Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
739 postów 328 komentarzy

Adwokat Trumpa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W "Adwokacie diabła" Donald Trump jest tym, na którego wszyscy czekają na bankiecie u Szatana.

 

Wówczas nie zjawia się jednak, ku rozczarowaniu gości (w przeciwieństwie do innych wpływowych Republikanów). Okazuje się, że tamta nieobecność nie była przypadkowa. Miliarder po prostu wiedział kiedy przybyć, żeby cały show należał do niego.

 

...i po kampanii

 

Analiz sukcesu kandydata GOP już zdążyliśmy się doczekać w większej ilości, niż wcześniejszych wyjaśnień czemu Trump z całą pewnością wygrać nie może. Oczywiście, doceniając czynniki mobilizujące samych wyborców – i tradycyjne dla Midwestu poczucie odrzucenia i zapomnienia przez waszyngtońskie elity, i lęki antyimigracyjne i wszystkie inne mechanizmy i hasła z powodzeniem wykorzystanie przez Trumpa w jego kampanii pt.  „powiem wam wszystko co chcecie usłyszeć i zrobię to głośno!” - warto zauważyć, że nie były to elementy nowe w polityce amerykańskiej, a przeciwnie, stanowiły już wcześniej pożywkę różnych kampanii propagandowych i wyborczych, zarówno Republikanów, jak i próbujących przebić się przez partyjny bipol. Nie same użyte narzędzie musiały więc zadecydować o zwycięstwie, ale raczej kto się nimi posłużył i w czyim interesie. Musimy bowiem także pamiętać, że tak jak Sowiety co najmniej od czasów  Breżniewa, USA zawsze miały wyłącznie faktycznie kolektywne przywództwo polityczne. Z jedną twarzą wysunięta na przód, ale występującą niemal wyłącznie tylko jako wynik ucierania się grup interesu.

 

Sądząc póki co – jak wszyscy – jedynie po wcześniejszych deklaracjach samego prezydenta-elekta, można by uznać, że obserwujemy po prostu jak lobby ukierunkowane na odbudowę rynku wewnętrznego USA okazało się tym razem silniejsze niż grupy finansowe, zdeterminowane doprowadzić do szybkiej wojny dla ukrycia bankructwa światowego systemu spekulacyjnego (przy wsparciu zawsze do tego chętnego amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, armii i wywiadu). Może to, ale tylko może oznaczać nieco inne rozłożenie akcentów, jednak przede wszystkim w odniesieniu np. do NAFTA, nie zaś do kwestii o decydującym znaczeniu dla poziomu napięcia globalnego (jak kwestia bliskowschodnia, rozumiana szerzej niż tylko wojna w Syrii). Również w kwestiach wewnętrznych, w swym pierwszym wystąpieniu potwierdzającym zwycięstwo – mówiąc o  Hillary Clinton, Trump wysłał czytelny sygnał ze rozdziela co mówił jeszcze w ostatnich godzinach kampanii wyborczej, od tego co uważa w pierwszych minutach po jej zakończeniu. Nie oszukujmy się, finał kampanii miliardera sprowadzał się do nieustającego powtarzania, że mimo ochrony ze strony skorumpowanych elit - posadzi byłą sekretarz stanu. A kiedy już zmobilizowany w ten sposób elektorat dał mu zwycięstwo – Trump podziękował już nie będącej przestępczynią Clinton za  „wierną służbę krajowi”. I trudno uznać to za sztampowe podziękowania – to prosta deklaracja ciągłości polityki amerykańskiej, zgodnie zignorowana przez wszystkich wietrzących jakiś wyimaginowany zupełnie nowy rozdział w dziejach świata. Podkreślmy bowiem po raz kolejny i powtarzajmy aż dotrze:  wiara, że naprawdę "anty-systemowy" kandydat mógł się prześliznąć przez sito GOP - jest równie naiwna, jak nadzieja, centro-prawica w Polsce wyda w końcu z siebie patriotycznego i prawdziwie polskiego prezydenta.

 

W siódmym niebie nienawiści

 

A no właśnie, zresztą... O ile można zrozumieć wyborców amerykańskich oddających głosy na Trumpa (no bo w sumie na kogo innego...), czy poparcie jakie uzyskał od niektórych przywódców, myślicieli czy publicystów mających swoje porachunki z systemem politycznym USA – o tyle nie sposób pojąć choćby tych polskich komentatorów, którzy piszą (słusznie!) z przekonaniem  "PiS i PO - takie samo zło", a potem z równym zapałem dowodzących różnic między Clinton a Trumpem... Czy zwyczajne analogia już aż tak dalece jest passe w świecie analiz politycznych? Co jeszcze zabawniejsze, tak jak czas jakiś temu o imigrantów, ostatnio o aborcję – tak teraz „o Trumpa” można było wylecieć z wieloletnich przyjaźni (i to nie tylko tych czysto fejsbukowych). I nie chodziło nawet często o jawnie przeciwstawne poglądy, tylko przedziwaczne awantury wybuchały nawet o niedostateczny entuzjazm dla kandydatury miliardera (a z drugiej strony nie dość głęboką żałobę po jego zwycięstwie).  Ludzie! - wypada zaapelować – co się z wami dzieje?! Naprawdę, szczerze chcecie się kłócić na śmierć i życie, z nienawiścią na końcu palców o to kto i dlaczego wygrał amerykańskie wybory prezydenckie? Zastanówcie się przez chwilę...

 

Niestety, portale społecznościowe i naśladujące je (chcąc nie chcąc...) przekaziory nieuchronnie podlegają procesowi narastającej egzaltacji. Już nawet myślący ludzie zdają się zatracać umiejętność beznamiętnego opisywania i analizowania zdarzeń politycznych. Nic już się po prostu nie dzieje. Wszystko już musi być „ostateczne”, „przełomowe”, „decydujące”, a także oczywiście „zamiatające” i „orzące”. A przecież – co jeszcze niedawno wydawało się tak oczywiste –  naprawdę nadmierne emocjonowanie się czymś takim jak polityka jest już nawet nie tylko głupie, ale zwyczajnie... nieeleganckie.

 

Bilans bez zmian

 

Tymczasem jedni podniecają się zwycięstwem Trumpa, jakby zaraz miał on osobiście nie tylko wyzwolić Polskę i zaprowadzić światowy pokój i dobrobyt, ale jeszcze każdemu cieszącemu się wręczyć po dżakuzi i kluczykach do mustanga. Trochę to wygląda tak, jakby teraz druga część świata (ze szczególnym uwzględnieniem Polski!) wręczała prezydentowi-elektowi USA własny odpowiednik nagrody Nobla, którą kiedyś pierwsza strona globu sprezentowała Obamie. Z równym zapewne, a może nawet jeszcze mniejszym sensem całej operacji Paradoksalnie wręcz, właśnie z punktu widzenia tych demonstrujących dziś swe szczęście – być może pożytecznie okazałoby się zwycięstwo... Hillary Clinton, potęgując tylko rozdźwięki między społeczeństwem amerykańskim i w ogóle zachodnim, a elitami przywódczymi i przybliżając ostateczne przesilenie i tak być może lepsze, od obecnego stanu geopolitycznego i finansowego zawieszenia na skalę globalną. Ewentualna odwilż, swoista nowa détente – tylko przedłuży gnicie systemu, uśpi odruchowo stroniących od jawnej konfrontacji przeciwników dalej istniejącego w najlepsze Nowego Ładu Światowego (Związku Amerykańskich Republik Demokratycznych całego świata), przeniesie pola napięć na inne obszary (zwłaszcza zapewne na relacje amerykańsko-chińskie, w miejsce konfliktów amerykańsko-rosyjskich) – jednak bilans tych wszystkich „zmian” będzie taki sam, jak kolejnych „reform” w Polsce: nic się nie zmieni, wszystko zostanie po staremu, ci sami zarobią, ci sami stracą, mimo przelewów między menzurkami ogólny poziom zagrożenia, zniechęcenia i zadowolenia innych pozostanie w zasadzie taki sam.

 

W istocie więc krótkotrwałe powody do swych małych szczęść będą mieli tylko ci, którzy od rana wyniki amerykańskich wyborów komentowali w tak dobrze już znanym stylu:  "Ale mieli miny...! Warto było żeby zobaczyć te gęby...! No kurna, ale się fajnie wk...ą!".  Tak... Żeby oglądać ICH miny wybrano  Dudę, głosowano na PiS, a teraz taki też ma być też powód do radowania się wynikiem Trumpa. No dobra, ale czy jak już się wszyscy zainteresowani napatrzą i nacieszą - to czy przyjdzie wreszcie pora postawienia nieco ambitniejszych celów politycznych, niż tylko uzyskanie skrzywienia środowiska GW z przyległościami? Niestety, można wątpić...

 

Konrad Rękas

 

 

 

KOMENTARZE

  • Autor
    Lubię analizy przytomne. 5*. Pozdrawiam serdecznie. BJ
  • i tyle
    " wiara, że naprawdę "anty-systemowy" kandydat mógł się prześliznąć przez sito GOP - jest równie naiwna, jak nadzieja, centro-prawica w Polsce wyda w końcu z siebie patriotycznego i prawdziwie polskiego prezydenta."
  • @kfakfa 10:01:54
    Trochę optymizmu.
    Tylko tak może przyjść wyzwolenie od globalnych zbrodniarzy.

    Oni muszą udawać demokrację bo inaczej będą mieli jawny bunt.
    Udawać jest coraz trudniej bo media internetowe nieustannie demaskują tę maskaradę.

    Szanse dla, niezależnego od globalnych zbrodniarzy, kandydata ciągle rosną (Niemcy, Francja, ...USA, W Brytania..)

    Tramp na takiego wygląda.. a jak nie to posypie się gdzie indziej.
    Pierwsze były Węgry potem Austria (mimo ewidentnych oszustw wyborczych). Domino ruszyło, domek z kart zaczął się walić.

    W Syrii bandyci zostali zatrzymani, Irak się łasi do Rosji, Egipt też, podobnie Turcja (ta nieszczerze), Kurdowie te~chcą pomocy od Rosji (Rosja musi wybierać między Turcją a Kurdami...i zrobi to tak umiejętnie że będzie miała poparcie i Kurdów i Turcji).

    Malezja i Filipiny zmieniają sojusze...na Chiny i Rosję.

    A długi USA i zachodu rośną...

    Domek z kart się wali... i Rosja musi tylko czekać...i szachować zawczasu.

    Tak ja to widzę.
  • @kfakfa 10:01:54
    Jest dowód że Tramp jest anty systemowy.
    Tym dowodem jest cofnięcie Trampowi poparcia przez "systemowych" Republikanów. To był prawdziwy cios w plecy zadany przez partię która go wystawiła (jako z góry przegranego figuranta bo nominatem republikanów miał być systemowy Bush).

    Jak widać udawanie demokracji się nie udało...i wygrał ten co nie trzeba..

    Teraz będą go oswajać,,, wiązać mu ręce.. a może wprost odstrzelą gdy np wymuszą na nim by wiceprezydent był systemowy.

    Oni się łatwo nie poddadzą.
  • @kfakfa 10:01:54
    Po co aż "anty-systemowy", wystarczy inny człowiek, z niekoniecznie takimi samymi upodobaniami.
    Jak to mówią jednemu podoba się córka a innemu jej mama.
    To samo z Trunpem.
    Bush stary i ten po nim miał inną ścieżkę życiową a Trymp ma inną.
    Obu Buszmenom, Clintonowi i kolejno Obamie podobały się małpie wojenki, a Trumpowi może się podobać robienie interesów z Rosją i odcinanie się od gospodarczej zależności od Chin, a to po to by dać miejscowym nieco zarobić.
    Trump i na Europę może mieć inne spojrzenie i bazy w Polsce mogą mu nie pasować do jego wizji świata.
    Trump ma swoje nawyki, zapewne przyzwyczajenia i upodobania.
    W jego wieku mniej się szaleje, a na pewne rzeczy po prostu się popierduje i nie przejmuje.
  • @Oscar 11:24:21
    "PiS i PO - takie samo zło"
    ,,Trump i Kilary to te same dwa filary"
    To zawołanie głąbów, kapuścianych głąbów.
    Beata Szydło to nie Ewa Kopacz, a jej polityka wschodnia może bardzo szybo się zmienić zaraz po usunięciu Waszczykowskiego i Macierewicza. Jest młodsza od obu wymienionych i młodsza także od J. Kaczyńskiego. Zatem na pewno ich przeżyje. A to kobieta pragmatyczna i jak mi się wydaje niezły polityk
  • Autor
    //być może pożytecznie okazałoby się zwycięstwo... Hillary Clinton, potęgując tylko rozdźwięki między społeczeństwem amerykańskim i w ogóle zachodnim, a elitami przywódczymi i przybliżając ostateczne przesilenie i tak być może lepsze, od obecnego stanu geopolitycznego i finansowego zawieszenia na skalę globalną.//

    To chyba najsensowniejsza konkluzja tego co się wydarzyło.
    Identycznie pisałem o PiSie przy okazji wyborów w 2007. "Głosujcie na PiS bo to przyspieszy erozję systemu!"
  • @Oscar 11:24:21
    //Jest dowód że Tramp jest anty systemowy.
    Tym dowodem jest cofnięcie Trampowi poparcia przez "systemowych" //

    Pudło, jeden i drugi kandydat był "systemowy". Tylko, że jeden trochę mniej a przynajmniej takiego udawał.

    Słyszałeś przypadkiem, żeby Trump obiecywał rozpirzenie FED? A to jest klucz do Systemu. Reszta to ściema.
  • @Oświat 11:56:01
    //Zatem na pewno ich przeżyje.//

    To powinna otruć Kaczora a Macierewicza i Waszczykowskiego wygonić na UPAdlinę, gdzie ich miejsce.
  • @Oświat 11:56:01
    Szydło jest szkolona w amerykańskiej szkole premierów to odpowiednik Moskiewskich szkół kadr partyjnych w czasach ZSRR.Solidaruchy gromko krzyczą że szkoleni w Moskwie do agentura moskiewska i tu nasuwa się pytanie... a szkoleni w USA to jaka agentura ?

    Jabłko nie spada daleko od jabłoni.

    Szydło będzie USraelskim agentem w wersji republikańskiej tak jak Donek i Kopacz była tym samym w wersji "demkratycznej" w sensie demokracji jewrejskiej czyli multikulti, neoliberalnej (czyli niedemokratycznej).
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 12:34:07
    "Rozpirzenie FEDu" Tramp tego nie mówił to prawda.
    Tramp nawet obiecywał w kampanii kochać Izrael...

    Zobaczymy co zechce zrobić.
    W kampanii musiał mówić to co było korzystne dla jego szans wyborczych..
    (gdyby deklarował rozwalenie FEDu czy wrogość do Izraela ... to by go już nie było).
    Demontaż systemu może być robiony rewolucyjnie lub ostrożnie.
    Wariant rewolucyjny oznacza wojnę wewnętrzną, straty, podział USA.
    Wariant ostrożny oznacza drobne kroczki...

    Tak naprawdę nie wiemy jak daleko Tramp chce się posunąć w zmianach systemowych.
    Najpierw musi umocnić swoją pozycję, otoczyć się dobrymi ludźmi, zdobyć kongres...sąd najwyższy...służby specjalne.. jakieś liczące się media..
    i wtedy może deklarować skalę zmian.
    Te zmiany mogą być krok po kroku z rozwalenie FEDu jako końcowego posunięcia...gdy globalni bandyci będą już całkiem słabi instytucjonalnie.

    Prawdą jest że nie wiemy co zamierza Tramp.
  • Dajmy szansę, zobaczmy kto zaprezentuje się w nowej administracji
    Kaczyński jest podobno wściekły na Waszczykowskiego, że nie przygotował scenariusza na wypadek zwycięstwa kandydata republikanów. Po cichu wspierano z Polski H. Clinton. Ta zawiodła oczekiwania ekonomiczne Amerykanów, skupiając się jedynie na zwalczaniu oponenta. Teraz PiS ma problem i jest daleko w tyle np za Czechami, gdzie prezydent Zeman poparł D. Trumpa. Opozycyjna młodzież w USA nie ma co liczyć na demokratów. Powinna tworzyć nową prospołeczną strukturę.

    Zeman: Být Američanem, volím Trumpa. Po Obamovi zůstaly mokvající rány
    http://img.blesk.cz/img/1/normal620/2577562_milos-zeman-donald-trump-rt-srovnani-dvojcata-vyroky-v2.jpg
    Prezident Miloš Zeman by v roli amerického voliče podpořil v prezidentském klání republikánského kandidáta Donalda Trumpa, který je známý svými xenofobními postoji. Uvedl to v rozhovoru pro iDnes.cz, kde také zkritizoval stávající hlavu Spojených států Baracka Obamu za „celou řadu neúspěchů“.

    Více na http://www.blesk.cz/clanek/zpravy-politika/419488/zeman-byt-americanem-volim-trumpa-po-obamovi-zustaly-mokvajici-rany.html

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLSKA

    Przekręt Ziobry

    Który lobbysta motoryzacyjny dał w łapę ministrowi sprawiedliwości za wyczyszczenie wtórnego rynku aut w Polsce? czytaj więcej

  • POLSKA

    Pał/jac

    Jedno jest pewne. Jeśli nawet naprawdę ktoś kiedyś rozwali Pałac Kultury - to przecież nie dlatego, że to "relikt komuny", tylko ze względu na łapówkę od jakiegoś banku czy developera za warte miliardy miejsce w centrum Warszawy. czytaj więcej

  • POLSKA

    Murzyn niepodległości

    Marsz jak to marsz – przeszedł sobie. Wprawdzie próbuje się na siłę kreować wokół niego aurę skandalu – tymczasem MN po prostu wypełnił swoją rolę jako forma świętowania historycznej różnicy czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930