Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
718 postów 323 komentarze

Fatalizm i infantylizm

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Co takiego strasznego powiedział ambasador Andriejew?

 

 

Jako znany przeciwnik zdrowego stylu życia miałem kiedyś internetową scysję z pewnymi cyklistami. - Hahaha! Jakim cudem to rowerzysta może stanowić zagrożenie w ruchu drogowym, skoro to on ucierpi w wypadku?! - pytali triumfująco. A ja zrozumiałem po raz kolejny jak ciężko jest Polakowi i po polsku wytłumaczyć skomplikowaną sieć powiązań sprowadzających się do tak trudnych pojęć jak „odpowiedzialność”, „wina”, „przyczyna”, „skutek”, „wpływ”, „ciąg przyczynowy”.

 

Taką samą refleksję miałem zresztą oglądając przeprawdziwy i całkiem zabawny skecz Kabaretu Hrabi1 w którym bohaterka najpierw krzyczy do stojących nieopodal byczków „cwele, cwele!”, a na końcu scenki zanosi się płaczem do pobitego towarzysza „Daaaaaarek, ty tu sobie leżysz, a mnie biiiijąąąą!”. Tą kobietą i tymi rowerzystami są wszyscy oburzający się ostatnią wypowiedzią rosyjskiego ambasadora  Siergieja Andriejewa.

 

Wiara, wina, odpowiedzialność

 

Ze zdania „Polityka Polski doprowadziła do tej katastrofy we wrześniu 1939 roku, bo w ciągu lat 30. XX wieku Polska przez swoja politykę wielokrotnie blokowała zbudowanie koalicji przeciwko Niemcom hitlerowskim. Częściowo Polska była więc odpowiedzialna za tę katastrofę, do której doszło we wrześniu” zrozumiano i podano Polakom do wierzenia celowo bulwersujące „Polska winna wybuchu II wojny światowej”. I zrobiono to bezkarnie, bo Polaków lata grafomanii dziennikarskiej, politycznej, historycznej oduczyły rozróżnienia co to „wina” (czyli pojęcie moralne, z natury apolityczne, acz używane w propagandzie – np. w procesie norymberskim), a co „odpowiedzialność” (czyli rozumienie następstw własnych działań). Naszym rodakom wszystko to wydaje się austriackim gadaniem, zaciemniającym tylko jasne i świetliste pojęcia. „Jak my możemy być za cokolwiek odpowiedzialni, przecież to nas napadli!” - powtarzamy. Właśnie jak ta spoliczkowana pannica ze skeczu.

 

Tak jak Andriejewa – tak w swoim czasie zupełnie nie zrozumiano w Polsce  Pata Buchanana, który mówił przecież bardzo podobnie – że  nie może dojrzały europejski naród nie widzieć swego wpływu na wypadki międzynarodowe, w których uczestniczy. Tymczasem w Polsce wykształciła się cała szkoła historyczna, w myśl której a to nas ktoś rozbierał, a to najeżdżał, a to okupował – a my z tym wszystkim nie mieliśmy nic wspólnego – oczywiście poza byciem niewinnymi ofiarami. To już coś więcej nawet niż fatalizm dziejów – to jest historyczny infantylizm skutecznie imprintowany Polakom.

 

Naprawdę nie chcieliśmy

 

Zamiast histeryzować (bo przecież o to chodzi tym, którzy doprowadzili do kolejnej eskalacji, rozpoczętej zniszczeniem pomnika gen.  Czerniachowskiego) – zastanówmy się co konkretnie powiedział rosyjski dyplomata. „W ciągu lat 30. XX wieku Polska przez swoja politykę wielokrotnie blokowała zbudowanie koalicji przeciwko Niemcom hitlerowskim” - powiedział Andriejew. I co niby w tym zdaniu jest nieprawdziwego? Na jego prawdziwość można wskazać co najmniej trzy przykłady: odrzucenie przez  Piłsudskiego  zgłoszonej przez  Ludwika Barthou  koncepcji Paktu Wschodniego wiosną 1934 r. (co ułatwiło  Hitlerowi  rozpoczęcie polityki ekspansji), zablokowanie przez  Becka  uruchomienia międzynarodowej sowiecko-francuskiej pomocy dla Czechosłowacji w 1938 r. (to co miałoby wymiar odstraszający wobec III Rzeszy przy symbolicznym tylko zaangażowaniu wszystkich zainteresowanych), wreszcie odrzucenie możliwości zawarcia w 1939 r. czwórporozumienia brytyjsko-francusko-sowiecko-polskiego blokującego Hitlera, co otworzyło bezpośrednio drogę do Paktu  Ribbentrop-Mołotow.

 

To są fakty – konkretne propozycje i możliwości podjęcia próby powstrzymania Hitlera i przynajmniej odwleczenia wojny, odsunięcia jej od Polski. Co więcej, nawet na poziomie średniej znajomości historii nikt przecież nie zaprzeczał tym polskim wyborom – co najwyżej uzasadniając, czy usprawiedliwiając podejmowane przez sanacyjnych prominentów decyzje. Ich obrońcy mają zresztą w zanadrzu tylko jedną opowieść, w dodatku mityczną, o rzekomym pomyśle wojny prewencyjnej, zrodzonym w głowie Piłsudskiego, a odrzuconym przez Zachód. Sęk w tym, że nie ma żadnych dowodów, by projekt taki w ogóle istniał – w przeciwieństwie do tych planów, które świadomie udaremniliśmy, potwierdzając niestety zarzut Andriejewa.

 

Sytuacja Polski 17. września 1939 r.

 

Dalej – kwestia szczególnie drażliwa, czyli 17 września. Polacy widzą go tylko jako skutek tajnego protokołu Paktu, natomiast nie zawracają sobie głowy stawieniem pytania po co on w ogóle był Stalinowi potrzebny. „Ot, widać gensek miał taki zaborczy charakter”... Tymczasem analizując rzecz na zimno, z sowieckiego punktu widzenia tak to właśnie wyglądało – wydłużano Wehrmachtowi drogę do Moskwy, a przede wszystkim zyskiwano czas – czyli zrobiono to, czego na swoją i naszą zgubę nie uczyniły władze II RP. Martyrologia Kresów, moralny wymiar, tragiczne następstwa z Katyniem włącznie – niczego nie zmieniają w politycznym i militarnym opisie całego tego manewru. Takim właśnie, jak zaprezentował ambasador Andriejew. On mówi o polityce, jego krytycy zaś (szczerze lub cynicznie) - doszukują się jej „wymiaru moralnego”, czyli dziewictwa w burdelu. I znowu zresztą – te wszystkie dramatyczne wydarzenia i kolejne polskie ofiary jakoś spływają po naszej refleksji historycznej – oczywiście, ich popełnienia winni są sprawcy. Ale kto ponosi odpowiedzialność, że do takich zagrożeń dla Polski polskości w ogóle doszło? Czy także nie my sami, nie rządzący nami i ich błędy? I czy to nie może się znów powtórzyć, a raczej czy już się nie powtarza na naszych oczach?

 

Dalej – czy „17. września 1939 roku los wojny między Niemcami a Polską był już przesądzony”? Przykro jest w Polsce pisać prawdę – ale tak, tak właśnie było. Militarnie byliśmy pobici, Wojsko Polskie nie działało jako zorganizowana siła, Naczelny Wódz utracił zdolność kierowania jego pozostałościami, rząd i administracja nie sprawowały kontroli nad większością kraju. To nie jest, niestety ani sowiecka, ani niemiecka propaganda – ale smutne fakty. Ani obrona Warszawy, ani bitwa pod Kockiem, ani nieszczęsny  „Hubal” nie zmieniają faktu, że nie tylko nie wytrzymaliśmy deklarowanych aliantom sześciu miesięcy, ale upadliśmy już po dwóch tygodniach, nie dając szans na rozwinięcie francuskiej ofensywy, która – również wbrew polskim mitom, rzeczywiście była szykowana.

 

Tu bowiem jest słaby punkt całego wywodu dyplomaty, zresztą bez znaczenia dla całości i nie budzący w Polsce kontrowersji – zgodny bowiem z żywym i u nas mitem „zdrady Zachodu”. Zdanie „Przedtem było już jasne, że Wielka Brytania i Francja nie przyjdą na pomoc Polsce” to cokolwiek nadużycie, wbrew bowiem opowieściom o „dziwnej wojnie” - alianci działania, do których się zobowiązali na polu militarnym – rzeczywiście prowadzili, a że miały one ograniczoną tylko uciążliwość dla niemieckiego agresora, to również pochodna zbyt szybkiej klęski Polski w kampanii wrześniowej. Przyznać zresztą trzeba, że ten akurat mit jest propagandowo całkiem użyteczny – uczy bowiem i dziś nieufności do wszelkich sojuszy, choć lepiej może by było, gdyby był odczytywany dosłownie, jako nauczka by mierzyć siły na zamiary, unikać sojuszy – ale tych egzotycznych i jak zwykle – zastanawiać się nad ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ za własne działania.

 

Śpiący musi się obudzić

 

Cała ta awantura o parę zdań prawdy historycznej, z wzywaniem ambasadora do znanego speca od prostowania dziejów, ministra  Schetyny  włącznie - wyraźnie ma służyć przykryciu głównej, jeszcze bardziej cierpkiej i prawdziwej konstatacji Andriejewa – że „stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku”. To prawda, ani po zajęciu Polski przez Sowiety, ani po 1989 r. poziom agresji, jej nachalne upowszechnianie, wywoływanie kolejnych punktów zapalnych nie sięgnęły obecnego stanu. Zburzenie pomnika Czerniachowskiego miało przynieść określone efekty dyplomatyczne – i przyniosło, awantura toczy się własnym rytmem, zgodnie z dyplomatycznymi procedurami. Wiele na to nie poradzimy, w końcu III RP wciąż idzie w forpoczcie III wojny światowej. Ważne jednak, że wśród propagandowego bełkotu można usłyszeć zdania, które przynajmniej niektórych co bardziej świadomych Polaków w ten czy w inny sposób może w końcu wybudzą z fatalistyczno-infantylnego snu o historii i polityce.

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • Do autora tekstu.
    Gratuluję - poziom zidiocenia ekspert.

    W 1939 roku Niemcy w sojuszu z ZSRR napadły na Polskę rozpoczynając II wojnę światową w Europie.

    Było to możliwe dzięki zdradzie Francji i Wielkiej Brytanii oraz infantylnej polityce polskiego rządu, który oparł się o ten sojusz zamiast wejść w taktyczne i czasowe porozumienie z Niemcami i kierując uderzenie Hitlera na Francję z jednoczesnym zabezpieczeniem go przed najazdem ZSRR.
    Przypomnieć należy również, że w 1939r. ZSRR był głównym dostawcą surowców potrzebnych do prowadzenia wojny przez Hitlera.

    Może warto również przypomnieć, że w 1939r. rządy komunistów w ZSRR były znacznie bardziej zbrodnicze niż w hitlerowskich Niemczech, choćby przez wymordowanie ok. miliona Polaków tylko za to, że byli Polakami, mordowanie całych klas społecznych, nieopisany terror i rabunek.
  • @AlexSailor 03:05:21
    Żeby nie powtarzać w nieskończoność co można było i należało zrobić: http://www.konserwatyzm.pl/artykul/5158/nierealizm-magiczny
  • @AlexSailor 03:05:21
    Niestety @Rękas ma dużo racji.

    Stosowane przez reżimowych historyków wybiórcze odwoływanie się do faktów historycznych, pomijanie istotnych elementów polityki Polskiej przed 39r która to polityka wprost umożliwiła Hitlerowi realizację jego planów podbojów na wschodzie to wprost okłamywanie społeczeństwa.

    Wykluczenie przez Polskę Rosji z koalicji antyhitlerowskiej spowodowało
    w prostej konsekwencji taktyczny pakt Ribbentrop-Mołotow i przesunięcie linii obroni ZSRR o kilka stet kilometrów na zachód od Moskwy. To był pakt który uratował Rosję i świat od Hitlera, to oczywiste dla każdego logicznie myślącego człowieka

    Bo co by się stało gdyby Hitler zaatakował ZSRR z pozycji o kilkaset km bliższych Moskwie, Leningradowi, Stalingradowi ?
    Moskwa by padła na pewno a Leningrad i Stalingrad tez.
    Stalin nie miał by czasu na ewakuacje fabryk z Ukrainy za Ural nie miał by czasu na umocnienie i obronę Moskwy, Niemcy by tam doszli grubo przed zimą i mrozami które uratowały Moskwę w 1941r. Moskwa by padła. Leningrad i Stalingrad też miały by znacznie mniej czasu na umocnienie obrony, ... brak fabryk zbrojeniowych na Uralu to brak zaplecza które zasilało fronty w sprzęt wojskowy.

    Tak więc pakt Ribbentrop-Mołotow ocalił wbrew Polsce i na samobójczym trupie Polski świat od Hitlera.

    Hitler po zdobyciu Europy i ZSRR po zbudowaniu bomby atomowej (był bliżej jej zbudowania niż amerykanie), z bronią rakietową (absolutna dominacja techniczna na świecie) byłby niekwestionowanym hegemonem na świecie. Festung Europa, Festung Euroazja była by nie do zdobycia.

    Cała międzywojenna polityka Piłsudskiego (drung nach osten) prowadziła w prostej linii do dramatu Polski. Taki Katyń to np prosta konsekwencja gigantycznych zbrodni Piłsudskiego w podczas wyprawy na Kijów.
    Po tej wojnie Rosja nie mogła inaczej traktować Polskich żołnierzy jak zapiekłych, niebezpiecznych i zbrodniczych wrogów ZSRR czyli tak jak dzisiaj USA traktują terrorystów.
    Co się robi z takimi wrogami podczas wojny, w krytycznych chwilach, gdy w oczy zagląda totalna klęska ?
    Takich się likwiduje bez litości bo na litość w takich warunkach nie czasu ani ochoty. Wrogów zlikwidowano humanitarnie, strzał w tył głowy nie boli, nawet go nie słychać. To była niewątpliwie zbrodnia wojenna ale warto uświadomić sobie jej tło, jej uwarunkowania.

    Co innego zbrodnie na Wołyniu, zbrodnie na ludności cywilnej zbrodnie straszliwie okrutne, bestialskie i dokonane na ludziach absolutnie niewinnych i bezbronnych. No i skala zbrodni jest nieporównywalna, na Wołyniu zamordowano kilkaset tysięcy cywilów a w Katyniu wielokrotnie mniej wojskowych którzy świadomie zadeklarowali swoją wrogość do Rosji a wszyscy mieli oferty walki z Hitlerem w ramach Polskich jednostek w Armii radzieckiej.

    Na Wołyniu mieliśmy do czynienia z świadomie planowaną czystkę etniczną czy z klasyczną, podręcznikową zbrodnią przeciw ludzkości

    A co słyszymy w "naszych" demokratycznych mediach ?
    Z kim to się teraz "przyjaźnimy" kogo finansujemy, szkolimy, popieramy politycznie ?

    Polska po 89r istnieje tylko teoretycznie to fakt nie ulegający najmniejszym wątpliwościom.
    A Polskie media nie istnieją od 89r no poza niszowymi portalami internetowymi.
  • @Oscar 09:29:35
    Twierdzenie o "gigantycznych zbrodniach Piłsudskiego w czasie wyprawy na Kijów" - wymaga uzasadnienia faktami.
    Inaczej - jest Pan oszczercą i kłamcą.
    Żadna wojna nie jest "humanitarna" - na pewno zabijanie nie należy do takich czynności. Jednak oskarżanie o zbrodnie - trzeba uzasadnić.

    Co do roli Piłsudskiego w 1934 roku.
    Polska zawierała pakty o nieagresji i z Rosją i z Niemcami. prowadziła własna politykę. Ponadto w 1934 roku nie było wiadomym jakie metody będzie stosował Hitler. Bardziej wtedy rozważano sprawę Włoch.

    !938.
    Propozycja pomocy naruszała suwerenność Polski; sowieci chcieli praktycznie prawa do poruszania sie po Polsce bez żadnej kontroli.

    1939.
    Trzeba wyjaśnić sprawę gwarancji angielskich danych bez żadnej prośby o nią ze strony polskiej. To przecież pozwoliło Hitlerowi zerwać pakt o nieagresji obowiązujący do 1945 roku.
    Na ten rok - zakładano osiągnięcie zdolności obronnej dla Polski.

    Czy sowieci "zyskiwali teren"? Może, ale chyba do ataku a nie obrony.
    Przecież uderzenie niemieckie w 1941 - tylko wyprzedziło atak sowiecki.

    Ja sądzę, że póki żył Piłsudski - była szansa na utrzymanie niepodległości. Ale jego następcy to rzeczywiście "trzecia liga". Zwłaszcza, że przecież Sławek miał być następcą, a wybujałe ambicje niedorostków do tego nie dopuściły.

    Niemniej - trzeba przyznać, że sporo racji jest w wypowiedzi ambasadora.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:00:18
    Co do danych źródłowych o zbrodniach Polaków na mieszkańcach dzisiejszej zachodniej Ukrainy to trzeba szukać w archiwach ZSRR i Ukrainy.
    Dzisiaj nie ma klimatu na takie poszukiwania.
    Przykładem może być sprawa Wołynia lub losu jeńców radzieckich w polskich obozach jenieckich które w istocie były obozami zagłady dla tych ludzi.
    Wołyń jak i Katyń to w prostej linii skutki polityki wschodniej Piłsudskiego czyli zbrodni Piłsudskiego na wschodzie, podobnie jak gehenna powojenna Niemców to skutek polityki Hitlera.

    Polska historia (ta widoczna przez pryzmat wiodących mediów jest skrajnie wybiórcza co przy dominacji medialnej Gazety Wybiórcze i jej podobnych nie może nikogo dziwić.

    Polacy bardzo chętnie i naiwnie nie trawią przykrych prawd o sobie.
    Wykorzystują to najzacieklejsi wrogowie Polski sterując emocjami Polaków jak przedszkolanki sterują emocjami przedszkolaków.
    Nieustanne kadzenie Polakom o ich patriotyzmie, wielkości, odwadze, bohaterstwie... wystarczy włączyć TV i posłuchać polskojęzycznych mediów i polskojęzycznych władców Pollin.
  • Dałem 5*****
    Po długiej serii artykułów, w których pan Rękas dał wyraz swoim niepokojąco proniemieckim sympatiom, przydarzył się powyższy, całkiem rozsądny tekst.
    Opisane w tekście, niezrozumiałe decyzje polskiego rządu na polu polityki międzynarodowej, miały pełne odzwierciedlenie w tym, co robiono w kraju w dziedzinie wyposażania polskiej armii w broń, która mogłaby obronić nas przed najeźdźcami.
    Obydwa te aspekty układają się w całkiem logiczny obraz, z którego można wywieść tylko jedną konkluzję - celowo, lub nie, ale Sanacja zrobiła wszystko, abyśmy wojnę obronną 1939 roku przegrali.
    Całe lata trzydzieste to dziwny splot, to niewykorzystanych szans, zaniechań, lub wyboru "jedynej możliwej opcji", który układa się w godny antycznej tragedii ciąg zdarzeń, prowadzących do katastrofy Września.
    W wojnie obronnej 1939 roku Polska wystawiła dokładnie jeden (!) fabrycznie nowy samolot myśliwski - PZL P.11g Kobuz, czyli słabszą wersję wyeksportowanej w setkach sztuk maszyny PZL P.24, oraz około setki innych maszyn, w tym wyeksploatowanych PZL P.7 i nieco nowszych, bo pochodzących najpóźniej z 1936 roku, PZL P.11
    Pomimo, że potencjał produkcyjny PZL wynosił kilkadziesiąt maszyn miesięcznie. Są różne tłumaczenia takiego stanu rzeczy- to, że zawiódł PZL50 Jastrząb, a wcześnie PZL36 Wilk.
    Tymczasem nawet Niemcy zakładali, że polskiego nieba będzie bronić około 300 szt. PZL P.24 i przeciwlotnicy mieli w materiałach informacyjnych jego sylwetkę. Pragmatycznym Niemcom nie mieściło się w głowie, że eksportujemy tak duże ilości sprzętu, bez pozostawienia sobie w służbie jego słusznej ilości.
    A przecież była pożyczka z Rambouillet, można było kupić francuskie silniki, wówczas osiągami górujące nad stosowanymi w kraju silnikami brytyjskimi i w przededniu wojny zmontować kilkaset sztuk samolotów, które w 1939 roku miały jeszcze wystarczające osiągi.
    Powyższa pożyczka to kolejny dowód straconej szansy. Zamiast brać co dają - a dawali m.in licencję na w/w silniki, części do produkcji i park maszynowy, dawali czołgi R-35, które może były nieco gorsze od polskich Vickersów 7TP, ale na pewno miały lepsze możliwości niż tankietki TKS - polscy decydenci wybrzydzali.
    Skończyło się na transporcie 80 samolotów, który we wrześniu 1939 roku zdołał dotrzeć jedynie do rumuńskiej Konstancy.
    Działa przeciwlotnicze Boforsa 40mm, które okazały się bardzo skuteczne w obronie naszego nieba, zostały sprzedane w ilości 170 szt za granicę. To stanowiło dokładne połowę stanu posiadania armii!
    To samo działa przeciwpancerne Bofors 37mm, które eksportowano, pomimo niezaspokojonych potrzeb polskiej armii.
    Argument braku funduszy nie jest w stanie się obronić, kiedy wiemy, że po klęsce Września, Polskę opuściło złoto FON, warte co najmniej 50 mln złotych. A nie były to wszystkie, niewydane pieniądze.
    Zdarzenia układają się w logiczny ciąg, którego konkluzja jest dla Polaków na tyle bolesna, że bronią się przed jasnym postawieniem sprawy.
    Stąd każdy krytyczny głos z zewnątrz spotyka się z niemal histeryczną reakcją.
  • @Oscar 16:29:23
    Jest Pan świadomym oszczercą.
    Obozy jenieckie dla jeńców sowieckich nie były obozami zagłady!!!
    Jest jednak faktem, że wystąpiła bardzo duża śmiertelność wynikająca m.in. z bardzo skromnych racji żywieniowych, co w ówczesnej sytuacji bardzo zubożonego państwa, gdy rdzenna ludność też głodowała (mam w pamięci rodzinne wspomnienia), nie może budzić zdziwienia.
    Także choroby - "kosiły" jeńców. Nie było wtedy pomocy międzynarodowej.
    Z drugiej strony - byli też polscy jeńcy w ZSRR, i im też słodko nie było.

    Drugie. Opieka i nadzór nad obozami jenieckimi nie leżała w gestii Piłsudskiego.
    Na jakiej podstawie rzuca Pan na niego oskarżenia?
  • @alek.san 16:57:38
    Bardzo tendencyjny komentarz - w wielu miejscach niezgodny z faktami.
    Tak może komentować tylko ktoś, kto świadomie wyszukuje wszystkie możliwe mankamenty bez uwzględniania rzeczywistych uwarunkowań.

    Przede wszystkim nie uwzględnia Pan, że Polska nie była wtedy przygotowana do obrony.
    Pewnych działań nie da się przyspieszyć. Dlaczego do wojny doszło tak wcześnie? to jest pytanie na które powinien Pan spróbować odpowiedzieć. Bez tego pańskie uwagi są niestosowne.
  • moim zdaniem
    Pana wywody reprezentują pogląd iż jeżeli "czyjaś zona przeklina to bez względu na męża mogę jako obcy ja "przetrzepać i mam na to zasadne usprawiedliwienia".
    Usprawiedliwienia dla ZSRR za atak na Polskę nie ma. Można mówić, lawirować i przyczepiać różne ideologie lecz prawda jest jedna i goła!
    Jeżeli jakikolwiek kraj zbrojnie napada na inny jest agresorem i łamie wszelkie zasady pokojowego współżycia. Polacy maja pełne prawo ukazywać swoje wielkie oburzenie gdyż powiedziane zostały słowa w formie oszczerstwa i propagandowego kłamstwa.
    Powiedzmy więcej, jeżeli tak te rządowe Polaków działania zagrażały ZSRR to dlaczego bez powodu w latach 1930~38 wymordowano na ziemi rosyjskiej ponad 1milion Polaków (według niektórych źródeł)?
    Czy ci bezbronni ludzie także byli niebezpieczeństwem dla granic Czerwonej Rosji?
    Od siebie powiem tylko tyle. Niech Andriejew ze swoimi wywodami spierd... . Na zbrojna agresje usprawiedliwienia nie ma.
  • Co powiedział Ambasador?
    Powiedział to co mówił Ziemkiewicz-Polska powinna była przyjąć pozycję wasala Trzeciej Rzeszy i wspólnie z Hitlerem uderzyć na Związek Sowiecki.Trzeba dodać ze kolaboracja i naciski przed wojną za taką opcją były dość silne
    http://litera.fr/category/news/
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:09:54
    Szanowny Panie, to że jest brutalnie prawdziwy, wcale nie znaczy, że niestosowny.
    Dlaczego "za wcześnie"? Proszę Pana, przy tym co robiono, nawet w 1942 roku wciąż byłoby "za wcześnie" i Polska byłaby wciąż nieprzygotowana do obrony.
    O tym, że reżim Hitlera zmierza do wojny, wiedziano jeszcze za życia Marszałka.
    Zatem czy zna Pan odpowiedź na pytanie - dlaczego inżyniera Wsiewołoda Jakimiuka - jedynego w Polsce, obok inż. Dąbrowskiego, konstruktora zdolnego opracować samolot myśliwski, odsunięto od prac nad myśliwcami w roku 1936 i przez ponad rok pracował nad bezsensownym, z punktu widzenia ekonomicznego, projektem samolotu pasażerskiego PZL Wicher?
    Zresztą zarzuconym pomimo zbudowania bardzo udanego prototypu?
    Skończyło się to tym, że nie zdążył do wojny opracować nowego myśliwca, PZL.50 Jastrząb. Brakło mu dokładnie kilku miesięcy.
    Przypadek, czy celowa gra na czas?
    Dlaczego Ludomił Rayski pokłócił się w 1935r z szefami firmy Hispano-Suiza, jedynej, która mogła nam dostarczyć silników rzędowych, umożliwiających kontynuowanie prac nad przekształceniem udanego samolotu rajdowego, PZL.26, w myśliwiec?
    Tak jak to zrobili Niemcy i Anglicy, opierając swoje Messerschmitt Bf.109 i Supermarine Spitfire o porównywalne z PZL.26 samoloty rajdowe z 1934 roku.
    Dlaczego tenże Rayski poszedł bardzo ryzykowną drogą, zlecając jednoczesne opracowanie PZL.38 Wilk i jego silnika, który nie posiadał żadnych odpowiedników (V8 o chłodzeniu powietrzno-olejowym) w ówczesnych konstrukcjach na świecie?
    Ale kiedy uzdolniony inż. Nowkuński był mimo to, niedaleko od wypełnienia powierzonego zadania, w tajemniczych okolicznościach zginął w Tatrach, uderzony kamieniem w głowę, w miejscu, gdzie nigdy nie schodziły lawiny i dzisiaj jest zwykłą trasą turystyczną.
    Co stało się przyczyną odstąpienia od programu, pomimo, że uczestniczący w projekcie prof. Jan Oderfeld twierdził, że w 1938 roku nawet szczątkowemu zespołowi konstruktorów udało się osiągnąć zakładane parametry techniczne silnika.
    Takie pytania można mnożyć. Gdziekolwiek pojawiała się szansa i nadzieja na korzystny rozwój zdarzeń, natychmiast pojawiało się mnóstwo problemów, które zawsze miały "obiektywną" przyczynę.
    Jedno, dwa takie zdarzenia, można odbierać jako przypadek.
    Ale cały logiczny ich ciąg?
    Dodając do tego kwestię bezsensownej sprzedaży broni - na przykład partię samolotów Karaś wysłano do Bułgarii dosłownie w przededniu wojny - to zdarzenia te układają się w jedną, dość bolesną dla Polaków całość.
    Jelcyn powiedział kiedyś, że jeśli Rosjanie otworzą wszystkie archiwa, Polska będzie musiała przepisać podręczniki.
    Pijani nie kłamią. O tym zarówno Pan, jak i ja wiemy doskonale
    P.S. Od Pana oczekiwałbym więcej, niż tylko stwierdzenia, że mój wpis był "w wielu miejscach niezgodny z faktami".
    Konkrety, drogi Panie. Ja nie przyporządkowuję faktów do własnych tez.
  • @alek.san 23:04:31
    Czytałem kiedyś opracowanie na temat myśliwców i ogólnie lotnictwa przed wojną.

    Zwracam Panu uwagę, że Polska miała olbrzymie osiągnięcia, ale nie była mocarstwem. Nie stać było na realizację wszystkich projektów nawet rokujących nadzieje.

    Rozumiem, że dla Pana wszystkiemu winien Piłsudski. Jeśli tak - to dobrze byłoby przeanalizować polski budżet rok po roku. Bez tego pańskie uwagi są tendencyjne.
    Oprócz lotnictwa trzeba było zbudować cały przemysł zbrojeniowy - w Polsce go nie było przed I WŚ. Czyli od zera.

    Nie twierdzę, że Piłsudski był geniuszem we wszystkim. Chętnie przeanalizuję decyzje i przesłanki towarzyszące, ale nie jest godne dla człowieka uczciwego tak tendencyjnie opisywać tamte czasy.

    Powiem szczerze. Liczyłem, szczególnie w Pana przypadku na rozsądek. Zawiodłem się na tyle, że wobec "nawalanek" jakie tu się zaczęły - zaczynam się zastanawiać, czy nie odejść z portalu. Tu nie ma warunków do poważnego zastanowienia się nad przyszłością.
    ma Pan w tym swój udział.
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:01:27
    Przykro mi, Panie Krzysztofie, że tak Pan to odbiera.
    Przecież dyskutujemy na argumenty, a nie wdajemy się w pyskówki ad personam.
    No, może czasem ;)
    W dyskursie o historii, zwłaszcza tak trudnej, jak dzieje naszej Ojczyzny, zdania są siłą rzeczy podzielone.
    Podaję fakty, które wynikają z moich wieloletnich poszukiwań i zainteresowań.
    Nie twierdzę, że do klęski doprowadził Piłsudski, wręcz przeciwnie - póki żył, dzięki posiadanej wiedzy i umiejętnościom, mógł skutecznie balansować pomiędzy sąsiadującymi z nami potęgami. Ale w pewnym momencie go zabrakło i wtedy okazało się, jak krucha była konstrukcja, którą stworzył.
    Nie odmawiam Marszałkowi patriotyzmu, choć podzielam zdanie tych, którzy krytykują sposób, w jaki wprowadzał go w życie.
    Staram się swoją krytykę zawsze poprzeć argumentami merytorycznymi, bazującymi na faktach z historii.
    Oczywiście, że mój ogląd jest subiektywny, ale to przecież w niczym nie przeszkadza dyskusji, która jest z definicji starciem osób o przeciwstawnych poglądach.
    Jeżeli chodzi o mnie, to uważam, że Pańskie odejście z niniejszego portalu bardzo takiej dyskusji zaszkodzi.
    Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930