Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
719 postów 323 komentarze

Kto ma głupią matkę?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Moskwa oczekuje dobrej zmiany po stronie polskiej.

 

Oczekuje nadspodziewanie uparcie i cierpliwie, co jest ciekawą odmianą po latach ignorowania polskich fochów przez Rosjan, którzy w najlepszym razie wzruszali ramionami na różne deklaracje, hasła i pomysły politycznej Warszawy.

 

Pozytywne nastawienie wobec Polski było widoczne już na etapie życzliwego przyjęcia wyboru prezydenta Dudy, a także pewnego życzliwego zainteresowania, jakim cieszyły się październikowe wybory parlamentarne i ich wyniki. Było to także dostrzegalne w pytaniach dziennikarzy i rozmowach z rosyjskimi politykami, którzy w pytaniach nieszczególnie nawet ukrywali swoje nadzieje: „Czy teraz się wreszcie dogadamy? Czy skończy się wtrącanie obcych i pogadamy wreszcie między sobą? Czy skoro wasz prezydent i rząd mówią to co mówią, to jest szansa, że faktycznie będzie o interesach państwowych Polski i Rosji, a nie państw ościennych?”. Niekiedy naiwność tych nagabywań była wręcz większa, niż równie życzeniowe nastawienie polskich wyborców!

 

Odpowiadając na te wszystkie pytania człowiek czuł się jakby mówił dzieciom, że nie ma świętego Mikołaja. Podobnie zresztą rzecz się ma z reagowaniem na samoprzekonywanie się niektórych „no przecież w końcu trzeba się jakoś z Rosją dogadać! No kto jak nie oni, sami sobie przecież zdrady nie zarzucą...”. Cóż, tak to jednak jest w polityce, zwłaszcza międzynarodowej, że sądzić trzeba raczej po faktach, niż oczekiwaniach i marzeniach. Tymczasem fakty póki co są takie, że:

 

  • prezydent i rząd dalej sponsorują władze w Kijowie – czyli kontynuowanie wojny w Donbasie,

  • MON i MSZ nawet wbrew stanowisku innych państw NATO starają się tworzyć fakty dokonane sprowadzając do Polski zachodnie wojska, czyli tworząc groźbę przeniesienia wojny na nasze terytorium,

  • nawet na centymetr nie zmieniło się absurdalne stanowisko Warszawy wobec NordStream 2, projektu nigdy niemożliwego do zablokowania, ale który wciąż jeszcze można by jakoś wkomponować w politykę energetyczną korzystną dla Polski,

 

  • głównym przekazem odnośnie rozmów z Rosją czyni się kwestię smoleńską, a nie np. zakończenie wojny gospodarczej z Federacją (co można tłumaczyć ukłonem w stronę elektoratu, który przecież jednak ktoś stale pobudza i ogranicza do tego jednego tematu!),

  • sterowane już przez propagandystów PiS „Wiadomości” zaostrzyły tylko ton w kwestii wschodniej, jeszcze mocniej niż poprzednio eksponując prymitywne treści a'la  M. Stepan  (łatwa do pomylenia ze  Stepanem B.). Nawet relacja z moskiewskich rozmów – sprowadziła się do eksponowania „złej woli Rosji” i domniemania prowokacji.

 

Oczywiście, dla chcącego wszystko da się wyłożyć na korzyść marzeń: że PiS tak makiewelicznie ukrywa samo przed sobą szykowany (a może wręcz realizowany!) zwrot w polityce wobec Rosji, że pewnie PiS jest tak wewnętrznie zróżnicowane i ma tak bujne ideowo-programowe życie wewnętrzne, że aż pojawiły się różnice zdań na tym tle. Słowem – że na pewno wszystko i tak pójdzie dobrze. Nikt jednak nie tłumaczy czemu niby i po co w ogóle PiS miałby dokonywać zwrotu w polityce zagranicznej, w dodatku niezgodnego tak z własnym programem, z nastawieniem własnego kierownictwa, a nawet z partykularnymi, plemiennymi interesami tej formacji? Z góry zaznaczam, że odpowiedź: „dla dobra Polski” uchylam cytatem z Monty Pythona - „przerywam, to zbyt głupie...”.

 

Optymistyczne (ale, niestety – tylko względnie...) w całej tej historii jest zainteresowanie Rosjan zakończeniem całej tej polskiej dziecinady i jakąś formą porozumienia z Warszawą. Oczywiście, w tym momencie strona polska niemal powszechnie wybuchnie oburzeniem, że przecież „to Polska chce, a w tym ambaras..., no a Rosja to wiadomo...!”. Nadal jednak starajmy się rozmawiać poważnie. Nie ma chyba takiego gestu ani ruchu rosyjskiego, który nie zostałby przez decydentów III RP zinterpretowany na niekorzyść Rosjan i w takim kształcie przekazany do wierzenia Polakom. Chcą się dogadać? Kręcą! Mają propozycje? Prowokacja! Nie chcą konfliktu? Podpucha! Rozmawiają? Ha, słabi są, żądajmy więcej! W historii przypadków takich było wiele – kiedy w końcu z reguły mało zauważani z perspektywy Kremla Polacy doczekiwali się jakiejś życzliwej uwagi ze strony jego lokatorów – przeważnie rozumieli ją całkowicie opacznie, zbyt już byli zapamiętali, zaciekli, prowadzeni z zewnątrz i od środka w stronę kolejnego nieszczęścia.

 

Niestety, nie można zakładać, że tym razem będzie inaczej (choć byłaby to z pewnością bardzo przyjemna niespodzianka – ale tylko niespodzianka). Jak to bowiem zwykle przy takich okazjach bywa - ośmielę się bowiem koleżankom i kolegom z Polski przypomnieć, a tych z Rosji poinformować o znanej prawdzie: tu jest Polska! Co może pójść źle – to pójdzie...

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Odwilż?
    Normalizacja stosunków z Rosją to sprawa narazie odległa.
    Najpierw;
    odzyskanie większego marginesu suwerennosci,
    powolne zmniejszenie bagazu obciążenia psychicznego elektoratu (nienewisci do Rosji),
    wykształcenie zdolnych kadr politycznych (słynna krótka ławka PIS-u)

    Poza tym niestety, rachunek krzywd z przeszłosci jest między nami jest bardzo, ale to bardzo nieporównywalny.

    Dlatego na jeden bardzo mały kroczek z naszej strony, powinny, chociaż na początku, nastąpić takie same dwa ze strony Rosji.

    Jednym słowem będzie to bardzo trudny proces.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930