Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
719 postów 323 komentarze

Maratończycy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W „Maratończyku” sadystyczny nazista-dentysta torturuje niczego nie rozumiejącego biedaka dłubiąc mu w zębach i powtarzając brzmiące dla ofiary bezsensownie pytanie „czy jest bezpiecznie?”.

 

Tak mniej więcej wyglądają też rozmowy o gospodarce w Polsce. Najpierw ją rozborowano, ludziom napchano do gąb ligniny, a teraz każe się odpowiadać „czy jest wam dobrze?!”.

 

Taki zabieg powtarza rytualnie niemal każdy gabinet z jednej strony, z drugiej kontrowany przez opozycję, z udziałem „międzynarodowych agencji ratingowych” i tym podobnych wymysłów stanowiących jedynie uzupełnienie globalnego systemu spekulacyjnego. Niezależnie od tego pod jakim formalnie znaczkiem rządzi się akurat w III RP – wszelkie takie „dyskusje” nieodmiennie pomijają dwie jedynie istotne okoliczności:  czy w wyniku kolejnych działań (i zaniechań) uzyskujemy trwałe czynniki wzrostu?Oraz – czy ludziom (w sensie nie tylko nielicznym i wybranym...) żyje się lepiej?

 

Stłuczone termometry

 

Ostatnia rocznicowa licytacja na temat czy gospodarka się rozpadła, czy przeciwnie rozkwita (jakby Polska w ogóle miała jeszcze jakąś godną uwagi gospodarkę) nie odbiegła od znanego od przeszło ćwierć wieku żenującego poziomu. „Nagle” podniósł się więc płacz i krzyk, że "gospodarka zwalnia", bo z okazji rocznicy rządu - dowalono mu wskaźnikami makroekonomicznymi. Cóż, gdyba ta sama gospodarka odnotowała w swych wahaniach tzw. wzrost - to by podsumowano, że zasługa poprzedników albo że to sami przedsiębiorcy tak sobie dobrze radzą pomimo kłód rzucanych przez rząd itd. Zresztą przecież pańcie na wiecach KOD-u publicznie wołające, że takie 500+ to im starczy na jednego buta są przecież dowodem, że niektórym jakoś się w Polsce powodzi. Po prostu, nie znając tych rzekomo sensacyjnych danych - przedwczoraj zarabialiśmy tyle samo, co dzisiaj. "Stłucz pan termometr - nie będziesz pan miał gorączki!" - jak powiedział klasyk...

 

Mówiąc poważnie jednak, to skoro:

 

  • Zrezygnowano z projektów uszczelnienia systemu finansowego (w tym podatkowego) Polski.

  • Porzucono hasła zablokowania transferu z Polski zysków korporacyjnych, bankowych itp.

  • Zwiększono wielomiliardowe i skazane na wieczne nieoddanie dotacje dla Ukrainy.

  • Nie rozliczono ani jednej złodziejskiej prywatyzacji, nie odebrano jednego kawałka rozgrabionego polskiego majątku narodowego, nie posadzono żadnego oligarchy.

  • Nie przywrócono NBP roli jedynego emitenta złotego, nie określono znowu celu pro-rozwojowego banku centralnego, nie stwierdzono kto właściwie i na jakiej podstawie określa kurs złotego i jak prowadzić politykę walutową Polski.

 

- to jak się to wszystko ma niby dopinać, skoro cały czas chodzi na starych, niszczących, balcerowiczowsko-kompradorskich zasadach?

 

Kiepscy bajkopisarze

 

Formowane wobec obecnego rządu oskarżenia o rzekomy „populizm społeczno-gospodarczy” są bowiem w oczywisty sposób absurdalne. Podstawowymi zasadami populizmu politycznego są... szczerość i realizm, choćby wszystkim wydawało się, że jest dokładnie przeciwnie. Kiedy jednak za postulaty populistyczne bierze się partia głównonurtowa - przeważnie kończy się tak samo: parodią, połowicznością, pozornym podobieństwem do tego, co proponowano jako rozwiązanie radykalne, systemowe, zdecydowanie odbiegające od dotychczasowej praktyki.

 

A potem już mechanizm jest prosty - do pierwotnego pomysłu nie da się już powrócić, bo jego przeciwnicy mają prosty młotko-argument: "to już było...! tamci próbowali..., nic nie wyszło...!" itp. Taki jest głębszy sens i taki będzie skutek tych wszystkich podatkowo-socjalnych eksperymentów PiS (podobnie jak wcześniej rękoma Kukiz'15 zajechano na dobre pomysły reformy systemu partyjnego w Polsce). Bo tak to już, niestety, jest, że kiedy tzw. poważny pisarz bierze się za trudną materię fantastyki, to z reguły wychodzi chłam, czyli jakiś "realizm magiczny". A  kiedy establishmentowcy udają populistów - system tylko się umacnia i uszczelnia.

 

Apatrydzi

 

Sęk w tym, że nawet uważający się za „prawdziwą opozycję” w III RP – również niczego szczególnie inteligentnego do zaproponowania nie mają. Dowodzi tego przezabawnie niekonsekwentna (jak niemal wszystko w Polsce) dyskusja o kwocie wolnej, czyli o zwolnieniu od podatku dochodowego najniższych dochodów. Jak już zdarzyło mi się niegdyś pisać – postulat ten (w warunkach polskich, wyjątkowo zaniżonych zarobków - szczególnie uzasadniony!) ma sens wtedy, kiedy jest  elementem szerszej strategii fiskalnej, sprowadzającej się do progresji podatkowej.  Innymi słowy – zwalnia się od podatku najgorzej zarabiających, natomiast proporcjonalnie (?) obciąża nim osoby o wyższych dochodach, dla których płynności finansowej, warunków życia, konsumpcji, skłonności do oszczędzania czy inwestycji itd. - ma to zresztą krańcowo mniejsze znaczenie.

 

W Polsce natomiast postulat wyższej kwoty wolnej wpisuje się w strategię oporu przeciw podatkom w ogóle, w duchu modnego w młodym i średnim pokoleniu skrajnego libertarianizmu, który tylko udaje ekonomiczny zdrowy rozsądek. W tej sytuacji nie dziwi ani oburzenie na zróżnicowanie dochodowe zwolnienia (wynikające z niezrozumienia jego sensu i celowości), ani skupienie hejtu na kwestii opodatkowania parlamentarzystów.

 

Libertarianizm w Polsce ma bowiem charakter skrajnie wręcz antypaństwowy. Środowiska, nazywające się „wolnościowymi” (a jest przecież tylko wyższym stadium trockizmu liberalizm!) czerpią poniekąd ze slangu proudhonistów, tylko, że nie własność, ale wszelki podatek jest dla nich kradzieżą. Oczywiście, na pytanie wprost przeciętny „wolnościowiec” zaczyna coś dukać, że nie, no co, oczywiście, jakieś podatki na pewno by były, bo na wojsko, i tego... Już jednak zwolniony od konieczności odpowiadania – po staremu krzyczy „zostawić pieniądze w MOJEJ kieszeni!”, „państwo mnie okrada!”itp. - o KAŻDYM podatku z osobna. Jasne, marnowanie pieniędzy przez III RP i ich rozkradnie przez zarządzających tym nieudanym projektem tylko sprzyja kreowaniu takiego nastawienia. Jeśli jednak dyskusja (?) o podatkach ma mieć jakiś elementarny sens, podkreślać i powtarzać trzeba:  wyższa kwota wolna od podatku dochodowego – TAK, wtedy, i tylko wtedy – kiedy zostanie połączona z wyraźną jego progresywnością.  Inaczej nie będzie bowiem żadnym uniwersalnym lekarstwem, tylko kolejnym elementem destrukcji państwa i społeczeństwa polskiego.

 

„Czy państwo się orientują w jakim cudzie ekonomicznym żyjemy?” - kpił kiedyś (niemądrze...) z ekonomicznej nowomowy PRL  Jan Pietrzak. Teraz jednak – jak się okazuje – jest jeszcze zabawniej. Szumnie określani „kierownikami polityki ekonomicznej państwa” i ich krytycy pozorują na potrzeby społeczeństwa bójkę bezdomnych o resztki na śmietnisku – a my z ligniną w gębach mamy jeszcze im kibicować odpowiadając „czy jest nam dobrze?!”... I tak (niemal) wszyscy zostaliśmy maratończykami. Tyle tylko, że – w odróżnieniu od tego historycznego – niesiemy ze sobą wieść nie o zwycięstwie, ale o kolejnej klęsce.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • @Autor
    Zastanawiam się cały czas, skąd w szanownym Autorze bierze się taka bezgraniczna wiara w państwo? Skąd przekonanie że tylko państwowa gospodarka jest "godna uwagi", że tylko państwowe sterowanie emisją pieniądza przez NBP prowadzi do dobrych efektów, że tylko zyski osiągane przez państwo są akceptowalne?
    Skąd taki strach przed otaczającymi ludźmi, skąd strach przed daniem im swobody działalności gospodarczej, skąd potrzeba ciągłej kontroli nad nimi?
  • @programista 15:37:08
    "Zastanawiam się cały czas, skąd w szanownym Autorze bierze się taka bezgraniczna wiara w państwo? "

    Odpowiedź jest prosta.

    Ogródek bez gospodarza szybko zarasta chwastami (np GMO).
    Chwasty nie pielone nie ograniczane są silniejsze od roślin pożytecznych.

    Likwidacja państwa oznacza pełną niczym nie skrępowaną władzę Oligarchów. I tylko o to chodzi piewcom idei że "im mniej państwa tym więcej wolności" to koniecznie trzeba dodać ..wolności dla oligarchów i niewolnictwa (na rzecz oligarchów) dla narodu.
    Oligarchowie nie muszą być Polscy mogą przyleźć na ziemię niczyją skądkolwiek (np z bliskiego wschodu..jako magnaci naftowi zwolennicy szariatu, lub z bliskiego wschodu jako naród wybrany...albo rasa panów...
    .
    Przecież to oczywiste.
  • @Oscar 16:38:33
    Masz rację. Jako naród, przerabialiśmy to już za Sasów. Ale zakłamana historia nikogo nic nie nauczy.
  • @Oscar 16:38:33
    Skąd taki strach przed innymi ludźmi? Dopiero wtedy gdy będą oni traktowani jak warzywa to szanowny Pan będzie się czuł bezpieczny?
  • @programista 19:01:22
    Naprawdę nie masz racji. Potrzebna jest tak jak wszędzie dywersyfikacja. Musi być równowaga pomiędzy wszystkimi partnerami życia społecznego, a nowotworowe narośle powinny być wycinane. A właściwie poprzez profilaktykę nie powinno sie dopuszczać do ich powstania. Takim nowotworem jest niestety oligarchia. która jeśli powstanie jest praktycznie nie do ogarnięcia dyktując pozostałym uczestnikom życia społecznego swoje warunki.
  • @programista 15:37:08
    A skąd u żydowskiego programisty strach przed państwem?

    Drugie pytanie:
    Do czego prowadzi prywatna emisja pieniądza na przykład w USA?
  • @zadziwiony 19:32:58
    Kto będzie tym wszechwiedzącym, który zidentyfikuje "nowotworową narośl" i ją wytnie? Co jeżeli okaże się jednak omylnym? Chętnych bowiem do tej funkcji historia zna bardzo wielu, a ich dzieje należą do najbardziej krwawych okresów.
    Czy szanowny Pan tak bardzo tęskni za podporządkowaniem się takiej osobie?
  • @Rzeczpospolita 20:58:42
    Ze świadomości że jako człowiek jest śmiertelny. A państwo dysponuje fizyczną przemocą która może mi to życie odebrać.

    Druga odpowiedź:
    Do tego, że ludzie z całego świata mają możliwość schowania przed swoimi państwami własnego dorobku. Do suwerenności jednostek.
  • @programista 21:33:15
    "Ze świadomości że jako człowiek jest śmiertelny. A państwo dysponuje fizyczną przemocą która może mi to życie odebrać." - brednia.

    Państwo, którego celem jest likwidacja obywateli przestaje istnieć.
    Chyba, że obywatel jest z natury złodziejem - pasożyt/dem i chce okradać współobywateli, wtedy przyzwoite państwo będzie dla niego słusznym zagrożeniem.

    Pytanie było: Do czego prowadzi prywatna emisja pieniądza na przykład w USA?

    "Do tego, że ludzie z całego świata mają możliwość schowania przed swoimi państwami własnego dorobku. Do suwerenności jednostek." - to nie jest odpowiedź na to pytanie. Przecież nie państwo (USA) jest emitentem pieniądza (dłużnego!), tylko Żyd (FED jest jego własnością). A więc należałoby chować przed Żydem, a nie przed państwem.

    Programista, idź Ty lepiej do jakiej średniej szkoły powtórzyć ogólny materiał - może nauczają tam jeszcze logiki.
  • @Rzeczpospolita 00:06:36
    "Państwo, którego celem jest likwidacja obywateli przestaje istnieć."

    Tylko że bardzo często braki w logice powodują, że kierujące się jak najlepszymi intencjami państwo doprowadza obywateli do likwidacji. Historia najnowsza pokazuje kilka takich przypadków.

    Właśnie dlatego że "nie państwo (USA) jest emitentem pieniądza" to jego, państwa, wpływ na ten pieniądz jest choć w pewnym stopniu ograniczony i dlatego ten pieniądz jest ochroną przed państwem. Cała bowiem wartość pieniądza fiducjarnego sprowadza się tylko do tego, że dłużnicy potrzebują go do spłaty swoich długów. Dlatego gotowi są wymieniać za ten pieniądz to co wyprodukowali. Państwo zatem musi ponosić pewien wysiłek przestrzegania prawa własności by tego pieniądza używać.

    Bardzo dobrze że szanowny Pan zdaje sobie sprawę z tego jak ważna jest logika.
  • @programista 07:39:53
    Obywatel który ma możliwość mieć coś swojego i tym rozporządzać czuje się jakby współwłaścicielem państwa .
    Jeżeli ja mam samochód i mogę nim jeżdzić , więc czuję się współwłaścicielem państwa.
    Jeżeli ma działkę i zechcę wyciąć drzewa, bo one są moje. Rosną na mojej
    działce , ALE muszę iść do urzędnika aby on mi pozwolił wyciąć te drzewa.
    To ja nie jestem współwłaścicielem państwa. Jestem po prostu taką dupą wołową.
    Bo te państwo wie lepiej co ja mogę zrobić na swojej działce.
    Dlatego wielu ludzi
    nie czuje się jako obywatele, tylko jak .....
  • @kanton 09:55:59
    "Jestem po prostu taką dupą wołową."

    Pozostali komentatorzy marzą po prostu o tym by wszyscy ludzie tacy byli. Dlatego pytam się co ich do tego skłania? Czy to strach przed innymi ludźmi, czy też brak kontroli nad spontanicznym życiem swoim i innych?
  • @programista 10:14:13
    W chwili obecnej , Polska jest mistrzem świata w wydawaniu różnych praw , zarządzeń, ustaw i innych chujów mujów.
    A przecież można wypieprzyć te tysiące gównianych praw i zostawić to co najważniejsze Dekalog i od niego zrobić pochodne.
    Przecież to takie proste , ale jak trudne...Pozdrawiam.
  • @kanton 10:35:19
    cały czas w kółko macieju - nie ma ustroju doskonałego. Ci co mają nieograniczony dostęp do pieniędzy zatem i do władzy , zrobią z reszty ludzi niewolników prędzej czy później.Piętą achillesową liberalizmu jest kult pieniądza, władzy i osobistych korzyści kosztem tych słabszych którym daje się tylko tyle by mogli tyrać i nie padli z głodu.
    Jak myślisz, kto stoi za faktyczną likwidacją hodowli przyzagrodowej świń.
    Te kilka milionów rolników czy oligarchia hodująca ich tysiące? Nawet w idealnym systemie liberalnym wytworzy się oligarchia, która w konsekwencji dzięki swoim wpływom i pieniądzom będzie niszczyła innych.
  • @zadziwiony 10:50:29
    Szkoda że szanowny Pan nie rozróżnia dwóch rodzajów władzy - władzy kontrolowania innych ludzi i władzy tworzenia nowych rzeczy. Pieniądz zapewnia ten drugi rodzaj władzy a fizyczna przemoc ten pierwszy.

    Mieszając ze sobą oba te władze dochodzi się do sprzeczności i w wyniku tego konkluzji "nie ma ustroju doskonałego", która tylko maskuje bezradność.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930