Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
715 postów 323 komentarze

Dlaczego nie należy popierać PiS

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pro-PiS-owska skłonność niektórych środowisk niedalekich od konserwatyzmu bywa tłumaczona m.in. na sposoby pseudo-racjonalny – i historyczny.

 

Po pierwsze: że jaki by  Jarosław Kaczyński  nie był, to jednak swoją władzę wyobraża on sobie jako silną – albo żadną, a zatem popieranie go jest równoznaczne ze wspieraniem silnej władzy w Polsce w ogóle. Po drugie – bo przecież przed wojną konserwatyści również wsparli marszałka Piłsudskiego. I właściwie z obu tych tłumaczeń można łatwo wywieść wniosek dlaczego rządów PiS-u popierać nie należy.

 

Oba zagadnienia są zresztą powiązane, nawet bowiem bez słownych deklaracji – faktycznie PiS cechuje szereg mentalnych podobieństw do obozu sanacyjnego w Polsce. Należy jednak podkreślić, że pomimo tych oczywistych analogii –  nie mamy do czynienia bynajmniej z kwestią akademicką i czysto historyczną, ale dotyczącą jak najbardziej teraźniejszości i przyszłości Rzeczypospolitej. Nie ma więc znaczenia, czy Jarosław Kaczyński faktycznie przypomina, czy nie przypomina Piłsudskiego, ale że funkcjonalnie zajmuje (czy chciałby zajmować) miejsce w systemie politycznym nieco zbliżone do pozycji marszałka po 1926 r. - zaś PiS cechuje podobne nastawienie do państwa, przeciwników politycznych, a także wewnętrzna hierarchia – jakie były cechami obozu piłsudczykowskiego. Formacje te jednak dzieli też kilka istotnych różnic, o których niżej – w każdym razie kluczowym jest, by doszukiwanie się związków z przeszłością nie przesłoniło nam aktualności problemu.

 

Władza tylko własna

 

W żaden sposób przede wszystkim  nie można widzieć w PiS-ie ośrodka wzmacniania władzy państwowej. Celem i wręcz ideologią PiS jest jedynie wzmacnianie władzy własnej – kiedy jest sprawowana i osłabianie państwa po przejściu do opozycji. Jest to różnica fundamentalna i nie wynikająca bynajmniej z okoliczności, a więc z tego, że taktycznym przeciwnikiem PiS była w ostatnich latach akurat Platforma Obywatelska. Można śmiało postawić tezę, że równie fundamentalny sprzeciw, do zakwestionowania prawowitości władzy włącznie - wzbudzałby każdy inny decydent, a zatem  państwo przedstawia dla PiS tylko wtedy wartość, gdy jest w pełni kontrolowane, w przeciwnym razie pozostając aktywem przeciwnika – a więc uprawniony cel ataków.

 

Jest to kwestia nawet nie tyle tradycji, co mentalności. Jak trafnie wskazują badacze – nieprzypadkowo transparentny dla formacji umysłowej PiS intelektualista (aspirujący wręcz do roli ideologa)  Jarosław M. Rymkiewicz czci osobowość Jarosława Kaczyńskiego nie w  Stefanie Batorym  czy  Janie Zamoyskim  – ale w ich antytezie, w  Samuelu Zborowskim. Jest to spostrzeżenie wręcz kapitalne w swej fatalnej racji! Oto faktycznie – silna władza Kaczyńskiego nie jest i nie ma być silną władzą Suwerena, czy jego prawego reprezentanta – ale jedynie silną wolą buntownika, chwytającego rządy i sprawującego je wg własnego tylko uznania, bo to właśnie ta jego wola jest prawem!  Mówimy więc nie o silnej władzy państwa – ale o sprawnym działaniu przeciw państwu i niezależnie od niego!  Nie o quasi-monarchii (do której dążą wszak kierujący się naturalnymi skłonnościami także przywódcy autentycznych republik), ale o odmianie powstańczej/rewolucyjnej dyktatury, siłą rzeczy chwilowej i przemijającej.

 

Nieprzypadkowo historycznie (historiograficznie) i ideowo PiS, tak jak wcześniej sanacja – nie nawiązuje bynajmniej do Szkoły Krakowskiej i afirmowanego przez nią programu wzmocnienia państwa (m.in. jako metody obrony prze niebezpieczeństwami zewnętrznymi), ale do Szkoły Warszawskiej, dostrzegającej w wersji skrajnej wręcz atuty bezrządu państwa, apologizującej anarchię (w postaci „ducha narodowego”), walkę przeciw państwu w imię własnych racji i antagonizowanie sąsiadów dla samej „słuszności”, bez budowania siły własnej. Czy właśnie ten drugi program nie jest dziś konsekwentnie realizowany, bez oglądania się jakie były jego historyczne konsekwencje?

 

Przekładając na sferę praktyczną – jak dotąd wszak żadne z taktycznie motywowanych działań PiS nie miało większego związku z systemowym wzmocnieniem państwa. Przeciwnie, już w opozycji partia Kaczyńskiego we własnej świadomości całkowicie zdelegitymizowała nie tylko nienawistną sobie władzę państwową, ale państwo jako takie – przeciw któremu (podobnie jak obecna opozycja) gardłowano równie publicznie i na forum międzynarodowym (nie tylko Europarlamentu, ale także wobec państw NATO – w sprawie smoleńskiej). Postawmy sobie dziś jasne pytanie:  czy zakładając 4-lecie rządów PiS – Rzeczpospolita wyjdzie z nich silniejsza, z lepszym systemem władzy, ustrojem, sprawniejszym rządem – czy nie?  Na razie nic nie wskazuje na możliwość pierwszą. Może więc ważny jest choćby efekt doraźny, a więc bieżące sprawne trzymanie cugli przez Kaczyńskiego? No ale podobnie wszak wyglądał zakres kontroli sprawowanej przez  Tuska, tyle tylko, że obecnie role się zamieniły i to opozycja huśta (a przynajmniej próbuje telepać) państwem – wznosząc antypaństwowe i obniżające autorytet władzy hasła. Jakościowo nie ma bowiem większego znaczenia czy jedna część społeczeństwa uważa, że hańbi fotel głowy państwa „Bul - złodziej obrazów", czy drugi kawałek pogardza „Maliniakiem”.

 

Sanacja też zawiodła

 

Pozostaje jednak kwestia kredytu zaufania – na wzór tego udzielonego w Dzikowie i Nieświeżu sanacji. Posługujący się tym argumentem konserwatyści (podobnie jak i narodowcy widzący w PiS „drugi OZON” - a nie są to opinie odosobnione!) zapominają, że ich poprzednicy wycofali swe poparcie dla władzy piłsudczyków, a nawet znaleźli się wobec niej w opozycji właśnie w momencie, kiedy teoretycznie udało się zrealizować pewną część zgłaszanych przez nich postulatów. Cóż z tego bowiem, że ostatecznie weszła w życie konstytucja kwietniowa – skoro uchwalono ją w sposób urągający praworządności (jak kto woli – sztuczką, niczym ostatnią reformę Trybunału Konstytucyjnego), a więc znowu – obniżając autorytet państwa! Skoro konstytucja ta została od razu zakwestionowana przez samą sanację już to ordynacją wyborczą oddającą władzę nad Polską urzędnikom (jak trafnie pisali i  Cat-Mackiewicz, i  Pruszyński), już okólnikiem  Składkowskiego – wreszcie samą praktyką obozu piłsudczykowskiego! Znowu proste pytanie: czy w wyniku polityki sanacji II RP uległa wzmocnieniu – czy też padła w wyniku rażących błędów w polityce zagranicznej, z nierozwiązanymi problemami etnicznymi i społecznymi i atomizacją narodu posuniętą do poziomu skrajnej nienawiści politycznej, wybuchłej z całą zajadłością na politycznej emigracji?

 

Konserwatyści u zmierzchu II RP mieli pełną świadomość, że nie zrealizowali swego podstawowego założenia – nie dali Polsce silnego, sprawnego państwa, nie wzmocnili jego władzy i nie odbudowali jej autorytetu – a jedynie asystowali procederowi zawłaszczenia aparatu przez jedną grupę, powiązaną interesami i stopniem podległości ośrodkowi politycznemu (a raczej kilku ośrodkom w ramach jednego, niejednorodnego obozu). Innymi słowy –  przez sitwę. Przy okazji zaś – właśnie ze względu na wewnętrzną złożoność, a także chaotyczność podejmowanych działań – sitwa ta wprowadziła szereg reform nie do przyjęcia ze względów ideowych (jak artykuł 233 kodeksu  Makarewicza  – w swej istocie również i obecnie zagwarantowany przez premier  Szydło), a przyjmowanych po cichu w imię wyższej racji, która okazała się mrzonką. Przy wszystkich różnicach (zwłaszcza poziomu intelektualnego...) między sanacją a PiS-em – czy nie taką samą utopią jest wiara, że Jarosław Kaczyński trwale dokona czegoś, czego nie uczynił Piłsudski ze swymi epigonami, a w dodatku, że przy okazji wyrządzi mniej szkód niż tamten?

 

Na marginesie zresztą różnic – sanacja choć stopniowo traciła różnorodność programową (tracąc w ogóle resztki programu – w każdym razie traktowanego poważnie), acz nie frakcyjną - to i tak wyglądała w porównaniu z PiS-em jak obóz demokracji polskiej! Konserwatyści czy niektórzy post-narodowcy przyłączając się do sanacji mogli przynajmniej liczyć na prawo do artykułowania własnego zdania, a będąc poputczikami władzy – przynajmniej pocieszali się posiadaniem własnych celów ideowych. Partia Kaczyńskiego takiego komfortu nikomu nie oferuje, a jakikolwiek „taktyczny sojusz” czy „warunkowe poparcie” wzbudziłby zapewne takie samo zgorszenie (lub rozbawienie) jak wznoszenie okrzyków entuzjastycznego poparcia dla cara w dobie samodzierżawia. Wszak poparcie takie jest obowiązkiem, a nie jakąś łaską, trzeba zatem podporządkować się, a nie wywodzić mędrkując czemu się popiera.

 

Nie każdy ma konstrukcję umysłową i duchową akceptującą taką formę „kooperacji” politycznej, a na pewno jest ona obca właśnie polskim konserwatystom i narodowcom. Ponieważ zaś nawet taktycznych (nie mówiąc o długofalowych) korzyści dla Polski z rządami PiS wiązać nie sposób, wspierając co najwyżej konkretne, pojedyncze pozytywne posunięcia obecnych rządów - nie ma co się wychylać z popieraniem władzy Jarosława Kaczyńskiego. Nie tylko bowiem nie idzie ona tam, dokąd powinni prowadzić Polskę świadomi patrioci, ale nawet nie kieruje się w zbliżoną stronę.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Trudno się z powyższą analizą nie zgodzić
    Niejednokrotnie spotkałam się z wypowiedziami sympatyków PiSu , że inercja PiSu jako opozycji podyktowana jest tym, że Kaczyński chce przejąć całkowicie władzę i dopiero wtedy będzie działał, kiedy nikt mu nie będzie mógł przeszkodzić. To było tłumaczeniem, dlaczego niejednokrotnie nie kiwnął palcem w bucie, kiedy jako przywódca głównej partii opozycyjnej powinien był podnosić larum jak Polska długa i szeroka.

    Pytanie więc, na czyją korzyść będzie działał po zdobyciu pełni władzy - na korzyść państwa, czy swoją - jest więc jak najbardziej zasadne.

    Osobiście mam wrażenie, że zadziała na korzyść państwa tylko wtedy, kiedy będzie się to pokrywało z jego niejednoznacznymi interesami.
  • Autor
    czy Autor słyszał kiedy pojęcie: "agentura wpływu"?
  • @chart
    psy szczekają karawana idzie dalej 8-)))))))))
    http://www.faunaflora.com.pl/archiwum/2008/sierpien/chart_2.jpg
    http://img.joemonster.org/i/2015/12/10-20151217152058.gif
  • @Andrzej Tokarski 18:18:33
    "czy Autor słyszał kiedy pojęcie: "agentura wpływu"?"

    Będzie musiał zapytać Dugina w tym temacie.
    A tak na poważnie: w Sieci wszyscy wiedzą, że na Neonie publikują zagraniczni blogerzy.
  • No proszę...
    Ja do podobnego zdanie jak Sz. Autor doszedłem już ok. 6 lat temu (nawet tytuł był podobny :) //Dlaczego nie zagłosuję na PiS//

    http://blogmedia24.pl/node/29082

    Tutaj ktoś poluzował wajchę i zaraz wypełzają z nor jakieś pisiorskie straszydła dla których jakby prezes nawet pierdnął z mównicy sejmowej to by czuli jedynie fiołki.
    Choć ostatnio jakoś się nie przemęcza bo ma wiernych i oddanych piesków.
    Przykład? Do referowania projektu ustawy o TK wystawił ni mniej ni więcej tylko starego, komunistycznego prokuratora, członka egzekutywy wojewódzkiej PZPR. Do nadzoru na TVP oddelegował innego "skruszonego", tego, którego braciszek jest zastępcą Szechtera.
    Przykłady można mnożyć.

    PS. Niech pisiorki nie liczą na dyskusję ze mną, mam lepsze zajęcia.
    Pozdrawiam Autora.
  • Chart, Jarek, lotna i inni...
    Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Jest to bardzo mądre przysłowie, w domysle z założeniem, że to co się ma, można jednak narazie lubić. W naszym przypadku PIS-owi bardzo daleko jeszcze w obecnej sytuacji do takiego punktu w którym przeciętny polski patriota mógłby powiedzieć NIE, MAM LEPSZY WYBÓR.
    Dziwi mnie stanowisko ludzi, którzy wedłóg mojej skromnej oceny są na pewno w górnej półce naszej inteligencji, a nie przyjmują w swoim działaniu tej najprostszej zasady leżącej u podłoża każdej "real politic"
  • @Casey 20:22:01
    "PIS-owi bardzo daleko jeszcze w obecnej sytuacji do takiego punktu w którym przeciętny polski patriota mógłby powiedzieć NIE, MAM LEPSZY WYBÓR".

    Na szczęście jednak nie jesteśmy też w sytuacjach, w których:

    - koniecznie musimy dokonywać wyborów,

    - wyboru nie mamy już w ogóle.
  • @Casey 20:22:01
    Samoobrona,
    Unia Polityki Realnej
    Narodowe Odrodzenie Polski
    Liga Polskich Rodzin
    Ruch Sprawiedliwości Społecznej
    Stronnictwo „Piast”
    Polska Patriotyczna
    Liga Obrony Suwerenności
    Jedność Narodu
    Ruch Katolicko-Narodowy
    Związek Słowiański
    Partia Libertariańska
    Partia Regionów
    Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka
    Tak dla Polski
    Polska Partia Narodowa / Stronnictwo Narodowe
    Unia Polskich Ugrupowań Monarchistycznych
    Dzielny Tata
    Legion Patriotów
    Partia Zmiana
    Organizacja Narodu Polskiego – Liga Polska
    Obywatelska Rzeczpospolita Polska
    Stronnictwo Narodowe im. Dmowskiego Romana

    i wiele wiele innych partii i partyjek.

    Do wyboru do koloru, nic tylko wybierac i przebierac. To nic ze te kanapowe ( sorry) taboretowe partie ,lacznie maja jakies 2-3%, ale od czegos trzeba zaczac
    Pozdr.
  • @chart 20:32:15
    Czemu? Nie jest tak źle, została nam jeszcze ZMIANA.
  • @chart 20:32:15
    //wyboru nie mamy już w ogóle.//


    bez przesady, parti , partyjek czy ugrupowan mamy ponad 150, jest w czym wybierac
    http://chart.neon24.pl/post/129020,dlaczego-nie-nalezy-popierac-pis#comment_1271197
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 19:19:04
    Daj spokój z tymi inwektywami. To naprawdę tanie zagrania. Troli tu niewiele.
  • @Casey 20:48:38
    //Troli tu niewiele.//

    No i dobrze, kiedyś nieźle się napracowałem, żeby było ich jak najmniej.
    Co na to poradzę, że dlamnie każdy ślepy wyznawca POPiSu i innych systemowych partyjek to troll?...
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 21:01:17
    Pane Jarku, nominalnie to ponad 9 mln troli, bo tyle glosowalo na PIS i PO
    Czy to znaczy ze az tylu mamy slepych wyznawcow. Wiecej empati.
    Roznijmy sie "PIKNIE"
    Pozdrawiam
  • @Oficer Prowadzący 21:19:41
    "20 czerwca 2002 Prawo i Sprawiedliwość zawarło koalicję wyborczą przed wyborami samorządowymi z Platformą Obywatelską (tzw. POPiS, koalicja ta nie wystartowała w województwach mazowieckim i podkarpackim), które zajęło 1. miejsce w wyborach do sejmików w dwóch spośród szesnastu województw (w trzynastu zwyciężyła koalicja SLD-UP, a w jednym LPR)[10]. "

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_i_Sprawiedliwo%C5%9B%C4%87

    :))))))

    muzyczka

    https://youtu.be/ccujgHkOqAE
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 21:01:17
    Proszę rozliczyć się z pieniędzy na spółdzielnie , następnie podyskutujemy .Mam nadzieję że się rozumiemy ?.
  • .
    https://www.youtube.com/watch?v=FytQkOosE9s
  • @Oficer Prowadzący 18:11:22
    Blekotu, ani innego zielska wcale tutaj nie potrzeba, stan autora znamionuje raczej hiperwentylację, zwaną również narkozą tlenową.
    Dla wywołania takiej twórczej weny, w której szał twórczy skłania autora do wrzucenia do jednego wora dwóch organizmów o całkiem odmiennym DNA - Sanacji, czyli tworu politycznego sprzed niemal wieku, stworzonego w całkowicie odmiennych realiach geopolitycznych i w zupełnie innym wcieleniu polskiej państwowości, do tego zbudowanego na solidnej wojskowej podbudowie z legionowej braci - razem z PIS, wywodzącym się nie tylko z kręgów całkowicie zdemilitaryzowanych, ale wręcz powstałym w wyniku negacji przewodniej siły wojskowych spod znaku WSI - potrzeba solidnego zachłyśnięcia się powietrzem.
    Można się domyślać, że taki stan ożywionego głodu tlenowego mógł u autora wywołać jakiś niezwykle frapujacy widok.
    Na przykład leżącej na stole kupki monet z Bramą Brandenburską na rewersie.
    W artykułach szanownego autora, ostra agitka przeciw PiS łączy się w zgrabną całość z narracją, mającą skłonić czytelnika do wiary, że "Niemcy nie są samodzielnym organizmem politycznym", a "kwestia niemiecka to zagadnienie przede wszystkim gospodarcze" (cytaty z artykułu "Kwestia niemiecka"), a to dowolnemu czlowiekowi, jako-tako ogarniającemu rzeczywistość, daje w pełni uzasadnioną podstawę do takiej konstatacji.
    Autor nie zadaje sobie trudu, aby wyjaśnić dlaczego, skoro Niemcy są filią Waszyngtonu z ograniczoną autonomią, tak wielką wagę przykładają do zwiększenia swoich, a nie amerykańskich wpływów.
    Czemu karmią potężnymi dotacjami rozmaite fundacje - Adenauera, Schumana i innych zasłużonych Teutonów, które bynajmniej nie promują kultury McDonalda.
    Albo, czemu w latach '90 tak troskliwie wspierali partyjkę Tuska, a nie na przykład braci Kaczyńskich, czy dajmy na to, Samoobronę.
    Przecież też byłoby to "wspieranie demokracji w Polsce", jak twierdzili.
    http://wpolityce.pl/polityka/123899-niemieckie-fundacje-a-obecna-wladza-spis-akcji-fundacji-adenauera-przypomina-kronike-dzialan-platformy-obywatelskiej
    http://wpolityce.pl/polityka/193162-niemieckie-pieniadze-tuska-piskorski-to-po-prostu-prawda-kuzniar-o-co-panu-chodzi-po-co-przedstawia-pan-to-jako-cos-zlego
    I na koniec - skoro mamy tak bardzo usilnie nie popierać PiS, to kogo mamy - do następnych wyborów - równie usilnie popierać?
    Schetynowców, Petru, czy może cały K.O.D.?
    Pewne rzeczy są tak oczywiste, że aż żenujące.
  • @Zbójnicki pies 20:41:53
    Żeby zacząć, trzeba mieć kupę forsy na kanapy, bo razem ich posadzić nie można, bo się pogryzą.
  • @alek.san 03:11:32
    //I na koniec - skoro mamy tak bardzo usilnie nie popierać PiS, to kogo mamy - do następnych wyborów - równie usilnie popierać?//

    Pisalem qczesniej o tym :
    http://chart.neon24.pl/post/129020,dlaczego-nie-nalezy-popierac-pis#comment_1271197

    Ale chodza sluchy ze kroi sie nam niesopodzianka - trzech portalowych tenorow Kosiur,Wrzodak i Stasiu zakladaja nowa partie. Partie ktora zmieni wszystko i wszystkich
  • @Casey 04:40:25
    i to trwa lata, i trwac bedzie , ale pozostaje im nadzieja
  • @
    Nie mogę milczeć jak widzę takie nagłówki !! Po prostu burzy się krew w człowieku jakie to ataki, na Polskie własny kraj ludzie mówiący po polsku piszą!! W dobie gdy UE pluje nam w twarz!
    Adwersarzom takich haseł należy rzucić taki artykuł żeby ich zatkało!!
    Obcy mądrzejsi!



    "Niemcy od dłuższego czasu usiłują być moralnym mocarstwem. Najpierw ratowały klimat i Grecję, potem uchodźców, a teraz przyszła kolej na demokrację w Polsce. To żałosne. Nikt ich o to nie prosił, wtrącają się w nie swoje sprawy

    — mówi w rozmowie z portalem „wpolityce.pl” niemiecki europoseł Hans-Olaf Henkel, polityk „Sojuszu dla Postępu i Przełomu” (ALFA), partii wchodzącej w skład frakcji EKR, były prezes zarządu Federalnego Związku Przemysłu Niemieckiego (BDI).

    wPolityce.pl: Spotkał się pan dziś z premier Polski Beatą Szydło na rozmowę w cztery oczy przed popołudniowa debatą w Parlamencie Europejskim o stanie demokracji w Polsce. Dlaczego?

    Hans-Olaf Henkel, grupa EKiR: Po pierwsze to nie debata, tylko rodzaj inkwizycji. Czegoś takiego jeszcze nie było. Muszę przyznać, że jestem pełen podziwu dla waszej premier, że ma odwagę stawić osobiście czoła tym atakom i przyjechała dziś do jaskini lwa, czyli do Europarlamentu. Powiedziałem jej to z okazji naszej dzisiejszej rozmowy. Zupełnie inaczej niż „tamci” (polska opozycja-red.), którzy atakowali i wciąż atakują swój rząd z ukrycia i za pośrednictwem mediów. Dla mnie to skandal. Ale to nie jedyna rzecz, która mnie oburza. Uruchomiono dopiero co procedurę z artykułu 7 Traktatu Unii Europejskiej (TUE), ale pan Martin Schulz już teraz wie, że to był zamach stanu, a polska demokracja to demokracja w stylu Putina. Podobnie komisarz UE Guenther Oettinger. On też wydał wyrok na nowy rząd w Warszawie zanim się w ogóle zdążył zapoznać z sytuacją w Polsce. Polska ma jednak także przyjaciół w Parlamencie Europejskim, którzy są gotowi stanąć w jej obronie. I ja to dziś uczynię.

    Co może wyniknąć z dzisiejszej debaty w PE oraz z procedury wszczętej przez Komisję Europejską? Czy Polska musi się liczyć z sankcjami?

    Nie może być żadnych sankcji, ponieważ nie byłyby one niczym uzasadnione. Jako Niemiec jest mi przykro, że to niemieckie media i niemieccy politycy tak ostro atakują Polskę. Tylko w Niemczech, no i może w Holandii, panuje taka nagonka. Mamy tu do czynienia z dwoma zjawiskami, które zachodzą równocześnie: polska opozycja nie radzi sobie z wyborcza porażką. To zrozumiałe, ale w pewnym momencie politycy opozycji w Polsce powinni sobie przypomnieć o tym, że są przede wszystkim Polakami a nie członkami tej lub innej partii. Z drugiej strony mamy Niemcy, które od dłuższego czasu usiłują być moralnym mocarstwem. Najpierw ratowały klimat i Grecję, potem uchodźców, a teraz przyszła kolej na demokrację w Polsce. To żałosne. Nikt ich o to nie prosił, wtrącają się w nie swoje sprawy.
    Złośliwcy mówią, że Martin Schulz ma także osobiste powody, by atakować Polskę. Jego druga kadencja jako szef PE niedługo dobiegnie końca, a niemieccy Socjaldemokraci nie czekają z otwartymi ramionami na jego powrót do ojczyzny. Rzekomo chce sobie w ten sposób wywalczyć rządowe stanowisko w Berlinie. To bardzo ambitny polityk…

    Jeśli tak rzeczywiście jest to popełnił ogromny błąd. Najbardziej krytyczni wobec Polski są politycy, którzy siedzą w Strasburgu i Brukseli. Ani kanclerz Angela Merkel ani szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier nie wypowiadają się w taki sposób. To co wygaduje Schulz nie ma nic wspólnego z tym jak rząd w Berlinie widzi sytuacje w Polsce, a już tym bardziej z tym co myślą o tym wszystkim przeciętni niemieccy obywatele. Pan Schulz powinien to wziąć pod uwagę. Gdyby kiedykolwiek chciał np. zostać szefem MSZ Niemiec, to po tych ostrych werbalnych atakach, które przypuścił na ważnego partnera europejskiego, którym jest Polska, może o tym zapomnieć."

    A teraz warto poczytać co pisze..

    Grzegorz Braun:

    Sępy się zlatują

    Rozmaite są przyczyny, dla których akcja „obrony demokracji” nie eskaluje tak widowiskowo, jak by sobie tego życzyli jej promotorzy. Po pierwsze klientela GWiazdy śmierci okazuje się jednak mało odporna na warunki atmosferyczne i zbytnio rozleniwiona, by trwać w stanie permanentnej mobilizacji.

    Nawet sprawa tak życiowo istotna, jak utrzymanie dostępu do budżetowego koryta nikogo nie skłania, jak się okazuje, do rezygnacji z dawno zaplanowanych wyjazdów na alpejskie lodowce, czy ciepłe rafy koralowe. Żadnego „majdanu” zatem w najbliższym czasie nie będzie, żadnego miasteczka namiotowego nikt pod Sejmem nie założy – aż się ociepli, albo dobrodziej Soros wyasygnuje jakies bardziej konkretne pieniądze na „obronę demokracji”. Tymczasem więc temat będzie od czasu do czasu podgrzewany - najbliższa okazja za dwa tygodnie, kiedy akurat wszyscy oficerowie frontu ideologicznego wrócą z zimowych wakacji, a sprawa polska będzie przedmiotem debaty w eurokołchozowym parlamencie.

    Obóz jawnej zdrady i zaprzaństwa musi dbać o to, by temat nie spadł całkiem z wokandy międzynarodowej; musi tworzyć fikcyjną „historię choroby” po to, by było czym się wylegitymować, kiedy ostatecznie zapadnie wyrok na polską suwerenność – by pozbawianie Polaków wpływu na własne państwo można było nawoływać „przywracaniem demokracji”.

    Temu właśnie: dorabianiu teorii do przyszłej pacyfikacji służą więc z jednej strony głosy tutejszych treserów (w rodzaju „Pana Karola” Modzelewskiego czy Aleksandra Smolara), a z drugiej – dochodzące zza granicy głosy strofujących nas guwernantek (takich jak Martin Schulz, Jean Asselborn czy Guy Verhofstadt). Ale ostatecznego przesilenia nie będzie tak długo, jak długo zielonego światła dla nowej „jeszcze lepszej zmiany” w Polsce nie zapalą towarzysze amerykańscy. Na rozstrzygnięcie przyjdzie nam więc czekać co najmniej do połowy roku (marewry NATO z udziałem 15. tysięcy żołnierzy USA w czerwcu i szczyt NATO w Warszawie w lipcu) – a może nawet aż do zimy, kiedy to poznamy personalia nowych lokatorów Białego Domu. Paradoksalnie, końcówka prezydentury Obamy może być czasem bardzo dla nas istotnych rozstrzygnięć. Obie strony mają ważne powody, by zmierzać do ostatecznej konkluzji w trwającym już tyle lat dialogu – nie można więc wykluczyć, że właśnie teraz dogadywane są ostatnie szczegóły układu Kerry-Ławrow o podziale stref wpływów w Europie Środkowej i mającej gwarantować ich przestrzeganie instalacji żydowskiej „suwerenności wyspowej” (od Odessy i Dniepropietrowska po Wrocław i Szczecin).

    Aktualny układ rządzący w Polsce może więc mieć przed sobą jeszcze mniej czasu, niż by się zdawało. Tym bardziej więc nieznośne są w tej sytuacji głosy malkontentów, którzy za potrzebę chwili uznają zaznaczanie swojej niezależności poprzez wyrażanie krytycznych opinii o „stylu” działania PiS ws. Trybunału Konstytucyjnego i zatroskanie o „perspektywy demokracji” w naszym kraju, w obliczu nieuchronnej rzezi niewiniątek w TVP. O ile jednak rozKODowanie retoryki czołowych funkcjonariuszy frontu ideologicznego III RP nie stanowi szczególnego wyzwania intelektualnego – o tyle głosy ludzi nie kojarzonych przez publikę bezpośrednio ani z Czerską, ani z Wierniczą, „niezależnych autorytetów” w rodzaju słynących z bezkompromisowiści intelektualnej prof. Staniszkis, marszałka Jurka, czy szacownego sędziego Strzembosza, mogą przyprawić o konfuzję niejednego słuchacza. Robienie zatroskanych min i gładkie wchodzenie przez wymienionych komentatorów w suflowaną im narrację o „regułach demokracji” i „państwie prawa” jest niczym innym, jak legitymizowaniem przyszłego przewrotu, który marzy się tym właśnie, którzy dziś najgłośniej oskarżają Jarosław Kaczyńskiego o dyktatorskie ambicje.

    Z kronikarskiego obowiązku zatem, warto przypomnieć, że to nie kto inny, ale właśnie Adam Strzembosz, w dekadzie lat 90. stojący na czele Sądu Najwyższego utrzymywał w tamtym czasie, że jakakolwiek lustracja czy dekomunizacja jest w wymiarze sprawiedliwości zgoła niepotrzebna, ponieważ stan sędziowski „sam się oczyści”. Otóż minęło już ćwierć wieku i jakoś fenomenu „samooczyszczania się” nie dało się zaobserwować ani w sądach, ani też w żadnej innej strukturze III RP – i to zarówno w generacji sędziego Strzembosza (który prawo do tytułu prawnika nabył jeszcze za życia tow. Stalina w 1952 r.), jak i jego aktualnej następczyni w Sądzie Najwyższym, sędzi prof. Marii Gersdorf (która w roku 1952 dopiero przyszła na świat, ale dziś pozostaje dumna ze swych obojga rodziców, którzy w PRL wykonywali zawody prawnicze). O trafności rozeznania sędziego Strzębosza w polityce III RP świadczy też dobitnie poparcie przezeń kandydatury Hanny Gronkiewicz-Walc w wyborach prezydenckich 1995 r. Warto zauważyć, że gdyby sędzia Strzembosz nie lansował wersji o „samooczyszczeniu”, to być może dzisiejsza opozycja nie miałaby okazji do wydziwiania nad przynależnością do PZPR prokuratora Stanisława Piotrowicza (nb. również rocznik 1952), w którego przejście „na jasną stronę mocy” najwyraźniej ufa Jarosław Kaczyński.

    Kiedy zaś słuchamy, jak niespożytej energii Jadwiga Staniszkis spekuluje o perspektywach rozpadu PiS, grożącego rzekomo na skutek różnicy zdań w strategii odzyskiwania państwa, pamiętajmy, że to ta sama osoba, która szereg razy dawała publicznie wyraz swojej tęsknocie za nowym otwarciem w polskiej polityce – i wskazywała jako spełniającego kryteria „mocnego człowieka” na nowe czasy pana Grzegorza Schetynę. Ciekawe swoją drogą, co ten ostatni uczyni, by wyrwać z rąk Ryszarda Petru palmę pierszeństwa wśród „liderów opozycji” - ? Czy mu się to w ogóle uda – to, rzecz jasna, zależy wyłącznie od aktualnego akcjonariatu pilotujących ich kariery mafii, służb i łóż w przedsięwzięciu, którego celem jest bezkosztowa (choć wcale niekoniecznie bezkrwawa) transformacja III RP w ww. kondominum.

    Na razie więc sępy kołują nad nie całkiem jeszcze pozbawioną ducha ofiarą. Ale nawet szlachetny pan marszałek Marek Jurek już na wszelki wypadek zabezpiecza sobie tyły – ze swoim zatroskaniem o przyszłość demokracji w naszym kraju zawisając w dramatycznym rozkroku między miejscem na listach PiS a nieodgadnioną mądrością następnego etapu. Poczekajmy, aż głos zabierze wicepremier Gowin, który w stosownej chwili uzna za stosowne zdystansować się nieco od własnego rządu. Dopiero wówczas bądźmy pewni, że czas nowej „jeszcze lepszej zmiany” jest już naprawdę bliski."



    A dla pana cytat szczególny:

    "Obóz jawnej zdrady i zaprzaństwa musi dbać o to, by temat nie spadł całkiem z wokandy międzynarodowej; musi tworzyć fikcyjną „historię choroby” po to, by było czym się wylegitymować, kiedy ostatecznie zapadnie wyrok na polską suwerenność – by pozbawianie Polaków wpływu na własne państwo można było nawoływać „przywracaniem demokracji”. "

    Nauczmy się jedności jeżeli na nas plują!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Autor
    A rękawy ma Pan długie...?
    Bo takich bzdur z rękawa trzepać można 'na morgi'. Z rzeczywistością wspólnego nie ma nic, a przecież uraża inteligencję...Ale skoro ktoś ma zaKODowane we łbie, to jest właśnie portal na którym można publikować bzdury i liczyć na poklask...Ogólnie 'beka' z Autora...Słabe to Panie...
  • @Zbójnicki pies 08:40:00
    Zgoda, wymieniona przez Ciebie lista jest długa, w czym nieodparcie przypomina mi asortyment dawnego sklepu z guzikami.
    Nie wiem, czy pamiętasz, ale w czasach komuny nie było placówki handlowej, która dysponowałaby szerszym asortymentem.
    Jako dzieciak lubiłem zaglądać do takiego sklepu, w moim mieście znajdował się opodal Wawelu, przy ulicy Stradom.
    Ilekroć tam zaglądałem, zawsze podziwiałem szeroką wiedzę handlową, którą dysponowały tamtejsze panie sklepowe, które ogarniały rozumem taką masę informacji i to w dobie poprzedzającej epokę komputerów.
    Sporządzona przez Ciebie lista, pomimo całego swojego bogactwa, nie odpowiada jednak na postawione przeze mnie pytanie.
    Racz zauważyć, Zbójnicki psie, że moje pytanie zawierało zastrzeżenie - do NASTĘPNYCH wyborów.
    Do których może się sporo zmienić, a które co niektóre siły polityczne w naszym - i nie tylko - kraju, najwidoczniej planują przeprowadzić wcześniej, niż za ustawowe 3 lata i dziewięć miesięcy.
    Na podobieństwo Irlandii, której obywatele musieli tak długo wędrować do urn wyborczych, aż w końcu dali za wygraną i zagłosowali za UE.
    Obawiam się, że taki scenariusz uknuto dla Polski, a tego typu głosy, jak reprezentowany w komentowanym przez nas artykule, mają nas na taką ewentualność przygotować.
    Jak bardzo te głosy by nie były wtórne i odbite od prawdziwego źródła ich blasku, oraz zamieszczane na niszowych portalach, uważam że należy się im przeciwstawiać.
    Pozdrawiam.
  • @alek.san 16:36:08
    // niektóre siły polityczne w naszym - i nie tylko - kraju, najwidoczniej planują przeprowadzić wcześniej//
    a co maja robic, to takie marzenia scietej glowy. Do dzis na to liczyli i mysleli ze skarga Giertycha( i pewnosc Lisa ze tak sie stanie) znajdzie uznanie w Sadzie Njawyzszym a tu co kolejna lipa.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sad-najwyzszy-wybory-do-parlamentu-z-2015-roku-sa-wazne/ypk8fb

    Nie ma i dlugo nie bedzie partii ktora cos bedzie znaczyc, te wszystkie taboretowe partyjki co radocha dla ich zalozycieli a kpina z potencjalnych wyborcow.
    Pozdrawiam
  • @Zbójnicki pies 18:01:10
    Fakt, po dniu dzisiejszym rozbuchane nadzieje kodziarzy stopniały do zera.
    UE okazała się bronią obosieczną i "obrońcy demokracji" solidnie dziś oberwali rykoszetem. Długo będą wybierać śrut z okolic siedzenia, he he he.
    Teraz pozostaje żmudna praca u źródeł, a jest co robić.
    Moja ostatnia wizyta w Ojczyźnie otworzyła mi oczy, jak bardzo społeczeństwo jest ogłupiałe.
    Nie żebym nie bywał w kraju często, ale ostatnie wydarzenia były przyczynkiem do dyskusji, których się zazwyczaj unika.
    Ludzie wykształceni i w kwiecie lat, na przykład nie wiedzą co to Soros i Fundacja Batorego z jej arcy-cadykiem Smolarem.
    Nie wiedzą nic o takim epizodzie naszego nieodżałowanego eks-prezydenta, jak fundacja Pro Civili, ani o kręgu jego żołnierskiej braci.
    Albo o Ojcu Chrzestnym KLD, śp. Wiktorze Kubiaku, czy pieniądzach, otrzymanych od braci Niemców.
    Wyedukowanie tych mas zabierze sporo czasu.
    A wtedy, już calkiem świadomie, niech sobie popierają - lub nie popierają, kogo im się żywnie podoba.
  • @alek.san 23:10:31
    Przypomnę tylko, że obecni ludzie z Pis mieli dwóch prezydentów (Wałęsa, Kaczyński) trzech premierów, szefa NIK. Ministrów Sprawiedliwości, swoich prokuratorów generalnych (Duda, Karczmarek, Kaczynski), szefa BBN-u, współtworzyli rządy: Mazowieckiego, Suchockiej, Buzka, Marcinkiewicza, Kaczynskiego, obecnie Szydło, mieli większość w Radzie Polityki Pieniężnej, większość w KRiTV, mieli w swoich rękach TVP, PR, PAP, PR3, wiele gazet pod kontrolą, ogromne fundusze po ukradzeniu majątku po RSW itd.
    Co do afer to proszę przeczytać książkę Leszka Misiaka pt; Prawicowe dzieci - czyli blef IV RP". Tam opisano skąd pieniądze czerpała masoneria ,,prawicowa". Wydawnictwo Aurora.
    POPIS to AjWajES, proszę przypomnieć sobie ilu ludzi było z PO i PIS-u ministrami, Vice, szefami spółek SP itd. To oni sprzedali pol Polski za 5% wartości.
    Przecież PIS ma większość w RPP od 8 lat i co dług Polski nie rośnie???
  • @alek.san 23:10:31
    Dla przypomnienia.

    Kiedy mówi się o przekrętach partii PC, natychmiast pada komunikat o starych kotletach, potem dodają członkowie sekty PiS, opisowe `dowody niewinności', mniej więcej w takim stylu. Gdyby coś było, to rządy SLD i wściekłe ataki inwigilacyjne (mity z Lesiakiem itd), zniszczyłyby braci Kaczyńskich. W związku z takim postawieniem sprawy, pytam naiwnie. Czy partii SLD, wściekłe rządy PiS udowodniły cokolwiek?? Gdzie są afery postkomunistów, które miały lawiną się sypać. Z tego co wiem, wszystkie afery SLD, zostały wykryte i w skromnej części rozliczone za SLD. Mam taki oto pomysł, opisze suche fakty, czytelnicy wyciągnę wnioski, jakie to są kotlety. Nie chciałbym niczego sugerować, jednak interesuje mnie, jak uważacie, co Kaczyńscy zrobiliby z takim materiałem jaki za chwile przedstawię, gdyby materiał dotyczył LiD lub PO. Naczelna tezą Kaczyńskich jest to, że Polska została okradziona, przez układ powiązań, biznes, media, polityka. Spróbuję się przyjrzeć jak to wyglądało w przypadku braci Kaczyńskich, którzy idealnie pasują do postawionej przez siebie diagnozy Najwer powstała partia PC, narodziła się dzień przed słynną wojną na górze i miała stanowić zaplecze polityczne dla Lecha Wałęsy, którego Kaczyńscy wraz z ich kolegą, Mieczysławem Wachowskim wspierali jak mogli, żeby Polska miała prezydenta jak się patrzy. Sygnatariuszem partii PC, była partia liberałów - KLD, którą dziś Kaczyński nazywa partia lumpenliberałów. Kaczyński wręcz błagał Tuska i Bieleckiego, żeby dołączyli do PC. KLD jednak wycofała się w ostatniej chwili. Od tego momentu zaczyna się seria dziwnych interesów braci Kaczyńskich.
    I Spółka `Telegraf'
    W 1990 roku, parę miesięcy po tym jak powstała PC, powstaje spółka Telegraf. W radzie nadzorczej tej spółki zasiadają Jarosław i Lech Kaczyńscy, Maciej Zalewski, Andrzej Urbański, Krzysztof Czabański. W ciągu dziesięciu miesięcy działalności `Telegrafu', kapitał założycielski wzrósł 150 razy i zatrzymał się na poziomie 2 milionów dolarów. Spółka miała ambitne cele, lotniska, telewizje, stacje benzynowe, wydawnictwa. Kasę `Telegrafu', zasilało wiele podmiotów, głownie państwowe: Państwowy Bank Przemysłowo - Handlowy ofiarował 11miliardów starych złotych, państwowy Budimex wykupił udziały za 9 miliardów złotych. 15 miliardów kredytu wziął "Telegraf" z państwowego Kredyt Banku , z Banku Rozwoju Energetyki 18 miliardów złotych. Baksik i Gąsiorowski twierdzą, że Art-B, przekazała spółce 57 miliardów złotych. (starych). Spółkę Telegraf podejrzewano o udział w aferze FOZZ, jakieś niejasne kontakty z dziwnym biznesmenem Pineiro i parę innych dziwnych kontaktów. Co się stało ze spółką `Telegraf'? Spółka padła w niejasnych okolicznościach. Co jest najbardziej ciekawe w całej sprawie? Najbardziej ciekawe są losy założycieli i powiązanych z `Telegrafem':
    1) Maciej Zalewski, zostaje w 2002 roku, skazany za wymuszanie łapówkę od prezesów ART. B. ART. B miała wyłożyć największą kase na Telegraf
    2) Adam Glapiński, działacz PC, powiązany z `Telegrafem', bliski znajomy Dochnala, dziś szef Polkomtela, miał co najmniej dziwny stosunek do głównego bohatera afery FOZZ, skazanego już Żemka. W czasie gdy Glapiński był ministrem w rządzie Olszewskiego, Żemek był przez niego wysuwany jako kandydat na wiceszefa NBP!
    3) Niezwykle dziwne jest to, że aferę FOZZ zamknęli, po wielu latach dwaj ludzie. Był to sędzia Kryże, który wręcz brawurowo prowadził sprawę i prokurator, UWAGA, Kaczmarek. Obaj panowie mimo beznadziejnej, PZPRowskiej przeszłości, zwłaszcza Kryże, dostają od Jarosława Kaczyńskiego ministerialne stołki.
    4) Andrzej Urbański, członek KLD Donalda Tuska, wylatuje z kancelarii prezydenta, po artykule ukazującym jego powiązania z baronem SLD Nawratem. Wraca po cichu do kancelarii Jarosława Kaczyńskiego, a potem zostaje prezesem TVP i członkiem kolegium IPN.
    5) Czabański jak wszyscy wiemy członek PZPR, zostaje prezesem Polskiego Radia.
    Z wyjątkiem skompromitowanego Zalewskiego, który siedział, wszyscy ludzie z Telegrafu, są dziś tuzami w biznesie i mediach.
    II Fundacja prasowa Solidarność.
    Założona przez Kaczyńskich, uwłaszczona na majątku RSW Prasa Ksiązka Ruch, przejęła, 13 maja 1991 praktycznie bez przetargu "Express Wieczorny". Parę lat później `Express wieczorny' sprzedała, za 26 miliardów złotych, plus 9,1 miliarda, co stanowiło zwrot pożyczki zaciągniętej przez Jarosława Kaczyńskiego w 1991 roku, na potrzeby kampanii wyborczej PC, partii Kaczyńskiego. Fundacja Kaczyńskiego, kupiła następna gazetę i dwie drukarnie, ponieważ podobnie jak w przypadku Telegrafu dostała od Banku Przemysłowo-Handlowego 1,2 miliarda złotych (starych). Z tym bankiem Fundację łączą osobliwe kontakty, budynki które fundacja otrzymała od skarbu państwa na wieczyste użytkowanie, swoją siedzibę miał właśnie Bank BPH, który za dzierżawę zapłacił 39,4 miliarda. Patronat BPH, nie był bezinteresowny. Nie kto inny, jak minister Siwek, członek PC, w kancelarii Wałęsy, za czasów gdy Kaczyńscy byli tam szefami, naciskał na ówczesnego prezesa NBP Wójtowicza, aby BPH został sprywatyzowany w pierwszej kolejności. Fundacja Prasowa Solidarność spłodziła wiele dziwnych spółek, znana spółkę `Srebrna, ale tez mniej znane, chociaż bardzo osobliwe przedsięwzięcie.
    III Towarzystwo Cargo Modlin
    Ten twór z Warszawską Fundacją Rozwoju Regionalnego, Fundacją Kultury w Wojsku Art-Woj oraz Fundacją Pilotów i Spadochroniarzy Gloria Victis Aeronautis, miał zbudować port lotniczy, na przejętym bezpłatnie od wojska terenie lotniska. Kaczyńskiemu i tym razem biznes się posypał, pokłócił się z Wałęsą i stracił wpływy, wypadł z gry.
    IV Spółka Srebrna'
    To coś działa do dziś i zawiadują tym ludzie PiS, którzy wynajmują budynki partii PiS, te same, które zostały przekazane Fundacji Prasowej Solidarność i te same, które Fundacja wynajmowała BPH. W spółce zasiadali działacze PiS, tacy jak towarzysz, członek PZPR Jasiński i pan Lipiński jako prezes, ten od taśm Renaty Beger. Ciekawostką towarzyską jest fakt, że w radzie nadzorczej była też posłanka Szczypińska. Srebrna wygenerowała kolejne szemrane podmioty jednym z nich jest założona przez Kaczyńskiego i Dorna Fundacja Nowe Państwo, to coś z kolei wygenerowało `Srebrną media'.
    Tak sobie chłopaki z PC żyły, uwłaszczały, kombinowały, część z nich siedziała, a co robią dziś?
    1) Maciej Zalewski - członek PC, pracownik kancelarii Lecha Wałęsy, skazany na 3 lata, za wymuszanie łapówek i szantażowanie prezesów Art. B, 2 lata odsiedział.
    2) Adam Glapiński, członek PC, minister w rządzie Krzysztofa Bieleckiego, minister w rządzie Olszewskiego, bliski znajomy Marka Dochnala, zasłynął na początku lat 90 kilkoma patologicznymi decyzjami:
    a) wprowadzenie koncesji na import paliw, które zapoczątkowały serie afer paliwowych i wyrwały z budżetu państwa wiele miliardów złotych.
    b) tak zwane `ustawy Glapińskiego', pozwoliły oddać za bezcen spółkom developerskim działki budowlane co w ułamku sekundy doprowadziło do powstania kolejnych lewych fortun.

    Dziś pan Glapiński z nadania patii Jarosława Kaczyńskiego jest szefem Polkomtela, jednej z największych spółek telekomunikacyjnych.

    3) Andrzej Urbański, członek PC i były członek partii liberałów (KLD), były szef kancelarii Lecha Kaczyńskiego, z której wylatuje po artykule ujawniającym jego wspólne interesy z baronem SLD Nawratem. Spółka panów: Nawrata i Urbańskiego jest na tapecie prokuratury. Po kilku tygodniach Urbański po cichu zostaje zatrudniony w kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego, a następnie już w świetle kamer zostaje szefem TVP i członkiem kolegium IPN. Sprawa wspólnych interesów z Nawratem do dziś nie została wyjaśniona.
    4) Jan Parys - członek rządu Olszewskiego, startował z list PC w wyborach 1993 roku, minister w rządzie Olszewskiego, obecnie oskarżony o defraudacje pieniędzy z fundacji Polsko - Niemieckie Pojednanie.
    5) Andrzej Kern - członek PC, marszałek sejmu zasłynął jako ojciec Moniki, panny której młodzieńcza miłość stała się pierwszym w Polsce politycznym love story. Kernowi zarzucano nadużywanie władzy, której używał do wychowywania i poszukiwania córki. Zasłynął również jako główny bohater książki Anastazji P, która zarzucała mu gwałt. Kern po serii skandali wycofał się z polityki na stałe.
    6) Adam Lipiński - członek PC, to ten pan, który spędzał wieczory w pokoju posłanki Beger i wspólnie z posłanką ustał warunki umieszczenia Beger w strukturach władzy, umorzenia toczących się procesów posłanki Renaty i miejsca na listach PiS dla szwagra. Jarosław Kaczyński wytłumaczył te procedury korupcji politycznej jako normalne w PiS negocjacje polityczne. Co ciekawe poseł Lipiński był szefem komisji etyki poselskiej, która ukarała posłankę Beger i uniewinniła posła Lipińskiego.
    7) Krzysztof Putra - członek PC, jeden z najbardziej zatwardziałych ścigaczy' układu, podejrzewany o poświadczenie nieprawdy, w głośnej sprawie oczyszczalni ścieków, sprawa do dziś wisi w powietrzu.
    Leszek Piotrowski - członek PC, zasłynął jako obrońca gangstera, który był podejrzewany o zabójstwo Pershinga. Obecnie adwokat męża Barbary Blidy.
    9) Krzysztof Tchórzewski - członek PC, zawód dyrektor i państwowy urzędnik, nieprzerwanie od początku lat 1990utrzymywany przez podatnika. Wojewoda Siedlecki, członek zarządu PKP, prezes państwowej spółki Inter-Poligrafia, dyrektor spółki `Srebrna', tej samej co finansowała PC. Sekretarz w kancelarii Buzka.
    10) Czesław Sobierajski - członek i poseł PC forsujący ustawę w sprawie górniczych odpraw w kwocie 39 tys.. To pan poseł został beneficjentem tej ustawy, mimo że od 9 lat przebywał na bezpłatnym urlopie. Komisja etyki poselskiej ukarała pana posła za ten wyczyn, wówczas pan poseł rzucił parę srebrników dla Kosowa.
    11) Sławomir Siwek - członek PC, kolejny sekretarz Stanu w kancelarii Wałęsy, szef łże mediów `Expressu Wieczornego', obecnie z nadania Jarosława Kaczyńskiego członek zarządu TVP.
    12) Teresa Liszcz, jedna z tych szczęśliwców z PC, którzy dostali posadkę u Wałęsy, była w kancelarii Lecha sekretarzem stanu, potem Lech Kaczyński wciągnął ją do NIK, w AWS miała posadkę kolejnego doradcy, w końcu PiS wybrał ją jako bezpartyjnego członka Trybunału Stanu.
    13) Marek Dziubek - członek PC, niegdysiejszy przewodniczący klubu PC, dziś dyrektor ARiMR, który zastąpił człowieka Leppera.
    14) Czabański, członek PZPR, dziś prezes Polskiego Radia.

    Z grubsza byłoby na tyle, może warto tylko na koniec podsumować jednym zdaniem. W partii Jarosława Kaczyńskiego powołanej w ramach planu politycznego Lecha Wałęsy znajdziemy: skazanych prawomocnymi wyrokami, ministrów podejrzewanych o defraudacje publicznych i społecznych pieniędzy, adwokatów gangsterów, posłów korumpujących innych posłów, dawnych liberałów, znajomych Dochnala i podejrzanych o lewe interesy z baronem SLD Nawratem. Większość z tych ludzi pełni w tej chwili najbardziej eksponowane i prominentne stanowiska w IVRP, z nadania Jarosława, bądź Lecha Kaczyńskiego
  • Autor
    rozumiem, że Pan tak dla śmichu ? Bo jeśli na poważnie, to w Pańskim wywodzie brak konkluzji. Proszę nas, prostaczków oświecić na kogo mamy głosować, z kim Panu po drodze ?
  • @apoloniusz 20:54:29
    Takiej odpowiedzi Pan nie otrzyma .Niestety tu większość jest mocno wyalienowana . Proszę rozważyć w swoim sercu gdzie jest Polska . Pozdrawiam. http://m.niezalezna.pl/uploads/still2016/145331704811554275227.jpg
  • Do charta!
    Od czasu do czasu wchodzę na to forum i znów natrafiłem na wpis oszoloma, który nie zna się na polityce, ale bełkotliwie i bez sensu pisze o partii PIS i J. Kaczyńskim!!! Gdzie ty byłeś"ekspercie "przez 8 lat, jak banda ryżego matoła, wynajętego do niszczenia Polski i jej zadłużaniaoraz podlizywania się gnomom z jewrokołchozu??? Zastanów się nad krytycznymi wpisami, bo to pomaga otrzeżwieć, choć wątpię, że ci się to uda, bo jesteś lewakiem i libertynem, jak Ruszkiewicz i tacy ludzie mają wdrukowaną jedną opcję i narrację, które opisują bez sensu!!!
  • @Wrzodak Z. 09:55:27
    Proszę pana, ja o tym wszystkim wiem, bowiem polityką interesuję się nie od dziś, a wiekiem dobiegam już do pięćdziesiątki.
    Zgadza się, w burzliwym okresie wczesnych lat '90 tych afer nieco było.
    Sam znam kilku ludzi, którzy wówczas doszli do sporych pieniędzy "na spirytusie".
    Pamiętajmy, że PC było wówczas jedną z wielu partii, miało jednocyfrowy procent poparcia i działało w określonym otoczeniu, gdzie główny ton nadawali "liberałowie aferałowie".
    Nie zgadzam się, że Wałęsa był "prezydentem PiS". Jego współpraca z Kaczyńskimi zakończyła się wraz z objęciem przez Wachowskiego posady nadwornego szofera.
    Pańska lista wymaga też pewnych korekt , celem uaktualnienia.
    Na przykład, szefem Polkomtela nie jest pan Glapiński, ale skądinąd doskonale znany Zygmunt Solorz-Żak.
    Co do spraw bliższych współczesności, to moje poparcie dla obecnego rządu nie jest bezwarunkowe, ale jak na razie uważam, że są na dobrej drodze, demontując wpływy byłej ekipy.
    Logiczne spojrzenie na ich motywacje, skłania mnie do stwierdzenia, że oni muszą mieć świadomość, iż będą musieli zaskarbić sobie poparcie u dużego procenta Polaków, po tym jak narazili się wielu wpływowym kręgom w Polsce i Europie.
    Wiedzą, że na ich ręce będzie patrzeć bardzo wiele bardzo krytycznych oczu.
    Zatem siłą rzeczy nie będą mieli nawet ułamka manewru do "kręcenia lodów", jaki miała poprzednia ekipa działająca z namaszczenia Niemiec i wiadomych kręgów z kraju.
    A jak będzie, zobaczymy. Czasu dla Polski nie zostało wiele, a to może być ostatnia próba.
    Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930