Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
705 postów 321 komentarzy

So far, so good...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dlaczego podstaw ekonomii należałoby w Polsce uczyć na przykładach z "Siedmiu Wspaniałych".

 

Niby wszyscy w Polsce kłócą się ze wszystkimi – ale w jednej kwestii consensus wydaje się coraz powszechniejszy. Wszystkie podatki są z definicji złe - ergo należałoby dążyć do ich całkowitej eliminacji, czyli faktycznie do likwidacji państw rozumianych jako pewne zadania publiczne finansowane powszechnie. Choć druga część tego postulatu jest tylko prostym skutkiem pierwszej – jak dotąd wprost artykułowana bywa rzadziej. Sam jednak pogląd o szkodliwości podatków jako takich - jest szeroko uzasadniany przykładami z przeszłości, jak i lansowany jako uniwersalna recepta na dziś i na przyszłość.

 

Drobne pominięcia...

 

Faktycznie, w przywoływanych niekiedy „dawnych dobrych” czasach, np. przedrewolucyjnych - daniny publiczne w porównaniu z dzisiejszymi (oczywiście od niektórych kategorii osób) wydają się niższe (rzeczywiście też długo nie było również podatku dochodowego), a przeznaczane były głównie bodaj na reprezentację i prowadzenie wojen, bo już nawet niektóre pozostałe zadania, np. sądownicze zorganizowane i finansowane bywały inaczej (w wersji skrajnej państwo takie przestawało istnieć, jakby realizując zarysowany na wstępie cel i założenie – nazywało się to np. upadek i rozbiory Rzeczypospolitej, co jednak jest tematem na inną dyskusję). Sęk w tym, że równolegle jednak  „państwo” (rozumiane z kolei jako domena monarsza) dysponowało własnym znacznym majątkiem, z którego bezpośrednio czerpało dochody.  A taki stan rzeczy z punktu widzenia współczesnej neo-liberalnej ortodoksji jest równie i całkowicie niedopuszczalny, jak i nieszczęsny podatek dochodowy!

 

W ogóle zresztą podobne odniesienia do przeszłości w niektórych wersjach bywają uroczo wybiórcze - jak np. częste wspominanie nomen omen "wolnej amerykanki", czyli złotego podobno wieku XIX wolności gospodarczej w rozwijających się Stanach Zjednoczonych. No tak, tyle tylko, że ta  wewnętrzna wolność (już nieważne czy, jak i przez kogo realnie ograniczana) osłonięta była równolegle zaporową polityką celną - a ta zdaje się też jest całkowicie i absolutnie niedopuszczalna, podobnie jak i własność państwowa, podatek dochodowy itd. Innymi słowy – jak to  w neo-liberalizmie, wszystko daje się cudownie uzasadnić, o ile tylko nie musi układać się jakąkolwiek logiczną całość. Zaprawdę bowiem, historia jest skarbnicą wiedzy niczym internet - można z niej wyławiać akurat te fakty, które wydają się danym grupom odpowiednio użyteczne...

 

Co my na tym zarobimy?

 

Nic dziwnego, że ignorancja czy wybiórczość historyczna – skutkują równą niekonsekwencją w planowaniu przyszłości. Prześledźmy to bowiem jeszcze raz: cel jedynie słusznej polityki podatkowej jest jasny, prosty i oczywisty. Należy znieść wszystkie podatki, zaczynając od dochodowego, ze szczególnym uwzględnieniem tego pobieranego od osób prawnych. CIT ma zniknąć i nie może być zastąpiony jakąkolwiek inną daniną powiązaną z dochodami – tak?

 

Dzięki temu zbawiennemu zabiegowi – jak wiadomo – w naszym raju podatkowym zarejestrują się wszystkie istniejące we Wszechświecie firmy – tak?

 

Wspaniale, jak dotąd nasze reformy idą jak z płatka, prawda?

 

Tylko czy mógłby ktoś wyjaśnić co my właściwie będziemy z tego mieć? Już nawet nie państwo (które, jak wiadomo, jest tylko zorganizowaną kradzieżą), ale my wszyscy, nie będący Marsjanami zakładającymi spółki w polskim raju. No bo zarejestrują się, nie zapłacą podatków... i co?

 

Ilu Panamczyków, Wyspodziewitczyków czy Belizyjczyków pracuje w zarejestrowanych tam firmach? Kiedy polskie spółki rejestrowały się z tego samego, rajskiego powodu na Cyprze - od każdej jakiś miejscowy adwokat pobierał (o ile pamiętam) 500 funtów (czyli jakieś 3,7 tys. zł) rocznie. Zapewne tyle wydawał sobie na commandarię, w miejscowej knajpce ale na czym polegał zysk pozostałych Cypryjczyków?

 

Jeśli bowiem zniesiemy podatki nie po coś, ale ot tak, dla zasady – to dlaczego uparcie ten pomysł udaje coś więcej niż ideologię, by nie rzec – religię? Jakoś tak bowiem jest, że wszystkie te neo-liberalne teorie, w których jedno założenie ma „udowadniać” założenie kolejne (i tak w nieskończoność) – przypominają znaną przypowieść z „Siedmiu Wspaniałych” o mężczyźnie z El Paso, który pewnego dnia rozebrał się i wskoczył nago w kaktusy. Gdy zapytano go dlaczego właściwie to zrobił - odrzekł: „Myślałem, że to dobry pomysł...”

 

I dokładnie tak wyglądają propozycje ekonomiczne dla Polski, oparte na historycznej niewiedzy, braku logiki i ideologicznie umotywowanym chciejstwie. Ot, po prostu jakiejś relatywnie sporej grupie ludzi wydają się być „dobrym pomysłem”. Kiedy zaś każdy z nich doprowadzi się do oczywistych konsekwencji – okazuje się, że należą do nich atrofia państwa, której jednak nie towarzyszy bynajmniej automatyczny wzrost dochodów czy poziomu życia jednostek, a już na pewno nie tych z nich, które te wszystkie opowieści i wizje bezmyślnie powtarzają. I wystarczyłoby wiedzieć jak to naprawdę wyglądało w historii – żeby pewnych oczywistych wręcz błędów i niekonsekwencji się nie domagać.

 

Niestety jednak, kiedy wymyślone – jak się okazuje - przykłady z historii nie wystarczają, przechodzimy do żądania ostatecznego. Eksperyment miałby zostać przeprowadzony na nas wszystkich. W jego zaś trakcie zapewne i inicjatorzy, i nieszczęsne króliki doświadczalne (czyli my...) powtarzaliby to samo, co bohater innej opowiastki z „Magnificent Seven”, który skoczywszy z 10-kondygnacyjnego budynku lecąc w dół co piętro powtarzał sobie: „Jak dotąd wszystko idzie nieźle...”.

 

Konrad Rękas

 

 

 

KOMENTARZE

  • Co to jest?
    A kto konkretnie proponuje likwidację wszelkich podatków w Polsce??
    Nikt tego nie proponuje! Rozsądni ludzie proponują aby podatki były proste w wyliczeniu i tanie w poborze, oraz aby ich skala nie była rozbójnicza. I tylko (i aż ) tyle!
    Powyższy postulat bardzo łatwo zrealizować i to z dnia na dzień. Zlikwidować podatki dochodowe (PIT - dla osób fizycznych, oraz CIT - dla osób prawnych), zaś na ich miejsce wprowadzić zryczałtowany podatek dochodowy liczony od obrotu, w wysokości ok. 1%! Taki podatek zapewni identyczne wpływy do budżetu jak obecne PIT i CIT, ale jednocześnie uwolni podatników od koszmaru wyliczania podatku dochodowego.
    Już obecnie drobne firmy płacą taki podatek (ja sam jestem takim podatnikiem) jako tak zwany ryczałt od obrotów. Firmy produkcyjne płacą 5,5% liczone od obrotu. Wystarczy obniżyć wysokość tego ryczałtu do 1% oraz umożliwić jego płacenia przez wszystkie podmioty gospodarcze w Polsce!
    Proste? Proste jak drut! I po co mędrkować na temat nie istniejących dylematów?
  • @anthony1 22:10:05
    Po prostu uroczo się czyta, gdy neo-liberałowie i libertarianie zaczynają nagle tłumaczyć jak bardzo podatki są jednak potrzebne :)
  • @chart 22:44:52
    Tak jak Państwu potrzebne są podatki, tak obywatelom potrzebne są pieniądze aby przetrwać. Pomiędzy Państwem a jego obywatelami potrzebny jest kompromis; w jakiej wysokości Państwo może ograbiać podatników z dochodów, aby owi podatnicy nie byli dziadami! W Polsce nie odbyła się nigdy taka dyskusja! Państwo ograbia podatników z ponad 80% dochodów, co czyni z nich żebraków. Skalę obecnego rabunku podatników w Polsce obrazuje tak zwany dzień wolności podatkowej. W Austro Węgrzech (tuż przed wybuchem I wojny światowej) dzień wolności podatkowej dla rzemieślnika (kowala) następował pod koniec stycznia. Czyli do końca stycznia kowal pracował tylko na podatki, od lutego aż do końca roku już tylko dla siebie! W Polsce obecnie dzień wolności podatkowej przypada pod koniec czerwca (jeśli uwzględnić tylko podatki bezpośrednie) , ale jeśli uwzględnić całość pobieranych podatków (również pośrednich), to dzień wolności podatkowej przypada na październik!!!!!
    Takiego rabunku fiskalnego nigdy jeszcze w historii Polski i świata nie było!
    Ktoś powie, że w innych państwach jest podobnie. Nic podobnego! W całej Europie biedota nie płaci podatków dochodowych, gdyż są bardzo wysokie kwoty dochodu zwolnione z podatków. Średnio w Europie taka kwota dochodu wolna od podatku wynosi ok. 50 tys. zł rocznie na osobę! W Polsce jest to 3 tys. zł.
    Częsty argument za wysokimi podatkami jest taki, że w Szwecji, czy Niemczech podatki są wysokie, a pomimo tego ludzie są bogaci a państwa te kwitną (do niedawna).
    Wysoki standard życia (do niedawna) w Szwecji, Niemczech, czy w jakimkolwiek bogatym państwie wynika nie z wysokich podatków, tylko z etosu pracy i uczciwości. (Z czego ten etos pracy i uczciwości wynika, to już odrębny temat, część badaczy uważa, że z religii protestanckiej). Polacy byli demoralizowani przez dziesiątki lat przez zaborców i okupantów (najgorsza była demoralizacja bolszewicka) i w wyniku tych procesów etos pracy i uczciwości jest im nieznany. Jeśli w takim państwie (czyli zdemoralizowanym dziesiątkami lat bolszewizmu) wprowadzimy wysokie podatki, to zostaną one zmarnowane i rozkradzione przez rozpasaną biurokrację państwa, co obserwujemy w każdym państwie postkomunistycznym, w tym w Polsce.
    Jeśli skala rabunku podatkowego utrzyma się w Polsce na obecnym bandyckim poziomie (przypomnę: 83 % dochodu zabiera państwo statystycznemu Polakowi- niewolnikowi w formie podatków bezpośrednich i pośrednich) to naród polski przestanie istnieć! Młodzi pouciekają z kraju (a ci co pozostaną przestaną się rozmnażać, co już nastąpiło), stare zgredy poumierają. Powstałą w ten sposób pustynie zaludnią jakieś inne narody i być może taki jest cel obecnego rabunku podatkowego Polaków!
    Panie Rękas, nie dyskutujmy na temat nie istniejących problemów i dawno przebrzmiałych ideologii. Polska zginie, jeśli jej obywatele nie wywalczą sobie podatków niskich, prostych w wyliczeniu i tanich w poborze!
  • @anthony1 08:49:19
    Być może, być może. Na razie podatki mamy w Polsce niskie, więc - aby nie walczyć z nieistniejącymi problemami! - możemy się skupić na ich uproszczaniu?
  • Haracz jest niezbędny
    Zdecydowanie lepiej jak pod wpływem przymusu (wszak każde państwo to aparat przymusu) zabierze się tzw podatnikowi 20, 30, 40, 50% wypracowanego krwawicą dochodu w imię wyższych celów (nigdy w historii nie zrealizowanych). A jednym z nich może być np. zlecenie dla kolesia aby "przeszkolił" kilka tysięcy zwolnionych stoczniowców do nowych "zawodów".
    Do czasu, do kiedy nie będzie jasno i klarownie powiedziane na co mają iść podatki, jasno i wyraźnie określone co za złamanie reguł grozi, to z podatkami będzie się walczyło gdyż historia jasno i wyraźnie pokazuje, że służą one tylko i wyłącznie nielicznym i są skierowane przeciwko płacącym (wszak historia nie raz już nauczyła, że jak ludzie się buntują przeciwko podatkom to można nawet do nich strzelać w imię obrony interesów uprzywilejowanych, a strzela się do nich za ściągnięte od nichpodatki).

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930