Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
744 posty 333 komentarze

Odciąć Ziuka

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Permanentne żenienie Dmowskiego z Piłsudskim, nie tylko na okolicznościowych banerach, próbach konstruowania neo-ideologijek czy zabawach historią – jest całkowicie nieuzasadnione, anachroniczne, ahistoryczne właśnie i po prostu absurdalne.

 

Nie tylko nie ma żadnych dowodów, że taki mariaż był czy choćby mógłby być na poważnie rozważanych przez samych zainteresowanych, czy choćby ich najbliższych współpracowników i bezpośrednich następców – ale dokładnie przecież wiemy czego nigdy do niego nie doszło i dojść nie mogło. Słynną rozmowę  Dmowskiego  z  Piłsudskim  w Tokio „znamy” głównie z form literackich, czyli... wyobrażamy ją sobie jedynie, jej skutki jednak: faktyczna wojna między formacjami kierowanymi przez obu adwersarzy, mówią chyba same za siebie, jasno pokazując jak naprawdę wyglądało rzekome „głębokie zrozumienie racji drugiej strony”. Jeszcze chyba częściej przywoływany list Piłsudskiego do „Pana Romana” nie jest z kolei niczym innym, niż jednym z wielu dowodów na nieposkromioną pychę Ziuka, wiecznie wierzącego w swą okrzyczaną „charyzmę”, czyli w istocie zdolność oszukiwania ludzi, że prowadzi działalność czy kieruje państwem w pożądanym przez nich kierunku, czy też jest gotów osiągać jakieś formy kompromisu. Jak wiadomo, faktycznie Piłsudski uznawał tylko jeden rodzaj „porozumienia”: całkowite podporządkowanie i wykonywanie poleceń do czasu, aż się przestanie być potrzebnym (którą to taktykę w wersji szczególnie dotkliwej przyszły Naczelnik wypróbował m.in. na swojej pierwszej żonie..., a i dziś nie jest obca liderom partyjnym w Polsce).

 

Dmowski z kolei nigdy i na żadnym etapie nie dał choćby do zrozumienia, że widzi możliwość współpracy z Piłsudskim i „uznania jego racji” - za tak dalece szkodliwe dla Polski nieodmiennie je bowiem uważał. Przeciwnie, począwszy od przeciwdziałania przez endecję rozruchom rewolucyjnym, podczas misji tokijskiej, w akcji politycznej i dyplomatycznej przeciw samobójstwu powstańczemu i opcji na Państwa Centralne podczas Wielkiej Wojny – aż po starcia już w wolnej Polsce, choćby na forum Rady Obrony Państwa, Dmowski zawsze konsekwentnie ZWALCZAŁ Piłsudskiego i jego linię polityczną. Dzieje II RP pokazują, że zdania tego nie zmienił aż do śmierci, przeciwnie, wracając do czynnej działalności na przełomie lat 20-tych i 30-tych Dmowski jeszcze zradykalizował swoje stanowisko, przygotowując młodzież narodową nie tylko do zastąpienia sanacji, ale i do zdecydowanego przeciw niej wystąpienia, kiedy przyjdzie na to odpowiedni moment. Przeżywszy marszałka i obserwując także politykę jego epigonów, będąc do końca sprawnym i wywierając wpływ na politykę obozu narodowego – Dmowski nigdy nie wyraził wiary w dobrą wolę sanacji, w jej pozytywną ewolucję czy zdolność zejścia z zawsze fatalnych dla Polski dróg i meandrów decyzyjnych.

 

I nic się w tym zakresie od 2. stycznia 1939 roku nie zmieniło, choć formalnie ani obóz piłsudczykowski, ani narodowy szkoły Dmowskiego - we współczesnej Polsce nie istnieją. W istocie jednak sanacja, z jej przedziwną mieszanką zamordyzmu i anarchii, awanturnictwa geopolitycznego w połączeniu z zatrważającą naiwnością międzynarodową i podatnością na manipulacje dyplomatyczne, z chwalstwem narodowych wad posuniętym poza granice śmieszności przy jednoczesnym własnym ekskluzywizmie i pysze jak u samego Piłsudskiego – wszystko to przecież w polityce III RP A.D. 2016 jest i ma się świetnie, nie tylko w postaci obecnej władzy, a e i niby to różnych, ale co do podglebia i tradycji tożsamych nurtów i formacji. Aktualna więc pozostać i krytyka, i nieufność zgodnie z linią myślenia o polityce polskiej i interesach narodowych wyznaczoną jeszcze przez twórcę narodowej demokracji. Zaiste jednak, gdyby obracał się on w swym grobie na Bródnie za każdym razem, gdy jest wzywany na daremno lub przy okazjach i w celach krańcowo sprzecznych z tym co uczył – Dmowski mógłby już z powodzeniem robić za wentylator...

 

Dlatego też czczenie kolejnego Święta Niepodległości pod połączonymi portretami Piłsudskiego i Dmowskiego jest nieporozumieniem bodaj większym, niż widziane niegdyś przez autora bliźniacze popiersie  Stalina  z  Trockim! Dawne podziały nie wygasły, historyczne różnice nie przestały różnić. Mówienie np. o „uzupełnianiu się Piłsudskiego i Dmowskiego” podczas Wielkiej Wojny jest dowodem ignorancji historycznej, pierwszy bowiem niepodległości Polski konsekwentnie szkodził i odzyskanie jej utrudniał, podczas gdy drugi z większym, a przede wszystkim skuteczniejszym uporem budował. Żyjemy w groteskowych czasach, w których jacyś ludzie w strojach nawiązujących dokładnie do niczego śpiewają „Złoty słońca blask dokoła...” pod portretami czy pomnikiem Piłsudskiego. W oczywisty sposób nie tylko nie czyni ich to narodowcami polskimi, ale dopisuje tylko do listy ślepoty, głupoty i potencjalnego szkodnictwa politycznego w Polsce.

 

Oczywiście, w określonych warunkach nawet szkodnika można wykorzystać w zbożnym dziele. Jednak wszystkie dotychczasowe próby dokonywania jakichś fuzji sanacyjn-endeckich sprowadzały się tylko do infekowania pierwszą tradycją i fatalnymi skłonnościami tych drugich, zdrowych odruchów. Dlatego – i na następne Święto Niepodległości, i przede wszystkim w bieżącej polityce polskiej, a zwłaszcza strategii – odetnijmy lepiej ostrymi nożycami tego, który Polskę gubił od tego, który dał jej myśl, ideę narodową i niepodległy byt.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Autor
    Najmądrzejszą próbę obrony marszałka znalazłem na blogu Piętaka na Salon24:

    //Nie kto inny jak twórca endecji Roman Dmowski w listach do najbliższych przyjaciół ([4]) twierdził, że rola Naczelnika Państwa w latach 1918-1919 była w gruncie rzeczy opatrznościowa. Dmowski – na pytanie swoich przyjaciół, dlaczego endecja nie próbowała przejąć władzy w 1919 r. –odpowiadał :

    „Niezadowoleni z rządów Piłsudskiego /…/ żądali od nas wzięcia władzy. Byli nawet tacy, co mówili i mówią : niech Dmowski przyjedzie i stworzy rząd silny. Otóż na pewno, gdybyśmy rząd stworzyli – przypuśćmy ze mną na czele – bylibyśmy Polskę porządnie zarżneli. ; 1. Nie zapominajcie, ze żyjemy w czasach rewolucyjnych, które jeszcze krócej lub dłużej potrwają. My rewolucjonistami nie jesteśmy /…/. 2. Jesteśmy znienawidzeni przez wszystkie żywioły rewolucyjne, które przeciw nam mocniej by się zmobilizowały i zacieklejszą prowadziłyby walkę niż przeciw rządom, istniejącym pod Piłsudskim. ; 3. Żydzi wszyscy murem przeciw nam by stanęli. 4. Niemcy przeciw naszym rządom, zwłaszcza gdyby mnie widzieli na czele, rozwinęliby sto razy silniejsza podziemną robotę przez swoich agentów niż to robią. 5. Dla bolszewików moskiewskich bylibyśmy potęga reakcyjna, którą za wszelka cenę trzeba obalić, nam by pewnie pokoju nie proponowali. 5. W krajach alianckich Twój przyjaciel (Dmowski – przyp. mój) jest znienawidzony przez bardzo wpływowe żywioły. /…/ wszystko by one robiły żeby moje rządy obalić i waliłyby, ma się rozumieć w Polskę. /…/ moglibyśmy np. ani grosza kredytu u aliantów nie dostać. ; Słowem , mielibyśmy walkę na wszystkie strony. Czy my przy obecnym stanie organizacyjnym sił naszych moglibyśmy walkę taka wytrzymać. Przegralibyśmy ja z kretesem, a z nami Polska by przegrała.”.//

    Na coś jednak ten Piłsudski się przydał. Ale robić z niego Wielkiego Polskiego Patriotę i Męża Stanu?... Grube nadużycie.
  • Z.Wrzodak,od dawna o tym pisze,ogłupione,niewy(do)kształcone,wschodnie polskie masy dają się manipulować
    - po tylu latach !
  • @Seth 11:24:15
    Czy się dają to nie byłbym taki pewny. Ale zmasowana operacja "kultu" trwa i się nasila. Z czasem (docelowo) rolę marszałka ma przejąć L.Kaczyński, którego "beatyfikacja" już się zaczęła.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 09:50:03 - (dałem Autorowi 5*)
    Można tu polemizować.

    Z jednej strony przedstawiony punkt widzenia Dmowskiego wynikał z racjonalnych przesłanek, z drugiej jednak nie zawierał wszystkich niezbędnych politycznych przemyśleń.
    My dzisiaj, znając historię, z łatwością te brakujące niezbędne przemyślenia możemy uzupełnić.

    Ostateczny efekt rządów Piłsudskiego oraz żydo-sanacji był właśnie taki, jakiego obawiał się Dmowski w 1919r., godząc się na udział Piłsudskiego w polityce. A trzeba było go zwyczajnie odstrzelić - Żydzi w podobnej sytuacji nie mieliby najmniejszych skrupułów.

    Znakomitą okazję ku temu stwarzała złożona na ręce Witosa dymisja Piłsudskiego przed bitwą warszawską - można było potraktować Piłsudskiego jako dezertera i nawet oficjalnie skazać na rozstrzelanie.

    W każdym razie obóz narodowy popełnił poważny błąd pozwalając na niekontrolowaną przez siebie działalność żydo-sanacyjnych elementów poczynając od 1919r. Za ten błąd (powtórzony później przez Gomułkę i Gierka) płacimy dzisiaj ogromną cenę - a wiele wskazuje na to, że nie zdołamy odzyskać Polski dla Polaków.
  • A u nas jak zwykle, tego nie da się zrobić
    ---"Dlatego też czczenie kolejnego Święta Niepodległości pod połączonymi portretami Piłsudskiego i Dmowskiego jest nieporozumieniem bodaj większym, niż widziane niegdyś przez autora bliźniacze popiersie Stalina z Trockim!"-------------------Czyli co, nie da się zrobić w Polsce takiego święta, gdzie w jednym pochodzie pójdą obok siebie i ci od Marszałka i ci od Dmowskiego? A może będzie tak, że te "niewykształcone" wielotysięczne masy, oleją w swojej głębokiej niewiedzy wszystkich mędrców dookoła i pójdą razem z portretami i Piłsudskiego i Dmowskiego i jeszcze Ignacego Daszyńskiego i jeszcze kilku takich, nie wiedząc nawet, że to jest ogromne nieporozumienie. Największe, jakiego nie widziano jeszcze w Polsce na pochodach. Zapewne tak będzie, te niewykształcone masy i w Polsce i w Stanach pokazały ostatnio co należy zrobić.
  • @Rzeczpospolita 13:09:30
    Narodowcy, ci prawdziwi, brzydzą się przemocą i zamiast kogoś odstrzelić kombinują jak tu naprawić państwo. To słuszna droga ale trzeba też mieć jaja i zatrudnić od czasu do czasu pluton egzekucyjny. Zraniony wróg staje się śmiertelnym wrogiem.
  • @Bogdan 14:45:11
    //-Czyli co, nie da się zrobić w Polsce takiego święta, gdzie w jednym pochodzie pójdą obok siebie i ci od Marszałka i ci od Dmowskiego? //

    A wierzysz w garbate aniołki?

    Przyklejanie na siłę Dmowskiego do Piłsudskiego to oszustwo. Na miarę "judeo-chrześcijaństwa". Nawet rabini to obśmiali.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 15:13:50
    Widziałeś jak długi, wielokilometrowy był ten pochód, a ten za rok, dwa będzie jeszcze dłuższy. Mogliby więc iść w nim i tacy i owacy, oddzieleni od siebie jeszcze innymi. No, ale jeżeli rabini, najwyższe autorytety tego świata obśmialiby taki pomysł, to będę chyba zmuszony, wycofać się z tak durnego pomysłu. Popierasz? Ale co dalej? robimy co najmniej dwa pochody, dla tych od Marszałka i dla tych od Dmowskiego, a zapewne znajda się jeszcze kolejni chętni. I znowu jesteśmy w punkcie wyjścia, więc trzeba jednak założyć, że te "niewykształcone" wielotysięczne masy nie będą nawet wiedziały, że rabini się z nich śmieją i wszyscy pójdą RAZEM ( nie mylić z Adrianem Zandenbergiem)
  • @Bogdan 15:38:49
    //Widziałeś jak długi, wielokilometrowy był ten pochód//

    Tego roku akurat nie widziałem ale sądząc po przekazie tv i tego co sam widziałem w poprzednich latach to stwierdzam, że ten był najsłabszy i chyba formuła sie już wypala.

    Najlepszy i godny pochód jaki znam osobiście odbywa się w Gdańsku. I ten nie zdechnie jak ten warszawski bo jest autentyczny. No chyba, że Kaczor zacznie przyjeżdżać. Albo Macierewicz ze swoim "apelem".
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 16:21:51
    No i w końcu gdzieś się zgadzamy. Na gdańskim bywam corocznie i nie za bardzo przeszkadza mi to, że przed nami i za nami idą różni tacy z krętaczem Adamowiczem na czele. I tak właśnie ma być za rok, dwa na Marszu Niepodległości w Warszawie. Tobie będzie przeszkadzał Kaczor z Macierewiczem, a ja spokojnie zniosę kłamczuchę Kopaczową i Schetynę i Petru i Nowacką i nawet Myszkę-agresorkę i im podobnych.
    Nie wiem czy byłeś na uroczystościach pochówku Śiedzikówny i Zagończyk , wtedy my Lechiści, szliśmy razem z naszymi przyjaciółmi ze Śląska, ale również z naszymi wrogami z Legii i wszyscy byliśmy wtedy fair wobec siebie. Nie znieśliśmy tylko KODziarzy z Alimenciarzem na czele i to jest dla mnie najsłabszy punkt tych przyszłorocznych wspólnych uroczystości, ale myślę, że do tego czasu z KODu zostaną strzępy i problem sam się rozwiąże
  • @Bogdan 16:38:54
    //a ja spokojnie zniosę kłamczuchę Kopaczową i Schetynę i Petru i Nowacką i nawet Myszkę-agresorkę i im podobnych.//

    No ja tak wyrozumiały nie jestem :)) Tych też wolałbym nie widzieć na tym Marszu.

    PS. Ja kibicuję tylko Zawiszy (oprócz piłki kopanej) i Polonii w żużlu, no ale Lechia może być, ostatecznie... :)
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 16:48:34
    w tej kwestii popieram "Bogdana Marzenia Ściętej Głowy". Do tego zmierza sytuacja, a przez rok wiele się wyklaruje.
  • @apoloniusz 16:58:19
    A ile tych "roków" można jeszcze czekać?...
    Ja co prawda dopiero za 30 lat przekroczę osiemdziesiątkę (jak dobry Pan Bóg da) ale chciałbym robić coś już dziś. I jeszcze zobaczyć efekty tej pracy.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 17:04:38
    moim zdaniem z roku na rok świadomość narodowa przybiera na sile i eliciarstwo zdaje sobie z tego sprawę. Może ten fakt lekceważyć i kontynuować niedostrzeganie tego faktu poprzez zamilczanie, lub przyłączyć się i spróbować skanalizować. Tak jak skanalizowano opozycję. Ale Marsz będzie coraz liczniejszy i niebawem będzie nas milion (niekoniecznie w samej Warszawie, nie koniecznie w przyszłym roku) a jak za "kilka roków" w bank. Przed pańska osiemdziesiątką (dożyjemy, bo wojny nie będzie !).
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 17:04:38 dokładnie ile jeszcze ?
    ...tu jest sedno sprawy, byle trwało jak jest ..
  • @andrzejw 19:12:47
    wielkość Dmowskiego polegała także na tym, że zdawał sobie sprawę, że nie ma środków, by interes tego narodu tak, jak chciałby, zrealizować, więc postawił na pracę u dołu, a nie na zdobywanie władzy i odgórne dekretowanie. Małość - że czasem ta krytyka filary rodzącej się państwowości (a ta była jedna, niepodzielna) podkopywać się zdawał.

    Piłsudski - nieco germańską wizją wielkości i państwowości wiedziony - tę odwagę miał.

    Spór o to, co jest lepsze (dojrzalsze, słuszniejsze): ostrożne acz krytyczne pozostawienie toku spraw samym sobie (endecja nigdy nie doszła do całkowitej większości, a więc do pełni władzy w II RP) czy też zaryzykowanie wszystkiego na jedną szalę i wzięcie władzy ciężaru, mimo świadomości braku pełnego oparcia w narodzie, jest nierozstrzygalny.

    Z perspektywy innych państw partnerem jest ten, kto tę odpowiedzialność podejmuje.

    Także z perspektywy narodu - o jego interes dba bardziej ten, kto może i zbytnio w górę wyskoczy, ale władzę zdobędzie, niż ten, który mimo że tak silny, to swą bezkompromisowością w cieniu (w opozycji) pozostaje.

    Dlatego - przy całej sympatii do Dmowskiego - nie zgodzę się na to, by Piłsudskiego do szkodników polskości zaliczać. I tę ambiwalencję widać aż nazbyt dobrze w historii ruchu endeckiego - znaczna część z nich wykazywała tendencję w stronę piłsudczyków, podobnie jak i dziś mnóstwo tych, którym idee narodowościowe są bliskie, popiera co do zasady to, co robi postpiłsudczykowy PiS.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031