Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
705 postów 321 komentarzy

Do-wolny, k...a rynek!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jednym z fenomenów „rynku” w Polsce jest fakt, że dostosowywać się do jego spiżowych, odwiecznych i zupełnie obiektywnych praw muszą bodaj tylko pracobiorcy, a już niekoniecznie pracodawcy.

 

 

Oto np. w fali hejtu, jaka wylewa się na beneficjentów Programu 500+, którzy – UWAGA! - ośmielają się te pieniądze – to straszne! - WYDAWAĆ! (a przecież wiadomo, że przeznaczone były na wykonywanie origami z banknotów) – pojawiła się oto i taka informacja o masowym porzucaniu pracy przez sprzedawczynie i inny niższy personel, który ośmiela się preferować zasiłek na trójkę dzieci nad pracę za 1500 zł brutto. Już pomińmy skąd się nagle wzięło w Polsce tyle rodzin wielodzietnych, żeby obsłużyć te wszystkie artykuły o przepijaniu 500+. Ciekawsze jest – że w opisanej sytuacji  oburzać ma nas kobieta przyjmująca pieniądze na dzieci, ale już nie pracodawca, który traci pracownika, ale za nic nie podniesie mu płacy!

 

Internet pełen jest cudownych recept ekonomicznych tłumaczących walory elastycznego, wolnego rynku pracy, w którym cały ciężar aktywności i odpowiedzialności spoczywa na pracowniku. To on się ma dopasować do wymogów stawianych przez pracodawcę – albo zmienić pracę. To on ma jechać za zlikwidowaną fabryką choćby do Kambodży – albo szukać nowego zajęcia. To on ma brać co dają – bo to składa się na ogólny dobrobyt i koniunkturę, więc morda w kubeł. A pracodawca ma przede wszystkim prawo narzekać na hołotę, która nie chce pracować za 1.500 zł brutto i żadne prawo rynku nie zmusza go, by może w takim razie poprawił swoją ofertę. A niby dlaczego, przecież jest, k...a wolny rynek, więc k..a nic nie musi!

 

Ukraińcy i Koreańczycy

 

Już w latach 90-tych było słychać głosy, że „nie ma w Polsce bezrobocia, bo jak dałem ogłoszenie, żeby mi ktoś w szambie zanurkował za 2 zł - to nikt nie chciał!”. Dobrego samopoczucia domorosłych „kapitalistów” nie zakłócił nawet masowy odpływ siły roboczej na Zachód, gdzie rzeczywiście można i sprzątać latryny – ale nigdy poniżej £ 7,20 z godzinę). Jak widać – nastroje w tych kręgach nadal są zuchowate (pomijając pomstowanie na hołotę biorącą 500+ - co oni se za to, k..a kupią, waciki?!) i nawet znana jest recepta na ten nieodmiennie dobry humor przekonanych, że dla niektórych wolny rynek jest wolniejszy, niż dla innych. Głośna stała się wypowiedź  Cezarego Kaźmierczaka, prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców o konieczności sprowadzenia do Polski 5 milionów Ukraińców dla uzupełnienia luk na rynku pracy, a w szczególności w jego najniżej uposażonym segmencie. Łatwo więc zgadnąć co będzie – i tak wkurzony na ośmielającego się wziąć pierwszy zasiłek jaki wymyślono po 27 latach pracownika szef na samą myśl o podwyżce zakrzyknie: „won hołoto: albo robisz, albo se Ukraińca sprowadzę!”. I choćby nawet nie sprowadził – to i tak utuli go myśl, że może, więc takiego (ukraińskiego) w...a zobaczycie, a nie wyższe płace.

 

Takie sztuczne, czysto psychiczne (nomen omen...) nakręcenie bańki można było przed laty obserwować na lubelskim rynku mieszkaniowym, kiedy w tamtejszej fabryce samochodów (obecnie nieistniejącej) pojawił się przejściowo koreański inwestor. Chociaż sympatycznych Azjatów było w Lublinie parudziesięciu na krzyż, nagle w całym mieście niebotycznie poszybowały w górę czynsze najmu mieszkań. - Biere czy nie, bo Kureańcom wynajme! - rzucali kandydaci na rentierów pokazując zestrachanym niedoszłym najemcom nawet kawałek kurnika. Oczywiście przy tak zaporowych cenach rynek zamarł, Koreańczycy wyjechali, ale żadna siła nie mogła jeszcze długo zmusić właścicieli do obniżenia żądanych stawek. Bo przecież w marzeniach już widzieli się milionerami i żaden, k...a rynek nie mógł ich skłonić, by powrócili z krainy wyobraźni. Jak to – zakrzykną teoretycy – a co z żelaznym prawem popytu i podaży, przecież nie mogło nie zadziałać?! Ano, może i nie mogło, nie mniej dopasowanie oczekiwań jednych do możliwości drugich trwało na tyle długo, że potwierdziło tylko znaną maksymę Keynesa tłumaczącą co myśli o tzw. „dłuższej perspektywie...” w której wszystkim się, ponoć poprawia...

 

Paradygmatu się nie je

 

Nie inaczej wygląda i wyglądać będzie sytuacja na rynku pracy, nakręcanym obecnie nienawiścią do 500+ i wszelkich prób przeszczepienia na grunt polski polityki benefitów i mechanizmów wyrównawczych, a za chwilę również dokarmionym nadzieją na napływ taniej siły roboczej z Ukrainy. Prawdziwym powodem nienawiści do programu wsparcia dla rodzin jest obawa, że choćby w niewielkim stopniu zakłóci on obecną nierównowagę i zmniejszy przewagę pracodawców. Wbrew legendom bowiem żaden zasiłek w wymiarze i dostępności obowiązującej w Polsce nie jest alternatywą dla głodowych nawet pensji, a opowieści o pokoleniach nierobów żerujących na wydzieranych „szmolbiznesowi” podatkach są albo wymyślone, albo stanowią ilościowo margines marginesów. 500+ również zresztą w istocie nie zmienia istniejącego stanu rzeczy, choć więc raczej o pewną barierę mentalną – u jednych, że jednak można i trzeba dawać, u drugich – że coś można otrzymać poza kopem w d... w stronę najbliższej granicy.

 

500+ jest więc znienawidzone nie dlatego, że nagle je wszyscy przepijają, ani dlatego, że ściągnie do Polski hordy islamistycznych beneficjentów, jak się to skołowanym półkorwinistom-półnarodowcom tłumaczy (zresztą przeciw zasiłkom dla wymarzonych robotników ukraińskich jakoś się tak głośno nie gardłuje...) - tylko że w maleńkim choćby stopniu może zmienić, jak to się teraz modnie mówi - „paradygmat myślenia”. Ten sam pracodawca, który uważa, że wypłata pensji jest łaską, którą udziela pracownikowi nie może często znieść, że („z moich, k...a podatków!”) ten sam pracownik otrzyma jakieś świadczenie, o tyleż przynajmniej uniezależniające go od widzimisię łaskawego płacodawcy. Oczywiście, tu jest Polska, co może pójść źle, to pójdzie, a więc zatrudnieni w niektórych firmach tyle mają z tego „paradygmatu”, że słyszą: - Teraz to już ch... zobaczycie, a nie podwyżkę! Dzieci se naróbta, jak wam mało...!

 

Rzekoma „obiektywna rzeczywistość ekonomiczna”, będąca w istocie cieniem doktryny, odwołującym się do prymitywnych ludzkich emocji i instynktów, choć oficjalnie udająca, że wcale one nie istnieją i nie rządzą człowiekiem – nieodmiennie zapętla się w swoich sprzecznościach. Co ciekawe bowiem, oto 500 zł oszczędzone przez przedsiębiorcę w podatkach jest dobrem niezmiennym, uratowanym przed urzędnikami i nieważne na co wydane – na inwestycje, konsumpcję, czy oszczędności – pomnaża bogactwo wszechświatowe. To są 500 zł redstrybuowane, a jak się okazuje także po prostu zainwestowane – tylko w pracownika – już jest k...im socjalizmem, który żadnemu nakręcaniu koniunktury, kupowaniu towarów i krążeniu runku nie służy i już! Nikt z domorosłych szpeców od ekonomii, czy gazetkowych analityków jakoś nie widzi problemu, a wszystko układa im się w logiczną całość: bezrobocia w Polsce nie ma i nie było, ale mamy nadmiar zasiłków; płace są na poziomie akuratnym, ale 5 milionów wolnych miejsc pracy czeka na Ukraińców, przy 3 milionach Polaków pracujących na Zachodzie. Wiadomo tylko, że podatki są za wysokie, kwota wolna za niska, a 500+ wszyscy przepijają. Tajemnicą pozostaje więc tylko jakim cudem przy tak powszechnym zrozumieniu spiżowych zasad ekonomii – cały naród polski nie dostał jeszcze zbiorowego, k...a Nobla.

 

Konrad Rękas

 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Zadziwiające jest, że szanowny Autor, który jeszcze dwa lata temu kandydował z list Kongresu Nowej Prawicy, teraz powiela dokładnie te same zarzuty jakie przedstawiał Karol Marks w "Kapitale".

    Rzeczywiście przyjmując za pewnik nieustającą walkę klas celem wszelkiej maści kapitalistów jest jedynie zabieranie robotnikom jak największej części tzw. wartości dodatkowej przez robotników wypracowanej, nie można wyciągnąć żadnych innych wniosków niż uczynił to szanowny Autor.
    Natomiast odrzucenie klasowych antagonizmów musiało by zaś doprowadzić do wniosków, że kapitalista lub przedsiębiorca jest takim samym człowiekiem jak i robotnik - nie ma zatem wobec robotnika żadnych zobowiązań. W żaden sposób nie jest zobowiązany do jakiegokolwiek poświęcenia na rzecz robotnika tak samo jak robotnik nie jest zobowiązany do jakiegokolwiek poświęcenia wobec kapitalisty. Ma również pełne prawo dążyć do zapewnienia sobie jak najlepszych warunków życia, tak samo jak robotnik.
    Ludzie są od siebie nawzajem uzależnieni dlatego, że współpracując ze sobą mogą wytworzyć dużo więcej niż wytworzyli by pracując osobno. Przedstawianie tej wzajemnej zależności jako niewoli, wyzysku i wzajemnej nienawiści jest odwołaniem się "do prymitywnych ludzkich emocji i instynktów" z podeptaniem podstawowych zasad sprawiedliwości.
  • @programista 12:32:02
    Wszystko to jest bardzo ciekawe, ale jaki ma związek z moim artykułem?
  • @chart 13:39:54
    Czy naprawdę szanowny Autor nie uważa że taki wykręt nie jest poniżej godności szanownego Autora?

    Używa przecież szanowny Autor następujących sformułowań:
    "ale już nie pracodawca, który traci pracownika, ale za nic nie podniesie mu płacy!"
    "To on ma brać co dają – bo to składa się na ogólny dobrobyt i koniunkturę, więc morda w kubeł. A pracodawca ma przede wszystkim prawo narzekać na hołotę, która nie chce pracować za 1.500 zł brutto i żadne prawo rynku nie zmusza go, by może w takim razie poprawił swoją ofertę."
    "dokarmionym nadzieją na napływ taniej siły roboczej z Ukrainy"
    " choćby w niewielkim stopniu zakłóci on obecną nierównowagę i zmniejszy przewagę pracodawców."
    "który uważa, że wypłata pensji jest łaską, którą udziela pracownikowi"
    "o tyleż przynajmniej uniezależniające go od widzimisię łaskawego płacodawcy"
    które są jakby żywcem przeniesione z dzieła Marksa.

    Naprawdę wypadało by po prostu uczciwie przyznać, że to co zgłaszał on 150 lat temu jest w Polsce nadal aktualne - zamiast uciekania się do wymówek w stylu "ale jaki ma związek z moim artykułem".
  • Gratuluję!
    Dałem 5!
  • @programista 14:15:52
    Skoro są "jakby żywcem przeniesione" - to taki znawca jak Pan z pewnością znajdzie stosowne cytaty z Marksa żeby udowodnić postawioną tezę, prawda?

    Co do istoty zaś - nadal nie pojmuję, a choćby treść tekstu przypominała Panu bajkę o sierotce Marysi - to co z tego?
  • @chart 14:33:03
    Jedynie "to z tego", że nad problemem który szanowny Autor poruszył pochylają się już różni ludzie od ponad 150 lat - przedstawiając wiele jego różnych wyjaśnień. Pomijając ten dorobek sam sobie szanowny Autor wystawia ocenę odnośnie zbadania poruszanego tematu.

    Zabawne, że szanowny Autor domaga się dowodu popartego cytatami pod artykułem w którym sam nie podał żadnego źródła dla pokazania że prezentowane tezy są czymś więcej niż tylko przemyśleniami szanownego Autora.
  • @programista 12:32:02
    tak rozumowali też ludożercy, że mają prawo do konsumpcji.
  • @programista 15:21:10
    Ale to Pan ciągnie analogie z Marksem - jak widać, nieuzasadnione.
  • @programista 12:32:02
    Mógłbym poświęcić parę godzin na bardzo grzeczne tłumaczenie tego skomplikowanego problemu poruszanego tutaj przez Autora. Stać mnie na to, ponieważ zyję w Stanach prawie 50 lat i jestem cały ten czas bardzo świadomym obserwatorem tego jak plutokracja zmieniła przeciętnego pracownika w ćwierć niewolnika w porównaniu do jego stanu z połowy lat sześćdziesiątych.
    Szkoda mi jednak czasu (a głównie zdrowia) na to, dlatego wzorem Autora pójdę na mało grzeczne skróty.
    Przestań p........ć trzy po trzy para piętnaście jeżeli nie wiesz jak są traktowani ludzie na "wolnym rynku" pracy w Polsce!!
    Lub wiesz, ale ten bandytyzm aprobujesz.
    Zacznij myśleć. Na początek przyjmij to, że "wolny rynek' to bajka o żelaznym wilku! Potem pójdzie ci łatwiej.
  • @PiotrZW 14:21:50
    Ja też.
  • Ludzie myślą .
    Ludzie dobrze oceniają gospodarkę wolnorynkową ,bo USA jako niby ten przodownik zadłużony po uszy 19bln dolarów .
    Australia: 2011
    Dług publiczny:
    424.129 (USD) (miliardy) pozostałe kraje tu:

    https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_external_debt

    Więc tylko Liban okazuje się nie jest zadłużony.
  • @klementyna 19:40:27
    //Ludzie dobrze oceniają gospodarkę wolnorynkową ,bo USA jako niby ten przodownik zadłużony po uszy 19bln dolarów .//

    a jakie ma to znaczenie dla USA
    raczej żadne
  • O jakich pracodawcach tutaj mowa?
    O korporacjach jak Biedronki i tym podobne, gdzie pracownice przy kasie muszą siedzieć za 1500 zł w pieluchach, czy o drobnym polskim przedsiębiorcy, bliskim splajtowania, który aby mieć na przeżycie i wszelkie podatki i opłaty nie może podnieść pensji pracownikom, a często nie może ich zatrudnić inaczej niż na czarno?
  • @klementyna 19:40:27
    Zadłużenie jest wynikiem polityki pieniężnej, a nie wolnego rynku, który zresztą nigdzie nie istnieje.
  • pincet+
    Za cholerę nie wiem o co chodzi w tym art. O obronę 500+. Generalnie to zabrakło mi w opisie klientów tych usług wykonywanych przez krwiozerczych polskich kapitalistów
    Jak trzeba zapłacić więcej pracownikowi to chyba trzeba wyżej skalkulować produkt lub usługę. I teraz po prostu dla wielu ludzi produkty lub usługi staną się za drogie więc sobie odmówią lub pójdą do sieciówek i w związku z tym trochę ludzi pobankrutuje to chyba oczywiste. Ale pincet plus będzie się dobrze sprzedawać aż do opróżnienia kasy. Z tym ze wtedy nikt już nie będzie pamiętał tego art. no chyba ze elektryczne autobusy i samochody produkowane przez ministra Morawieckiego spowodują powszechną szczęśliwości i + 1000.
    .
  • @Lotna 20:43:16
    To po co ta walka o wolny rynek! Panów Korwinistów i KNP. I tego pana tutaj
    Tak dla idei? Skoro nie istnieje polityka pieniężna to i wolny rynek nie istnieje.
    Sama pani sobie odpowiedziała.
  • @prolet 20:51:15
    Produkujesz np. pieluchy i to jako polski przedsiębiorca. Musisz je sprzedać zatem musisz mieć cenę niższą od pampersów a jednocześnie pieluchy powinny być takiej samej jakości jak pampersy.
    Aby mieć niskie koszty, płacisz pracownikom minimum. Pracownik poznał miłość swego życia, pobierają się, jednak z tego co płacisz, ledwie opłacają czynsz i żywność, na dziecko się nie decydują i Twoich pieluch nie kupią.
    Tracisz klientów, obroty są tak niskie, że plajtujesz, zwalniasz pracowników a korporacja międzynarodowa Pampers zawsze będzie mieć się dobrze.
    Jest nadprodukcja, jest towar, trzeba go sprzedać, ludzie muszą mieć pieniądze aby kupić Twój towar.
  • @interesariusz z PL 16:11:13
    Ludożercy wykazywali więcej szacunku dla człowieka niż ludzie cywilizowani - o dziwo rozumieli bardzo dobrze jakim ogromny marnotrawstwem była każda wojna, czyli bezsensowne wzajemne zabijanie się ludzi.
  • @Casey 16:38:14
    "jak są traktowani ludzie na "wolnym rynku" pracy w Polsce!!"

    Dlaczego mieliby być traktowani inaczej? Jakie to "zasługi" miały by ich uprawniać do innego traktowania?
  • Lepszy złodziej i morderca jak socjalista!
    W czasie pewnego wykładu na amerykański uniwersytecie profesor nauk politycznych - człowiek niemłody, były weteran wojny w Wietnamie - zdobył się na nioczekiwaną dygresję. Było to stwierdzenie dotyczące amerykańskiej świadomości, która została tak odgórnie ukształtowana, iż można się prędzej spodziwać od zwykłego amerykańskiego obywatela akceptacji istnienia w systemie edukacyjnym nauczyciela-kryminalisty jak nauczyciela-socjalisty. Polska zbiera podobne ideologiczne żniwo w postaci libertariańskiego narybku, który stanowi pierwszą linię obrony kapitalistycznego status quo.

    A wracająd do tematu - "To są 500 zł redstrybuowane, a jak się okazuje także po prostu zainwestowane – tylko w pracownika – już jest k...im socjalizmem, który żadnemu nakręcaniu koniunktury, kupowaniu towarów i krążeniu runku nie służy i już!" Oczywiśćie gdyby NBP uratował jakiś komercyjny bank przed upadłością, to już nikt by w tym nie widział k...iego socjalizmu. To byłoby dla dobra gospodarki, a rozdawanie zwykłym obywatelom negatywnie wpływa na ich niewolniczą moralność i sprawia, że w przyszłości mogą zażądać więcej, a nawet domagać się poprawy własnej sytuacji.

    Tymczasem redstrybuowane 500 zł jest ekonomicznym zabiegiem rządu pozwalającym na zwiększenie konsumpcji, która ma bezpośredni wpływ na wielkość PKB.
    PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe + eksport netto(eksport - import)

    Pamiętam kiedy rząd Busha rozdał wszystkim podatnikom $500, bo gospodarka chyliła się ku upadkowi. Pieniądze te natychmiast poszły w obieg i zyskały na tym przede wszystkim biznesy.
    Bodajże w roku 2012 amerykański bank centralny, FED, przekazał 13 trylionów dolarów upadającym amerykańskim bankom. Przez kilka lat trzymano ten fakt w tajemnicy, aby nie rozdrażniać podatników-konsumentów.
  • @lorenco 21:23:14
    Może być i taki przykład może i tak się zdarzyć. Trudno mieć pretensję do warunków obiektywnych. O ile niema jakiegoś wsparcia dla konkurencji po przez zwolnienia podatkowe, specjalne strefy ekonomiczne itp.itd. to trudno skoro się nie opłaca nie bardzo jest do kogo mieć pretensję. Na deszcz tez się nie gniewemy jak pada, co innego gdy do gry wchodzi mądrala z policją skarbowy i ustawami. Przykład trochę naciągany bo jak to? Najpierw się opłacało a jak poznał dziewczynę to już się nie opłaca? Ale niech będzie, to mówisz Pan ze rozwiązaniem jest zabrać właścicielowi firmy 700 żeby pracownikowi dać 500 żeby te pieluchy kupował? Pytanie tylko skąd się bierze to 700? Pewnie konta żony.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930