Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
705 postów 321 komentarzy

Kochać banki i CIA

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

O frankowiczach, Kiejkutach oraz o tym których obietnic władze dotrzymują, a których nie mają zamiaru.

To już 40 Konserwatywna Trybuna - komentują Konrad Rękas (Konserwatyzm.pl) i Tymoteusz Iskrzak ("Dziennik - Trybuna"):

 

http://niezaleznylublin.pl/blog/konserwatywna-trybuna-40/

KOMENTARZE

  • @Autor
    Szanowny autor powiedział; "zostali wpuszczeni w kredyty bo nie otrzymali potrzebnych informacji" czy jakoś tak.

    Czy może szanowny autor powiedzieć jaką informację mieli otrzymać i od kogo.

    Jeżeli chodzi o informację, że za 10 lat Frank pójdzie w górę o 20% w ciągu 1 dnia, to takiej informacji nie było. Takiej informacji nikt nie miał, więc nie wiem od kogo mogli by ją otrzymać.

    Natomiast jeżeli chodzi o informację, że biorąc kredyt na 20 - 30 lat nie mają gwarancji że coś takiego się nie zdarzy to to jest chyba oczywiste.
    Każdy o inteligencji większej od karpia zdaje sobie z tego sprawę. To jest oczywista oczywistość. Równie dobrze można oczekiwać, że banki będą informować o ryzyku trzęsienia ziemi, albo tornado.
    Wszyscy po prostu uważali, ze ryzyko nie jest aż tak duże, więc można zaryzykować.

    Co do niechęci do "frankowiczów", to ludzie po prostu nie chcą płacić za czyjeś błędy.
    Bo mają już doświadczenie, kiedy banki udzielały kredytów z wykreowanych (a więc zrabowanych ludziom) pieniędzy na zakup akcji, których ceny ciągle rosły, właśnie dlatego, że pompowane były sztucznie kreowanymi pieniędzmi. Ludzie robili na tym kokosy bo oprocentowanie było niższe niż wzrosty na giełdach, a kiedy przyszedł nieunikniony krach i ci posiadacze akcji potracili część albo całe zyski, to co się stało?
    Rządy znowu obrabowały pozostałych żeby dofinansować banki i zastopować spadki na giełdach.

    To co, ludzie się mają cieszyć, że ciągle są okradani?
  • @imran 18:10:23
    Powtarzam do znudzenia: dlaczego tak łatwo wmówiono Polakom, że to oni będą dopłacać frankowiczom, że np. przewalutowanie w jakikolwiek sposób obciąży budżet państwa itp.? Skąd biorą się te absurdalne lęki?
  • @chart 18:53:00
    To nie są absurdalne lęki tylko zdrowy rozsądek.

    Żaden rząd nie przerzuci tych kosztów na banki, bo jest od nich zależny. Gdyby podjęto decyzję o przerzuceniu kosztów na banki, to i tak drugą ręką wyrównano by im to z kieszeni wszystkich.

    Poza tym ci politycy sami protestowali przeciwko ograniczaniu przez nadzór bankowy udzielania kredytów walutowych i zaostrzaniu warunków ich udzielania w 2006 roku, to jak Pan sobie wyobraża, że teraz po prostu każą im za to płacić.

    Mogę się z Panem założyć o skrzynkę whisky, że jeżeli zostanie podjęta decyzja o pomocy to na pewno nie z kieszeni bankierów.
  • @imran 19:08:15
    No ale to jest nonsens.

    Nie będziemy się domagać, żeby przestali nas bić, bo na pewno zaraz zaczną nas kopać, więc ci, którzy protestują przeciw biciu - są zwolennikami kopania!

    Tak mniej więcej wygląda to "rozumowanie"...
  • @chart 21:13:26
    Ale kto się nie będzie domagał?

    Część frankowiczów właśnie domaga się "żeby rząd coś z tym zrobił" a nie żeby obciążyć banki, bo wiedzą, że to drugie jest nierealne.

    A pozostali czują niechęć, bo wiedzą, że w końcu to obciąży ich.

    Poza tym gdyby nawet ustalono np. że frankowicze mają do spłacenia kredyty po 2.5 za franka, to okazałoby się, że ci frajerzy co wzięli w PLN spłacą w sumie o wiele więcej za ten sam kredyt. Więc chyba też nie jest dziwne, że byliby oburzeni, że rząd karze ich za ostrożność a nagradza innych za ryzykanctwo.

    A gdyby ustalono, jak na Węgrzech, że spłaca się po stałym kursie sprzed decyzji SNB, czyli 3,5 zł a za rok, dwa, pięć lat frank spadłby do 2 zł, to pytam się co rząd by im powiedział?
    Chcieliśmy wam zrobić dobrze a wyszło jak zawsze? Pewnie nie. Pewnie znowu jakaś aktualnie rządząca partia by to znowu zmieniła.

    Na prawdę Panu, konserwatyście, podoba się takie traktowanie prawa i umów?

    Tylko proszę nie mówić, że prawo to łamią banki, bo o tym dobrze wiemy, jednak skoro łamią, to chyba sądy to powinny rozstrzygać, a nie politycy każdorazowo coś dostosowywać do bieżącej sytuacji.

    No przecież chyba widzi Pan w tym jakiś absurd, że nadzór bankowy naciskany przez Państwo Polskie reprezentowane w 2006 przez PIS, zezwala na zawieranie takich umów w których rata zależy od kursu, a następnie to samo państwo 9 lat później reprezentowane co prawda przez jakąś inną partię, ale jednak to samo państwo zaczyna zmieniać te umowy każdorazowo dostosowując reguły do zmian kursu, tak aby było "sprawiedliwie".

    Zaznaczam, że sam mam kredyt w Euro i jeszcze 30 tys do spłacenia i byłbym wniebowzięty, gdyby pozwolono mi spłacić po kursie 3,3, tak jak brałem.
    Ale to nie zmienia faktu, że uważałbym to za absurd i niesprawiedliwość wobec innych.
    Ale oczywiście, gdyby to sąd, a nie politycy, rozstrzygnął, że ta umowa była bezprawna, to inna sprawa. Wtedy uważałbym że banki popełniły błąd i niech za niego płacą. Wtedy z czystym sumieniem bym z tego skorzystał.
  • @imran 22:00:38
    I znowu...

    Po pierwsze uważa Pan, że nie ma co w ogóle ruszać tematu, "bo z bankami się nie wygra". Mnie to się kojarzy ze zniewoleniem (także umysłowym), Panu z wolnością...

    Po drugie - zdaje się Pan sądzić, że wprawdzie państwo działa w Polsce źle i grabieżczo, ale już sądy - są OK i należy się bezkrytycznie zdać na ich rozstrzygnięcia. Ja natomiast uważam, że złe państwo i równie fatalne państwo to dwie strony tej samej fałszywej monety i dlatego prawidłowe i zasadne jest domaganie się rozwiązań prawnych.
  • @chart 00:28:13
    Trzeba się domagać rozwiązań systemowych; wprowadzenia bankowości z wymogiem 100% rezerwy od depozytów avista bez banku centralnego. Czyli uczciwej bankowości.
    A nie pozwalać bankom na kradzież, a potem mówić, że skoro nakredli dużo to im też można ukraść.

    Ale uczciwej bankowości nikt się nie domaga, bo wtedy cena kredytu byłaby rynkowa i przy braku chęci ludzi do oszczędzania kredyty mogłyby kosztować 20 - 30 %.
    (byłem ostatnio w Iranie i ta to tam właśnie wygląda. Przedsiębiorcy inwestują z własnych, rodzinnych oszczędności bo kredyty są za drogie)

    Kredyt z oszczędności zrabowanych, odebranych pod przymusem kosztuje 5%, albo mniej, a wszyscy chcą przecież tanich kredytów.
    Więc jest ciche przyzwolenie na tą systemową kradzież, potem poszczególne grupy domagają się żeby im państwo też trochę uszczknęło i pomogło.
    Ja jestem takiemu podejściu przeciwny.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930