Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
719 postów 323 komentarze

Tezy geopolityczne dla endeków i „patriotów”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie ma innej rzeczywistości geopolitycznej Zachodu, niż ta stanowiona przez Amerykanów.

 

Nie stracilibyśmy suwerenności politycznej na rzecz UE, a gospodarczej nie oddalibyśmy Niemcom – gdyby Waszyngton sobie tego nie zażyczył. Tymczasem w Polsce „dyskurs geopolityczny” odbywa się między tymi, którzy domagają się, by kontynuować obecny kształt polityki proamerykańskiej, a tymi, którzy uważają za absolutnie niezbędną jej dalszą radykalizację. W ten sposób, pomimo formalnych zmian u steru rządów w III RP – kierunek pozostaje bez zmian, co najwyżej kolejny pijany szyper tej dziurawej barki bywa bardziej zdeterminowany.

 

Na długiej smyczy

 

Nie ukrywam zaskoczenia, że akurat niektórym odwołującym się do tradycji endeckiej muszę tłumaczyć podstawy geopolityki, w tym także tę, że tezy przedwojennej endecji wobec Niemiec były sformułowane przed ich klęską wojenną, a więc zanim stały się kolonią USA. Oczywiście, że "amerykańska smycz jest długa" - nie zmienia to jednak faktu, że istnieje. Uznając, że najważniejsze są relacje niemiecko-polskie, a nie amerykańsko-polskie zachowujemy się jednak, jakby tej smyczy nie było w ogóle, a to po prostu błąd.  Europa również zresztą nie jest samodzielnym bytem geopolitycznym. Jeśli realizuje jakieś cele czy zadania, to dlatego, że Waszyngton tak każe, a przynajmniej na to pozwala. Reasumując, nawet skupiając się tylko na wpływie niemieckim na Polskę - i tak musimy dojść do wniosku, że nie ograniczymy go, ani przeorientujemy bez zrzucenia czy osłabienia podległości wobec USA.

 

Myślenie anachroniczne w tych kwestiach powoduje, że nawet wchodząc na drogę sporu bieżącego z Niemcami bez zrozumienia przyczyn i uwarunkowań obecnej sytuacji - bylibyśmy trochę jak tisowska Słowacja bocząca się na hothystowskie Węgry pod dobrotliwym okiem  Hitlera. W sferze praktycznej i tłumacząc łopatologicznie zaniepokojonym endekom i „patriotom”:  żeby uniezależnić się od Niemiec musielibyśmy najpierw uniezależnić się od USA  - a nie opowiadać (jak czyni to np. PiS), że uniezależnienie od Niemiec przyjdzie wraz ze ZWIĘKSZENIEM stopnia naszej zależności od Stanów.

 

Niech co Krwawy Hegemon...?”

 

Co jeszcze zabawniejsze, PiS stara się wmówić Polakom, że "strategiczny sojusz" z USA jest czymś materialnie i formalnie innym, niż platformowa "podległość wasalna Niemcom". Podległość, to podległość, w sumie żadna różnica. Przede wszystkim jednak do znudzenia trzeba powtarzać, że "sojusz z Polską" nie jest żadną alternatywną - ani dla Polski, ani dla Stanów. Mówiąc prościej -  Niemcy skolonizowały gospodarczo Polskę za wiedzą i zgodą, jeśli nie na polecenie Amerykanów  i realizują zadania namiestnicze w Europie właśnie z ramienia Waszyngtonu. Dlatego właśnie nie ma żadnej istotnej różnicy między polityką zagraniczną realizowaną przez PiS i przez PO.

 

Między innymi dlatego czystym pozoranctwem jest czynienie z kwestii polityki zagranicznej (zwłaszcza na jej odcinku niemieckim) jakiegoś zasadniczego elementu spornego, odróżniającego obecny rząd od poprzedniego.  Podległość wobec Niemiec nie wynika z woli tego, czy innego rządu, tylko jest konsekwencją polityki gospodarczej ostatniego ćwierćwiecza  (przy czym – co również z pewnym rozbawieniem konstatuję – stwierdzenie oczywistego faktu, że Polska jest jedynie częścią gospodarki niemieckiej – jest dla niektórych polemistów tak drażniące, że aż uznają je za afirmację tego, skądinąd niewesołego, stanu rzeczy).

 

Werwolfu nie ma i nie będzie

 

Żadne działania ani deklaracje strony niemieckiej nie mogą zostać na poważnie uznane za zakwestionowanie obowiązującej linii „partnership in leadership” dla relacji amerykańsko-niemieckich. Ani absencja Bundeswehry w Iraku, ani niemiecki udział w North Streamie nie kwestionują bowiem, ani nie osłabiają w niczym globalnej amerykańskiej hegemonii, mieszcząc się widocznie w przyznanej Berlinowi sferze autonomii, lub stanowiąc element PR-owskiej zasłony, czy też realizacji innych zadań zlecanych, czy akceptowanych przez Waszyngton. Rola „dobrego policjanta”, jaką Niemcy starają się niekiedy odgrywać zwłaszcza w stosunkach z Rosją również nie może dziwić. Skoro bowiem wciąż Zachód i Wschód nie znajdują się w stanie jawnej wojny – to jedyną formą podtrzymywania nawet napiętych stosunków jest technika balansu, zacinania i popuszczania, w której zadaniem niektórych podmiotów jest właśnie utrzymywanie pewnych niezatykanych do ostatniej chwili kanałów kontaktów i współpracy. Nie jest to jednak objaw samodzielności i niezależności – tylko zadania do wykonania, potwierdzające tylko zasadniczą zależność od czynnika wyższego.

 

Oczywiście, w Niemczech (podobnie jak i w innych krajach Zachodu) istnieją grupki i ośrodki zainteresowane wyzwoleniem spod amerykańskiej dominacji, są to jednak środowiska nie mające bezpośredniego przełożenia na politykę państwa (czy to o genezie lewackiej, liberalno-inteligenckiej, czy narodowej i narodowo-konserwatywnej). I co do zasady trudno uznać je za jakieś szczególnie wrogie, czy niebezpieczne dla Polski. Zagrożenia dla naszego kraju i narodu, dla ich bezpieczeństwa i przetrwania wynikają bowiem z dalszego utrzymywania się globalnej hegemonii USA, a nie próbami, czy koncepcjami jej przełamania. „Wojna z terroryzmem”, eksport ideologii demoliberalnej i światowego „wolnego rynku” korporacyjno-spekulacyjnego, wreszcie eskalacja już trwających konfliktów do pełnowymiarowej wojny światowej – wszystko to są skutki dążeń do utrwalenia światowego ładu jednobiegunowego i realne zagrożenia dla Polski i Polaków. Faktyczna zależność III RP od Niemiec pod względem kapitałowym, a zatem i politycznym – z całą swą fatalnością i uciążliwością – również jest elementem tego samego porządku międzynarodowego i nie zostanie zniesiona bez jego obalenia, a przynajmniej poważnego osłabienia.

 

Prawdziwa alternatywa

 

Mrzonkami są wizje skutecznego wyzwalania się od Niemiec bez kwestionowania podstaw, także organizacyjnych amerykańskiej hegemonii w naszej części świata, tj. przynależności Polski do NATO i Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie. Jeszcze większą naiwnością lub bezczelnym kłamstwem jest udawanie, że III RP jest, czy mogłaby być dla USA „partnerem”, czyli wasalem o znaczeniu choćby porównywalnym z Niemcami. Przeciwnie, nie mając nad Wisłą żadnych istotnych interesów gospodarczych Amerykanie wprost widzą w nas wasala drugiej kategorii, zadaniowanego właściwie tylko czasem na odcinku wschodnim w formie nagonki. Oczywiście, „patrioci” odpowiedzą na to zapewne, że jednak spróbują, tzn. tak wzmocnią Polskę bilionem na inwestycje, że odzyska ona swoją gospodarkę, wzmocni swoją pozycję także/przede wszystkim wobec Niemiec i z takim wianem będzie już pełnoprawnym „strategicznym sojusznikiem USA”. I znowuż jednak – odzyskania gospodarki nie da się przeprowadzić żadnymi, choćby najsympatyczniejszymi ruchami fiskalnymi wobec sieci hipermarketów, tylko poprzez  opuszczenie UE i nacjonalizację, zwłaszcza sektora bankowego, czyli działania na które żadna establishmentowa siła polityczna, choćby nie wiadomo jak „patriotyczna” się nie zdobędzie – także dlatego, że Amerykanie nie mają powodów, by na takie eksperymenty pozwalać. Polska musiałaby więc najpierw/równolegle wydobyć się spod zależności od Waszyngtonu, lokując gdzieś w ramach alternatywnego ładu wielobiegunowego, z jego formami organizacji bezpieczeństwa zbiorowego i współpracy gospodarczej. Gdyby zaś to nastąpiło – to problem zostawania „równorzędnym sojusznikiem Ameryki” na wzór niemiecki – tez już by przecież przestał istnieć, bo zamiana taka straciłaby sens i rację bytu.

 

Trudno się oprzeć wrażeniu, że generowanie emocji patriotycznych a to przeciw imigrantom, a to Niemcom – jest właśnie podsuwaniem tematów zastępczych, zaciemniających obraz, czyli taktyką na którą niektórzy następcy endeków i „patrioci” uważają się szczególnie uodpornieni. Właśnie ze względu na podpuszczanie tych środowisk, które wciąż jeszcze chciałyby przecież myśleć w kategoriach racji stanu i interesu narodowego – do znudzenia trzeba powtarzać:  Polska nie uniezależni się od Niemiec, dopóki nie wyzwoli się spod amerykańskiej hegemonii. I to jest właśnie cel i program działania dla prawdziwych patriotów i narodowców.

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • Tak właśnie jest!
    *5
  • 5*
    "Polska nie uniezależni się od Niemiec, dopóki nie wyzwoli się spod amerykańskiej hegemonii."

    To akurat każdy, w miarę ogarnięty narodowiec wie.
  • @Oficer Prowadzący 16:03:26
    a czymże jest hameryka jeśli nie sowietami??? jest tam jakiś naród?!? widać tam coś, co ma Etnos i Logos poza judeoSSAtanistami??? ;)))
  • @Oficer Prowadzący 17:07:33
    ależ uświadamiam Ci jedynie pyszałku iż dmuchając w balony Obamy stajesz się "sowieciarzem" :P
  • USA nie potrzebuje silnego podmiotu politycznego
    w Europie Wschodniej ani jakiegoś Międzymorza. Potrzebuje pieska, albo lepiej - brytana, który będzie szarpał za łapy rosyjskiego niedźwiedzia. Takiego jak Ukraina, tylko jeszcze z potencjałem sił militarnych.

    I trzeba porzucić mrzonki o miejscu "głównego skrzyżowania dróg lądowych w Europie" czy pełnieniu roli "amerykańskiego dywersanta" w zamian za gospodarcze wsparcie. Amerykanie nie płacą, sami każą sobie płacić.
  • @Oficer Prowadzący 16:30:13
    Niemcy są pod okupacją USA od drugiej wojny światowej. Władze USA, mogą podsłuchiwać na terenie Niemiec bez nakazu sądowego. Wystarczy decyzja upoważnionego urzędnika federalnego USA. Kontrolują niemieckie media, cenzorując ich poczynania. Wolność, życie i mienie Niemców zależą od władz USA.
    Dla tego, wielu niemieckich polityków zabiegało o integracje europejską, widząc w niej sposób na zerwanie amerykańskiej smyczy.
    To fakt, to że Sowieciarze opuścili NRD i zgodzili się na zjednoczenie Niemiec, nic nie zmieniło w tej sprawie.
  • czekac trzeba cierpliwie
    Po szczycie klimatycznym będziemy wszyscy więcej wiedzieć. Jeżeli kreator klimatu nie zostanie odsunięty, grożą nam anomalie klimatyczne włącznie z klęskami żywiołowymi.
    Nie mówię oczywiście o oficjalnych podsumowaniach szczytu.
  • Zmiany sa wiec pozorne a nadzieje płonne
    W nieistotnych szczegolach moga byc pewne ruznice w zaleznosci od tego kto [jaka partia] jaki kladzie nacisk na pewne sprawy ,w kategoriach zasadniczych jestesmy ciagle kolonia systemu angloo -amerykanskiego.. Z krótkookresowej perspektywy zycia przecietnego czlowieka majacego prace np w Niemczech,moze sie wydawac to korzystne [wiecej pieniedzy na dzis], ten system zaleznosci jednak tylko w pobieznej ocenie jest dobry , wielokrotnie pisalem ze w polsce niema sil mogacych ten uklad zmienic , jednak przyszło nam zyc w okresie koncowej gry w ktorej konnsekwencji np USA moze przestac byc imperium[system sciagania pieniadza,dokladniej haraczu od wszystkich narodow] lub tez scenariusz ,,koncowej gry ,,elitą wyjdzie i bedziemy mieli NWO.[film ,,end game ,,] Co jednak bedzie jesli teoretycznie po upadku USA pewne europejskie narody przestana byc ograniczane zalozona w 1945 roku smycza. My ludzie generalnie sie nie zmieniamy jako populacja ,wiec i powtórki histori sa mozliwe. W kazdym razie ciag pokoleniowy elit jest zachowany ,oni zmieniaja tylko metody[dr rath ,,kartel farmaceutyczny] czy mozna oczekiwac zmian skoro ludzie sie nie zmieniaja, wydaje sie ze Rosja jest jedyna na dzis dla polski alternatywa,musimy ciagle pamietac ze bolszewizm to nie Rosja ,wyborow w kazdym razie niema wiele, czas jaki przed nami na pewno bedzie burzliwy i nizmiernie trudno przewidywac jak to sie potoczy.... Na dzis tak to wyglada jak autor wpisu to ujol nic dodac......
  • @jan 21:56:16
    ciąg elit; merowingowie, lewici.. to nie Lechici, Polanie, Słowianie..
    aby obalić tę hegemonię, należy to zrozumieć.. to pierwszy najważniejszy krok..
    kolejny, że nadjordańska mitologia to nie nasza historia..
    cywilizacja łacińska to nie nasza cywilizacja..
    prawo rzymskie to nie nasze prawo..
    żydzi to nie Polacy..
    pieniądz bierze się z pracy, a nie kreacji..

    Dopiero po zrozumieniu powyższego można myśleć o zmianach.

    Filmiki typu "End Game" warto zobaczyć, ale to nie zwalnia z samodzielnego myślenia.. Myśleć należy o poziomach wyżej, a tam Putin gra w tą samą grę co Bambo, przecież wojna nie dotknie ani jednego z nich.. Władcy Świata, marionetki, wymyślony buk.. tego Ci filmiki wprost nie powiedzą.. ale nie przeczę, że coś więcej dowiesz się niż z telavizji, ale uważaj na manipulacje sprowadzające poszukiwaczy prawdy na błędne tory, aby do prawdy nie dotarli..

    Pozdrawiam i poszukiwania prawdy życzę, bo jak na razie ślepcem jesteś :((
  • Artykuł ciekawy... Wydaje się, że wszystko jest logiczne, oparte na faktach... Ale...
    Ale moje "ale " tez wynika z faktów....

    Teza , że USA jest samodzielne kontra teza, że również jest terenem gier geopolitycznych różnych grup korporacyjnych, religijnych, narodowych, ideologicznych czy panstwowych ?

    Np. niemiecka mniejszość narodowa w USA ?
    Ludność biała pochodzenia europejskiego to około 65% obywateli amerykańskich.
    Ale....
    Najwięcej białych jest pochodzenia niemieckiego (16,8%), irlandzkiego (12,1%), angielskiego (9,3%), włoskiego (5,9%), polskiego (3,3%), francuskiego (3,2%), żydowskiego (2,2%), szkockiego (2%).

    http://g.forsal.pl/p/_wspolne/pliki/796000/796003-ranking-najliczniejszych-narodowosci.jpg

    Przypomnijmy sobie jeszcze inne fakty...

    Np.próba zorganizowania prohitlerowskiego puczu bez sankcji karnych dla organizatorów?

    Np. przerzucenie niemieckich agentów, naukowców po II wojnie
    i zbudowanie dzięki nim CIA i programu nuklearnego?

    Np. związki rodziny Bushów z tradycjami nazistowskimi ?

    Myślę, że powiązaniai są bardziej skomplikowane....,
    niż prosta zależność =USA rządzi Europą...

    Zresztą amerykański internet aż huczy na temat ujawniania nazistowskich i watykańskich wpływów w federalnej administracji...

    Traktujemy USA jako byłą brytyjską kolonię...

    Może równie uprawnione jest potraktowanie USA jako niemieckie terytorium z przeważającym językiem angielskim i lub watykanską strefą wpływów z dominującą katolicką grupą religijną...?

    Tak , to nie pomyłka...
    Mimo, że ponad 81% Amerykanów deklaruje się jako chrześcijanie
    i spośród amerykańskich chrześcijan największą grupę stanowią protestanci (52%), to jednak Amerykańscy protestanci dzielą się na setki kościołów o różnych poglądach i nie stanowią jednolitej grupy.

    Największą grupą wyznaniową w Ameryce są katolicy.

    Członkami amerykańskiego Kościoła Katolickiego jest 23,9% Amerykanów. Natomiast największymi wspólnotami protestanckimi w USA są Południowa Konwencja Baptystów (17,2%), metodyści (7,2%), luteranie (4,9%), prezbiterianie (2,8%) i zielonoświątkowcy (2,2%).

    Może szukamy niepodległości nie tam ,
    gdzie naprawdę można ją znaleźć ?
  • Bardzo dobra analiza...
    Wszystko to co pan Rękas napisał jest prawdą, jednak brakuje najważniejszej rzeczy w tym opisie.
    Kto rządzi Szatanami Zjednoczonymi?
  • @Robik 02:02:57
    Jak jeszcze nie slyszales o Netanjahu i Rahm Emanuel, to przegladnij tutaj:
    http://www.realjewnews.com/?p=821
  • @wk-ny
    Niepotrzebnie sie wk-sz zdaje sobie sprawe z tego co prubujesz mi powiedziec,wiem ze to nie lechicii ,slowianie,tak samo jak to ze chrzescijanstwo,to nie przynalezny pierwotnie do tego obszaru system religijny. Filmy tez nie pokazuja prawdy do konca , a jesli pokazuja pewien obszar prawdy to w innych zagadnieniach dokonuja manipulacji wiedza.Nie jest to wiec co piszesz nic nowego,zgadzam sie z toba co do jednego ze trzeba myslec,by wylowic prawde z olbrzymiego potoku tej informacji. Co do Putina i Rosji na dzis ,pomimo ze wiele wskazuje na wspolna rezyserie na scenie swiata [bo cały system jest wspolzalezny] to jednak Rosja w tym okienku czasowym jawi sie jako sila pozytywniejsza [chocby zakaz GMO ,homoseks..] glownie z tego wzgledu ze nie daje pelni kontroli jednej obcji [swiat wielobiegunowy jest lepsza opcja] pomimo byc moze wspolnej strategi z usa[wobec np chin] .................................................................................................................. niezadowole cie niestety pelna odpowiedzia,bo caly dlugi dlugi wpis mi przepadl wklejam wiec tylko to co zapisalem mysle ze nie zawrucisz kijem wisly tak jak niemozliwy jest powrot kultu swiatowida tak samo niemozliwe jest wyrugowanie chrzescijanstwa procesy kulturowe bezpowrotnie wszystko zmieniaja[czesto w oparciu o sile ] i nic na to nie poradzisz trzeba szukac uniwersalnych rozwiazan Mysle ze slepota jest patrzenie w przyszlosc ,nie uwzgleniajac lekcji przeszlosci.........
  • Podsumowując
    W takiej dyskusji nie należy tracić z pola widzenia faktu, że Polska jest krajem kolonialnym.
  • @jan 11:26:20
    Chrześcijaństwa kiedyś nie było, teraz jest, historia uczy, że może znowu nie być.. Historia uczy, że jahwizm jest bronią banksterów do podboju Świata..

    Pozdrowił
  • 5* - od WPS
    Identyczne tezy publikujemy od 2003r. i powtarzamy od początku zawiązaniania Stowarzyszenia WPS.

    "Przyczyny współczesnego upadku RP według polityki narodowej" - https://wiernipolsce.wordpress.com/2012/01/16/przyczyny-wspolczesnego-upadku-rp-wedlug-polityki-narodowej/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930