Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
739 postów 328 komentarzy

Kolejki generalne Rzeczypospolitej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dyplomacja RP jest niczym macocha dla Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza w Szkocji.

 

 

Przeszło dwa miesiące oczekiwania na wizycie w Wydziale Konsularnym Ambasady RP w Londynie, blisko trzymiesięczna kolejka do konsulacie w Manchesterze, handel miejscami kolejkowymi w Edynburgu, przekładane przyjęcia konsularne poza siedzibami naszych placówek, a Takie są realia dla rzeszy Polaków na Wyspach liczącej wg oficjalnych danych 853 tysiące ludzi.

 

Ludzi, którym rodzą się dzieci, którzy podróżują z nimi, potrzebują dokumentów i starają się załatwić setki innych spraw wymagających zaangażowania naszych służb konsularnych. Nieoficjalnie wiadomo zresztą, że Polaków jest w Wielkiej Brytanii znacznie więcej i coraz głośniej skarżą się na niewydolność polskiego przedstawicielstwa w tym trzecim do wielości kraju zamieszkania Polonii. Wina za taki stan rzeczy spoczywa na archaicznym wyznaczeniu absurdalnie wielkich okręgach konsularnych, o granicach nieprzystających do praktyki i rozlokowania Polaków. Nawet oficjalne strony MSZ-owskie przyznają, że Polakom w Anglii wydaje się co najmniej dziwacznym (i mylącym...), że „Wolverhampton, Birmingham, Gloucester, Hereford, mimo swojego położenia w pobliżu Manchesteru, leżą w okręgu konsularnym Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Londynie”. Co najmniej równie dziwnie czują się nasi rodacy w Irlandii Północnej, dla których właściwym jest Konsulat Generalny RP w Edynburgu. Innymi słowy – także i na tym polu władze polskie i kojeni ministrowie spraw zagranicznych zajmują się raczej odpychaniem Polaków, niż załatwianiem ich spraw – co jest tylko dodatkowym argumentem dla dłuższych stażem rezydentów na rzecz ubiegania się o status poddanego Jej Królewskiej Mości.

 

O ile rząd RP nie przyzna się (także przed samym sobą i swymi pozostawianymi na poniewierkę i wieczne nigdy obywatelami), że jest to celowe działanie mające na celu ostateczne wypłoszenie Polaków z Wysp (co jest nierealne, bo ci tu zostaną, nie chcą jednak – jeszcze – przecinać więzi formalnych łączących ich ze starym krajem) – to ten stan rzeczy godny bananowej republiki musi się zmienić. Szczególnie fatalnie prezentuje się sytuacja naszych w Szkocji. W okręgu konsularnym Edynburga mieszka co najmniej 220 tysięcy Polaków, zamieszkujących Szkocję i Irlandię Północną, z tego 1/3 na północy i północnym-wschodzie, w Aberdeen i Inverness. Bez otworzenia nowego konsulatu albo przynajmniej zwiększenia częstotliwości (i liczby miejsc) przyjęć konsularnych poza siedzibą Konsulatu Generalnego – kryzys będzie się pogłębiał, kolejki urosną, a wraz z nimi wzrośnie też frustracja szkockich Polaków.

 

 

Na ich prośbę – sprawę obiecał poruszyć w Sejmie poseł  Artur Soboń. Ponieważ emigracja nie jest częścią jego okręgu wyborczym (to parlamentarzysta Ziemi Lubelskiej) – można założyć, że kieruje nim raczej troska o rozwiązanie problemu, niż chęć pozyskania głosów. O co by jednak nie chodziło – ważne, czy da dobre efekty i czy bubki z MSZ w końcu zgubią swoje zadęcie i zauważają, że są teraz sami niemal drugim rządem RP – tylu Polaków powinni „obsługiwać” poza granicami państwa. „Polskie fora internetowe w Szkocji pełne są bardzo nerwowych dyskusji, zwłaszcza dotyczących wydawania dokumentów dzieciom i innych spraw życiowych dla Polonii na Wyspach. Zdarzenia takie podważają powagę naszej służby dyplomatycznej, a ponadto stawiają pod znakiem zapytania efektywność opieki konsularnej sprawowanej tak skromnymi zasobami nad tak wielką rzeszą naszych Polaków” - napisał Soboń zadając jednocześnie konkretne pytania podpowiadające: „czy w dającej się określić perspektywie – MSZ rozważy zwiększenie liczby placówek konsularnych na terenie Wielkiej Brytanii, w tym zwłaszcza w Szkocji, gdzie rośnie liczba Polaków mieszkających na północy kraju (Aberdeen, Inverness), względnie czy istnieje możliwość zwiększenia liczby i częstotliwości przyjęć poza siedzibą Konsulatu Generalnego w Edynburgu?”.

 

Na odpowiedź ministra  W. Waszczykowskiego  trzeba będzie zaczekać kilka tygodni, zapewne będzie też na okrągło, w typie „pochylimy się i rozważamy” (oraz zapewne "brak funduszy"...). Temat jednak po protu trzeba zacząć, a zamiast frustrować w internecie i narzekać – Polacy w Szkocji muszą zwiększyć nacisk na polską stronę rządową, by w końcu uzyskać jeśli nie większą troskę, to przynajmniej lepsze wykonywanie swoich obowiązków. W końcu za to mają płacone – poniekąd także z pieniędzy, które z Wysp trafiają do kraju.

 

Konrad Rękas

 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Czyli że Polacy pozostali w kraju mają swoimi podatkami finansować lepszą obsługę tych, którzy wyjechali z kraju i podatki płacą innym!
  • @programista 11:31:48
    Ależ skąd - zwińmy ambasady i konsulaty, pozbawmy ustawowo obywatelstwa wszystkich emigrantów i wprowadźmy karę śmierci za próbę ucieczki z kraju, zaś grzywnę za przywiezienie z powrotem każdego kilograma obywatela RP mniej! Tak będzie bardziej liberalnie... :)

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLSKA

    Przekręt Ziobry

    Który lobbysta motoryzacyjny dał w łapę ministrowi sprawiedliwości za wyczyszczenie wtórnego rynku aut w Polsce? czytaj więcej

  • POLSKA

    Pał/jac

    Jedno jest pewne. Jeśli nawet naprawdę ktoś kiedyś rozwali Pałac Kultury - to przecież nie dlatego, że to "relikt komuny", tylko ze względu na łapówkę od jakiegoś banku czy developera za warte miliardy miejsce w centrum Warszawy. czytaj więcej

  • POLSKA

    Murzyn niepodległości

    Marsz jak to marsz – przeszedł sobie. Wprawdzie próbuje się na siłę kreować wokół niego aurę skandalu – tymczasem MN po prostu wypełnił swoją rolę jako forma świętowania historycznej różnicy czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930