Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
719 postów 323 komentarze

1.09 – 17.09 – 11.07

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W przeciwieństwie do niektórych Kolegów, nie zatrząsłem się z gniewu na manipulację PiS polegającą na skomasowaniu w dacie 17. września pamięci o ofiarach poniesionych przez polskość na Kresach.

 

Przeciwnie, kilkanaście lat temu to właśnie tego dnia lubelskie Stronnictwo Narodowe rok rocznie organizowało własne, niezależne obchody Dnia Pamięci Polskich Kresów Wschodnich, symbolicznie spotykając się przy stojącej pod lubelskim Zamkiem replice lwowskiego... Lwa.

 

Chodziło nam przede wszystkim o oddanie czci wszystkim, którzy ponieśli śmierć w wyniku oderwania od Polski jej Ziem Wschodnich, zarówno z rąk Sowietów, jak i Niemców oraz banderowców. Zwracaliśmy przy tym uwagę, że  pamięć o Kresach nie może dać się sprowadzić do samej nostalgii i sentymentu, pozostaje bowiem zagadnieniem politycznym  – ze względu na bieżącą sytuację na terenach położonych w bezpośrednim sąsiedztwie obecnych granic RP, na losy Polaków wciąż zamieszkujących te obszary, wreszcie biorąc pod uwagę pozostawione tam dziedzictwo kulturowe i materialne.

 

Minęło jednak kilkanaście lat i sytuacja uległa o tyle zmianie, że świadomość znaczenia Kresów dla polskiej teraźniejszości i przyszłości wzrosła i rozprzestrzeniła się.  Nie ma już też dziś potrzeby stosowania „historycznych skrótów”  kojarzących różne wydarzenia z jedną, bardziej znaną rocznicą. Po dekadach milczenia – na własną część narodowej pamięci zasługują wszak i ofiary Rzezi Wołyńskiej, i Wypędzeni z Kresów, i ci porzuceni przez Rzeczpospolitą w Traktacie Ryskim, mieszkańcy Podola i Żytomierszczyzny poddani represjom stalinowskim. 16 czy 17 lat temu Dzień Pamięci Polskich Kresów Wschodnich 17. września byłby przyjęty z wdzięcznością i zrozumieniem. Dziś stanowiłby jednak krok wstecz i niepotrzebne ograniczenie – już nie mówiąc, że  celową manipulację. Polska musi pamiętać, ale i wyciągać wnioski na przyszłość z całości swej historii, stąd też działanie PiS, w jakiś idiotyczny sposób przeciwstawiające sobie dwie ważne daty naszej historii – 11. lipca i 17. września jest aberracją polityki historycznej, a nie jej logicznym uzupełnieniem.

 

W czasach komunistycznych Kresy i ich martyrologia były tematami źle widzianymi, a w stalinowskich wręcz niebezpiecznymi. Wbrew pozorom istniał jednak nurt sentymentu (symbolizowany choćby wielkim sukcesem... „Samych swoich”), jak i przypominania faktów – w kinematografii, literaturze i opracowaniach naukowych (traktowanych nieco wstydliwie, jak prace prof.  Edwarda Prusa  czy pamiętna „Droga donikąd”  Antoniego B. Szcześniaka). Zapisy cenzorskie, jak to w PRL były więc mało konsekwentne i niezbyt szczelne i można domniemywać, że za próbami ich stosowania stała nie tyle „przyjaźń z Ukrainą Radziecką”, co znacząca obecność przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w aparacie władzy. Niestety, jeszcze przed 1989 r. środowiska te równie sprawnie infiltrowały kręgi tzw. opozycji demokratycznej (o czym z dumą pisał sam...  Jacek Kuroń), zaś do grupek tzw. opozycji niepodległościowej nawet nie musiano przenikać, tak bardzo były one zaczadzone wizją wspólnej walki z bolszewizmem, Międzymorza, zapomnienia win i braterstwa broni, że były  gotowe zawrzeć przymierze choćby z diabłem spod znaku tryzuba.

 

Skutki tej stale rosnącej niemal zaraz od zakończenia Operacji „Wisła” obcej infiltracji polskiego życia publicznego – odczuwamy do dzisiaj, obserwując choćby  konsekwentnie anty-Kresowe działania i deklaracje obecnego rządu i liderów PiS.  W obecnej sytuacji półśrodki, zawoalowania i zgniłe kompromisy w żaden sposób nie zbliżają nas już do celu, jakim jest po pierwsze trwałe wpisanie pełni dziedzictwa Kresowego (w tym prawdy o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów) do polskiej polityki historycznej, do programów nauczania, wpisania jej w przestrzeń publiczną naszych miast. Po drugie zaś – wypracowanie współczesnej i przyszłościowej  polskiej narodowej polityki Kresowej, obejmujące zabezpieczenie interesów państwa i narodu polskiego na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej. Dlatego na z gruntu głupie pytanie: „11 lipca czy 17 września?” udzielić można tylko jednej odpowiedzi: obie te daty, wraz z 1 września jako dowód naszej pamięci, jako memento na przyszłość i jako wyzwanie, by nigdy równe tragedie Polski i Polaków nie spotkały. A takiego bezpieczeństwa bez rozważnego i rozumnego spojrzenia na Wschód – nie uda nam się uzyskać.

 

Konrad Rękas

Prezes Powiernictwa Kresowego

 

 

KOMENTARZE

  • "Antykresowe działania" nie tylko PiS alepobermanowskiego Episkopatu, sekslewic razem nowoczesnych popisowo entuzjastów fałsz
    Wynikają z pasożytniczego judeoposycholoiizmu iw ramach frontu jedności zamiany Putina nam Chodorkowskiego lub Moshe Kantora

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930