Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
728 postów 324 komentarze

Dlaczego nie zostawiamy Ruskich w spokoju

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Słyszymy często „dajcie już spokój z tymi Ruskimi, Polacy i tak ich nie polubią, skupcie się lepiej na banderowcach, w tej sprawie możecie zrobić dobrą robotę”.

 

Sęk w tym, że w obecnym dyskursie trwającym w III RP właśnie wszelkie ekscesy banderowskie, każde głupstwo na odcinku wschodnim, każdą złotówkę zmarnowaną na „pomoc dla Kijowa” - rozgrzesza się rzekomym „zagrożeniem rosyjskim”. Dopóki nie uda się rozwiać absurdalnej propagandy o „agresywnym Putinie” - dopóty wciąż znajdą się środowiska dające wpuścić w maliny typu „to są inni banderowcy, najważniejsze, że antyrosyjscy!”.

 

Wobec tego trzeba też stale rozprawiać się z rzekomymi dowodami na „rosyjską agresywność”, takimi jak „zabór Krymu”, który wciąż używany jest jako argument wobec zdezorientowanej, pozbawionej pełnej informacji polskiej opinii publicznej. Nie znając sytuacji etnicznej (ani zresztą prawno-politycznej w ramach autonomii przy Ukrainie) półwyspu - Polacy wciąż wierzą w wizję jego „rosyjskiej okupacji” – i komplementarną „rosyjską inwazję” Donbasu, w wojnie na Wschodzie nie dostrzegając oczywistej  analogii choćby z powstaniami śląskimi. Dzieje się tak pomimo wyjątkowej prymitywności propagandy lejącej się z głównych publikatorów, przeważnie bowiem decyduje nie tylko uprzedzenie, ale także szum informacyjny, w którym nie razi już nawet, że separatyści z uporem maniaka bombardować mają nawet kontrolowane przez siebie miasta. „Ba, widać Ruskie tak mają...” - rzuca przeciętny słuchacz i przerzuca na inny kanał utwierdzony w utrwalonym już przekonaniu, że „jak jest tak jest, ale pewnie coś na rzeczy”, a w najlepszym razie, że „jedni drugich warci!”. Ten drugi pogląd zresztą i tak stanowi pewien postęp, przynajmniej bowiem impregnuje na bezkrytyczne popieranie jednej tylko, kijowskiej strony, aż do wręczania jej  4 miliardów złotych prezentu. Jest to więc punkt wyjścia – na którym jednak nie można poprzestać i jakkolwiek by to było niepopularne – niestety nadal kłamstwa na temat sytuacji na Wschodzie trzeba głośno prostować.

 

Weźmy to na rozum

 

Ba, tylko jak to robić? Cóż, czasem działają argumenty zdroworozsądkowe – a nawet sam fakt, że ma się i zgłasza jakiekolwiek. Polak bowiem z reguły niby nie wierzy mediom, ale w istocie nawet nie zauważa, kiedy automatycznie powtarza imprintowanie mu poglądy. Kiedy więc słyszymy wygłaszane bezmyślnie „te Ruskie to są, tak wziąć i napaść” - odezwijmy się, bo często kogoś wybije z rytmu proste zakwestionowanie telewizyjnych mądrości. Oczywiście, jeden popatrzy jak na wariata, inny uprze się dyskutować – i jak to przy rodzinnym stole, w sklepie czy na przystanku awantura gotowa, jednak przy okazji parę szturchniętych mózgów może choć drgnie w nierównej walce kogo się bardziej nie lubi: Ruskich, tych z telewizji, czy własnych polityków?

 

Siłą rozbrajania antyrosyjskości jako usprawiedliwienia bezkrytycznego wspierania Kijowa – jest posługiwanie się samą prawdą, tylko prawdą – i to w dodatku wyjątkowo prostą. Dla przykładu - przecież nawet gdyby dało się Rosji udowodnić czynną agresję na Ukrainę (choć gdyby taka miała miejsce – to mielibyśmy wspólną granicę w Dorohusku), to przecież  nie ma chyba terytoriów zwartego zamieszkania większości (czy nawet mniejszości) rosyjskiej/rosyjskojęzycznej w Polsce?  (dopóki sobie tego nie uzmysłowimy – fosząc się na Rosję będziemy niczym  Lloyd George  oburzający się na Polaków, że chcą zabrać Turkom Cylicję... - ale tego może lepiej głośno często nie mówmy, bo za dużo by trzeba dodatkowo wyjaśniać). Choćbyśmy więc nie wiem ile usłyszeli opowieści o wspólnocie sprawy polskiej i ukraińskiej – to relacje obu nacji z Rosją są i były przecież zasadniczo odmienne.

 

Inny popularny pogląd – to preferowanie za naszą granicą wschodnią „słabej Ukrainy a nie silnej Rosji” (nb. często wyznawany przez osoby i środowiska utrzymujące, że ta silna Rosja jest jednocześnie właściwie całkowicie już upadła). Hmmm, ale jeśli nasz sąsiad powinien być słabszy (czyt. - niegroźny), to  czemu rząd – obecny rząd! - tego samego sąsiada wzmacnia i to polskimi pieniędzmi?  Kolejne opowieści są już zupełnie dziecinne, w typie „Jak Ruskie zabiorą Ukraińcom Donbas – to Niemcy zabiorą nam Śląsk” - przy czym szalenie ciężko uzyskać wyjaśnienie co jedno z drugim miałoby mieć wspólnego. Wyznawcy uważają, że tak już jest, połączenie istnieje niczym Morskiego Oka z Adriatykiem – i stosunkowo ciężko w tym przypadku odwołać się do logiki, choć przynajmniej na niektórych może ona jednak zadziałać.

 

Kto tu jest agresywny?

 

Podobnie – jak oczywiste porównanie ile wojen w ostatnim ćwierćwieczu rozpętała Rosja – a ile USA i NATO. Ile te drugie przedsięwzięły interwencji zewnętrznych – a ilu dokonali Rosjanie. Ile baz wojskowych wreszcie Waszyngton utrzymuje nad granicami Federacji Rosyjskiej – a jaka jest odpowiedź rosyjska. Jasne, nikt od tego Ruskich nie polubi, niektórzy obrażą się, że „biją murzynów” - to jednak są oczywiste dowody, że to nie Rosja we współczesnym świecie jest państwem agresywnym, a więc ani nie mamy powodów, by się jej obawiać – ani tym bardziej nie ma podstaw by przeciw nieagresywnej Rosji zawierać sojusz z jak najbardziej agresywnym nacjonalizmem ukriańskim.

 

Takich miazmatów, bajek, prawd pozornie oczywistych, jak te losowo wskazane wyżej - każdy słyszał zapewne więcej. Oczywiście są one czymś więcej, niż tylko tradycyjnym przejawem głupoty, propagandy i bezmyślności, typowych dla systemu demokratycznego. W istocie celem wszystkich tych pułapek na polskie umysły jest jedno –  wymuszenie milczącej akceptacji dla ładowania polskich pieniędzy w Kijów, celem wzmacniania tam władzy oligarchicznej w kształcie, skrajnie uległej wobec zachodnich (ale nie polskich!) interesów ekonomicznych i ekstremistycznie szownistycznej, banderowskiej – czyli nazistowskiej. A środkiem do wyzwolenia umysłów i zapobieżenia dalszej realizacji planów, grożących w skrajnej wersji nawet wojną światową i kolejnym ludobójstwem na Polakach – są słowy prawdy o tym co się naprawdę na Wschodzie dzieje. Dzieje się zaś to – że tylko polityka rosyjska, tylko upór  Putina  (za który bywa zresztą także krytykowany przez rodzime jastrzębie) chroni świat (a Polskę szczególnie) przed popadnięciem w śmiertelny, globalny konflikt, w którym nie pomoże nam ani świdnicki czy mielecki helikopter, ani trzy brygady obrony terytorialnej, ani nawet szpica NATO.

 

Dlatego właśnie nie możemy „dać sobie spokoju” - i musimy nadal, uparcie tłumaczyć potrzebę ułożenia obopólnie korzystnego modus operandi z Rosją, tego bowiem wymaga polska racja stanu i polski interes narodowy. A dokładniej – nasze przetrwanie.

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • Autor
    Brawo. Tak trzymać 5* BJ
  • Moim zdaniem
    "... analogii choćby z powstaniami śląskimi."

    Moim zdaniem to co się dzieje na Ukrainie przypomina mi Rzeczpospolitą
    i historie powstań kozackich z XVII wieku które to zapoczątkowały jej powolny upadek. Tereny i tamtych "sojusznicy" ci sami. Sytuacja prawie identyczna tylko że zakończy się tragedią w mniejszej skali bo przecież Ukraina od Rzeczypospolitej jest mniejsza. :-)

    PS: analogia ze Śląskiem błędna, chyba że Rosję do Bohemii porównywać.
  • Dziś Krym, jutro Kijów
    Władymir Putin, realizuje plan podboju Ukrainy. Nie z tego względu, że ma obsesje podbojów, zdobycia przestrzeni życiowej dla Rosjan, przejęcia bogactw naturalnych. Powodem jest bezpieczeństwo Rosji. Gdyż Rosja może sobie pozwolić na okupacje Moskwy, lecz nie może sobie pozwolić na utratę lub paraliż Powołża. A Wschodnia Ukraina dobrze nadaję się na bazę wypadową.
    Przed ostatnią sponsorowaną rewolucją w Kijowie. Głównym partnerem handlowym Ukrainy była Rosja. Więc przystąpienie Ukrainy do związku celnego było naturalną i ekonomicznie uzasadnioną decyzją. O czym nie zdawali sobie z tego studenci kijowscy zaczynając protesty na Majdanie. Z punktu interesu Polski, Kazachstanu i Białorusi, była do idealna decyzja. Ekipa Janukowicza wiedziała, że ważą się losy Ukrainy. Więc starali się wytargować jak najlepszą ofertę dla Ukrainy, starając się negocjować jednocześnie z dwoma blokami wspólnot ekonomicznych. Oferta Rosji była najhojniejsza.
    I tu dochodzimy do sedna problemów dzisiejszych Ukrainy. Putin nie mógł sobie pozwolić na to by Ukrainą rządził cwany polityk pokroju Janukowicza. Wystarczą mu że, za partnerów ma prezydentów Białorusi i Kazachstanu o silnej pozycji w swoich krajach o stabilnej gospodarce.
    I tu wchodzą Amerykanie. Chcąc ukarać Putina za fiasko swoich planów w Syrii oraz odciągnąć jego uwagę od tego państwa. Organizują finansowane przez monarchów z Półwyspu Arabskiego, zamieszki na Ukrainie, wyniku czego obalają Janukowicza. Lecz mając swoją agenturę, Putin nie jest tym zaskoczony. Wiedząc o planie przewrotu, oficjalnie wspiera Janukowicza, a w tajemnicy planuje przyłączenie Krymu do Rosji.
    Na obecną chwilę, wykorzystując pełzający konflikt w Donbasie, terror neobanderowców i kryzys gospodarczy, planuje uderzenie które położy na łopatki obecny reżim kijowski. Może przywdzieje szaty obrońcy Prawosławia (przejmowanie siłą świątyń podległych Patriarchatowi Moskiewskiego), albo inny powód. Będzie w stanie pokonać armię ukraińską (lub przekupić tak jak na Krymie). Przez zmęczoną wojną i kryzysem ludność wschodniej, południowej i środkowej Ukrainy był by witany jako zbawiciel.
  • Autor, piąteczka!
    Porządne opracowanie!
  • @Daro 00:42:44
    Taaa, Rosja przy okazji pozbyła się dopiero co Banderlandii, która ciągle tylko błagała daj a za chwile ma ją podbijać! Sprawa jest przesądzona: Banderlandia oprócz Donbasu i Krymu będzie na utrzymaniu UE.
    W UE kombinowali jak z powrotem podrzucic tą czarną dziurę Rosji, nie udało się i się nie uda.
    Rosja bardzo powaznie podeszła do sprawy stowarzyszeniowej Banderlandii z UE.
    Jajca się skończyły.
    Dla Banderlandii nie ma kroków w wstecz. Skończyły się z nastaniem 2016 roku.
  • @Daro 00:42:44
    "I tu wchodzą Amerykanie. Chcąc ukarać Putina..."

    Nikt Putina nie ma zamiaru karać. Prawdziwi rządzący na górnych pulkach w USA chcą położyć łapę na Rosji i dla tego robione są takie destrukcyjne podchody. Należy także zrozumieć że ludzie ci mimo iż w większości mają obywatelstwo amerykańskie, są w ideologii bezpaństwowości czyli mają gdzieś Amerykę jako państwo. To znaczy że im nie zależy jak dane państwo będzie się nazywać. Oni chcą czerpać z niego zyski. Tak więc jeżeli nawet uda się przejąć Rosję ona wciąż może nazywać się Rosją gdyż tamtym ludziom akurat na tym nie zależy. Zależy im na zysku i władzy a nie rozbudowywaniu swojej narodowości (czyli amerykańskiej).
  • @Daro 00:42:44
    Co za bzdury!
  • Bardzo dobry artykuł!
    Bardzo dobry artykuł.
    Wysyłam wszystkim znajomym.
  • Moim zdaniem.
    Polska jest w kiepskiej kondycji elitarnej. Wybrano jedynie mniejsze zło w drugiej turze wyborów prezydenckich. Mną też wstrząsnął podarunek 4 mld zł, w kraj obecnie faszystowski, bo pożyczką tego nazwać nie można, skoro Unia Europejska odmówiła przed tym faktem, pożyczek Porochowi. Uznała Ukrainę za niewypłacalną. Kraj jest zmasakrowany gospodarczo, bo rządzą nim ludzie zaimportowani i psychiczni, a naród zachodniej Ukrainy popadł w amok. Wyniszcza się sam wzajemnie.
    Prezydent Duda jawi się inteligentnym, tak na wygląd i jest jak sądzę, konformistą społecznym. Nawet składał wieniec 11.11.15, przy pomniku Dmowskiego, zaś w pałacu prezydenckim palił świeczki nie te właściwe i nie pasujące w taki obiekt cywilny. Domniemać można, że otrzymał nieoficjalny nakaz od europejskich elit, aby taką pożyczkę dał. A jako konformista, nie miał odwagi się sprzeciwić. Po prosu ludzie nie zagłosowali na prezydenta z właściwym kręgosłupem moralnym, albo procedura wyborcza była sterowana. Teraz są tego skutki.
  • Pis
    Konradzie - to proste. Ciagle słyszę od pisowców że to polityczne ze tak musimy, i patrzę skądinąd na inteligentne twarze i zastanawiam się kto ich tak zindoktrynował. Że uważają ze dżuma lepsza niż cholera.
    Kiedy wprost im mówię, że dla mnie żaden nacjonalista i zbrodniarz nie jest lepszy od drugiego coś tam powoli świta - jednak przekaz partyjny i tak wygrywa. Nawet nie będą wiedzieć kiedy ich partia lub cała Polska przejdzie pod zarząd ... czyj? Nie wiem... Ale na pewno to co mówią i robią nie pomaga Polsce. Szczególnie odnośnie jak tu już nie raz pisano a ja zacytują: UPA-iny.
    Dlatego robimy co możemy żeby uświadamiać masy. Nie tylko samym pisaniem. Do czego namawiam wszystkich którzy mogą mieć takie możliwości.
    http://bezprzesady.com.neon24.pl/post/128908,o-ludobojstwie-oun-upa-w-chodziezy
  • @Stara Baba 03:13:38
    Rosja co prawda nie ma środków na podbój USA, ale jest wstanie się obronić. Dlatego elity USA, obawiają się sojuszu Chiny - Rosja.
    Pragną uczynić z Rosji junior-cichego partnera swojego imperium. Tak jak w latach 1942 - 1947.
  • @Jan Paweł 07:23:15
    To tylko wnioski z znanych powszechnie faktów. Chciałbym się mylić. Ale wielcy tego świata graja o dominację na świecie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031