Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
717 postów 323 komentarze

Górski Karabach – kolejny front III Wojny Światowej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wznowienie wojny o Górski Karabach wydaje się być najważniejszym wydarzeniem na obszarze post-sowieckim od czasu Euromajdanu i wybuchu walk na Ukrainie.

 

 

Spodziewana od co najmniej dwóch lat eskalacja konfliktu jest faktem, choć – jak to zwykle w takich przypadkach bywa – niejasna jest jej bezpośrednia przyczyna, ani nawet strona oddająca pierwszy strzał. Baku, Stepanakert i Erewań przerzucają się rytualnymi w takich sytuacjach komunikatami i wzajemnymi oskarżeniami o rozpoczęcie walki, mnożą się też mylące i sprzeczne informacje na temat przebiegu walk, strat walczących i zniszczeń. Z mgły informacyjnej na Zakaukaziu można dowiedzieć się bodaj tylko, że siły azerskie faktycznie posunęły się kilka-kilkanaście kilometrów na terytorium Karabachu (co w Baku zostało określone jako wyzwolenie), że w walkach uczestniczy ciężki sprzęt, w tym lotnictwo, śmigłowce szturmowe i transportowe oraz czołgi i transportery opancerzone. Nie znając celów całej operacji, ani nawet jej faktycznego przebiegu trudno wnioskować, czy ofensywa Azerbejdżanu (bo o niej zapewne możemy mówić) odnosi zakładane sukcesy. Bez wątpienia jednak nowa wojna na obszarze względnie spokojnym przez ostatnie 21 lat budzi zauważalne zainteresowanie dyplomatów i analityków na całym świecie.

 

Zarówno Rosja, jak i Iran wezwały Armenię/Karabach i Azerbejdżan do pokojowego rozstrzygnięcia kwestii spornych, przedstawicielstwo azerskie w Moskwie już jednak oświadczyło w odpowiedzi, że Azerowie jedynie realizują swoje interesy na własnym terytorium. Sytuacja bacznie śledzona była też w kulisach szczytu waszyngtońskiego. Stany Zjednoczone odmówiły uznania Azerbejdżanu za agresora, natomiast komentatorzy amerykańscy zaczęli wzywać prezydenta  Baracka Obamę  by korzystając z obecności  Ilhama Alijewa  i  Serża Sarkisjana  zaproponował im (czyt. narzucił) swoje pośrednictwo pokojowe. Z kolei Turcja podjęła konsultacja z Azerbejdżanem, co niektórzy obserwatorzy w Moskwie uznali za dowód kolaboracji Baku i Stambułu, czy wręcz prowadzenia przez I. Alijewa „wojny za  Erdogana”.

 

Militarnie siły walczących stron są porównywalne – z wyraźną sprzętową przewagą po stronie azerskiej, jednak z lepszymi pozycjami obronnymi Ormian. Paradoksalnie, dzięki zrealizowanym niedawno miliardowym kontraktom zbrojeniowym Rosja-Azerbejdżan, w wojnie tej rywalizować będą być może rosyjskie wyrzutnie „Buratino” po stronie azerskiej z kupionymi przez Ormian „Iskanderami”. Opinia publiczna zainteresowanych państw od kilkudziesięciu godzin bombardowana jest newsami w rodzaju ewakuacji Stepanakertu, wyjazdu Rosjan z Armenii, przegrupowaniami rosyjskiego lotnictwa – a równolegle pogłoskami o możliwym udzieleniu Azerom bratniej pomocy przez Turków. Niezależnie jednak od tego, czy będziemy mieli do czynienia z wznowieniem pełnowymiarowej wojny azersko-ormiańskiej, czy tylko z serią górskich incydentów – kolejny front trwającej niepostrzeżenie Trzeciej Wojny Światowej został właśnie otwarty.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Czy ta wojna
    nie jest na rękę Turcji?
  • Autor
    Scenariusz nie jest skomplikowany. Sytuacja, która się wytworzyła na linii Armenia - Azerbejdżan, jest identyczna z tą, kiedy to Gruzja wszczęła wojnę w Osetii Płd, której głównym celem było wciągnięcie Rosji w konflikt. Cała awantura skończyła się totalną porażką Gruzji i USA przy tym, bo chyba nikt nie uwierzy, że atak Gruzji na Osetię był autorskim pomysłem Sakaszwilego.
    Przy okazji nuklearnego szczytu w USA, Alijew spotkał się z Erdoganem, ale czy tylko z Erdoganem? Zaraz to po tym spotkaniu właśnie, Azerbejdżan zaczął ostrzeliwać Ormian.
    Plan jest prosty, bowiem nikt już się nawet nie stara, aby stwarzać pozory.
    Rosja posiada bazy w Armenii. Tą Rosję należy wciągnąć w konflikt, a w momencie kiedy się okaże, że Azerbejdżan zebrał cięgi od Rosjan, z pomocą przyjdzie bratnia Turcja. Turcja, jak wiemy, jest członkiem organizacji terrorystycznej działającej na świecie pod kryptonimem NATO i teraz pozostaje jedynie pytanie, czy NATO zaangażowałoby się w konflikt w momencie kiedy i Turcy doczekają się lania.
    Na ten moment można jedynie spekulować, ale taki właśnie jest plan.
    Żeby było śmieszniej, to jeszcze za życia Lech Kaczyński obiecywał Azerom pomoc w zakresie wejścia Azerbejdżanu w struktury UE i NATO. To samo dotyczy Ukrainy.
    Gra jest cały czas ta sama. Karty się tylko zmieniają. Gracze nie.
  • PS
    Dodam jeszcze, że można się spodziewać, iż okaże się, że za którymś z serii zamachów w Turcji stoją Ormianie, po tym jak to płaczka Mogherini zapewniła Turcję, że UE będzie wspierać Turków w walce z terroryzmem.
  • Chciałem odwiedzić Armenię.
    Plany trzeba będzie przełożyć.

    Konflikt wygra ta strona, która będzie bardziej wspierana przez Moskwę.
    W przeszłości była to Armenia teraz nie wiadomo, choć zaangażowanie Turcji po stronie przeciwnej wzmocni zapewne sojusz Ormiańsko-Rosyjski.
    Pozdr.
  • @Casey 05:10:30
    Ta wojna jest na rękę USA, to ich polityka podboju Rosji, mianowicie okrążenie Rosji swoimi bazami i lokalnymi wojnami, w celu maksymalnego osłabienia Słowian przed decydującą inwazją. W Polsce była też planowana rzeź już na początku lat 80, i z tej rzezi diabeł nie zrezygnował, tylko koreluje w czasie.
  • Piekne blaganie o litosc zlapanych terorystow ISIS.
    https://www.youtube.com/watch?v=5TiWiG-YAJA
  • Mapa etniczna Kaukazu
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b0/Caucasus-ethnic_en.svg/800px-Caucasus-ethnic_en.svg.png
  • @Jinks 08:35:47
    A potem i tak sie okaze,ze doradcy z CIA tam juz swoja robote wykonali.Leo Strauss by sie ucieszyl.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930