Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
728 postów 324 komentarze

Biały Dom już nie płonie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie chodzi bynajmniej o ten waszyngtoński, tak lubiany przez autorów anty-atlantyckich memów, ale moskiewski.

Ten najbardziej pamiętny z października 1993 r., gdy był masakrowany ostrzałem czołgowym, dokonywanym w imię nader specyficznie rozumianej „demokracji”, czyli rządów oligarchii i pro-zachodniego, destrukcyjnego dla Rosji kursu. Emblematyczne dla współczesnej polityki rosyjskiej jest, że ówczesny obrońca siedziby Rady Najwyższej i bezpośredni następca jej zdobywcy - są dziś zgodni odnośnie głównych kierunków działania i samych podstaw odnowy Federacji (a także w kwestii ukraińskiej). A przecież w ich ojczyźnie też są rachunki krzywd...

 

Pomimo tego kwestia genezy środowiskowo-politycznej  Władymira Putina  okazuje się być poważniejszym problemem dla niektórych jego polskich krytyków, niż dla samych Rosjan, w tym i prominentnych polityków rosyjskich, przy czym różnica zdań nie dotyczy oczywiście „KGB-istości” prezydenta, dodawanej przez media z Polski do każdego niemal newsa z Rosji. Pytanie o wiarygodność Władymira Władymirowicza wiąże się niektórym z jego związkami z „Familią”  B. Jelcyna  i wcześniej, z petersburskim kręgiem  A. Sobczaka. Uogólniając, wątpliwość mogłaby więc brzmieć: „przecież to ICH człowiek, zapadnik, ukryty demo-liberał”, słowem – niepewny sojusznik, w przeciwieństwie np. do mniej czy bardziej godnych zaufania polityków komunistycznych, socjal-patriotycznych, czy nacjonalistycznych różnego sortu. Na poważnie taką „alternatywę” zdarza się wysuwać nawet w kręgach bliskich racjonalnemu spojrzeniu na stosunki polsko-rosyjskie, a to podnosząc zastrzeżenia co do determinacji W. Putina w sprawach międzynarodowych, a to wywołując różne kwestie polityki wewnętrznej i gospodarczej, a to wreszcie wypominając nierozliczone, wspomniane tu powiązania z przeszłości.

 

Trudno oprzeć się wrażeniu, że formułując te zarzuty niektórzy obserwatorzy nieco za bardzo angażują się w analizowane zjawiska, starając się za samych Rosjan autorytatywnie rozstrzygać ich własne dylematy – i wybory. Ponadto zaś – odnosząc się do kategorii interesów, zbyt często zapominają, że skoro już decydują się na subiektywność spojrzenia, to naturalniejsze byłoby jednak, aby był to subiektywizm i partykularyzm polski, nie zaś ideologiczny, czy... mityczny, odnoszący się do marzeń o świecie innym, niż ten realny wokół nas.

 

Co ważniejsze jednak – inaczej o swoich historycznych już podziałach myślą sami zaangażowani w sprawy publiczne Rosjanie. O umiejętności organizowania sceny politycznej i dyskursu ideowego nie z pominięciem, ale z przejściem do porządku dziennego nad dawnymi urazami świadczą wszak i kariera przywołanego z NATO-wskiego zesłania wicepremiera Dymitra Rogozina, i losy odnowionego ruchu RODINA, wraz ze sporą częścią jego przywódców. Oczywiście, zauważy krytyk, ale to przecież wciąż nie jest „krąg pierwszy”, to przedpole i głębokie zaplecze, aktywne na określonych odcinkach, realizujące zlecenia „Papy” i jego najbliższych. Jasne – ale czyż nie to właśnie jest zgodne z zasadą optymalizacji możliwości i celów, tak taktycznych, jak strategicznych? Czy nie wydaje się to programem realniejszym i pewniejszym dla Rosji, niż liczenie, że po obaleniu obecnych władz pod dyktando Zachodu uda się w powstałym chaosie uzyskać więcej dla rosyjskiego odrodzenia? Albo od wywoływania demonów nacjonalizmu i ksenofobii, które w przypadku ewentualnego zwycięstwa – oznaczałyby wszak koniec mocarstwowej roli i historycznego kształtu Rosji?

 

Ex-prezydent Federacji, były gubernator kurski  Aleksander Ruckoj swoją listę rachunków z ekipą B. Jelcyna, jak i nawet z samym W. Putinem mógłby ciągnąć długo. Jeszcze w ubiegłym roku nie udało mu się nawet utrzymać w wyścigu wyborczym do swej dawnej regionalnej stolicy. Generał nie ma też żadnych złudzeń, ani też nie poczuwa się do konieczności ukrywania swoich opinii o dawnych kolegach obecnego prezydenta. Tyle tylko, że w swej krytyce z upodobaniem posługuje się stwierdzeniami, pochodzącymi wprost z aktualnej propagandy i polityki historycznej samego... W. Putina – np. przytaczając informacje o „30 potwierdzonych agentach CIA w wyższej administracji B. Jelcyna”. Nie mimo tego, ale właśnie dlatego – tj. aby eliminować takie patologie z teraźniejszości i przyszłości Federacji A. Ruckoj jest obecnie członkiem jednego z ciał wspierających obecnego lokatora Kremla – Komitetu Wspierania Reform Prezydenta Rosji, kierowanego przez szefa administracji prezydenckiej,  Siergieja Iwanowa. W żadnym punkcie nie lekceważąc zagrożeń wynikających z „wewnętrznych zagrywek” w polityce rosyjskiej, z oporu „technokratycznej” części aparatu rządowego i jego prominentnych przedstawicieli i współpracowników – A. Ruckoj jasno określa priorytety wynikające z kryzysu ukraińskiego i wszystkich innych potencjalnych pól konfrontacji z Zachodem (nb. do odciągających ataków terrorystycznych na Rosję włącznie).

 

Co ciekawe, doświadczony żołnierz, bohater Afganistanu, trafnie więc rozumiejący zagrożenia wojenne – A. Ruckoj urodził się w Płoskirowie, a do 19. roku życia mieszkał we Lwowie. Generał zna więc tak wschodnią, jak i zachodnią Ukrainę, wciąż życząc jej pokojowego, ale całościowego rozwiązania nie tyle po zbrojnym pokonaniu junty, co po przesileniu i oczyszczeniu wewnętrznych relacji politycznych i międzyregionalnych. Ex-prezydent powtarza, że to jedyna droga, jeśli Ukraina ma przetrwać, choć tak trudno przecież wyobrazić dziś sobie przy jednym stole katów i ofiary z Odessy, czy tych, którzy dokonywali masowych mordów w Donbasie z tymi, którzy niedawno odkopywali te groby. Obserwowana obecnie kolejna eskalacja wojny każe jeszcze z większym sceptycyzmem przyjmować te rady starego weterana. A jednak... A. Ruckoj chyba wie co mówi. Moskiewski Biały Dom, który zapłonął gdy jelcynowscy czołgiści trafili niemal w jego gabinet – w końcu zgasł, w imię wyższej racji rosyjskiej polityki. M.in. dzięki temu – generał nie traci też wiary w ugaszenie pożaru na Ukrainie. Zanim Zachodowi uda zaprószyć się go również w Rosji...

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • @Marx 8888 02:32:10
    Trafna uwaga. Miałem to samo uczucie czytając artykuł. Pozwoliłem sobie zamieścić go na stronie
    https://wiernipolsce.wordpress.com/
    ale jedynie w komentarzu pod ostatnim artykułem z takim wprowadzeniem

    ( tylko w komentarzu a nie na pierwszej stronie) Bo nie dokończa można się zorientować co autor chciał nam przekazać. Czy pochwałę obecnej biernej polityki Kremla, czy wspominki jak to za Jelcyna utwierdzano skutecznie, bezwzględnie i z rozlewem krwi demokrację oligarchów i złodziei z których to, jak sam autor zauważa, wywodzi się sam Putin

    Tu bym jedynie dopisał, że mówiąc o biernej polityce, miałem na myśli politykę Kremla w stosunku do agresywnej i bezwzględnej polityki zachodu a w szczególności do tego co się dzieje na wschodzie Ukrainy i barbarzyństwa jakie ma tam miejsce

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031