Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
713 postów 321 komentarzy

Trafili Godzillę

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy były wicemarszałek Województwa Lubelskiego i dyrektor marszałkowskiego departamentu zdrowia usłyszą zarzuty niedopełnienia obowiązków?

 

Najwyższa Izba Kontroli potwierdziła wszystkie zastrzeżenia i wątpliwości, które na prośbę lubelskiego środowiska medycznego od lat starałem się nagłaśniać i wyrażać w serii tekstów składających się na cykl o „szpitalnej Godzilli”, czyli najpierw planach, a następnie o realizacji programu (?) fuzji trzech lubelskich marszałkowskich Szpitali: Wyszyńskiego, Jana Bożego i Kolejowego.

 

Ustalenia NIK są tak szokujące, że sami kontrolerzy próbowali ukryć swe wystąpienia przed mediami, a Zarząd Województwa został przez podwładnych (odpowiedzialnych za stwierdzone nieprawidłowości) wprowadzony w błąd, co do służących mu środków odwoławczych. Teraz najprawdopodobniej „aferą szpitalnej Godzilli” zajmie się prokuratura.

 

O wynikach postępowań kontrolnych NIK mówiło się od miesięcy, tyle też trwało przeciąganie procedur przed zgłaszających zastrzeżenia dyrektorów szpitali. Najdłużej bronił się Urząd Marszałkowski, dlatego wystąpienie z tej jednej kontroli zostanie udostępnione za kilkanaście dni. Na tym fakcie zasadza się cała linia obrony marszałkowskich urzędników, przygniecionych ciężarem zarzutów i przytłoczonych skalą niekompetencji, chaosu i ogromnych kosztów (ekonomicznych i społecznych) ujawnionych przez NIK.

 

To nie my!

 

Negatywne oceny (bardzo rzadko tak jednoznacznie wystawiane „pały”) otrzymały dwie placówki – Szpital im. Wyszyńskiego i zlikwidowany już Okręgowy Szpital Kolejowy. Przedmiotem zainteresowania NIK była całość procesów restrukturyzacyjnych w ostatnich czterech latach, ze szczególnym uwzględnieniem planów fuzji – czyli powstania jednej wielkiej jednostki, złożonej jak pierwotnie zakładano z trzech, a ostatecznie dwóch SP ZOZ-ów. Pomysł ten był idee fix odpowiedzialnego za sprawy służby zdrowia  Tomasza Pękalskiego (PO – niegdyś zaufany  Janusza  Palikota), ale wyszedł spod pióra jego najbliższego współpracownika, dyktatora samorządowej polityki medycznej,  Zbigniewa  Orła, dyrektora departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego. To Orzeł, niegdyś pro-społeczny reformator, po dochrapaniu się decydenckiego stołka zmienił o 180 stopni dawne zapatrywania i stał się głównym orędownikiem „ekonomicznego” podejścia do medycyny, czyli cięcia kosztów za wszelką cenę dla osiągnięcia bieżącej i krótkotrwałej poprawy księgowych wyników jednostek, często kosztem załóg i pacjentów. Teraz wszystkie te eksperymenty (wielokrotnie opisywane na naszych łamach) przygwoździła NIK, co dla obecnego Zarządu jest tym bardziej krępujące, że dyr Orzeł pozostał na stanowisku po niesławnym odejściu Pękalskiego, teraz zaś staje się sędzią we własnej sprawie, wmawiając nowym marszałkom, że winne zaniedbań są same szpitale, nie dość gorliwie realizujące jego światłe zalecenia, nie zaś właśnie Orzeł z Pękalskim, którzy niemal ręcznie sterowali SP ZOZ-ami, niwecząc w dwóch z nich realizowane wcześniej z powodzeniem programy naprawcze.

 

Mieli zarobić - stracili

 

Teoretycznie beneficjentem całej operacji fuzji miał być przede wszystkim Szpital im. Wyszyńskiego. To ta placówka przejęła dochodowe oddziały i poradnie, zlikwidowane uprzednio w „Kolejowym” i „Janie Bożym”, to tu miała być centrala Godzilli, tu gniazdko miał sobie uwić sam Pękalski, zapewne po uprzedniej komercjalizacji całego, zjednoczonego SP ZOZ-u. Tymczasem to właśnie położenie „Wyszyńskiego” kontrolerzy uznali za obecnie najfatalniejsze.

 

Reorganizacja wykonywanej przez Szpital działalności leczniczej, zainicjowana porozumieniem ramowym dyrektorów w.w szpitali z dnia 15.10.2012 r. nie wynikała z dokumentów strategicznych WSS, w szczególności z realizowanego przez dyrekcję Szpitala od 2011 r. Programu Naprawczego. Porozumienie to, jak również konkretyzujące je porozumienia dwustronne dyrektorów z dnia 25.02.2013 r., nie zostały poprzedzone analizami ekonomicznymi, nie określono w nich wskaźników, ani celów, jakie zamierzano osiągnąć, a przede wszystkim nie przeanalizowano, w jaki sposób planowana restrukturyzacja wpłynie na sytuację finansową Szpitala oraz na potrzeby zdrowotne pacjentów. Nie przeanalizowano też możliwości zrealizowania przejętych kontraktów z ginekologii i chirurgii ogólnej, co skutkowało ich niewykonaniem w przejętym zakresie odpowiednio w 99 proc. i 49 proc. w 2013 r. i 36,6 proc. i 53,4 proc. w roku 2014. Dyrekcja Szpitala nie opracowała spójnego i jednolitego planu przekształceń, dotyczącego przejęcia świadczeń z OSK i SPSW. W ocenie NIK, plan taki pozwoliłby na lepsze przygotowanie do przeprowadzonej w 2013 r. restrukturyzacji WSS” - czytamy w wystąpieniu pokontrolnym.

 

Innymi słowy – całą fuzję zrealizowano „na hurra!”, bez żadnego prawdziwego planu i finansowych kalkulacji. Nieprzemyślane przemieszczenia oddziałów – nie dały spodziewanych przychodów. W detalach jest zresztą jeszcze gorzej: nie było żadnego harmonogramu, w ogólnym chaosie przeprowadzek nie przemieszczano bynajmniej sprzętu gwarantującego realną ciągłość świadczeń, ani nie przejmowano wszystkich absolutnie niezbędnych lekarzy. „W ocenie NIK rozpoczęta w 2013 r. i kontynuowana w 2014 r. restrukturyzacja nie spowodował znaczącej sytuacji ekonomicznej oraz wyniku finansowego Szpitala” - konkluduje NIK. A ponieważ był to proces nie tylko monitorowany, a wręcz narzucany przez organ prowadzący, czyli Urząd Marszałkowski otwiera to kwestię odpowiedzialności karnej za niedostateczny nadzór i przekroczenie uprawnień przy sterowaniu „Wyszyńskim” przez Orła i Pękalskiego. Wątek ten już został skierowany do lubelskiej prokuratury.

 

Wykolejony Kolejowy

 

Co najmniej równie źle było w Okręgowym Szpitalu Kolejowym. Wg ustaleń NIK – kolejne fazy „restrukturyzacji” generowały tylko rosnące koszty dla tej placówki i tak obciążonej największym zadłużeniem w relacji do wysokości posiadanego kontraktu z NFZ. Również w tym przypadku kontrolerzy wytknęli chaos, bezplanowość, a także bezmyślność „rozdawania oddziałów” OSK przez Sejmik. W efekcie nie udało się uniknąć strat finansowych, a dostępność do świadczeń – co łatwo było przewidzieć! - spadała. W dodatku były dyrektor  Karol Tarkowski, człowiek bez doświadczenie w służbie zdrowia, za to z mocnymi plecami towarzysko-politycznymi (oczywiście w Platformie...) – niegospodarnie zarządzał składnikami majątkowymi Szpitala. W międzyczasie kolejni dyrektorzy wprawdzie opracowywali raz za razem plany naprawcze, a Zarząd Województwa równie „bezpretensjonalnie” je zatwierdzał, ale ponieważ bywały one ze sobą rażąco sprzeczne – może nawet lepiej, że niemal w ogóle nie były wykonywane. W tym zakresie korygująco zadziałały wnioski pionu medycznego OSK, który niemal kładł się w drzwiach, by nie dopuścić do dalszego ograniczania działalności placówki. Szczególnie żenujące jest jednak, że zarówno dyr Tarkowski (później pogoniony w niesławie za nieprawidłowości w zarządzaniu, przyznane nawet przez marszałków), jak i Zarząd Województwa z uporem maniaków powołują się dla uzasadnienia swych błędów na dokument bez żadnej mocy prawnej – co potwierdziła NIK, czyli na tzw. „porozumienie dyrektorów” o fuzji, nakazane im rzecz jasna przez Orła i Pękalskiego.

 

Prowadzona „restrukturyzacja” skutkowała także niszczeniem sprzętu ratującego życie, a przejmowaniem na stan Szpitalu bezużytecznego złomu, który następnie kosztownie próbowana naprawiać. Bałagan panował też w papierach, nie pilnowano terminowości obiegu dokumentów, a dyr Tarkowski, prezentowany wszem i wobec jako „wielki ekonomista” - okazał się niezdolny do zarządzania czymś wielkości magla ręcznego. Co gorsza, w dokumentacji poświadczano też jawną nieprawdę, a to już jest kolejny złamany paragraf, oznaczający odpowiedzialność karną. Reasumując – po reformach w świętej pamięci już „Kolejowym” w opuszczonych pomieszczeniach hulał wiatr, a Szpital zamiast ratunku – w efekcie Godzilli został zwyczajnie dobity.

 

W papierach się zgadza...

 

Pozornie obronną ręką z kontroli wyszedł tylko Szpital im. Jana Bożego. Pozornie – bo po prostu jego kierownictwo zadbało o tzw. „d...chrony”, czyli na niemal każdą, generalnie niekorzystną decyzję – jest w aktach podkładka, w rodzaju opinii eksperckiej, czy informacji przekazanej w górę, do marszałków i w dół, do pacjentów. Wszyscy wszystko wiedzieli – a więc odpowiedzialność się rozłożyła. W dodatku w „Janie Bożym” stosunkowo najdłużej i konsekwentnie realizowano opracowany niezależnie własny plan naprawczy, wdrażany kosztem wielkiego samozaparcia oraz odpowiedzialności i tolerancji załogi. Martwą literą zostały zapisy i deklaracje dotyczące rozbudowy Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w pomieszczeniach po zamkniętej toksykologii. Przede wszystkim zaś – mimo pozornej dbałości o literę prawa, te najważniejsze zmiany, skutkujące likwidacją kluczowych dla działalności placówki poradni zrealizowano choć... „nie miały mocy obowiązującej”, jak stwierdziła NIK. By uniknąć zaskarżenia – stosownej uchwały Sejmiku po prostu nie opublikowano w Dzienniku Urzędowym Województwa Lubelskiego. Pomimo tego – została ona zrealizowana. Całkowicie bezprawnie – co nie powinno być zaskoczeniem dla lubelskich czytelników , bowiem dokładniej taką interpretację całego procesu już nie raz przedstawiały lokalne media.

 

Niestety, także rzekome pozytywy, czyli poprawa księgowej sytuacji Szpitala – to wynik ograniczenia działalności, a więc konsekwentnego realizowania... chorych planów powołania Godzilli (o czym świadczą też potwierdzone przez NIK wydłużające się kolejki). Chociaż więc obroniono spójność dokumentacji – stało się to kosztem oczywistych interesów pacjentów.

 

Kto odpowie?

 

- Ja nie wiem, to dyrektor Orzeł! - przekonuje obecny wicemarszałek od zdrowia,  Arkadiusz Bratkowski (PSL). Tak brzmi odpowiedź na niemal każde pytanie związane z ustaleniami NIK, a Bratkowski i marszałek  Sławomir Sosnowski  (PSL) są wyraźnie zaskoczeni, że wystąpienia pokontrolne ze szpitali zostały już przez NIK ujawnione. - Ale procedury jeszcze trwają! - jest pewny Bratkowski, który nie wie, albo nie chce wiedzieć, że podpisane wystąpienia już nie mogą zostać zmienione, a teraz – trafiły do prokuratury, która ustali, czy stwierdzone nieprawidłowości nie kwalifikują się też do odpowiedzialności karnej.

 

Sam dyr Orzeł również idzie w zaparte, nawet wobec oczywistej i potwierdzonej klęski lansowanych przez siebie rozwiązań. - Nic nie będę komentować, bo trwa jeszcze postępowanie pokontrolne w Urzędzie Marszałkowskim i nie wiem, czy nie groziłaby mi odpowiedzialność za wywieranie wpływu na rozpatrujących nasze odwołanie, bo przecież nie zgadzamy się z zarzutami – kręci dyr Orzeł. Tymczasem jeśli coś mu „grozi” - to raczej zarzuty za niedopełnienie obowiązków i nadużycie uprawnień, doniesienie w tym zakresie wpłynęło już bowiem do lubelskiej prokuratury.

 

Bałagan w służbie zdrowia to tykająca bomba, jaką poprzednicy zostawili Sosnowskiemu i Bratkowskiemu. Oni sami mają więc komfort względnie czystych rąk – ale też problem z rozliczeniem poprzedników i wciąż zajmujących swe stanowiska podwładnych. Kiedy w te umyte ręce marszałkowie dostaną ostatnie z wystąpień pokontrolnych – przyjdzie jednak czas, by ktoś za cały skandal z Godzillą odpowiedział.

 

Konrad Rękas

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLITYKA

    The South just fell again...

    Skonfederowane Stany Ameryki z reguły budzą ciepłe odczucia na polskiej prawicy. Bo potomkowie Kawalerów, bo rycerscy, bo przegrani, bo trochę rasistowscy (to ostatnie nieprawda, ale i tak kojarzy się niektórym miło). czytaj więcej

  • POLITYKA

    Czipsy, proszek do prania, demokracja

    Przez dekady zachodniej demokracji posługiwano się przede wszystkim mechanizmem kontynuacyjnym. czytaj więcej

  • ŚWIAT

    Burza nad Azją2?

    Chociaż teoretycznie głową państwa mongolskiego pozostał polityk tej samej Partii Demokratycznej – zwycięstwo Chaltmaagijna Battulgi może stanowić krok w stronę poważnej zmiany geopolitycznej na Dalekim Wschodzie. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031