Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
705 postów 321 komentarzy

Klasa średnia redivivus?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Spostrzeżenie, że „Program 500+ ma charakter socjalny” – nie grzeszy odkrywczością.

Chociaż jednak nie można być pewnym co np. red. Łukasz Warzecha (niegdyś prywatnie przesympatyczny) uważa za preferowany przez siebie „program cywilizacyjny” - to na podstawie lektury jego tekstów (włącznie z ostatnim, „Co zrozumiał Orbán, a nie rozumie PiS”) można założyć, że generalnie chodzi o to, by nie polegał on na redystrybucji dochodów.

 

Ponad wszelką wątpliwość można stwierdzić, że w jednym red.  Warzecha  nie ma racji – tzn. że nawet to kulawe 500+ nie stanowi jakiejś istotnej zmiany w polityce państwa np. wobec rodzin. Jest to zmiana (choć zgadzam się, że kulawa i wymuszona własną niefrasobliwość w opozycyjnych obietnicach), sprowadzająca się bowiem do tego, że wreszcie jest jakiś konkret – a nie „wizje”, „programy” i ideologie. Rozumiem bowiem, że red. Warzecha solidaryzuje się czy to z tymi, którzy mówią, że „500 zł niczego nie załatwi”, czy z tymi sądzącymi, że wręcz zaszkodzi. Dla tych odrzucanych przez autora biedniaków te pięć stów jest jednak wymierne, cokolwiek by się nie wydawało osobom zostawiającym tej wysokości rachunki w knajpach, czy też marzących o przyszłej szczęśliwości 100 procentowych odpisów podatkowych i tyleż samo wynoszącej kwoty wolnej od wszelkich danin publicznych. Jest to spostrzeżenie banalne, jednak niestety – zdaje się że wciąż trzeba jest powtarzać.

 

Ludzie i ich pieniądze

 

Wbrew też zdaniu doktrynerów doświadczenie uczy, że  ludzie często o wiele rozsądniej i odpowiedzialniej gospodarują pieniędzmi, które od kogoś fizycznie dostali, niż tymi, które niezauważalnie dla siebie „zaoszczędzili”  (znana reklama banku nie ma tym punkcie zupełnie racji – zresztą ze zrozumiałych powodów). Również niezgodnie z dominującą od dawna propagandą – nie jest prawdą, że nawet te ubogie i trudno dostępne zasiłki, jakie przetrwały we współczesnej Polsce – są masowo przepijane. Spod Ośrodków Pomocy Rodzinie/Społecznej w dniu wypłaty „rodzinnego” nie rusza w stronę pobliskiego monopolowego tłum żądny jedynie zamiany go na alkohol. Nagłaśniane patologiczne przypadki świadczą jedynie, że są... wyjątkami, przeważnie spowodowanymi typowo polską nieudolnością systemu.

 

Żeby potwierdzić prawdziwość tej tezy – należy jechać nie na osławione już tereny po-PGR-owskie w Polsce, tylko w miejsca do których jeżdżą Polacy, kierując się i poszukiwaniem pracy – I JEDNOCZEŚNIE możliwością uzyskania tam konkretnych świadczeń socjalnych, uzupełniających niskie zarobki i pozwalających na życie na poziomie dla większości całkowicie niedostępnym w kraju. Ja sam przyleciałem właśnie z kraju, w którym władza (tak miejscowa, socjaldemokratyczno-narodowa, jak i nawet deklaratywnie konserwatywno-liberalna w centrali) rozumie, że kwotą wolną od podatku nie zapłaci się ani czynszu, ani rachunku w sklepie – a benefitem na dziecko, wyrównawczym czy do mieszkania – już tak. I rachunek ekonomiczny jest prosty –  redystrybuuje się dochody, bo to zachęca pracowników, ożywia miejscowy rynek, a w okreśłonych przypadkach także niweluje lęk przed dzietnością. Ten sam, którym (jak zgadzam się) całkowicie demagogicznie i błędnie uzasadnia się i polskie 500+.

 

Problem polega bowiem na tym, że  państwa dokonujące redystrybucję istnieją, a te, które się jej całkowicie wyrzekły – nie. Jej nadmierne ograniczenie tak samo błędna realokacja – hamują rozwój, zamiast go wzmacniać, cokolwiek by na ten temat nie uważali zwolennicy gospodarki księżycowej (tzn. takiej, jaką opisał  Robert E. Heinlein  w biblii fantastów-libertarian). Innymi słowy nie ma żadnych powodów by uznać, że żaden program socjalny (niekoniecznie ten pojedynczy, niespójny wyskok PiS) nie ma „charakteru cywilizacyjnego”. Przeciwnie – właśnie  cały pakiet takich programów stanowiłby w realiach polskich wręcz cywilizacyjny przełom!

 

Mieć i wydać

 

Co gorsza dla doktrynerów – również sama apoteozowana klasa średnia nie bardzo chce się zachowywać wg ich światłych instrukcji. Znam przypadek osoby dobrze sytuowanej, zarabiającej dwukrotność osławionej średniej krajowej (tej, o której marzy 80 proc. pracujących), która po sprzedaży jednego ze swych dwóch mieszkań (obu kupionych w kredycie) zamiast spłacić natychmiast swoje zadłużenie, uzyskując błogosławiony stan „Zero Długu” (tak zalecany wszystkim państwom, a nawet samorządom!), a przynajmniej zmniejszyć koszty obsługi do minimum – stwierdziła „a ja nie chcę, nie chcę być staruszką rozliczoną z bankiem! Bo co mi to da, satysfkację?! Ja chcę teraz żyć!”. Tzn. też niekoniecznie wszystko od razu przepić – ale gdzieś pojechać, coś zobaczyć, zjeść coś ciekawego, wydawać na siebie, słowem robić to samo, co robią władze naruszając spokój umysłowy liberałów. Poniekąd zresztą w takich przypadkach mamy do czynienia ze sprzecznością w doktrynie – no bo niby z jednej strony jednostka z założenia wie lepiej co robić z kasą – ale z drugiej powinna robić z nią to, czego uczą jej światli nauczyciele!

 

Oczywiście, gdyby istniały kolonie księżycowe, których od początku nigdy nie zadłużyłby – mogłyby one działać w wiadomy sposób. Ba, znam nawet taki mały samorząd miejski, który faktycznie – nie miał długów, nie wpadł w konieczność ich spłacania, w związku z tym nadal utrzymuje równowagę budżetową, nie tracąc jednocześnie tempa rozwojowego, w tym inwestycyjnego. Gdyby jednak w przeszłości jakiś narwany burmistrz ponad miarę miasteczko to zadłużył – to nie miałoby sensu rzucać teraz wszystkich wysiłków na spłatę zobowiązań, zamiast obsługiwania ich, przy robieniu swojego. Nawet gdyby w końcu kosztem wyrzeczeń dług w końcu spłacono – to nie byłoby za to żadnej nagrody, no chyba, że taka, która spotkała Rumunię  Ceaușescu, prowadzącą w latach 80-tych taką właśnie politykę. Fakt, że być może nawet większość w polskich realiach mają inne sytuacje, w których samorządy zadłużają się ponad miarę, możliwości i potrzeby – nie zmienia jednak samej zasady. Tym bardziej, że wprawdzie państwu ewentualną operację oddłużeniową przeprowadzić byłoby i tak łatwiej, nie mniej jednak nie w samym długu jest problem – tylko  często w osobie wierzyciela, no i przeznaczeniu wydatkowanych pieniędzy.

 

Organiczność – oto wróg!

 

Klasa średnia była nudnym do wyrzygania mitem współzałożycielskim III RP. Każda powstająca w latach 90-tych partia chciała ją reprezentować (przeważnie dodając „rodzącą się klasę itd....”) - przy czym realnie udało się to bodaj jednej, czyli Samoobronie. Trzeba było odczekać ponad dwie dekady, by bajer ten chwycił ponownie. Bajer oparty na tej samej słabości ludzkiej wyobraźni, co przekonanie każdego marzącego o podróży w czasie do epoki faraonów – że to on będzie faraonem, a nie fellachem ciągnącym blok na piramidę. Klasa średnia a'la liberałowie jest więc super – dla tych, którzy marzą, by zostać jej częścią (nie zdając sobie zresztą sprawy z jej wewnętrznego zróżnicowania w państwach, w których naprawdę istnieje – marzenie dotyczy przecież upper, a nie lower middle class!). Marzący łatwo łykną wszystko, co im się podaje jako nierozłącznie związane z marzeniem. Gorzej z tymi, którzy naprawdę są w Polsce czymś w rodzaju tej mitycznej klasy. Im jednak wmawia się nawet bardziej niż nachalnie, że znajdują się w tym miejscu drabiny społecznej nie dzięki towarzyszącemu ich pracy ciągnięciu i przez „tych wyżej”, i „tych niżej”. Nie, oni też mają wierzyć, że są ewenementem ekonomicznym, któremu „ci niżej” chcą odebrać z trudem pożyczone z banku oszczędności albo podrożyć kredyty! (ciekawe, że sami jako pracownicy czy kontrahenci – przedstawiciele „białych kołnierzyków” przeistaczają się w równie roszczeniową bandę w stosunku korporacji i innych świadczących charytatywnie dobrodziejstwo pracy).

 

Organiczność całego systemu – podobnie jak kluczowa w nim, także redystrybucyjna rola państwa – okazuje się (pozornie wbrew logice) głównym wrogiem wszelkich takich doktryn, marzeń i wiar, przedkładanych temu biednemu, skołowanemu narodowi. W artykule red. Warzechy ciekawe nie jest więc odkrycie, że „Jarosław Kaczyński  jest socjalistą” (bo nie jest – jest to polityk dla którego jedyna ideą jest on sam), ani że „WiktorOrbán   jest konserwatystą” (bo nie jest – to co najwyżej trochę sprytniejszy tzw. konserwatywny-liberał). Jak wiele innych – tekst mówi bodaj tylko o samym autorze i jego aż obraźliwej w swym fałszu recepcie na Polskę, polską politykę i gospodarkę.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Mylne założenia autora.
    Autor mylnie przyjął że, pan Warzecha neguje istnienie 500+, jako typowy działacz PO, nie bo pisowskie.
    Zacznę, że PiS nie odkrył Ameryki, swoim programem rozdawania pieniędzy rodziną z dziećmi. Takie programy istnieją w innych krajach. A do czego mogą prowadzić niech będzie przykład Republiki Francuskiej, gdzie dzięki hojnemu dotowania potomstwa emigrantów, zaistniały obecne problemy. Temu programowi grozi, to co spotkał inny projekt firmowany przez PiS, "becikowemu". Będzie to powolny upadek programu z przyczyn prozaicznych, braku pieniędzy. A więc dojdą ograniczenia dochodu, a potem nie będzie drugie dziecko tylko trzecie, i tak dalej. Może być też redukcja płaconego zasiłku i gradacja (każde następne dostaje większy zasiłek).
    A problem z podziałem na klasy, to gdy ustalimy, że klasa niższa, to ludzie uzyskujący dochód pozwalający na skromne utrzymanie rodziny, z nie wielkimi oszczędnościami, głownie to pracownicy najemni. Klasa wyższa, to ludzie, których dochody z pracy lub z kapitału, pozwalają na całkowite życie w luksusie, mogą sobie pozwolić na próżniaczy żywot.
    To klasa średnia, będzie się składała z ludzi których dochody pozwalają, na przeżycie rodziny, zebranie oszczędności i mogących pozwolić sobie na odrobinę luksusu. Często, w klasie średniej można spotkać drobnych kapitalistów, pracowników specjalistów. Choć stan ich oszczędności może im pozwolić przeżycie bez dochodów, to by utrzymać swój stan posiadania muszą pracować. Liczebność tej klasy świadczy o zamożności społeczeństwa. Im ich więcej to społeczeństwo jest zamożniejsze.
  • Moim zdaniem
    Wszelkiego rodzaju jałmużny i daniny państwowe klasy "500 złocisza"
    świadczą tylko i wyłącznie o patologii i organizacyjnej porażce danego
    zgrupowania ludzi w systemie zwanym państwo.
    Należy także nie zapominać iż "państwo" nie ma swoich pieniędzy a środki którymi dysponuje są z poczetu różnego rodzaju podatków od obywateli tego państwa. Szyderstwem jest że ludzie zmuszeni są dziękować władzom które oddają im parę groszy z ich własnych pieniędzy z których to głównej sumy państwowa władza nie umie lub nie chce zrobić użytku aby ludziom żyło się dostatnie i nie było trzeba robić 500 złociszowej machlojki.
    Znaczy to że ktoś tu robi obywateli w bambuko a całokształt państwa polskiego sięgając od góry do dołu jest chory.
  • Kazdy chlopak i dziewczyna chca 3 rzeczy:miec sex , 2 dzieci
    i maly domek.Aby 1 rzecz osiagnac nie trzeba wiele ale by 2 ostatnie rzeczy osiagnac to trzeba prace miec zrodlo dochodu.Nie mozna miec pracy jesli panstwo pozwala na import podstawowych produktow, ktore mogly by zostac wyprodukowane w kraju zapewniajac tym mlodym prace i dochod.W USA w sklepach 90% produktow to import, w Polsce przypuszczam, ze jest podobnie.Tak wiec w USA, ludzi w wieku produkcyjnym a bez pracy jest 50-60 milionow.Jaki to ma sens?Dla handlarzy miedzynarodowych ma sens.Przypuscmy do sieci sklepow Walmart w USA podchodzi gosc z Polski z oferta ozdob choinkowych, nowatorskich.Sklep podpisuje z nim umowe na dostawe roczna i daje do zrozumienia, ze bedzie ta umowa przedluzana z roku na rok jesli cena i jakosc bedzie dobra.Gosc sie spina,zapozycza, inwestuje, wywiazuje sie z umowy i ma nadzieje, ze umowa na nastepny rok bedzie podpisana.Tymczasem Walmart szuka po calym swiecie producenta tych samych ozdubek, za nizsze pieniadze i znajduje naiwniaka w Bangla Deszu.Tymczasem temu gosciowi z Polski nie wyplaca za dostarczony towar z byle jakiego powodu i nie przedluza umowy na nastepny rok.

    Import towarow , ktore moga byc wyprodukowane w kraju powinien byc traktowany jak zdrada, przestepstwo i karany prawem.

    Przyklad z ozdobami choinkowymi jest z zycia, autentyczny.Znam goscia.
  • @Daro 01:40:04
    "Autor mylnie przyjął że, pan Warzecha neguje istnienie 500+, jako typowy działacz PO, nie bo pisowskie"

    A gdzie tak napisałem?
  • @Autor
    Wspaniała manipulacja!

    "Spod Ośrodków Pomocy Rodzinie/Społecznej w dniu wypłaty „rodzinnego” nie rusza w stronę pobliskiego monopolowego tłum żądny jedynie zamiany go na alkohol. Nagłaśniane patologiczne przypadki świadczą jedynie, że są... wyjątkami"

    ale już przytaczana staruszka, która

    "„a ja nie chcę, nie chcę być staruszką rozliczoną z bankiem! Bo co mi to da, satysfkację?! Ja chcę teraz żyć!”."

    już jest regułą potwierdzającą tezę zapisaną przez szanownego Autora pogrubioną czcionką, iż

    "ludzie często o wiele rozsądniej i odpowiedzialniej gospodarują pieniędzmi, które od kogoś fizycznie dostali, niż tymi, które niezauważalnie dla siebie „zaoszczędzili”".
  • Nie wiem, jak rozmawiać z autorem.
    Nie wiem.

    Czy Sz.P. Rękas zna zasadę zachowania energii, ładunku, pędu, które wyrażają się prostą sentencją: "z próżnego w puste i Salomon nie naleje".

    Po pierwsze.
    Program 500+ jest takim uderzeniem w Polskę i Polaków, jakiego jeszcze w historii nie było.
    Będąc ongiś letnim zwolennikiem tego programu, zrozumiałem to stopniowo, a dziś ostatecznie, w czym pomógł mi właśnie autor.

    Program ten:
    - zmieni strukturę społeczną,
    - otworzy wrota dla emigracji zasiłkowej,
    - spowoduje islamizację Polski,
    - osiedli w Polsce milion lub więcej Rusinów, ze zdecydowaną przewaga banderowców,
    - zniszczy, zrówna z ziemia tak zwaną klasę średnią, to jest ludzi, którzy mają pewne nadwyżki finansowe lub czasowe, świadomość i środki do utrzymywania i odbudowy Polski i Narodu Polskiego,
    - zwiększy biurokrację (szacuje się na 7 tys., to jest 1% dotychczas zatrudnionych urzędników),
    - spowoduje drenowanie środków z Polaków, a w konsekwencji biedę, bo trzeba zabrać więcej (np. 700 zł jak twierdzi JKM, 10 zł od każdej wypłaty otrzyma samorząd np.), by dać te 500zł,
    - wywoła emigrację najaktywniejszego i najlepszego ekonomicznie elementu polskiego, który nie będzie tyrał w kraju opodatkowanym JUŻ w stopniu właściwym dla okupowanego płacącego drakońskie kontrybucje,
    - wywoła inflację rozumianą jako wzrost cen podstawowych artykułów (prawo popytu i podaży),
    - zwiększy zadłużenie Polski i odsetki płacone od niego (zaciągnięcie 30 miliardów między innymi na 500+, obniżenie rankingu),
    - spowoduje zmiany w mentalności na jeszcze bardziej socjalistyczne i lewackie,
    - obniży statystycznie jakość Polaków rozumianą jako świadomość i zdolność radzenia sobie,
    - uczyni z Polski rezerwuar taniej siły roboczej dla innych, inkubator niskopłatnych robotników drugiej kategorii dla państw Zachodu i innych normalnych.

    Jednak za najgorsze uważam, że 500+ (czy nie to jest celem właśnie), spowoduje napływ do Polski i pozostanie rzeszy islamskich i innych również, imigrantów, w tym banderowców, w związku z czym stracimy jeden z największych atutów naszego kraju, to jest jedność narodową i cywilizacyjną.
    Później tego nie da się zatrzymać, a kolejne rządy będą musiały program 500+ realizować, gdyż zdecydowana większość społeczeństwa nie będzie w stanie wyobrazić sobie funkcjonowania bez niego, jak dziś bez emerytur zus-owskich, tak zwanej bezpłatnej szkoły, czy potrójnie płatnego bezpłatnego lecznictwa.
    Spowoduje to wciągnięcie nas do czarnej dziury długu i socjalizmy, za który haracz będziemy płacić bankierom i biurokracji.
    I to będzie KONIEC, bo nie mamy już nic
  • @staszek kieliszek 04:37:50
    "Import towarow , ktore moga byc wyprodukowane w kraju powinien byc traktowany jak zdrada, przestepstwo i karany prawem."

    Oprawić w złote ramki i powiesić na ścianie.
    Co do zasady oczywiście, bo szczegóły, to już nie tak prosta sprawa.
  • @AlexSailor 08:42:48
    Czemu w takim razie szanowny Pan obawia się inflacji wymienionej we wcześniejszym komentarzu?
    Przecież taki sam efekt przynosi właśnie zakaz importu. Bo wszystko może być wyprodukowane w kraju - różnica dotyczy jedynie kosztów takiej produkcji.
  • @AlexSailor 08:33:51
    ||

    Po pierwsze.
    Program 500+ jest takim uderzeniem w Polskę i Polaków, jakiego jeszcze w historii nie było.
    Będąc ongiś letnim zwolennikiem tego programu, zrozumiałem to stopniowo, a dziś ostatecznie, w czym pomógł mi właśnie autor.

    Program ten:
    - zmieni strukturę społeczną,
    - otworzy wrota dla emigracji zasiłkowej,
    - spowoduje islamizację Polski,
    - osiedli w Polsce milion lub więcej Rusinów, ze zdecydowaną przewaga banderowców,
    - zniszczy, zrówna z ziemia tak zwaną klasę średnią, to jest ludzi, którzy mają pewne nadwyżki finansowe lub czasowe, świadomość i środki do utrzymywania i odbudowy Polski i Narodu Polskiego,
    - zwiększy biurokrację (szacuje się na 7 tys., to jest 1% dotychczas zatrudnionych urzędników),
    - spowoduje drenowanie środków z Polaków, a w konsekwencji biedę, bo trzeba zabrać więcej (np. 700 zł jak twierdzi JKM, 10 zł od każdej wypłaty otrzyma samorząd np.), by dać te 500zł,
    - wywoła emigrację najaktywniejszego i najlepszego ekonomicznie elementu polskiego, który nie będzie tyrał w kraju opodatkowanym JUŻ w stopniu właściwym dla okupowanego płacącego drakońskie kontrybucje,
    - wywoła inflację rozumianą jako wzrost cen podstawowych artykułów (prawo popytu i podaży),
    - zwiększy zadłużenie Polski i odsetki płacone od niego (zaciągnięcie 30 miliardów między innymi na 500+, obniżenie rankingu),
    - spowoduje zmiany w mentalności na jeszcze bardziej socjalistyczne i lewackie,
    - obniży statystycznie jakość Polaków rozumianą jako świadomość i zdolność radzenia sobie,
    - uczyni z Polski rezerwuar taniej siły roboczej dla innych, inkubator niskopłatnych robotników drugiej kategorii dla państw Zachodu i innych normalnych.

    Jednak za najgorsze uważam, że 500+ (czy nie to jest celem właśnie), spowoduje napływ do Polski i pozostanie rzeszy islamskich i innych również, imigrantów, w tym banderowców, w związku z czym stracimy jeden z największych atutów naszego kraju, to jest jedność narodową i cywilizacyjną.
    Później tego nie da się zatrzymać, a kolejne rządy będą musiały program 500+ realizować, gdyż zdecydowana większość społeczeństwa nie będzie w stanie wyobrazić sobie funkcjonowania bez niego, jak dziś bez emerytur zus-owskich, tak zwanej bezpłatnej szkoły, czy potrójnie płatnego bezpłatnego lecznictwa.
    Spowoduje to wciągnięcie nas do czarnej dziury długu i socjalizmy, za który haracz będziemy płacić bankierom i biurokracji.
    I to będzie KONIEC, bo nie mamy już nic ||


    Chyba, że kolejnym posunięciem rządu będzie uruchomienie kilkudziesięciu dobrze prosperujących koncernów eksportujących rodzimą myśl technologiczną i towary na cały świat.

    Chociaż logika podpowiadałaby odwrócenie kolejności. Najpierw dochody, a potem jałmużna.
  • @programista 09:02:14
    Wszysko wyprodukukowane w kraju, powiecie, jest tansze od importu z Tybetu.Nikt nigdy nie mowi o kosztach transportu, ktory nieraz przewyzsza koszty towaru kilkukrotnie. Wezmy chinski czosnek.Jak jest mozliwe by chinski czosnek(Zwykle jest z Tybetu), po objechaniu swiata,ciezarowkami , okretami i sprzedawany w Bielsku Bialej jest tanszy od miejscowego? Cos jest nie tak w tej kalkulacji!Obudzcie sie ludziska! Idzcie na poczte i sprobujcie wyslac kilo czosnku do Chin do kogos.Jak zobaczycie cene to go nie wyslecie.Ktos powie;Kontenerem bedzie taniej.Sprobujcie kontenerem to tez sie zalamiecie,Ja probowalem z zelazem w obie strony z Polski do USA i nie wychodzi.Ci co handluja towarami po swiecie maja transport za darmo!!!!!!
  • @staszek kieliszek 10:22:00
    W kalkulacji jest wszystko w porządku. To jest tylko efekt organizacji i podziału pracy,specjalizacji i wielkości zaangażowanych środków.
  • co nas boli
    Największym problemem Polaków i wszystkich zmian w Polsce jest fakt iż chcemy żyć po polsku jednak myślimy i działamy według starego systemu czyli po "żydowsko". Gdy uda nam się przegonić w samych sobie demona "normalności", wtedy uda nam się zorganizować i zacząć żyć po polsku
    czyli zgodnie z naturą a nie jak dotychczas opanowani brzękiem pustego pieniądza.
  • @programista 07:38:41
    "ale już przytaczana staruszka"

    A skąd Panu przyszło do głowy, że to staruszka? :))))

    Skądinąd cała afera wokół 500+ przynosi jeszcze jeden ciekawy przyczynek do szczerości i głębi przekonań rodzimych liberałów. Ci sami, którzy są tak pewni, że pieniądze należy zostawiać ludziom w kieszeniach, zamiast oddawać złodziejskiemu państwu - jednocześnie często wyrażają przekonanie, że absolutnie zamiast gotówki skoro już - to trzeba dawać bony, bo pieniądze to ludzie zmarnują. Urocza w tym niekonsekwencja... :D
  • @AlexSailor 08:33:51
    "Nie wiem, jak rozmawiać z autorem."

    Wcale? :)
  • @chart 15:59:14
    Z następującego tekstu szanownego Autora:
    "„a ja nie chcę, nie chcę być staruszką rozliczoną z bankiem! Bo co mi to da, satysfkację?! Ja chcę teraz żyć!”."
  • @programista 20:03:51
    No i...?

    Może czegoś jeszcze Pan nie zrozumiał? Przeważnie tak się Panu zdarza :)
  • @chart 06:40:45
    W rozdziale "Spostrzeżenie, że „Program 500+ ma charakter socjalny” – nie grzeszy odkrywczością".
  • @Daro 11:51:17
    A może Pan zacytować?
  • @chart 12:04:39
    Ponad wszelką wątpliwość można stwierdzić, że w jednym red. Warzecha nie ma racji – tzn. że nawet to kulawe 500+ nie stanowi jakiejś istotnej zmiany w polityce państwa np. wobec rodzin. Jest to zmiana (choć zgadzam się, że kulawa i wymuszona własną niefrasobliwość w opozycyjnych obietnicach), sprowadzająca się bowiem do tego, że wreszcie jest jakiś konkret – a nie „wizje”, „programy” i ideologie. Rozumiem bowiem, że red. Warzecha solidaryzuje się czy to z tymi, którzy mówią, że „500 zł niczego nie załatwi”, czy z tymi sądzącymi, że wręcz zaszkodzi. Dla tych odrzucanych przez autora biedniaków te pięć stów jest jednak wymierne, cokolwiek by się nie wydawało osobom zostawiającym tej wysokości rachunki w knajpach, czy też marzących o przyszłej szczęśliwości 100 procentowych odpisów podatkowych i tyleż samo wynoszącej kwoty wolnej od wszelkich danin publicznych
  • @Daro 21:38:52
    No i...?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930