Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
997 postów 541 komentarzy

Pomylić się o milion ofiar

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy II wojna światowa na ziemiach polskich zawiesiła nadrzędność ekonomii krwi?

 

 

Bez wątpienia była to sytuacja szczególna ze względu na generalne cele niemieckie. Nie mniej tłumaczenie z "Polskich Dróg", że skoro za pomylenie się o milion ofiar będzie można dostać 4 zamiast 5 na egzaminie, to nie ma co się oglądać np. na życie rozstrzeliwanych zakładników - jest mylące, bo bynajmniej nie uzasadnia czemu liczbę ofiar tu i teraz należało mnożyć bez żadnej refleksji. To, że per saldo większość z nas mieli wymordować - nie znaczyło, że należy na ochotnika pchać się na cmentarz.

 

Użycie siły także w okresie okupacji niemieckiej (i sowieckiej) było więc uzasadnione przede wszystkim bezpośrednim zagrożeniem życia, w tym także życia narodowej substancji. Ciekawym wyjątkiem potwierdzającym regułę jest zatem tzw. powstania zamojskie (jedno z tych kilku uzasadnionych zrywów zbrojnych), podczas którego samoobronie polskiej udało się ostatecznie zniechęcić Niemców do kontynuowania akcji wysiedleńczej. Generalnie jednak podczas okupacji właściwie od jej początku – mieliśmy od początku do czynienia z przykładami negatywnymi, początkowo związanymi z niezrozumieniem wyjątkowości i odmienności postępowania Niemców w stosunku do tego co pamiętano z czasów Wielkiej Wojny. By sięgnąć znowu po filmowe „tłumaczenie” post factum również tym, że „przecież i tak nas pozabijają” starano się usprawiedliwić i uzasadnić aktywność „Hubala”, bez sensu militarnego, wbrew rozkazom przełożonych – za to ze śmiertelnym zagrożeniem dla ludności cywilnej. I znowu – to, że w dłuższej perspektywie wszyscy będziemy martwi w niczym nie uzasadni dlaczego niektórym Bogu ducha winnym trzeba tak usilnie pomagać w przeniesieniu na tamten świat akurat w momencie, kiedy mogli sobie spokojnie żyć i pracować, zapewne z większym pożytkiem, niż po śmierci.

 

Kontrowersyjny jest również przypadek zamachu na  Kutscherę. Obrońcy decyzji o jego przeprowadzeniu (tzn. ci rozsądniejsi, nie fani strzelania dla strzelania) wskazują na rolę samego celu, jego osobiste zaangażowanie w eskalację terroru przeciw Polakom, co uzasadniałoby eliminację. Tłumaczenie nie jest głupie (i zapewne tym kierował się „Nil” akceptując akcję), nie mniej jednak jej koszt był ogromny. W odwecie Niemcy rozstrzelali 300 zakładników (a aresztowali prawie 600) bezpośrednio po zamachu, w ramach uczczenia pogrzebu Kutschery - jeszcze 540. W pewnym perwersyjnym sensie można stwierdzić, że obie strony były zadowolone. AK mogło się pochwalić, że przynajmniej egzekucje publiczne potem się skończyły - a Niemcy, że dzięki egzekucjom Polacy zaprzestali zamachów na Niemców. Tylko te 840 osób mogło mieć nieco mniej powodów do zadowolenia...

 

Weźmy jednak np. taką akcję pod Arsenałem. Jest ona zupełnie zrozumiała z ludzkiego, przyjacielskiego punktu widzenia i nie razi nawet fakt poświęcenia własnego życia przez uczestników przedsięwzięcia o dyskusyjnym co najmniej skutku. Przyjaźń przyjaźnią jednak – a odwet objął ludzi niekoniecznie wzruszonych bliskimi relacjami trójki harcerzy. Nie licząc zamieszanych w całą operację aresztowanych i zabitych – 140 więźniów Pawiaka rozstrzelanych za cudze koleżeństwo to cena obiektywnie wysoka, zwłaszcza dla samych zainteresowanych. Czym innym była więc – powtórzymy – likwidacja bezpośredniego zagrożenia, konfidenta, wyjątkowo okrutnego funkcjonariusza okupacyjnego, a czym innym strzelanie do każdego Niemca który się nawinął, „bo i tak nas wszystkich chcą zabić!” Pozostając przy skojarzenia filmowych przypominam przy okazji kolegom z lewicy, że nawet w „Pokoleniu” takie bezhołowie w machaniu bronią jest potępione!

 

Skądinąd zaś wiemy choćby ze wspomnień  Adama Ronikiera, że podziemie organizowało zamachy często wtedy, kiedy prowadzone były rozmowy z Niemcami na temat złagodzenia represji, co – wraz z odwetem – momentalnie usztywniało obie strony. Cóż, taka jest logika działania organizacji terrorystycznych niezależnie od epoki... Nigdy też nie powinno być dość powtarzania, że nie ma sensu licytacja która to organizacja konspiracyjna przejawiała większą aktywność zbrojną, ilu odstrzeliła okupantów i ile wysadziła pociągów – bo niemal do każdego z tych wyczynów można by podczepić listę nazwisk przepisanych z list rozstrzelanych. I nie są to wcale straty, nad którymi można przejść do porządku mówiąc „cóż, była wojna!”. Tak bowiem, myląc się w tysiącu czy milionie zamordowanych Polaków mogli kalkulować okupanci, a nie odpowiedzialne narodowe przywództwo. Stąd na pomnikach i tabliczkach ulicznych widnień powinny nazwiska nie – a przynajmniej nie tylko - „Kmiciców”, „Bohunów” czy innych wirażków (nie mówiąc już o ich często nieodpowiedzialnych dowódcach), ale postaci takich jak wspomniany hrabia Ronikier i cała Rada Główna Opiekuńcza, czy  Wacław Lachert Ludwik Christians  z PCK. Bo ekonomia krwi nie ulega zawieszeniu w okresie największego zagrożenia narodowego bytu – ale właśnie wówczas powinna zostać wysunięta na plan pierwszy jak wartość podstawowa. Bo jeśli polskość faktycznie ma przetrwać wiecznie – to przecież u licha trzeba mieć komu ją przekazywać. I to najlepiej w jak najracjonalniejszej wersji...

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • autor
    Rozumiem Pana tok rozumowania. Nie jest pozbawiony sensu. Jedyne do czego można się przyczepić to sposób tłumaczenia własnego poglądu.
    Sprawa jest prosta. Chodzi o to aby przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji zrobić dokładną kalkulacje czy suma strat i krzywd nie przewyższy sumy zysków.
  • "Tylko te 840 osób mogło mieć nieco mniej powodów do zadowolenia..."
    Szkoda, że po zamachu na Kutscherę, AK swoimi kanałami nie poinformowało przeciwnika, że wydający rozkaz kolejnych egzekucji, tych 840 Polaków, zostanie zlikwidowany z całą rodziną, i jest to tylko kwestia czasu, a ponadto zostaną w to zaangażowane siły specjalne PSZ na zachodzie, i żeby sobie Niemcy odpuścili.
    Myślę, że chętnych do przeprowadzania egzekucji na Polakach byłoby niewielu, a może wcale.

    "wiemy choćby ze wspomnień Adama Ronikiera, że podziemie organizowało zamachy często wtedy, kiedy prowadzone były rozmowy z Niemcami na temat złagodzenia represji, co – wraz z odwetem – momentalnie usztywniało obie strony."
    A znaczy to dokładnie tyle, że komuś zależało na nie złagodzeniu represji i na jak największej liczbie ofiar, zarówno Polaków, jak i Niemców (o ile tych ostatnich można nazwać ofiarami).

    Czyż Churchill nie nakazał podpalenia Europy, by związać jak najwięcej zasobów niemieckich kosztem innych, zwłaszcza sojuszników?
  • @
    Do głupot należy doliczyć ratowanie żydów, to było przyczyną, dlaczego Niemcy nas dużo intensywniej prześladowali niż innych Słowian, Niemcy widzieli nas jako pomagierów żydowskiej supremacji tak jak Rosja widzi w nas dzisiaj jako narzędzie imperializmu USA.
  • @Sukarno 19:37:04
    W czasie wojny śmierć poniosło kilkadziesiąt milionów Słowian, kilkadziesiąt milionów chrześcijan, eksterminowanych jeszcze nim Niemcy zaczęli zabijać żydów, których nie wiem ilu zamordowano... nie obchodzą mnie oni, lepiej czcić pamięć tych, którzy ocalali Polaków, nie słyszałem, by jacyś żydzi to czynili.
  • Warte zastanowienia!
    Może dyskusyjny, ale potrzebny tekst, by mieć świadomość, że wygrana bitwa, to nie wygrana wojna. Poniesione w wyniku nieprzemyślanych decyzji straty są często nie do odrobienia przez kilka następnych pokoleń i pewnie zawsze chodzi o to naszym wrogom. Myślę, że warto by się również pochylić nad tymi naszymi zupełnie nieudanymi powstaniami, które pozbawiły nas elit i własności, bo wielokroć za ich wywołaniem stały obce nam interesy.
    Więc zanim pójdziemy na jakąkolwiek wojnę, bierzmy zapłatę z góry, inaczej czeka nas kolejna Jałta.
  • @
    Czyli walka tylko w SAMO-obronie ma sens.
    W SAMO-obronie znaczy bez ratowania życia Żydom.
    Ok. 20 mln Polaków zginęło ratując życie ok. 5 mln Żydów.
    Ci Żydzi, którzy przeżyli, zabrali się po wojnie za dobijanie reszty Polaków.
  • W ogóle się nie zgadzam ze stanowiskiem Autora.
    Nie chodzi o to, żeby w wojnie przeżyli wszyscy - bo wojna to wojna, to śmierć, ale o to, żeby przeżyli najlepsi. A którzy to są ci najlepsi? No ci, szlachetni, odważni, uczciwi, patrioci. No więc jak? kto miałby się poświęcać w bojach? - zdrajcy? oszuści? ludzie pozbawieni skrupułów i patriotyzmu? (czyli to, co mamy w dzisiejszym pokoleniu "młodych i wykształconych" myjących sracze na zachodzie). A jak mieli by oni to móc robić? przecież zdrajca nie pójdzie walczyć z wrogiem, bo takiego dla niego nie ma. Także oszust się dopasuje a szuje będą się starały urządzić jak najlepiej kosztem kogokolwiek, czyli każdego, kto będzie im pasował i się da wykorzystać.
    Przekazywanie cech osobniczych to nie są żadne bajki, lecz czysta prawda. Człowiek rodząc się nie jest wcale czystą kartą, lecz ma zapisane w systemie wewnętrznym swoje unikalne cechy. Które przy każdej okazji wychodzą na wierzch.
    Mądry Stalin rozwiązał ten problem tak, że na pierwszy ogień wysyłał bataliony karne, złożone z pospolitych i ciężkich przestępców. Za tymi batalionami szły oddziały NKWD, zaś kierunek miały te bataliony karne jeden: tylko do przodu.
    W ten sposób oszczędzono jednostki wartościowe i po wojnie ZSRR mógł szybko się odbudowywać; proporcje przestępców do ludzi uczciwych były na korzyść ludzi uczciwych.
    Ja rozumiem, że różne świętoszkowate kreatury się oburzą. Dlaczego? No, bo sami siebie widzieli by raczej wśród szuj i tym samym czuli by z szujami solidarność, życząc im, by te szuje przeżyły.
    Durnie nie rozumieją szerszej perspektywy, lecz widzą tylko wąsko własne interesy. Więc paszli won!
    Gdyby ludzie zaniechali walki - jaka by ona nie była, to wówczas ogół pomału by się przystosował do stanu okupacji. Ludzie zaaranżowali by się z Niemcami, a w końcu doszło by do syndromu "współczucia ofiary dla sprawcy", co ma przecież swoje odbicie także i dziś. Polacy wygadują androny, że Niemcom też było trudno i po wojnie stała się im krzywda.
    No to w tej sytuacji powinno się wypuścić z więzień wszystkich przestępców, ponieważ oni mieli przecież jakiś powód, który ich do dokonania przestępstwa popchnął.
    Jaki sens ma w związku z tym ten cały kodeks karny?
    To bardzo dobrze, że ludzie poświęcali swoje życie NIE ZGADZAJĄC SIĘ NA OKUPACJĘ!
    A że przy okazji ginęli "niewinni", jakie ma to znaczenie? Kto był w czasie wojny u nas w Polsce "winny"? i kto był "niewinny"?
    Jako Naród podlegaliśmy kolektywnemu losowi i nieszczęście dotyczyło nas wszystkich.
    Naturalnie oprócz zdrajców i konfidentów.
    To właśnie ta pozornie irracjonalna postawa Ludzi Odważnych, zdolnych do sprzeciwu spowodowała, że przetrwaliśmy jako Naród. Właśnie ludzie zabijani niewinnie najbardziej oddziaływują na wyobraźnię i to oni są często tą iskrą, która rodzi opór.
    Bierne poddanie się niemieckiej okupacji byłoby dla Narodu Polskiego prawdziwą katastrofą. Oznaczało by to bowiem, że nie ma u nas ludzi praktykujących życie w myśl uczuć wyższych.
    Wojny nie można "spokojnie przeżyć", ponieważ wojna to śmierć i zniszczenia. I temu należy się przeciwstawiać nawet za cenę własnej śmierci.
    Więc bardzo słuszne jest twierdzenie, że "i tak kiedyś każdy z nas umrze". I lepiej, by umrzeć jako człowiek szlachetny, a nie jako tchórz i zaprzaniec.
    Jakość naszego, obecnego społeczeństwa byłaby lepsza, gdyby ludzie mieli w sobie więcej cech szlachetnych, a nie tylko prymitywną chęć przeżycia za wszelką cenę.
    Taka chęć przeżycia za wszelką cenę spowodowała, że Polacy uciekają z kraju i zgadzają się nawet zmieniać pampersy gestapowcom, niż pracować dla dobra kraju i się poświęcić, by przyszłe pokolenia miały lepiej.
    Powstanie warszawskie było bez sensu. Ale bohaterstwo Polaków w nim uczestniczących nie podlega dyskusji.
    Natomiast zamach na kuczerę był dobrym pomysłem, ponieważ ustawił Polaków w roli tych, którzy wymierzają sprawiedliwość a nie tych, co pokornie zginają karki przed okupantem.
    Nie było w ogóle czegoś takiego jak Niemców "zachęcić" czy "zniechęcić", ponieważ oni mieli swoje plany w stosunku do Polaków i nic by ich od tych planów nie odwiodło.
    Polaków uratował Związek Radziecki, gdy udało mu się wzmocnić militarnie i poderwać ludzi do walki.
    Gdyby to się nie stało, po Polakach ślad by nie został. Więc dobrze, że sygnalizowali oni światu wolę walki z Niemcami. Na zachodzie wrażenia to nie robiło, bo oni Polaków przecież spisali na straty. Ale na Rosjanach wrażenie zrobiło i tym samym mogli Polacy zająć rolę sojuszników we wspólnej walce przeciw Niemcom.
    Gdyby Polacy siedzieli cicho chcąc tylko przeżyć, Stalin doszedłby do linii Bugu, ułożył się z "aliantami" i tyle. Nie byłoby powodu "wyzwalać" Polaków wbrew ich woli.
    To jest właśnie to, co obecnie jest wbijane do głów naiwnym młodzianom urodzonym po 1980 roku, że niby Polacy nie życzyli sobie żadnego wyzwalania ze strony Rosji Radzieckiej.
    Oznacza to, że Polacy chcieli być pod niemiecką okupacją! Okupacją spowodowaną polityką zachodu wobec Niemiec, którym zaaplikował zachód Hitlera, kasę i technologie wojenne. Hitler doszedł do władzy nie wbrew "aliantom" ale dzięki nim.
    Polakom wmawia się "okupację sowiecką" po to, by Polacy pokornie przyjęli rolę parobków u "aliantów" bojąc się "bolszewików".
    To, że Polacy bohatersko występowali przeciw Niemcom, okupującym Polskę, to bardzo, bardzo ważne i dobre!
    Niemcy nie musieli, podkreślam: NIE MUSIELI zabijać Polaków. Był to ich wybór, nie konieczność.
    Natomiast Polacy, napadnięci i zniewoleni przez Niemców MUSIELI się bronić.
    Co do ratowania żydów, to Polacy nie tyle ratowali żydów, co własne człowieczeństwo i tego żaden plugawiec dowolnej wiary nie zmieni. Po prostu, by zachować jakiś szacunek dla siebie, Polacy musieli to robić; ratowali własne dusze i duszę kolektywną, jako Narodu. Po wojnie Polacy byli wartościowym Narodem.
    Potem zostali zmanipulowani i dziś godzą się być parobkami europy zachodniej; Polacy chętnie pozwalają się wynarodawiać, wypierają się własnego pochodzenia, własnego kraju i własnego języka. I to jest faktyczny problem.
    Natomiast bohaterska walka z okupantem godna jest podziwu i pomników by potomni nie stracili o Nich pamięci.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • EKONOMIA

    Ekonomia – wiedza tajemna?

    Podatki mają być niższe, kwota wolna od podatku wyższa, darmowa służba zdrowia bardziej dostępna i oczywiście jednocześnie w pełni prywatna (razem z oświatą). Oto krótki kurs przeciętnej wiedzy ekonomicznej Polaków... czytaj więcej

  • POLITYKA - POLSKA

    NATO? Lubimy, ale nie wierzymy

    Przed kilkoma tygodniami szalenie interesujące wyniki badań przedstawił amerykańska think tank Pew Research Center (finansowany przez ważny ośrodek neo-konstwa, The John Templeton Foundation). czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Wojna o węgiel

    Kwestia “rosyjskiego węgla” stała się nagle tematem kampanii wyborczej w Polsce, dodatkowo uwypuklonym przez tyleż intensywnie, co szybko wygaszone przez rząd protesty górnicze. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829