Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
739 postów 328 komentarzy

Tak ogólnie precz...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Sytemu nie zależy.

 

Podczas pobytu  Bronisława Komorowskiego  na Lubelszczyźnie ciała dała miejscowa Platforma Obywatelska, a przecież wystarczyło spędzić po połowie biurokratów z urzędów Miasta, Wojewódzkiego i Marszałkowskiego i tłumy na spotkaniach z prezydentem zrobiłyby się iście pierwszomajowe, a ubytki nijak by przecież na jakość pracy urzędniczej nie wpłynęły (raczej wprost przeciwnie)! Przy okazji jednak swe zasadnicze słabości ujawnili także hucznie protestujący przeciw wizycie.

 

Oczywiście, podobnie jak niegdyś premier  Tusk wręcz oczekiwał na okrzyki „Donald matole...” - tak i dziś sztabowcy prezydenta chcieliby budować kampanię na kontrapunkcie: Komorowski jako oaza stabilności i stateczności – opozycja jako krzykliwi, agresywni radykałowie. By jednak choćby taka kreacja wypadła wiarygodnie – niezbędna byłaby zmiana proporcji, tj. radosny tłum przy kandydacie PO, sfrustrowana garstka przeciw, a nie odwrotnie. W dodatku inny jest teraz przekrój protestujących, którym jako całości trudno przyszyć łatkę salonowych chuliganów, przeciwnie, dominuje nastrój happeningowy, a zaciętość i trudno skrywaną irytację objawiają raczej aparatczycy Platformy, pokrzykujący na pikietującą młodzież. Ogólnie konserwatysta zdecydowanie nie powinien być zwolennikiem znieważania głów państw (choć np. zastrzelenie tej czy owej w niektórych szczególnych przypadkach miewa pewne uzasadnienie...). Nie mniej nie można przyznawać i oficjalnie ogłaszać, że dane spotkanie jest elementem kampanii wyborczej, a nie wykonywaniem obowiązków prezydenta - a potem obrażać się o krytykę, jak to się chronicznie przydarza świcie prezydenta.

 

Skądinąd jednak i w PR-ze antyprezydenckim dostrzec można zasadnicze luki i sprzeczności. Protesty, jak protesty, dobrze, gdy młodzież ma trochę ruchu i wyładowuję nadmiar energii. Nadal jednak trudno pojąć sens krzyczenia przy takich okazjach, jak wiece Komorowskiego "precz z komuną!". Już 20 lat temu prosiłem, by nie robić tego na wiecach anty-Kwaśniewskich, bo to jedynie uwiarygodniało tego neoliberała w oczach ogłupiałych wyborców post-PRL-owskich (a bywały to akcje znacznie ostrzejsze od dzisiejszego machania krzesełkami z baloników). Dziś hasło to zaś brzmi jeszcze idiotyczniej

 

Prominenci obecnego Ruchu Narodowego tłumaczyli mi niegdyś, że wznoszą okrzyk "precz z komuną", bo mają na myśli "precz z Platformą, precz z rządem!". - To dlaczego nie wołacie "precz z Platformą, precz z rządem!"? - zapytałem. - A nie, bo my nas mogli zamknąć... - usłyszałem. No tak, fundamentalna, radykalna opozycja, można powiedzieć. Za to jaka sprytna!

 

Mam zresztą wrażenie, że "precz z komuną" to już dziś takie uniwersalne "precz", które samo by się jakoś nieporęcznie wrzeszczało. Wszak okrzyki takie padły ponoć i podczas pro-pokojowej, a anty-banderowskiej pikiety w Krakowie. Z czym tam się komu skojarzyły - już w ogóle domyślić się nie sposób. Dla równowagi zaś od lubelskiego aktywu RN dowiedziałem się z kolei, że nie dotarł on na pikietę pod konsulatem Ukrainy w Lublinie „bo uczestniczyła w niej Zmiana, a Zmiana to komuniści”. Jako żywo, jeśli komuś wydaje się, że poważniejsze jest dziś zagrożenie ze strony martwych idoli komunistycznych, niż żywych banderowców rządzących Ukrainą – to może jednak niech nie bierze się do polityki w Polsce?

 

 

W każdym razie w dobrze pojmowanym interesie Polaków naprawdę istotne jest m.in. zakończenie nieudolnych i sprzedajnych rządów PO, a także zabezpieczenie nas przed niebezpieczeństwem wojennym, a nie powtarzanie kogo raz sierpem, a innym razem młotem (nawiasem mówiąc jacyś mili młodzi ludzie na wspomnianą lubelską manifestację dotarli ubrani w koszulki z przekreślonymi rzeczonymi symbolami minionego ustroju, ich wola – ale czynnie demonstrowali konkretnie PRZECIW BANDERYZMOWI, a nie jakimś zastępczym awatarom). „Precz z komuną” stało się zaś nie tylko PRECZ zastępczym, ale poniekąd niektórym zakryło prawdziwych wrogów Polski. Ciekawe tylko czy z głupoty – czy dla manipulacji? Dla zdrowia psychicznego lepiej bowiem oddawać komu co się należy, a zatem nie lubiąc prezydenta wołać szczerze i bez strachu "precz z Komorowskim", a potępiając UPA - "precz z  Banderą". Nie będzie prościej? A przede wszystkim – na temat.

 

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLSKA

    Przekręt Ziobry

    Który lobbysta motoryzacyjny dał w łapę ministrowi sprawiedliwości za wyczyszczenie wtórnego rynku aut w Polsce? czytaj więcej

  • POLSKA

    Pał/jac

    Jedno jest pewne. Jeśli nawet naprawdę ktoś kiedyś rozwali Pałac Kultury - to przecież nie dlatego, że to "relikt komuny", tylko ze względu na łapówkę od jakiegoś banku czy developera za warte miliardy miejsce w centrum Warszawy. czytaj więcej

  • POLSKA

    Murzyn niepodległości

    Marsz jak to marsz – przeszedł sobie. Wprawdzie próbuje się na siłę kreować wokół niego aurę skandalu – tymczasem MN po prostu wypełnił swoją rolę jako forma świętowania historycznej różnicy czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930