo badań naukowych w rolnictwie). Również i w tym zakresie Brazylijczykom bliżej np. do Holendrów czy Białorusinów, którzy przed laty (i z podobnymi efektami) wybrali zbliżoną, jakościową i naukową ścieżkę dynamicznego rozwoju. Na tym tle szczególnie dobitnie widać błędy „polskiej drogi”, czyli z jednej strony całkowitego zniszczenia dorobku technologicznego odziedziczonego po PRL (zwłaszcza po latach 70-tych) z ośrodkami naukowymi, stacjami nasiennictwa, doradztwem rolniczym, ośrodkami maszynowymi, scaleniami, melioracją, utrzymywaniem wysokojakościowych stad podstawowych w hodowli itp. Ogłoszone po przełomie 1989 r. zaprzestanie jakiegokolwiek wsparcia dla rolnictwa zniszczyło istniejącą infrastrukturę, nie proponując niczego w zamian. Politykę III RP wobec rolnictwa można więc porównać do zadecydowania, że skoro państwo samo nie produkuje samochodów – to nie będzie też naprawiać i budować dróg.

 

Kiedy należało zmądrzeć

 

Niekorzystne skutki dało też wdrożenie w Polsce Wspólnej Polityki Rolnej zamiast prostych mechanizmów opłacalności handlu, zwłaszcza zagranicznego, postulowanych przez samych producentów (jak gwarancje eksportowe) i utrzymywanie korzystnej dla inwestycji polityki kredytowej. Wprowadzenie zamiast rynku z elementami interwencji - interwencji upozorowanej na warunki rynkowe uzależniło rolnictwo od dopłat bezpośrednich, barier celnych, uczyniło niekonkurencyjnym technologicznie i jakościowo, a ponadto zdezorganizowało strukturę rolną państwa, w obecnych warunkach latyfundyzm sprzyja może interesom partyjnym PSL oraz interesom oligarchów, jednak ma się nijak do faktycznego rozwoju opłacalnego rolnictwa, nie mówiąc o kształcie społecznym i strukturze zawodowej obszarów wiejskich. Co ciekawe, podobne błędy popełniano w latach 80-tych w... Brazylii, pod dyktando Międzynarodowego Funduszu Walutowego – i wycofano się z nich, zwłaszcza po roku 2003. O ile bowiem kryzys rzeczywiście wymusił racjonalizację wydatków, zmniejszenie biurokracji i marnotrawstwa środków pomocowych – to w porę też zorientowano się w walorach ograniczonej roli państwa w sytuacji, gdy podobne (acz na szczęście dla Brazylijczyków ostatecznie mniej efektywne) działania podejmują wszyscy główni konkurenci na światowych rynkach rolnych.

 

Przechodząc podobny do polskiego z przełomu lat 80-tych-90-tych kryzys finansowy – Brazylia w przeciwieństwie do Polski wyszła z niego silniejsza, nie zaś słabsza ekonomicznie niż przed ćwierćwiekiem. Udało się to osiągnąć m.in. dzięki uratowaniu własnego rolnictwa, w realiach III RP traktowanego wyłącznie w kategoriach obciążenia socjalno-politycznego i kosztu dla ekonomii. Co ważne – do dziś problemy produkcji rolnej są uznawane przez rządzących Polską za niechciany spadek po komunie, nie zaś skutek ich własnej dewastacyjnej działalności z latach 90-tych i całkowicie błędnego kierunku WPR po 2004 r. Nawet i dziś jednak rolnictwo i produkcja spożywcza, o ile tylko nikt im nie przeszkadza (i nie „pomaga” radosną twórczością legislacyjną) stara wybić się na opłacalność, skutkującą wzrostem całego PKB i okresowymi poprawami sytuacji na wsi. Politycy szybko jednak robią co mogą, by te symptomy poprawy zdusić czynnikami politycznymi (jak ostatni kryzys na tle sytuacji na Ukrainie i relacji z Rosją, nie mówiąc o wcześniejszej awanturze o ubój rytualny itp.).

 

Innymi słowy zamiast uczyć się od Brazylijczyków polityki rolnej – cieszymy się, że Canarinhos czasem niewiele lepiej od nas grają w piłkę. Za to o wiele lepiej gospodarują...

 

Konrad Rękas

Autor jest doradcą rolnicznych związków zawodowych, ekspertem Grup Roboczych COPA-COGECA.

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Mamy się zatem tym zachwycać, że 31% z dotowanej przez państwo żywności jest eksportowane - czyli 31% wsparcia idzie do obywateli innych państw?
    Zachwycać się, że brazylijczyk nie pracujący na roli dokłada się do wyżywienia ludzi z zagranicy?
  • @programista 12:19:30
    Czego jeszcze nie zrozumiał Pan w komentowanym tekście?
  • @chart 12:30:49
    Dlaczego szanowny Pan uważa, że czegoś nie zrozumiałem?
    Czy szanowny Pan nie napisał o podejmowanej przez Brazylię "rozumnej inerwencji", czy nie napisał o "trzy wielkie programy wsparcia PEP, wyrównujący producentom różnice między ceną rynkową a minimalną ceną produktu"?
    Czy szanowny Pan nie podał że "dziś rolnictwo brazylijskie jest nastawione głównie na eksport (pochłaniający ok 31 proc. produkcji rolnej)."
    Niech szanowny Pan wyjaśni czego nie zrozumiałem z tego tekstu?
  • ekspert grup roboczych COPA-COGECA......
    bbbrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr .......jak tam żyje nasz zawodowy związkowiec Serafin ?
  • @programista 13:06:17
    Nie rozumie Pan co to jest "dotowanie żywności" :)
  • @prawi co wiec 13:44:14
    Niech go Pan zapyta.
  • @chart 16:24:51
    może ja wyjaśnię.
    Dotowanie żywności, to działanie w wyniku którego :
    -producent żywności otrzymuje 80 zł aby sprzedał 100 zł taniej niż na wolnym rynku.
    -konsument płaci w podatkach 120 zł , w zamian za co wydaje na żywność 100 zł mniej niż na wolnym rynku.

    brakujące 40 zł to niezbędne koszty tego szlachetnego dzieła.

    w końcu cherubiny, serafiny muszą z czegoś żyć.
  • A co to niby z tą awanturą o ubój rytualny?..
    że niby wszyscy znęcają się nad zwierzętami to my też musimy?! bo coś tam niby na tym tracimy? Proponuję by autor jako pierwszy pokazał że nie boi się uboju rytualnego
  • Dużo słów
    A gdzie treść?
    Zapisanie mnóstwa ogólników nie wyjaśnia powodów "sukcesów" rabunkowej gospodarki brazylijskiej, ani nie prezentuje recept dla nas.
    No może poza nowymi formami dotacji i skupem interwencyjnych
  • @prawi co wiec 16:40:03
    Nadal się nie rozumiemy, ale przynajmniej już wiem o co Panu chodzi :)

    Otóż już wyjaśniam: rolnictwo brazylijskie bywa podawane europejskim (a szczególnie polskim) producentom za przykład sukcesów wolnorynkowości z akcentem, że nie mają racji opierając się napływowi żywności i produktów z krajów rozwijających się. Tymczasem pogląd ten jest oparty na informacjach co najmniej nieaktualnych - nigdy bowiem Brazylia nie wycofała się całkowicie ze stosowania instrumentów wsparcia swego rolnictwa, a od dekady wręcz je zintensyfikowano. Nie jest więc tak, że "socjalistyczny, dotowany rolnik z Polski" pokazuje swą słabość w starciu z "wolnorynkowym liberalnym rolnikiem z Brazylii", tylko że tamten wspierany jest mądrzej - taniej i efektywniej.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLSKA

    Przekręt Ziobry

    Który lobbysta motoryzacyjny dał w łapę ministrowi sprawiedliwości za wyczyszczenie wtórnego rynku aut w Polsce? czytaj więcej

  • POLSKA

    Pał/jac

    Jedno jest pewne. Jeśli nawet naprawdę ktoś kiedyś rozwali Pałac Kultury - to przecież nie dlatego, że to "relikt komuny", tylko ze względu na łapówkę od jakiegoś banku czy developera za warte miliardy miejsce w centrum Warszawy. czytaj więcej

  • POLSKA

    Murzyn niepodległości

    Marsz jak to marsz – przeszedł sobie. Wprawdzie próbuje się na siłę kreować wokół niego aurę skandalu – tymczasem MN po prostu wypełnił swoją rolę jako forma świętowania historycznej różnicy czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930