Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
741 postów 332 komentarze

Dlaczego Niemcy nie mogły wygrać wojny...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na tytułowe pytanie odpowiedział kilka dekad przed wybuchem światowego konfliktu kanclerz Bismarck wskazując, że decydującą dla nadchodzącego XX wieku okolicznością jest fakt zamieszkiwania po dwóch stronach Atlantyku narodów mówiących po angielsku.

 

Połączone potencjały gospodarcze i demograficzne oraz położenie geograficzne Imperium Brytyjskiego i USA rozstrzygnęły o wyniku podzielonej na dwie części wojny światowej jeszcze zanim się rozpoczęła.

 

Reszta, to w sumie detale i przyczynki, choć do znudzenia należy powtarzać oczywistości: że wojny (kiedy już trwają) to nie domena humanistów i ideologów, ale inżynierów, mechaników, logistów, kierowników produkcji, budowniczych (dróg, torów, fabryk, lotnisk, stoczni...). Że kluczowe są zdolności przemysłowe, wydajność produkcji, myśl techniczna, dostęp do szlaków transportowych. Słowem, że decydują te wszystkie branże i okoliczności, które słabo pojmuje Polak czy to siedzący na koniu, czy przed komputerem. Na pocieszenie można jednak dodać, że nie do końca w przeszłości pojmowali je też o ile lepiej od nas zorganizowani Niemcy.

 

Porządkowo już tylko można wspomnieć, że Berlin wypróbował wszak niemal wszystkie warianty militarnego rozstrzygnięcia Wielkiej Wojny i II Wojny Światowej – znowu zresztą opacznie interpretując zalecenia Żelaznego Kanclerza każącego za wszelką cenę unikać walki na dwa fronty. W pierwszej wyłączył z niej w końcu Rosję, w drugiej od razu niemal Francję (przy neutralizacji Wschodu) – i dokładnie nic z tego nie wynikło. Podobnie jak i z pomysłów wygrywania a to w powietrzu, a to na morzu, a to na jednym, drugim, trzecim a najlepiej wszystkich naraz frontach działań. Zawsze okazywało się, że  z jednej tony stali można zrobić tonę samolotu, tonę okrętu, albo tonę czołgu, ale nie po tonie z każdego rodzaju.  Że po jednej drodze nie może przemieszczać się, a w jednym porcie rozładowywać się nieskończona ilość żołnierzy. Słowem, że wojna – to nie strzałki na mapach oglądana przez humanistów.

 

Globalnego konfliktu nie mógł więc wygrać pruski junkier, ani aryjski nadczłowiek, nawet wsparci przez polskiego ułana i poderwane do boju narody imperium rosyjskiego/sowieckiego. Wojny – co widać po jej finale - nie rozstrzygnęłaby żadna Wunderwaffe (oczywiście poza atomową – na którą jednak Niemcy nie mieli większych szans), żadne koncepcyjne prototypy, z których każdy symbolizował w istocie zasadniczą słabość niemieckiej polityki uzbrojenia (a poniekąd i procesu decyzyjnego w ogóle), jej szarpanie się od płotu do płotu, bez ustalenia, czy te wojnę mają dla Fuehrera wygrać superpancerniki, wilcze stada, niepokonane czołgi, samoloty odrzutowe, rozszczepienie atomu czy UFO. Wojnę wygrał więc amerykański i sowiecki przemysł: zdolność do masowego produkowania łatwej w obsłudze i serwisowaniu broni i sprzętu, umiejętność błyskawicznego przenoszenia fabryk i budowania lotnisk i baz od postaw, z gotowych elementów przy skracaniu linii transportowych. Niemieckiego oficera pobił sowiecki robotnik i amerykański organizator produkcji. I to jest symbol. Młot i kapitał pokonały miecz.

 

Dla pełnej jasności – poniekąd rację mają też dowodzący, że historia nie jest przecież w pełni zdeterminowana, więc nie decyduje o niej tylko matematyczne porównanie potencjałów. Wszak gdybyśmy zawsze byli pewni jakie będą skutki naszych działań – to niemal nic byśmy nie robili.  Problem Niemiec w obu częściach Wojny Światowej polegał jednak na tym, że ich przywódcy zupełnie nie rozumieli o co się ona toczy i ten dysonans miał określone skutki.

 

Przypomnijmy: przyczyną Wielkiej Wojny był lęk Wielkiej Brytanii, przed realnym zafunkcjonowaniem czegoś w rodzaju układu z Björkö, a więc kontynentalnym współdziałaniem Rosji i Niemiec. Londyn miał zatem jako cele wojenne skłócenie, osłabienie i zdominowanie tych dwóch państw (oraz Turcji, którą Brytyjczycy wciągnęli do wojny jeszcze prymitywniej niż Rzeszę). A Niemcy w WW byli udziałem brytyjskim zaskoczeni, w DWS zaś liczyli, że uda się go szybko zakończyć (i to mimo tego, że przecież sam  Hitler wiedział kto jest jego głównym wrogiem, o czym świadczy protokół  Hossbacha!)

 

Faktycznym celem WW było natomiast zdekomponowanie ponadnarodowych monarchii tradycyjnych, które na okres 20-letniego interludium zastąpiono niewydolnymi państewkami narodowymi (w rodzaju Polsku), te zaś w efekcie DWS poddawano stopniowo władzy najpierw regionalnych, a następnie globalnych bloków politycznych, wtórnych wobec formacji ekonomicznej i interesów finansowych.

 

Tymczasem Niemcom w obu przypadkach wydawało się, że biorą udział w jakichś tradycyjnych wojenkach (choć toczonych w nowoczesnej, totalnej formie...) o militarną przewagę jednego państwa nad drugim. Ba, z upodobaniem prowadząc wojnę totalną – Berlin nijak nie mógł pojąć, że nie nadaje się ona do przerwania okrzykiem „stop!, zamawiam!”, a jej cele, postawione przez faktycznych inspiratorów – zwyczajnie MUSZĄ zostać osiągnięte, bez względu na koszty.

 

Niemcy prowadzili obie wojny jak my nasze XIX-wieczne powstania: „jak już strasznie pozostałych nabijemy, to na pewno nam w końcu ustąpią”. I z tego iście polskiego niedostatku rozumu i prawidłowego oglądu sytuacji mieli polskie skutki. Tak jak Wiedeń nie rozumiał czemu Zachód nie chce przyjąć jego oferty honorowego pokoju w Wielkiej Wojnie, tak przecież Berlin składał caratowi bardzo korzystne propozycje zakończenia wojny (nb. przy założeniu... zwrotu Rosji ziem polskich – co powinno dać do myślenia wszystkim spóźnionym fanom rozwiązania germano-polskiego!). Wówczas Brytyjczycy dopilnowali, by taki dyplomatyczny anachronizm nie mógł mieć miejsca (mordując  Rasputina, a potem obalając carat), w DWS zaś w ogóle takie rozwiązania nie były poważnie brane pod uwagę.

 

Swoją rację mają więc ci podkreślający, że nie decydowały wyłącznie potencjały ekonomiczne. Przeoczają jednak, że decydowały globalne finansowe i przeplecone z nim geopolityczne i ideologiczne interesy. Na poziomie praktycznym decydujące okazało się zaś to, że kiedy decydenci światowi grali w wielopoziomowego pokera – Niemcom zdawało się, że to stare, dobre XVIII-wieczne pchełki...

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Do trzech razy sztuka.
    Niemcy przegrywając dwie wojny wyciągnęli prawidłowe wnioski i teraz nie militarnie ale zgodnie z zasadami Shun-Tzu zagarniają Europę i świat.
    A pomaga im dzielnie drugie wcielenie tzw. "piątej kolumny", teraz to nie jest jednak zakamuflowany przedstawiciel mniejszości ale rodzimy element polityczny. I tak, kawałek po kawałku od prasy poprzez kopalnie, ziemię, lasy i całą resztę poszerzają granice "faterlandu". A gdzie się to dzieje to chyba wszyscy już wiedzą? Oczywiście poza lemingami.
  • Tylko że Hitler o mało co nie wygrał 2WS ...
    a jak bliski tego był, do tej pory mało kto ma świadomość - gdyby walczył z sowietami a nie z Rosją, gdyby z Rosjan zrobił sojuszników (Własow ?) gdyby ... może kiedyś prawda wypłynie, nie bez powodu pamiętniki Hitlera zaginęły i to wcale nie za sprawą Rosjan.
  • @Drab61 19:33:39
    ...a w ogóle gdyby nie był Hitlerem, to ohoho!

    A Polska to by wygrała kampanię wrześniową, tylko nie przeniosła w czasie czołgu Twardy, ale w sumie była blisko.
  • @autor
    cyt chart
    //o czym świadczy protokół Hossbacha!//

    Ten "dokument" świadczy tylko o tym, jak należy w "pokazowym procesie" załatwić przeciwnika. Wystarczy przypomnieć jak potraktowano ofiary Katynia w tym "procesie".

    http://www.ihr.org/jhr/v04/v04p372_Weber.html
  • Niemcy mogły wygrać DWS.
    Gdyby nie popełnili tyle błędów.Musieli tylko pokonać Anglię i Rosję.Wtedy wydajnośc przemysłu USA i kapitał miała by małe znaczenie.Nie wykorzystali wszystkich możliwości.Z Anglią to prowadzili jakieś konszachty.Sądzę że jak wszystkich {poza USA } Anglicy ich oszukali i wywiedli w pole.Niestety, jeszcze nie wiemy wszystkiego na temat DWS.Możemy tylko spekulować.
  • @szabelka 09:35:06
    Nie mogli wygrać i każdy kto ma globus i wiadomości z geopolityki a także z demografii oraz historii gospodarki ten to rozumie.

    Hitler był agentem Illuminati był przez poetę wiedeńskiego Lista inicjowany na Szatana i realizował cele diabelskiej zgrai.

    Celami - ukrytej szajki władców świata - były; 1) gojokaust - zwłaszcza rzeź narodów Europy Wschodniej, którym szykowano los Indian oraz wywołanie wśród wojujących narodów traumy na wiele pokoleń by z nich uczynić lękliwych niewolników, którzy za obietnicę pokoju zgodzą się na "każdy polityczny projekt" elit 2) przede wszystkim - postulat nadrzędny, to wyniszczenie elit chrześcijańskich a więc szatańskie mordowanie inteligencji, zwłaszcza katolickiej i w szczególności kapłanów katolickich - czyli elity duchowej Corpus Christi - oraz - po tej serii krwawych zabiegów, w tym też lobotomii - postawienie na korpusie ludów kapitel nowy - czyli masoński łeb eksplodujący mediokracją i politykomanią, utopiami 3) narzucenie terrorem ideologii marksistowskiej czy to w wydaniu narodowo-komunistycznym III Rzeszy (przejściowo) czy w kosmopolityczno-sowieckim albo też demokracji (religii liczby) oraz w wiarę w ateizm oraz w chciwość i konumizm zakodowane hańbie jaką jest kapitalizm liberalny.

    Oczywiście można by tych czynników i planów Bestii wymienić więcej lecz celem wojny było ochrześcijannienie świata i przybliżenie do NWO.
    A NWO to przecież plan Iluminati i Manifestu Komunistycznego, w którym nie ma miejsca na monarchie katolickie i rządy autorytetów naturalnie pochodzących od Jezusa Pana - Syna Bożego zrodzonego przez Boga Stworcę.

    I celem jest zniszczyć cywilizację łacińską, demontując rodzinę, redukując człowieka, zafałszowując prawdę o wszystkim oraz narzucenie ideologii diabła aby niewolnicy mogli żyć w matrixie a więc w iluzjach diabelskich.
    Nawet za cenę utraty trzeźwości - dzięki hipnozie, alkoholizmowi, narkomanii i chorób psychicznych bo też takie mody na świrów lansuje Nowa Lewica rodem z Frankfurtu.


    Niemcy to poligon diabła od czasów Lutra gdzie ten heretyk nazwał Jezusa Pana diabłem i zsatanizował Chrześcijaństwo.

    SŁUSZNIE POWIEDZIAŁ JULIUSZ CEZAR, ŻE "U GERMANÓW ZBÓJECTWO NIE UCHODZI ZA COŚ ZŁEGO".

    Polecam każdemu "Cywilizację żydowską" prof. Feliksa Konecznego a w niej rozdział pod tytułem HITLERYZM ŻAŻYDZONY.


    Bycia nadczłowiekiem Niemcy nauczyli się od żydów, którym rabini wbili w głowę, że są panami świata i bogami.
    Stąd żydzi nauczyli też Niemców autodeifikacji oraz megalomanii.

    To, że Niemcy z żydami zaczęli się prać do krwi ostatniej stało się efektem zbudowania przez nich cywilizacji śmierci a wiadomo od demonów podczas egzorcyzmowania, że w piekle jest sama nienawiść i diabły nieustannie się ze sobą kłócą.
  • PRAWDZIWE WOJNY
    "Prawdziwe wojny są toczone na poziomie ideowym" x. prof. T. Guz

    "Polityka jest przedłużeniem wojny a wojna polityki" Clausewitz

    "Prawdziwa wojna dziejów toczy się po stronie Kościoła katolickiego lub po stronie jego przeciwników" św. Jan Bosko

    "Gdyby za masońskimi politykami czyli kapłanami-politykami nie stało osobowe Zło-Szatan, to Kościół katolicki już dawno by sobie poradził z działalnością heretyków. Jednak Pan Bóg dopuszcza wojnę duchów, która przyjmuje postać krwawych wojen widzialnych aby uzmysłowić ludom i narodom potworność królestwa szatana oraz do czego prowadzi błędowierstwo oraz idolatria". x. prof. Michał Poradowski

    BĘDĄ WALCZYĆ Z BARANKIEM ALE BARANEK ICH POKONA... (Apokalipsa św. Jana)
  • @Janusz Górzyński 17:15:21
    Niemcy nie mogli wygrać Warszawy, bo nie rozumieli podstawowych uwarunkowań historyczno-politycznych. Nie myśleli w kategoriach cywilizacyjnych, lecz partykularno-doraźnych.

    Japończycy ze swą filozofią żałoby, ale potem hołdu zwycięzcy, stoją o klasę wyżej, bo potrafili po prostu uznać wyższość USA i przyjąć klęskę - złożyć kapitulację. Nikt tam nie wydawał rozkazów o "spalonej ziemi".

    W ich strategicznym długoterminowym interesie było, by Warszawa była wolna i jako potężna piguła patriotyzmu była nie do przełknięcia dla Stalina i sowieckiej okupacji.

    Zamiast tego woleli zniszczenie siane przez Dirlewangera lub "Rozkaz Nerona", wydany przez Hitlera dla Zagłębia Rury. Bo Nero-Befehl to nic innego, jak rozkaz zniszczenia Warszawy wydany w sierpniu 1944 r.

    https://www.youtube.com/watch?v=6pTPMq4ZrGw

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930