Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
719 postów 323 komentarze

„Hup Holland Hup”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jeden strzał - trzy gole, w bramkach Kijowa, Brukseli i Waszyngtonu.

 

 

Wynik holenderskiego referendum w sprawie stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską można oceniać na co najmniej trzech płaszczyznach: po pierwsze, jako stanowisko części jednego z najbardziej ponoć pro-wspólnotowych społeczeństw Unii do procesu dalszego jej rozszerzania. Po drugie – jako zwięzłą krytykę i wyraz nieufności wobec tego co dzieje się na Ukrainie. Po trzecie wreszcie – jako wewnątrz holenderską krytykę polityki rządu w Hadze, także w kontekście sytuacji imigracyjnej.

 

Ukraina a kryzys imigracyjny

 

Niedawne jeszcze spory, czy Unię najpierw rozszerzać, czy pogłębiać – nie ostały się wobec bieżących problemów europejskiego superpaństwa. Kryzys imigracyjny, jak również dość oczywiste zagrożenie wojenne u granic Wspólnot czynią całą dyskusję nieaktualną, o czym świadczyć może choćby sytuacja zostawionych poza strefą Schengen Rumunii i Bułgarii, jak i działania zmierzające do ograniczenia, zawieszenia (czy choćby urealnienia) zapisów dawnego „układu dotyczące stopniowego znoszenia kontroli na wspólnych granicach”. Podstawowe pytanie brzmi więc dziś nawet nie czy, tylko jak długo Unia w obecnym kształcie przetrwa, zaś sprawa ukraińska zaczyna być widziana w szerszym kontekście napływu do UE mas przybyszów spoza jej granic. Z polskiego punktu widzenia ma to tę dobrą stronę, że przecież niezależne środowiska w naszym kraju już dawno zwracały uwagę, że dla Europy Środkowej, ale za naszym pośrednictwem i dla „starej Unii” - problem uchodźców z Ukrainy jest nie mniej palący, niż dla południowych państw granicznych napływ imigrantów arabskich i afrykańskich. Połączenie tych dwóch, uparcie rozdzielanych w głównym nurcie propagandowym problemów – miało też zapewne wpływ na wyniki holenderskiego referendum. Tym bardziej, że Ukraina jawi się na Zachodzie jako coraz bardziej oczywisty kanał przerzutowy dla islamistów, z których jedni drogę przez naszego wschodniego sąsiada sobie tanio kupią, drudzy zaś będą ją mieli za darmo i po znajomości, choćby w imię banderowsko-daeszowskiego braterstwa broni.

 

Ukraina a amerykański neo-kolonializm

 

Co ważne, również sama Ukraina nie jawi się na żadnym polu jako poważny partner Unii Europejskiej i jej składowych. Realny brak demokracji, wszechobecna i jawna korupcja, przemoc na ulicach, przygaszona lecz trwająca wojna, którą trudno już nazwać domową, dominująca w przekazie publicznym nazistowska ideologia – wszystko to czynią z Ukrainy pod obecnymi rządami całkowite kuriozum, którego po prostu nie sposób wyobrazić sobie w politpoprawnej i kradnącej ale w białych rękawiczkach Europie. Banderowsko-oligarchiczna Ukraina to wszak zamówienie amerykańskie i takaż realizacja, trudno więc oczekiwać, żeby coraz bardziej sceptyczne wobec imperialnej, neo-kolonialnej polityki USA społeczeństwa europejskie bez zastrzeżeń kwitowały kolejne transakcje zawierane z Waszyngtonu. Głos Holendrów w tym zakresie powinien być zastanawiający także dla władz w Warszawie, niezależnie od opcji występujących jako „adwokaci sprawy ukraińskiej w Europie”. Tak zorientowana Polska stała się bowiem adwokatem sprawy nie tylko złej, ale i przegranej, dowodząc tylko niesamodzielności politycznej i dyplomatycznej III RP, zarządzanej ręcznie z ambasady amerykańskiej w niemniejszym stopniu, niż to się dzieje w Kijowie, czy innych kartoflano-bananowych republikach.

 

Ukraina a przyszłość UE

 

Wreszcie Holendrzy (a w każdym razie 60 proc. z 1/3 mieszkańców Zjednoczonych Prowincji), podobnie jak inne społeczeństwa Zachodu – raz na jakiś czas odczuwają potrzebę pokazania żółtej kartki swemu establishmentowi, akurat w Holandii poza tym mocno zasiedziałemu i wżartemu w system władzy politycznej i społeczne-gospodarczej. Referenda takie jak to „ukraińskie” stanowią więc formę ujścia emocji i wyraz zastępczego sprzeciwu, co starają się dyskontować mniej lub bardziej wiarygodne siły antysystemowe. Nieprzypadkowo zadowolenie z wyników głosowania zdążył już wyrazić  Geert Wilders, wyciągając z nich daleko idące, a miłe swej wizji Europy wnioski. Oczywiście, z zachodniego punktu widzenia kwestii ukraińskiej brak ostrości cechującej np. kwestie imigracji islamskiej, przez co mniej nieco ekscytuje ona miejscowych wyborców – nie mniej fakt podjęcia rozgrywki – i to zwycięskiej – także na tym polu dobrze rokuje środowiskom eurosceptycznym w perspektywie nieuchronnych przemian UE.

 

Holendrzy zagłosowali więc przeciw Unii szerszej i bardziej dostępnej, przeciw bezkrytycznemu uleganiu amerykańskiemu dyktatowi geopolitycznemu, przeciw lansowanej wciąż polityce imigracyjnej i celnej, przeciw kijowskiemu chaosowi i mieszaniu Europy w wojnę na wschodzie, wreszcie poniekąd przeciw własnemu i unijnemu establishmentowi. Polacy, o ileż przecież bardziej zainteresowani i zagrożeni problemami Ukrainy – winni więc tym bardziej wyciągnąć wnioski. Na dobry początek m.in. uszczelniając naszą południowo-wschodnią granicę, wycofując nasze aktywa z Ukrainy i zaprzestając udzielania faktycznie bezzwrotnej pomocy jej aktualnym władzom - a przede wszystkim jasno artykułując interes Polski, obejmujący gwarancje praw mniejszości polskiej na Ukrainie, rekompensaty bądź przywrócenie polskiej własności na Kresach oraz pacyfikację sytuacji na Ukrainie/w Noworosji dla oddalenia groźby całkowitej bezpaństwowości na obecnym terytorium naszego pożal się Boże sąsiada.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Pełna zgoda, Mocium Panie!
    pozdrawiam z szacunkiem
  • Holland Poland
    Ciekaw jestem jaki byłby wynik referendum w Polsce na temat wejścia ukrainy i jak duży byłby rozdźwięk między proukryńskimi politykierami a Narodem ?
  • to słuszna decyzja
    Holandia przeciwko Ukrainie w Unii - to słuszna decyzja

    Gloryfikacja UPA i Bandery. Nie ma zgody na to, by z otwartymi rękoma przyjmować do europejskiej rodziny - ludzi otwarcie gloryfikujących szaleńców, którzy na Wołyniu dokonali tak barbarzyńskich zbrodni, że sam ich opis pobudza odruch wymiotny. Tymczasem wielu chwiejnych emocjonalnie obywateli i przywódców Ukrainy, składa dziś kwiaty pod pomnikami zbrodniarzy na narodzie polskim i obnosi się z flagami nieludzkiej organizacji jaką była UPA. Uważam, że Ukraina winna otrzymać ultimatum. Tożsame do tego, jakie otrzymała Polska starając się o przystąpienie do NATO. Warunkiem wejścia Polski do Paktu Północno - Atlantyckiego, była rehabilitacja Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Jeżeli Ukraina ma aspiracje do stania się członkiem Unii Europejskiej, musi oficjalnie uznać UPA, Banderę, Eneja i pozostałych winnych ludobójstwa na narodzie polskim - zbrodniarzami wojennymi. Zburzyć pomniki gloryfikujące bandytów, zrehabilitować ich ofiary. Bez tego się nie da. Ukraina pogrążona w kłamstwie i silnym sentymencie do wrogów Polski - nie ma racji bytu w strukturach Unii Europejskiej. Takie postawienie sprawy, byłoby uczciwe i mogłoby znacznie przyspieszyć proces integracji Kijowa z zachodem.

    http://lipinski.salon24.pl/705119,holandia-przeciwko-ukrainie-w-unii-to-sluszna-decyzja
  • 61% głosujących w Holandii to agenci Putina
    A tak na poważnie, nie można śmiać się naiwności Ukraińców. Oni byli tak samo omamieni propagandą jak my, bezgranicznie wierząc w integrację z UE i NATO.
  • @PontoSarmata 23:55:54
    Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Ukraińcy płacą za swoją naiwność ale my także za swoją chciwość i pazerność której nie brakowało przy obieraniu kierunków.
  • "Dyktat polityczny" USA bliźniaczy "naszemu" POPiSowo Razem sexlewicowo judeokatolicystycznemu
    Różni sie od judeoposycholizmu kamaryli katastrofalnego bliźniaka i dominowanego buskupami z bermanowskich selekcji i kreacji Epiiskopatu formalnie mniejszym wpływem marksistowskiej teorii prawa i sprawiedliwości i unikaniem formalnego wykorzystywania prawa w celach sprzecznych z jego "ekonomiczno spoolecznym przeznaczeniem" (wedlug formALNEGO lecz martwego zapisu w PRLowskim kodeksie prawa cvywilnego) a także większymrespektowaniem praw i prawd naukowych niż pragnień kabalistycznych (w stopniu wykluczającym np równanie mgly smoleńskiej z helową ).
  • @Autor
    Eurokołchoźnicy z Brukseli uważają,że to referendum nie było wiążące i Holandia nie musi brać wyniku tego głosowania na poważnie.
    Tymczasem wyniki Komisji Weneckiej też nie były wiążące a cały eurokołchoz drze mordę,że musimy szanować werdykt komisji i spełnić jej żądania.
  • Słusznie
    Holendrzy zagłosowali pokazując środkowy palec upa-dlinie.W Polsce takie referendum nie jest możliwe, bo my musimy kochać ukraińców tak jak kiedyś Związek Radziecki. Jak taka miłość się zaczyna i kończy-wiadomo...
  • @PontoSarmata 23:55:54
    "61% głosujących w Holandii to agenci Putina"

    Po prostu Holendrzy i nie tylko oni, traktują Ukraińców i Rosjan jako jedną kulturę z taką samą mentalnością.
    Te dwa narody, to mafijne towarzystwo, kłamiące i mataczące półprawdami w każdej sytuacji.
    Im bliżej do azjatyckich stepów, niż zachodnich autostrad.
  • Pierwszy był Pim Fortuyn
    Wszyscy zapomnieli już o Pimie Fortuynie - holenderskim polityku, byłym przewodniczącym Listy Pima Fortuyna (LPF). Pim Fortuyn był politykiem, który zyskał ogromną popularność (początek lat 2000) w dużej części holenderskiego społeczeństwa na fali antyimigracyjnych nastrojów.
    Był zdecydowanym przeciwnikiem islamizacji kraju.
    Fortuin był także bardzo popularny w holenderskich mediach.
    W czasie kampanii do holenderskiego Parlamentu, 6 maja 2002 w Hilversum, Pim Fortuin został zastrzelony przez lewackiego szaleńca Voolkerta van der Graafa.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930