Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
744 posty 333 komentarze

Armenia wciąż kroczy po linie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nawet najcwańszy Żyd nie oszwabi najgłupszego Ormianina, ale...

 

Jest taki moment w życiu urzędującego prezydenta, kiedy zaczyna przekonywać się do systemu parlamentarnego. Przeważnie chwila taka przychodzi około połowy drugie kadencji (przy konstytucyjnym ograniczeniu reelekcji) – kiedy to głowy państw przymierzają się do roli szefów rządów.

 

Choć może się to wydawać dziwne – to nie wizyta przewodniczącego Rady Europejskiej  Donalda Tuska  jest najważniejszym wydarzeniem ostatnich dni w Armenii. W porozumieniu z prezydentem  Serżem Sarkisjanem  komisja konstytucyjna opublikowała projekt reform ustrojowych, w ramach których szefem władzy wykonawczej stawałby się premier, bezpartyjny prezydent zaś traciłby większość swych uprawnień, wybierany zaś byłby przez parlament i reprezentację władz lokalnych na jedną, siedmioletnią kadencję. Z kolei Zgromadzenie Narodowe byłoby wyłaniane w wyborach dokonywanych z list partyjnych, dwuturowych w przypadku nieuzyskania przez żadną listę większości.

 

Obecnie propozycja reformy jest poddana obywatelskim konsultacjom, następnie zaś podlegać zaś będzie procedurze parlamentarnej i podpisu prezydenta. Następnie zaś pytanie o zmianę konstytucji stanie się przedmiotem referendum pod koniec tego lub na początku 2016 r. Prezydencka kadencja Serża Sarkisjana dobiega końca w 2018 r., a opozycja już zarzuca mu, że jego celem są kolejne wybory parlamentarne w 2017 r., w których prezydencka Republikańska Partia Armenii dzięki nowym przepisom zamieni swoją obecną większość (70 miejsca na 130) na całkowitą władzę w państwie, pozwalając swemu przywódcy stanąć na czele rządu.

 

Donald Tuska faktycznie zaś odwiedził republiki zakaukaskie, tak w Erewaniu, jak i w Baku opowiadając się za pokojowym rozwiązaniem konfliktu w Górskim Karabachu, a status quo nazywając „niemożliwym do utrzymania”. Armeńskie media skupiły się jednak bardzo na deklaracji, że Unia Europejska podtrzymuje zainteresowanie współpracą z Armenią pomimo i równolegle dla obecnie realizowanej przez S. Sarkisjana polityki integracji eurazjatyckiej.

 

Prezydent S. Sarkisjan może więc na swoje konto zapisać co najmniej dwa sukcesy – po pierwsze gwarancję utrzymania władzy, po drugie potwierdzenie słuszności dokonanego wyboru geopolitycznego. Po okresie straszenia przez Zachód (tak na niwie „reform demokratycznych”, czyli groźby kolorowej rewolucji, jak i zamrożenia stosunków gospodarczych) ustami niskiej rangi funkcjonariusza, nie mniej jednak wyraźnie struktury europejskie wydusiły z siebie akceptację dla obecnego kursu polityki międzynarodowej Erewania. Rzecz jasna jednak nie powinno to uśpić legendarnej ormiańskiej czujności. Groźba powtórki z Majdanu wciąż wisi nad Armenią, a wszelkie reformy polityczne – muszą brać pod uwagę kluczową, frontową rolę republiki na Zakaukaziu. Służyć temu mają też zacieśniane więzi handlowe nie tylko z Rosją i całą Eurazjatycką Wspólnotą Gospodarczą, ale także z Iranem. Ormianie jak przez całą swą wyjątkowo długą historię – wciąż kroczą po linie między Wschodem, a Zachodem, Północą i Południem. I słabym tylko pocieszeniem jest, że przecież wiadomo, że nawet najcwańszy Żyd nigdy najgłupszego Ormianina nie jest w stanie przy targowaniu się oszukać...

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • @Autor
    ad:"Nawet najcwańszy Żyd nie oszwabi najgłupszego Ormianina",

    Melchior Wankowicz pisal zas, ze jak Ormiaszka otwieral sklep we Lwowie , to Zyd na tej samej ulicy, sklep likwidowal.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031