Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
717 postów 323 komentarze

Pogrzebowe wojsko

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Trzeba wiedzieć z kim się "przyjaźnić"...

 

Kiedy Rzeczpospolita Szlachecka chyliła się już ku upadkowi – widomym jego znakiem była zmiana roli husarii, niegdyś zwycięskiej, a później już tylko anachronicznej formacji zbrojnej, która stała się „pogrzebowym wojskiem”, asystującym ceremoniom pożegnania odpowiednio majętnych i ustosunkowanych luminarzy.

 

Kosztowna fikcja

 

Współczesna Polska również nie ma żadnego godnego uwagi wojska, stąd też kiedy jakiś kolejny minister obrony zapragnie zawołać sobie „czołem żołnierze!”, poczuć się jak książę Józef  i podjąć gości zagranicznych, a kompania honorowa już się opatrzyła – przyjeżdża do Lublina, napawać się tutejszą fikcją –LITPOLUKRBRIG-iem.

 

Od 7 lat tak zwana Litewsko-Polsko Ukraińska Brygada była już inaugurowana coś z pięć czy sześć razy, do dziś jednak istnieje głównie na papierze, ze sztucznie przyporządkowanym to tym, to tamtym batalionem, no ale za to z etatami oficerskimi i biurokratycznymi, z którymi bez tego humbugu nie byłoby co zrobić. LITPOLUKRBRIG to także okazja do dorobienia paru groszy przez oficerów ukraińskich, których etaty również są utrzymywane na stanie „Brygady”. To zresztą w sumie piękna lokalna tradycja – tyle tylko, że kiedy żołnierze ukraińscy tej samej opcji politycznej ostatni raz stacjonowali w Lublinie – zajmowali się pilnowaniem obozu na Majdanku (u boku poprzedników naszych przyjaciół z Bundeswehry).

 

Jest to więc twór czysto polityczny i propagandowy – i chwała Bogu, ani bowiem jego realne zaistnienie do niczego nie jest Polsce potrzebne, ani nie miałoby sensu tworzenie kolejnej jednostki do uczestnictwa w amerykańskich wojnach kolonialnych – no a przy obecnym układzie władzy w III RP zdecydowanie lepiej, gdyby nie zaistniała formacja, której można by użyć do wywołującej wojnę prowokacji na obszarze Europy Środkowej i Wschodniej. Patrząc w oczy czującego się już co najmniej Śmigłym-Rydzem  ministra Macierewicza  nie można jednak mieć złudzeń, że właśnie taki scenariusz przewija się w jego mokrych snach o buławie. Problem bowiem polega na tym, że jeśli w pierwszym akcie widać na scenie strzelbę – to przecież w akcie trzecim musi ona w końcu wypalić...

 

Wątpliwe „sojusze”

 

Zastanówmy się spokojnie z kim u licha na siłę chcemy się zaprzyjaźniać. Współczesna Litwa to państwo awanturnicze, prowadzące (wbrew własnemu potencjałowi, a raczej pomimo jego braku) politykę jeszcze bardziej agresywną nawet od najbardziej nieprzemyślanych wystąpień polityków z Polski. Wilno faktycznie jest krajem, który może w czynny konflikt z Rosją, podtrzymywany stałymi represjami wobec mniejszości rosyjskiej (a także polskiej i białoruskiej) zamieszkującej – często od wieków – obecne litewskie terytorium. Co ważne, w sporze tym wielokrotnie już zaznaczał się wspólny front prześladowanych przez Litwinów Słowian, a współpraca (także wyborcza) miejscowych Polaków i Rosjan daje zwłaszcza w Kraju Wileńskim wymierne rezultaty. Po co więc mamy podejmować wspólną inicjatywę zbrojną z państwem dyplomatycznie nieobliczalnym, a w dodatku prowadzącym jawnie antypolską politykę?

 

Dalej – kto przy zdrowych zmysłach wchodzi w układy wojskowe z państwem ogarniętym wojną domową, w dodatku ekonomicznie niewypłacalnym, politycznie podzielonym i ulegającym agresywnej, szowinistycznej ideologii? Nawet najbardziej życzliwie nastawieni wobec Ukrainy i Ukraińców Polacy muszą przecież uznać, że nasza chata z kraja, a od wojen, wariatów i dużych wściekłych psów należy w miarę możliwości trzymać się jak najdalej. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że obecny rząd albo popada w rozdwojenie jaźni, albo ma przesadnie dobre mniemanie o własnym sprycie dyplomatycznym, zaraz po moskiewskiej wizycie wiceministra Ziółkowskiego wypuszczając Macierewicza z jego opowieściami o taktyce odstraszania zza generalskich biurek, stanowiących główne uzbrojenie naszej armii. No chyba, że w PiS-ie już na tak wczesnym etapie mamy zarysowane elementy podziału, czy wręcz rozpadu, coś jak znane z „Kingsajzu” rozróżnienie „krasnoludków zachowawczych i radykałów”. Taka schizofrenia wróżyłaby jednak przyszłości Polski jeszcze gorzej, w przeciwieństwie bowiem do gier i zabaw wewnętrznych – faktycznie mogłaby narazić na szwank nasze bezpieczeństwo narodowe. Jego gwarancją byłaby bowiem dopierozracjonalizowana, zrównoważona dyplomacja– a więc coś, co bezskutecznie nieliczni realiści próbowali realizować właśnie w czasach, gdy husaria była już „pogrzebowym wojskiem” - pod osłoną której dopiero można by myśleć o odbudowie siły własnej, w tym militarnej. Tej zaś w żaden sposób nie służą szopki w rodzaju LITPOLUKRBRIG-u...

 

Lej w centrum Lublina?

 

Skoro zaś o bezpieczeństwie mowa, to pozwolę sobie na wtręt osobisty, czyli troskę o miły memu sercu Lublin. Przed kilkoma laty przez tabloidy przeleciały oparte o sensacje Wikileaks mapki jak to NATO będzie nas bronić przed Rosją, Już pomijając humorystyczność tej wizji (w tym stawiania oporu w sile dywizji, których nie ma na stanie WP...) , to przyznać trzeba, że przynajmniej omijała ona Lubelszczyznę. Po wizycie min. Macierewicza w Lublinie mam pytanie do mieszkających w tym mieście w pobliżu dowództwa tzw. „Brygady” przy ul. Radziszewskiego – sprawdziliście już promień rażenia np. „Iskandera”, o 3M-14T nie wspominając?

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Wojska pogrzebowe, jak do tego doszło.
    Upadek znaczenia husarii, wynika nie z tego że, nie była już dostosowana do ówczesnego pola walki. Tylko z powodu traktowania jej jako źródło apanaży dla zwoleników króla.
    Najpierw, ze służby zwolnieni zostali rotmistrzowie (końcówka panowania Zygmunta Wazy i rzady jego syna Władysława), często zasłaniający swoją absęcje w horagwi innymi obowiazkami (z powodu prestiżu, rotmistrzami zostawali senatorzy, albo dowodcy rot husarskich pełnili funkcje wyższych oficerow, pułkowników, regimentarzy, hetmanów).
    Następnie po nich, zrywaja sie ze służby porucznicy. Motywujac swoją nie obecność w rocie, innymi obowiazkami. To są lata sześdziesiąte XVII wieku. Przykładowo, dowódcą pułku sysłanego do Jass, po bitwie pod Chocimem był namiestnik choragwi husarskiej (wachmistrz). Tysiącem żolnierzy musiał dowodzić podoficer.
    Husarie dobiła reforma Jana III Sobieskiego, zwalniająca towarzyszy z obecności w rocie. Czyli zostali tylko pocztowi (szeregowcy), gdyż nie wielu towarzyszy (kaprali) towarzyszyło rocie w ćwiczeniach i w działaniach bojowych.
    Dla tego, husarie nazywano wojskiem pobrzebowym, bo tylko majetnym dygnitarzom udawało sie zebrac ją w pelnym składzie w celu uhonorowania prywatnej uroczystości (śluby i pogrzeby).
  • Ta brygada litewsko-polsko-ukraińskie to tylko Cyrk i kasety wideo !
    Maciarewicz i Waszczykowski to brudna twarz PISu schowana w czasie Kampani wyborczej przed wyborcami !!! Domyślam sie że światowa mafia żydowska tych facetów na siłę wcisnęli do rządu pani premier Szydło !!! !
    !
    TE OSOBY OŚMIESZAJĄ PIS ! oni zupełnie nie pasują na dzisiejsze czasy
    dinozaury z poprzedniej epoki !
    !
    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach ! żydzi i muzułmanie to rak który toczy cywilizacyjne narody !!!!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930