Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
718 postów 323 komentarze

Rzeź Wołyńska 2016?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy uklęknięcie Poroszenki przed Krzyżem Wołyńskim i straszny łamaniec słowny Jarosława Kaczyńskiego, zakończony jednak wyduszonym „to było ludobójstwo” - to coś pozytywnego?

 

Owszem. Czy to kończy i wyczerpuje temat uznania ludobójstwa na Kresach i zadośćuczynienia za tę zbrodnię? Nie.

 

Puste gesty i gierki

 

Co gorsza, oba te zdarzenia nie mogą być niestety widziane bez kontekstu, którym jest dopisanie do obu bardzo dużego ALE zarówno przez ukraińskiego prezydenta, jak i Prezesa III RP.  Poroszenko  wybierając opcję milczącą – ułatwił sobie sprawę tak, by nie powiedzieć niczego, co mogłoby mu utrudnić posługiwanie się banderyzmem bezpośrednio na Ukrainie. Mamy więc pusty gest – bez jasnej deklaracji politycznej, bez konsekwencji i następstw prawnych czy państwowych.

 

Z kolei prezes  Kaczyński, korzystając ze swego formalnie nieformalnego statusu mógł, sobie powiedzieć słówko więcej – ale przecież nikt nie ma wątpliwości, że to jego decyzją jest sabotowanie postulatów Kresowian przez marszałka  Kuchcińskiego  i PiS-owską większość sejmową. Poza tym dodane od razu do głośnej już wypowiedzi ALE, dziwaczne życzenie, by tacy np. Ajdarowcy odwoływali się do dziedzictwa... Sprawiedliwych Ukraińców czyni całe wystąpienie co najmniej dziwacznym i z góry rozgrzeszającym „prowadzących heroiczną walkę w obronie swojego narodu”. Bo to właśnie nadal jest to samo „pomijanie i relatywizowanie”, które niby to Kaczyński potępił.

 

Nie te lata

 

Jesteśmy bowiem w sytuacji, kiedy pod ogromnym i wieloletnim naciskiem obywatelskim władza czyni wreszcie, acz niechętnie gesty, które może np. w 2009 r. były jeszcze całkiem satysfakcjonujące dla Kresowian, wygłodniałych elementarnej choćby pamięci historycznej sankcjonowanej przez państwo polskie. Dziś jednak opór większości sejmowej przed ustawowym usankcjonowaniem Narodowego Dnia Pamięci OfiarLudobójstwa, uciekanie się do uchwał, które najwyżej o milimetr są bliższe oczekiwaniem coraz liczniejszych rzesz zniecierpliwionego narodu – tylko irytują i potwierdzają nieodmiennie złą wolę „elit” III RP. Nie inaczej też jawi się tradycyjne już i w istocie nużące przypominanie sobie o Kresowianach przez ludowców, którzy takich nawrotów pamięci dostają tylko będąc w opozycji, ale nigdy nie partycypując we władzy. W dodatku „zielonym” energii starcza tylko na nic nie kosztujące deklaracje, podczas gdy w sferze konkretów – to np. PSL-owscy samorządowcy wydawali pieniądze polskich podatników na leczenie w publicznych szpitalach rannych bojówkarzy ukraińskich. Słowem – Jarosław Kalinowski, czy ostatnio Władysław Kosiniak-Kamysz  mogą sobie opowiadać, jak to nie znoszą historycznych banderowców, a równolegle wiceprezes NKW PSL, ówczesny marszałek a dziś europoseł Krzysztof Hetman  przywraca sprawność bojowo-bandycką banderowcom jak najbardziej żywym i gotowym do powtórzenia Rzezi Wołyńskiej w jeszcze większej skali.

 

Realna powtórka zbrodni

 

Politycy III RP, jak to przeważnie zresztą bywa – są po prostu co najmniej pół kroku za własnym (?) społeczeństwem, wciąż licząc, że jakoś je przetrzymają, omamią nic nie kosztującymi gestami – i zaprowadzą tam gdzie chcą. W tym przypadku – w ślepy zaułek dalszego bezwarunkowego popierania władz w Kijowie, których przedstawiciele u siebie kiedy klękają – to nie przed ofiarami, ale przed sprawcami ludobójstwa kresowego. Dlatego każdy z ostatnich geścików, choćby pozornie najpozytywniejszy – trzeba sprowadzić do właściwego wymiaru, do momentu, w którym znajduje się np. polska świadomość historyczna, a także do jak najbardziej bieżących i przyszłych niebezpieczeństw związanych z nieprzerwanym wzrostem wpływów banderyzmu jako ideologii państwowej Ukrainy.

 

Przede wszystkim musimy głośno wołać to, co tak uparcie chcą zignorować i zagadać politycy III RP – że gra toczy się już nie tylko o uznanie historycznych zbrodni banderowskich za ludobójstwo, bo to oczywiste już nawet dla tych, którzy mu głośno zaprzeczają. Chodzi o to, by do podobnego zagrożenia dla polskiej egzystencji narodowej nie doszło nawet nie „nigdy”, bo to zbyt uspokajające słowo – ale by nie powtórzyło się dziś, za miesiąc, w przyszłym roku, wraz z wciąż obserwowanymi postępami nacjonalizmu na Ukrainie,rękoma takich bojców jak fetowana haniebnie w PolsceSawczenko. A takiego zabezpieczenia pomruki Kaczyńskiego, lawirowanie Kuchcińskiego, czy politycznie gierki Kosiniak-Kamysza nigdy Polsce i Polakom nie zapewnią.

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • Co naprawdę dzieje się w Przemyślu?
    Autor: Gabriel Fabio Wojciechowski.
    Alarmujący komentarz ukazał się na portalu Interia.
    źródło: facebook.com

    Ludzie sprawa jest naprawdę poważna. Piszę z Przemyśla. Przemyśl nasze pradawne miasto jest opanowane przez banderowców, napadają na młodych ludzi nasze dziewczyny wyzywają od najgorszych, policja nie reaguje, cały czas nam mówią, że Przemyśl jest ich i zajmą go po tym jak zrobią drugi Wołyń. Młodzi ludzie też się ich boją bo oni chodzą w grupach i nie muszą chodzić do pracy jak my.

    W niedzielę 26 czerwca w Przemyślu, w dniu miał miejsce marsz zorganizowany przez Ukraińców. Był on częścią obchodów Dnia Ukraińskiej Pamięci Narodowej. Podczas jego trwania doszło do starć uczestników z młodymi Polakami. Ze strony kontrmanifestantów padały hasła potępiające ideologię banderowską, natomiast jeden z uczestników marszu krzyknął: Jeszcze Polska nie zginęła, ale musi zginąć! Człowiek krzyczy: „Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginać musi”. Krzyczy to w czasie ukraińskiego marszu w polskim Przemyślu. Policja nie reaguje, człowiek pozostaje bezkarny. Polacy którzy proszą policję o interwencje zostają zatrzymani jak bandyci i przewiezienie do komisariatu postawiono im zarzuty zakłócania legalnej demonstracji. Kiedy ich zatrzymywali banderowscy demonstranci przykładali ręce do szyi co oznacza, że utną nam głowy. Który to już raz Ukraińcy plują nam w twarz, a my udajemy, że pada deszcz? Polska to mój dom, to moja Ojczyzna i uważam, że tego typu zachowania oraz okrzyki są po prostu niedopuszczalne. Albo będziemy reagować, albo Ukraińcy nie będą nas szanować albo zrobią nam gorsze rzeczy, wszyscy wiemy do czego ci ludzie są zdolni. Zbyt długo czekamy na dialog polsko-ukraiński, zbyt długo pozwalamy im uprawiać kult UPA bez wyspowiadania się za grzechy związane m.in. z rzezią wołyńska. To nie koniec, bo policja wylegitymowała prawie wszystkich młodych Polaków, a 23 osoby zostały odprowadzone na komisariat i będą miały sprawy sądowe m.in. za zakłócenie marszu. Za co będą karać tych ludzi? Za protestowaniu przeciwko promowaniu faszyzmu i ludobójstwa w Polsce. Za to, że są Polakami którzy nie chcą w Przemyślu drugiego Wołynia. Nagłaśniajcie to bo jak nas wymordują pierwszych to przyjdą po was.

    Ukraińcy dostają przeróżne świadczenia socjalne nie wiem jakie ale w przeciwieństwie do nas mają pieniądze na ubrania i fajne samochody. U nas jest bieda i każdy martwi się czy będzie miał na rachunki za miesiąc. Młodzi banderowcy wcale nie zbierają jabłek czy truskawek tym się zajmują starsi ludzie, najczęściej Polacy mieszkający w Ukrainie którzy przyjeżdżają dorobić parę groszy. Akademiki są wszystkie ich, Polacy muszą wynajmować mieszkania. Pisząc to płakać mi się chce bo serce mi pęka i kocham moje miasto które możemy stracić bo jak nas wymordują i zajmą to kto będzie chciał tam mieszkać. Nasze prośby do rządu wydawać by się mogło, że polskiego zostają bez odpowiedzi.

    Ratujcie nas bo sami nie powstrzymamy tych najeźdźców, nagłaśniajcie albo przyjedzcie tutaj i zobaczcie sami jak my tu żyjemy. Ja sam chociaż wiem, że mnie już znają to nie boję się chodzić po mieście odbudowanym jeszcze przez mojego dziadka. Sobą się nie przejmuje ale boję się o żonę i 6 letnie dziecko. W strachu o nich czasami myślę żeby wyjechać ale wiem, że nie mogę bo im o to chodzi. Ile można tak żyć w ciągłym stresie. Dlaczego zmusza się mnie powoli, żebym uciekał z mojego rodzinnego miasta.

    Czy nasza ukochana ojczyzna to jest jeszcze Polska?
    http://dziennik.artystyczny-margines.pl/co-naprawde-dzieje-sie-w-przemyslu/
  • @lorenco
    Polecam.Pozdrawiam. http://wolnemedia.net/antypolska-uchwala-oun-z-1990-roku/
  • @Autor
    Polecam i pozdrawiam. http://www.mysl-polska.pl/gif/babi%20jar%201.jpg
  • @lorenco 20:20:35
    Polakow w Przemyslu jest wiecej niz Ukraincow.Zorganizowac sie i patrolowac miasto w wiekszych grupach.A jak bedzie trzeba to dac im lomot.Nikt za Was tego nie zrobi.
    Ukraincy wiedza jak ludzi zastraszac.W Chicago jest ukrainska dzielnica otoczona murzynowem.Poderzneli kilku Murzynom gardla i Murzyni wiedza, ze tam chodzic nie trzeba.
  • Zacny wpis
    5 x*
  • a cóż to?
    nie macie dość kijów do basebolla w onym Przemyślu? zebrać się w kupę i prać, prać te swołocze ile sił starczy. a jak policja nie reaguje na ukraińców to ją też prać, widać nie nasza to policja tylko ukraińska V kolumna.
  • @staszek kieliszek 21:51:13
    Staszku, nie mieszkam w Przemyslu, prosił Przemyślak na pejsbooku, zatem przekazałem na Neon, tu u Charta i u Zygmunta Białasa.
    Przekazujmy dalej, ponieważ sprawa wygląda już na poważną. Trzeba wziąć pod uwagę także pobicie Polaków na granicy z banderlandią oraz czupurność plemienia banderowskiego na naszych południowo- wschodnich ziemiach, Podkarpacie, Lubelszczyzna. Lecz nie tylko, ponieważ na ziemiach odzyskanych, gdzie zostali skierowani i osiedleni pomagierzy UPA, ich potomkowie także stają się czupurni.
  • @czerwony baron 00:06:38
    Zgadza sie.wiekszosc absolwentow ze Szczytna to potomkowie z Akcji Wisla
  • @staszek kieliszek 21:51:13
    Trzeba przyjechać do Przemyśla z całej Polski i wspomóc Przemyślan. Jeżeli Polacy oddają Przemyśl, to za niedługo rozzuchwaleni banderowcy rozleją sią w głąb Polski w wtedy to już będzie za późno.
    SPRAWA PRZEMYŚLA, NIE JEST TYLKO SPRAWA PRZEMYŚLAN.
    Co na to Solidarność, która otwarła tą całą puszkę pandory?
  • @Jan Paweł 09:03:57
    Przy czym, uważam, że może to być szyta grubymi nićmi PROWOKACJA. WIĘC NALEŻAŁOBY ZACHOWAĆ TZW SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚĆ, NIE ULEGA WĄTPLIWOŚCI ŻE NAJLEPIEJ Z JEZUSEM CHRYSTUSEM I NASZĄ KRÓLOWA MATKĄ BOSKĄ KRÓLOWĄ POLSKI.
    Polacy jakoś, mimo grubej już propagandy, nie pchają się jednak "z gołymi rękami na Putina", więc ktoś próbuje szyć taką prowokację, Jak nie tak, to tak, ale trzeba tych Polaczków wybić co do jednego.
    Jeszcze tylko w Polsce są w miarę pełne kościoły... Stąd taki atak na Polskę na Chrześcijaństwo.
    Jeżeli Chrześcijanie, nie tylko z Polski, nie zjednoczą się w Naukach Jezusa Chrystusa (ale nie tych zreformowanych przez ludzi), to czarno to widzę.
  • @Jan Paweł 09:13:56
    Też Czarno to widzę, a propos, jaki jest dominujący kolor wśród urzędników watykanu na całym świecie ?
    Czyli z modlitwą mamy podstawić głowy pod topory ?
  • ---pozwalam sobie przytoczyć OPINIĘ -zgodną z moją
    https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/polska-kolonia/zarabali-polakow-na-smierc/
  • @Repsol 21:31:18
    Szczyt obłudy..
  • Pana artykuł jest na górze to pozwolę sobie!
    Myślec trzeba Myśleć!! To pana motto!
    Przed laty usłyszałam takie historię od Śp mojej mamy . Na tym opieram swoja wiedzę . Nie było mediów smartfonów i wujka gogle.Nie mam zdolności pisarskich więc posłużę się taką treścią.

    "Opowiem Wam o Wołyniu...



    Ponieważ jutro kolejna rocznica wybuchu mordów w wykonaniu UPA/UON na Wołyniu, to opowiem to, co jest w mojej pamięci rodzinnej. Moi dziadkowie z mamą mieszkali przed wojną w Dubnie, gdzie dziadek, Władysław Tomaszewski, pracował w powiecie jako szef od budowy dróg, to tak tytułem wyjaśnienia.
    Opowieść pierwsza.
    Była sobie przed wojną para zakochanych, ona Polka z dość dobrej rodziny, on Żyd, ale zawodowy wojskowy. Do ślubu dojść nie mogło, bo sprzeciwiała się głównie rodzina żydowska. Rodzina polska też była przeciw, ale tu nieco ten sprzeciw osłabiała pozycja narzeczonego w wojsku polskim. Zakochani pobrali się zaraz po wybuchu wojny, gdy sytuacja zmieniła się diametralnie i dawne podziały straciły znaczenie. Niestety, jego wkrótce aresztowało NKWD i słuch po nim zaginął. Ona urodziła córeczkę, a potem też zmarła, ponoć straciła zmysły z rozpaczy. Dziewczynkę wychowywali rodzice żony. Potem przyszli Niemcy i dziadków Żydów wykończyli, a dziadkowie polscy na wszelki wypadek wyjechali z wnuczką do krewnych na wieś. Na tę wieś napadli Ukraińcy, zagonili wszystkich do kościoła i spalili żywcem. Nie pamiętam nazwy miejscowości.
    Opowieść druga.
    Okupacja niemiecka. Moi dziadkowie z mamą byli zaproszeni na wesele do przyjaciół, w jednym z dworków w pobliżu. To nie był bardzo majętny dwór, jako goście przyjechali również sąsiedzi z zaścianka. Pamiętam, że chyba nazywali się Jurgielewicze. Bardzo przystojny ojciec i chyba trzech synów. Oczywiście żony, siostry, córki i cała reszta krewnych i powinowatych. We wsi zostawiono maluchy z babciami i kilku chłopaków do pilnowania bydła. I właśnie taki chłopaczek, zakrwawiony, wtargnął nagle na zabawę weselną, krzycząc, że Ukraińcy z sąsiedniej wioski palą ich domy i mordują. Pamiętam relację mamy, ten kluczowy moment – Jurgielewicze bez słowa wstali, zaprzęgli konie i pognali do siebie. Za nimi reszta mężczyzn z tamtego zaścianka. Na miejscu znaleźli wymordowane kobiety i dzieci i spaloną wieś. Znowu bez słowa mężczyźni wzięli broń i pojechali do ukraińskiej wioski, która właśnie piła na zabój po krwawym mordzie. Wyłapali wszystkich mężczyzn i powiesili. Miedzy wioskami był las i droga. I wzdłuż tej drogi na każdym drzewie zawisł jeden Ukrainiec. Potem poszli do lasu i zaczęli tworzyć partyzantkę. Nie wiadomo, co się z nimi stało, nawet nie wiem, czy dobrze zapamiętałam nazwisko.
    Opowieść trzecia.
    Ukraińcy napadli na położony niedaleko niewielki folwark, wywiązała się strzelanina. Syn gospodarzy pod osłoną walki zaprzągł najlepsze konie, wrzucił na wóz ciężarną żonę i pognał do miasta, czyli do Dubna. W Dubnie była administracja niemiecka i stał garnizon Węgrów, miasteczko było stosunkowo bezpieczne. Oczywiście ruszyła pogoń, ale konie były świetne i dojeżdżał już prawie do rogatek. Za nim oczywiście gnał konny pościg. Ludzie na ulicy patrzyli bezradnie jak tuż przed wjazdem do miasteczka Ukrainiec dogania ich i ostatnim ruchem rozcina brzuch żony leżącej na wozie. To był moment, za chwile były rogatki. Żona nie przeżyła.
    Opowieść czwarta.
    Kuzyn mojego dziadka ożenił się z córką z rodziny mieszanej, polsko-ukraińskiej. Matka była Polką, ojciec Ukraińcem, człowiekiem wykształconym, weterynarzem. Ciotka Olga (bo tak do niej mówiliśmy) miała trzech braci i dwie siostry, była najstarsza, reszta mieszkała z rodzicami w niewielkim mająteczku. UPA przysłała rozkaz, żeby chłopcy stawili się do lasu, ojciec zabronił. Ciotka Olga szła właśnie w odwiedziny do rodziców z malutką córeczką, spacerem przez pola. I właśnie wtedy nadjechało UPA. Ciotka schowała się w zbożu tuż obok, zatykając buzię maleństwu.
    Ukraińcy kolejno połamali ręce i nogi całej rodzinie, a potem wrzucili ich żywcem do głębokiej studni na podwórzu, wszystko na jej oczach. Zanim zdołała wezwać pomoc po ich odjeździe, było już za późno na cokolwiek. Tu dodać należy, że po wojnie jej mąż, już w Polsce, został zabrany na UB z donosu, gdzie go pobito prawie na śmierć, a potem wypuszczono. Zmarł po miesiącu męczarni.




    To tylko kilka opowieści. Wszystko to działo się już po okupacji sowieckiej, która była jeszcze bardziej potworna i może w przyszłości opiszę kilka zdarzeń i z tamtego czasu.
    Oczywiście mam też w pamięci opowieści o zagładzie Żydów.




    Czy mam coś przeciwko Ukraińcom? Nie mam, uwielbiałam moją ciotkę Olgę, pogodną, absolutnie cudowną osobę mimo tych wszystkich strasznych przeżyć. Wśród ofiar tej hekatomby, do dziś dokładnie nie policzonych, ale szacowanych na sporo ponad 100 tys. ludzi było wielu Ukraińców, takich jak ojciec i bracia mojej ciotki. Odmówili udziału, pomagali sąsiadom, zapłacili najwyższą cenę. To nie były pojedyncze przypadki, ilość zamordowanych przez UPA Ukraińców szacuje się na blisko 20% ogólnej ilości ofiar. I tu dochodzimy do problemu ludobójstwa i problemu pamięci.
    Ludobójstwo to dziś słowo dość wyświechtane, zagłada Ormian (Turcy), zagłada Żydów (Niemcy), zagłada Polaków (Stalin, Hitler), nie mówiąc już o masowym ludobójstwie sowieckim trwającym całe dziesięciolecia (gułagi, wysiedlenia, Hołodomor na Ukrainie i inne). Z nowszych mamy ludobójstwo w Kambodży czy rewolucję kulturalną w Chinach. Wszystkie te przypadki to celowe działania na rozkaz i pod egidą władzy. Czy UPA miała władzę na Ukrainie? Nie, przecież była okupacja niemiecka. Jakim więc cudem to się mogło wydarzyć?
    Pomijam tu kwestię, że Niemcom było to na rękę i że to oni ponoszą za to główną odpowiedzialność. Bardziej interesuje mnie sytuacja obecna, a mianowicie fakt, że dla przeciętnego zachodniego Ukraińca Bandera i UPA to bohaterowie. Dlaczego? A to akurat proste - po nadejściu Sowietów UPA jeszcze długie lata walczyła w podziemiu, płacąc za to straszliwą cenę, bowiem wyniszczano całe rodziny za pomoc lub udział kogoś z krewnych w tej walce. I to pozostało w pamięci, dla nich to „żołnierze wyklęci”, symbol walki z Rosją sowiecką.
    O mordach na Polakach dzisiejsi Ukraińcy prawie nic nie wiedzą, podobnie zresztą było w Polsce, gdzie jeszcze kilkanaście lat temu przeciętny Polak z centrum kraju nie miał pojęcia o Wołyniu, a Kresy oznaczały Wilno i Lwów. Czy ktoś z Czytelników wymieni bez pomocy Wiki stolicę przedwojennego województwa wołyńskiego? No właśnie...




    No dobrze, ktoś powie, ale jest tradycja rodzinna, przecież była pamięć. Otóż na Ukrainie nie było! I wcale nie z powodu strachu przed Sowietami, którym te mordy też były jak najbardziej na rękę, nie - z zupełnie innego powodu, o którym się nie mówi – otóż trzeba pamiętać, że tych mordów nie dokonywała samodzielnie UPA, tylko przy pomocy miejscowych Ukraińców, dotychczas dobrych sąsiadów.
    Opowieści o tym, jak pod przewodem miejscowych księży greko-katolickich pijane bandy nie tylko mężczyzn, ale gnających w amoku kobiet, a nawet starszych dzieci, dokonywały straszliwych rzezi, zabijając nie tylko ludzi, ale nawet bydło i niszcząc wszelki dobytek – budzą grozę. Żeby dokonać tych rzezi na Polakach, trzeba było odczłowieczyć ich ukraińskich sąsiadów, a ideologia UPA słabo docierała do analfabetów. Za to terror, samogon plus wezwanie miejscowego kleru jak najbardziej.
    Potem budzili się z tego amoku. I zagrzebywali go w pamięci jak straszliwą pijacką wizję, bo dość trudno żyć ze świadomością tego, że w przypływie szału zamordowało się nie tylko sąsiadów Polaków, ale także powinowatych i własną żonę katoliczkę. Albo własną matkę i siostry – bo taki był obyczaj przez lata na tamtym terenie, jeśli małżeństwo było mieszane, to córki brały wiarę po matce, a synowie po ojcu - a katolików kazali zarżnąć... Sytuacja Ukraińca z tamtego czasu bardzo często przypomina sytuację żydowskiego policjanta z getta.
    Oczywiście to UPA (za wiedzą i przykładem Niemców) uruchomiło machinę ludobójstwa, to jest niepodważalne. Niemniej prawda tamtego czasu jest nie tylko prawdą o mordowaniu Polaków, jest również prawdą o bratobójstwie, matkobójstwie itp., jest prawdą straszliwą dla samych Ukraińców, podobnie jak prawda o stosunkach w gettach dla Żydów. Dlatego trzeba znaleźć kogoś, na kogo zwali się własne traumy. I obie nacje zwalają na Polaków....




    Prostackie wyzwiska obarczające winą wszystkich dzisiejszych Ukraińców do niczego nie prowadzą. Równie dobrze możemy zacząć wyzywać naszych rodaków, potomków uczestników słynnego powstania Szeli, bo okrucieństwo było porównywalne.
    Czy możemy wybaczyć? Tak, możemy wybaczyć współczesnym Ukraińcom, że niosą dziedzictwo szaleństwa mordu, o którym nic lub niewiele wiedzą.
    I wspólnie przechować pamięć o tym, do czego prowadzi wojna i obca okupacja w wydaniu dwóch najstraszliwszych systemów epoki nowożytnej. Trzeba do tego benedyktyńskiej pracy i morza cierpliwości, ale inaczej się nie da.
    Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli – nie chodzi o wybaczanie, chodzi o prawdę, w całej jej tragicznej, przerażającej postaci. Jako memento na przyszłość. Bez nienawiści i bez pogardy.


    Tym, którzy tu zaraz przybiegną i wyzwą mnie od miłośniczki banderowców, pozwolę sobie poradzić, żeby uważnie się rozejrzeli dookoła. Ukraińców, nota bene ukrywających swoje pochodzenie ze względu na przodków, jest w Polsce pełno, a niektórzy bardzo udatnie udają prawdziwych Polaków katolików i cieszą się wielkim zaufaniem. Skąd wiem? Bo umiem rozpoznać – Ukraińców, Żydów, Ormian. Mama mnie nauczyła, tam, na Wołyniu, to było normalna umiejetność, jak to na pograniczu kultur.



    Ukraina nie ma innego pozytywnego dziedzictwa niż wspólna I Rzeczpospolita. Wojny kozackie zaprowadziły ją do carskiego więzienia narodów, a Sowiety spowodowały straszliwy Hołodomor. Dzisiejsza Ukraina to pierwsze w ich historii samodzielne państwo i od nas w dużej mierze zależy, jaką wybiorą tradycję. Jeśli dodamy do tego z jednej strony post-sowiecką anarchię, a z drugiej obecną wojnę na wschodzie, to wymaganie dzisiaj, żeby nagle Ukraińcy zajęli się w pierwszej mierze naszą krzywdą jest co prawda szalenie atrakcyjne emocjonalnie, a kompletnie nieracjonalne politycznie. Swoją drogą Niemcom wybaczyliśmy „od ręki” dużo straszniejsze rzeczy, wystarczyło, że grzecznie przeprosili, a potem sypnęli kasą. A teraz siedzimy u nich w kieszeni i pod dyktando niemieckiej prasy w Polsce szukamy faszystów i szmalcowników wśród swoich. Czyli sprawa jest prosta – chcecie zlikwidowania tradycji banderyzmu? Zapłaćcie jak Niemcy, jak widać wszystko można kupić, tak właśnie kręci się współczesny świat....'

    Tak wyglądała prawda.
    A jeśliś bez grzechu to rzuć kamieniem! Czytelniku i blogerze!
  • Banderowcy też uczcili 11. lipca
    - http://wiadomosci.onet.pl/forum/,1,2821554,219203707,czytaj.html

    na swój sposób. Patrioci z adminsitracji Polski

    - http://pppolsku.blogspot.com/2013/08/hala-podosci.html

    nie bez powodu wspierają naszych przyjaciól na Ukrainie, tych oliparchów i banderowców.
  • @klementyna ,Pani komentarz to doskonały materiał na notkę
    ///Żeby dokonać tych rzezi na Polakach, trzeba było odczłowieczyć ich ukraińskich sąsiadów, a ideologia UPA słabo docierała do analfabetów. Za to terror, samogon plus wezwanie miejscowego kleru jak najbardziej.///

    Ten mechanizm powtarzano w późniejszych czasach.

    http://via.vitae.neon24.pl.neon24.pl/post/125873,azyl



    Ale istnieje nadzieja na przemianę.

    http://via.vitae.neon24.pl.neon24.pl/post/126017,azyl-reaktywacja
    http://via.vitae.neon24.pl.neon24.pl/post/131803,wina-ojca-i-syna-i

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930