Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
744 posty 333 komentarze

Chcę byś założyła mini

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wycieczka prof. Adama Wielomskiego na nieznane mu chyba dotąd zbyt dobrze obszary zamieszkane przez kobiety – trwa.

 

Najlepszy w Polsce znawca prawicy francuskiej nie byłby jednak sobą, gdyby wyprawy tej nie prowadził nie tylko we własnej jaźni i życiu osobistym – ale także w historii idei. Kol. Adam wziął się więc za krytykowanie „światopoglądu antykobiecego”, cechującego rzekomo Francję Vichy.

 

Dowodem na ten śmiały pogląd miałby być odkryty właśnie przez Kolegę Profesora „ustawowy zakaz noszenia spodni”. „I po co komu taki idiotyzm? Spodnie stanowią przeszkodę dla kontrrewolucji? To nonsens podobny do twierdzenia, że kontrrewolucjonista musi nosić buty z noskami, głoszony przez wiadome środowisko "brazylijskie".Spodnie nie są ani "rewolucyjne", ani "kontrrewolucyjne". To czy pasują na kobietę czy nie zależy wyłącznie od tego czy jest zgrabna!” - oburza się w znanym już od pewnego czasu stylu kol.  Wielomski, któremu nieodmiennie wypada tylko gratulować gustu i oka do kobiet, ale który poza tym nie ma jednak racji - o czym zresztą doskonale wie, tylko znowu się popisuje, z sobie i nie tylko znanych powodów. Żeby być dobrze rozumianym – w obecnej rzeczywistości oczywiście generalnie zgadzam się (acz może z mniejszym entuzjazmem...) z nowo-kreowanym wielbicielem damskich figur. Ba, śmiem twierdzić, że skłonność do krótkich damskich spódniczek odkryłem w sobie nawet wcześniej, niż Adam (chociaż żem młodszy), a nawet z upodobaniem zgadzam się z dziadkiem porucznika  Borewicza  twierdzącym, że „Gdyby było więcej dyskretnych mężczyzn, byłoby mniej cnotliwych kobiet”. Nie w stosunku do płci pięknej jednak rzecz – tylko w podejściu do historii

 

We wnioskach ze swego „odkrycia” - kol. Adam posługuje się bowiem argumentami kompletnie ahistorycznymi! Akurat w latach 40-tych noszenie spodni przez kobiety nie było kwestią mody czy urody, tylko deklaracją ideologiczną , względnie orientacji płciowej, kojarzyło się z walką „Kultury” i „Cywilizacji” i tym podobnymi, modnymi konstruktami myślowymi - a większości pań po prostu w najmniejszym nawet stopniu nie dotyczyło. Nieprzypadkowo w męskim stroju w „Karierze Nikodema Dyzmy” chodzi lesbijka,  Kasia Kunicka, zaś w realu – spodnie (i samo-wybite zęby...) były dowodem na utratę zmysłów przez obecną bohaterkę feministek i transgendrystów...- tek..., no wiadomo o co chodzi –  Marię Komornicką.

 

Oczywiście, zakazy noszenia kostiumów kąpielowych w salazarystowskiej Portugalii wydawały się anachroniczne już uciekającemu tamtędy  CAT-Mackiewiczowi, z zabraniających mini „Czarnych Pułkowników” śmiała się ze zgrozą Europa przełomu lat 60/70-tych, ubraniowa pruderia z czasem stała się wyróżnikiem niemal wyłącznie... ortodoksyjnych reżimów komunistycznych (z akcentami nacjonalistycznymi) w rodzaju Chin Mao, Kampuczy Pol Pota i Korei Kimów, mantylka podczas wizyty u papieża staje się sensacją nawet w katolickiej ponoć Polsce, a nawet prawicowa blogosfera przed laty bardzo podzieliła się na tleIsi Radwańskiej, która nie wstydziła się jednocześnie iChrystusa, i własnego gołego tyłka. Czasy mamy, jakie mamy i sztuczne odwracanie biegu zegara historii przez wydłużanie spódnic i niegolenie nóg nie wydaje się mieć większego sensu, niż postulowanie przywrócenia pańszczyzny. Jest jednak pewno ALE...

 

Wstyd i cywilizacja

 

Tak bowiem tylko przy okazji - zwróćmy może uwagę na dwie przypowieści, obie z czasów starożytnych, lecz jakże różnych, przytoczone przez Aleksandra Bocheńskiego.

 

Oto przez pewne hellenistyczne miasto przetaczała się fala samobójstw wśród młodzieży, ale tak silna, że zaczynała zagrażać demograficznej przyszłości tej społeczności. Poproszony o pilną radę znany mędrzec - podpowiedział rozwiązanie. Oto wydane zostało zarządzenie, w myśl którego zwłoki samobójców były obligatoryjnie wystawiane nagie na agorze. I pęd do autodestrukcji, nieuchronny zwiastun niszczącej dekadencji - został w porę ukrócony przez występujący jeszcze wówczas WSTYD.

 

Choć z naszego punkty widzenia starożytność jeszcze trwała, minęły wieki i epoki etyczne, i w innym mieście, w Wielkiej Grecji - wśród młodzieży zaczęły narastać (niemniej niepokojące miejscowe władze) nastroje rewolucyjne i demokratyczne. Tyran tego miasta nie musiał jednak nikogo pytać o zdanie, sam bowiem świetnie wiedział co robić. Rozkazał mianowicie, by odtąd wszystkim młodzieńcom, z natury skłonnym do buntów i rewolucji - wszędzie, a zwłaszcza w gimnazjonach, na stadionach i w łaźniach towarzyszyły obowiązkowo nagie dziewczęta. Młodzież z zapałem oddala się więc rewolucji - tyle ze sexualnej, tracąc zapał i zainteresowanie wszelką inną formą aktywności.

 

I proszę teraz odpowiedzieć sobie na proste pytanie: w której fazie podobnego cyklu się znajdujemy i która analogia dotyczy współczesnej cywilizacji (?) zachodniej?

 

Nawiasem mówiąc – dodatkowy dowcip polega na tym, że takie społeczeństwo jest wprawdzie zabezpieczone przed rewolucją (przynajmniej w obrębie dominującej i poddanej takiej inżynierii klasy społecznej). Jednocześnie jednak pozostaje niemal całkowicie bezbronne przed inwazją czy przewrotem najemniczym. Co pozostawmy jako taki temat wężykiem, do rozważań może nawet ważniejszych, od domniemania antykobiecości Francji Petaina...

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031