Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
741 postów 332 komentarze

Megafon na czołgu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dla przyszłości Polski, dla tego, byśmy w ogóle jakąś przyszłość mieli - kluczowe będą nasze relacje z Rosją i z Ukrainą i to występując w ścisłym ze sobą powiązaniu.

 

E tam, to samo mówią w TV Republika... - rzuci ktoś. Poniekąd słusznie, bo – jak to bywa z polityką (w tym wypadku – wschodnią) III RP – wektor już jest, tylko zwrot  trzeba mu zmienić. Na przeciwny.

 

Oto bowiem nieustannie pasieni jesteśmy pseudo-geopolitycznym męczeniem: jak rozmawiać ze współczesną Ukrainą. Uprzejmie informuję, że znam odpowiedź na to pytanie: JAK TO JAK?!  Najlepiej przez megafon. Zamontowany na czołgu.

 

Restytucja wcale nie egzotyczna

 

Nie.  Nie jestem rewizjonistą, zawsze krytykowałem bezmyślne wyśpiewywanie, że jedna atomowa, druga armia silna..., ale... Nie wiem jak Państwo, ale z całego tego międzynarodowego zamieszania, przy wszystkich oczywistych kosztach i problemach - i tak wolałbym wyjść np.  ze Lwowem w rękach polskich, niż z atomową pustynią wokół byłej Warszawy

Choć może to się wydawać surrealistyczne (albo prowokacyjne), jednym z ważniejszych tematów poruszanych ostatnio w ukraińskich mediach, komentowanych przez polityków, ekspertów, prawników i ekonomistów – była kwestia restytucji. Świadomość konieczności zwrotu dawnych majątków polskich, węgierskich, rumuńskich, ormiańskich i oczywiście żydowskich – jest już na Ukrainie niemal powszechna, czy to u mieszkańca polskiej kamienicy we Łucku czy u dyrektora magazynu zorganizowanego w polskim dworku pod Stanisławowem, czy u mera Lwowa,  Andrija Sadowego, który przecież rozumie, że kiedy zwrot mienia stanie się faktem – to właścicieli zmieni całe historyczne centrum zarządzanego przez niego miasta!

 

Faktem jest też bowiem, że w przeciwieństwie do władz i mediów z Polski  - bynajmniej nie wszyscy Ukraińcy alergicznie reagują na kwestię zwrotu majątków kresowych ich prawowitym właścicielom - już to kierując się poczuciem sprawiedliwości, już pragmatyzmem i rozumieniem zagadnienia ceny w polityce. Tym z kolei, którzy napuszczani przez państwową propagandę (która najpierw zaprzeczała istnieniu problemu restytucji, a teraz czyni z niego straszak na ukraińskie dzieci) - tłumaczę przede wszystkim pewną oczywistość, pouczającą jednak także dla poszukujących swojej geopolitycznej przyszłości Polaków:

 

 

Cały świat widzi, że UKRAINA NIE UMIE SIĘ RZĄDZIĆ SAMA.

 

Ministrów, gubernatorów, prezesów państwowych spółek - sprowadza się z Gruzji, z Litwy, z Polski i zwłaszcza z USA. Podobnie dzieje się z całą już niemal gospodarką, z dzierżawą ziemi... Słowem, czego by w państwie ukraińskim (?) nie tknąć - mówi się w imieniu Ukraińców "NIE CHCEMY TEGO! Rządźcie za nas, gospodarujcie za nas! Wszystko wasze...!".A skoro tak,  skoro wszystko oddajecie innym, Drodzy Ukraińcy, to bądźcie po prostu konsekwentni.  Oddajcie też polską, rumuńską , węgierską własność - w polskie, rumuńskie i węgierskie ręce!

 

Właśnie dlatego  Powiernictwo Kresowe nie jest żadną miarą inicjatywą anty-ukrainską.  Ba, nawet przeciwnie - jest tylko prostym skutkiem ukraińskiej polityki i dokonywanych nad Dnieprem wyborów. Skoro korzystne dla Ukrainy jest importowanie ministrów - to pomyślcie, Drodzy Ukraińcy, ile korzyści mogłoby przynieść milion czy półtora polskich właścicieli na waszym obecnym terytorium, jakie by to było ożywcze dla waszej - potrzebującej przecież "europejskiej odnowy" - ekonomii!

 

No dobra, mówiąc prościej i bez żartów:  nie chcecie mieć ani państwa, ani gospodarki, ani własności - nie wiecie co zrobić z tymi, które wam kiedyś ofiarowano - to oddajcie je tym, którzy chcą i umieją się tym wszystkim lepiej zająć. Oddajcie co Kresowe - polskim Kresowianom!i

 

Tak w skrócie wygląda kluczowa teraz w relacjach polsko-ukraińskich kwestia, której towarzyszy cały pakiet zagadnień – związanych m.in. z zaprowadzaną ideologią państwa ukraińskiego, z polityką historyczną, ale także z kwestiami rynku pracy, dalszego otwarcia edukacji w Polsce dla młodzieży ukraińskiej – słowem wszystkim, co kojarzy się z podstawową wątpliwością: co właściwie wydarzy się na Wschodzie? I co ze Wschodu może jeszcze przyjść do Polski?

 

Nie bronić!

 

To zaś jest przede wszystkim funkcja naszych relacji z Rosją. O ile bowiem chociaż z Ukrainą mamy niemal wyłącznie punkty sporne – to wszyscy martwią się o stan wzajemnego „dialogu”. W przypadku Rosji zaś, z którą naprawdę nie mamy o co się kłócić – dyskusja sprowadza się już niemal wyłącznie do tego "jak najskuteczniej Polska by się przed nią obroniła", co jest bez sensu nawet nie dlatego, że Rosja nie miała i nie ma zamiaru nas atakować. Skoro bowiem utrzymujemy się w klimacie tych dziwacznych rozważań – to znacznie ciekawsza jest bowiem odpowiedź na pytanie: a w ogóle  dlaczego mielibyśmy się przed Rosją bronić?

 

Pytanie nie jest bynajmniej z gatunku "zdrady narodowej", tylko pragmatyki. Jedyną dopuszczalną poczuciem rzeczywistości możliwością, w której faktycznie mogłoby dojść do potencjalnego starcia polsko-rosyjskiego - jest wojna globalna, NATO-ROSJA, do której Polska mogłaby (tzn. może...) zostać wciągnięta wbrew swym oczywistym narodowym interesom. W takiej sytuacji zaś, oczywistą oczywistością byłoby NIE WALCZYĆ za Amerykanów i innych, tylko spokojnie odstawić broń w oczekiwaniu na rozstrzygnięcia od nas przecież nie zależące - z równie oczywistym bonusem w postaci braku własnych ofiar i zniszczeń (niestety, Polacy jakoś regularnie opuszczają akurat ten kawałek Starego Testamentu, o którym rapował  Kazik: "38 proroka Jeremiasza, o braku wiary króla  Sedekiasza. Ustami proroka  Jahwe  mówi, co czynić: NIE BRONIĆ! NIE BRONIĆ! Wyjść i się poddać...").

 

Ktoś powie: taki jesteś chojrak do Ukrainy, a przed Rosją to kucasz! I będzie miał rację, bo (geo)polityka - to nie honorowe kuksańce przy trzepaku.  Kanapki i kieszonkowe zabiera się słabszym, silniejszym schodzi się z drogi, w cudzych bójkach się bez powodu i celu nie uczestniczy.

 

Kto kogo w trójkącie

 

Zasadniczą sprawą jest, że chociaż teoretycznie można by rozpatrywać ukraińskie i rosyjskie zagadnienie polskiej polityki oddzielnie – to i tak okazują się one styczne w tak wielu punktach, że wymagają koordynacji. Przeciwnie jednak niż obecnie, kiedy to błędne założenie o zagrożeniu rosyjskim powoduje od razu bezwarunkowe popieranie tak aktualnych władz w Kijowie, jak i dowolnie kosztownego i szkodliwego nonsensu wyczynianego nad Dnieprem – tak  odpowiedzialna polityka polska, rozumiejąc moment dziejowy i wagę tego, co możemy uzyskać na obecnej Ukrainie dla dobra tysięcy czy nawet milionów Polaków – w oczywisty sposób powinna chociaż spróbować zgrać się z działaniami rosyjskimi.

 

Jasne, tak jak w wielu innych kwestiach - polityka rosyjska wobec węzła polsko-ukraińskiego nie jest jednorodna. I tak jak są kręgi... sentymentalne, wierzące, że mocniej wyartykułowane roszczenia polskie i inne - zagnają z powrotem Ukrainę na Wschód - taka silna jest również tendencja by na państwie nad Dnieprem ostatecznie już postawić krzyżyk, na poważnie zajmując się zagospodarowaniem obszarów po nim pozostałych. Przy czym – co ważne nie tylko dla Polski, niekoniecznie dokonując tego dzieła samodzielnie. I to jest właśnie ta niepowtarzalna polska szansa, o której cały czas mówimy!

 

Na samej Ukrainie z kolei mamy do czynienia z siłami liczącymi np. na nowy reset  Trump-Putin, obejmujący m.in. pilne zaprowadzenie starych/nowych porządków w Kijowie (oczywiście niekoniecznie pod znakami  Janukowycza  - ale choćby  Medwedczuka  czy innych). Niekoniecznie jednak taka odnowiona Ukraina obejmować by miała całość nawet obecnego terytorium tego państwa w upadłości albo może przyjęłaby ostatecznie jedynie możliwą dla przetrwania, federacyjną czy konfederacyjną formę.

 

Rozsądni dekownicy

 

Reasumując –  współczesna Ukraina stanowi dla Polski i Polaków po pierwsze problem, po drugie zadanie.  Problem – jako państwo chaotycznie-bandycko-oligarchiczne, dodatkow destabilizowane zbrodniczą ideologią, a jednocześnie stanowiące dla słabej gospodarki w Polsce realną (w rolnictwie) i potencjalną (ze względu na jeszcze tańszą siłę roboczą) konkurencję. Zadanie – bo mamy w ręku argument restytucyjny, silny, bo powiązany też z roszczeniami innych nacji i państw, mocny – bo mogący dać kopa finansowego czy własnościowego rzeszom Polaków. Ani problemu, ani zadania nie rozwiążemy jednak nie dokonując całkowitego przewartościowania naszego stosunku do drugiego, bodaj jeszcze ważniejszego dla Polaków podmiotu – czyli Rosji. Przyjęcie założenia, że niezależnie od tego, co wydarzy się jeszcze czy wydarzyć może na Ukrainie, w państwach bałtyckich, w relacjach NATO-ROSJA – nasza chata z kraja, dla dobra kraju i przyszłych pokoleń  Polakom po prostu nie wolno pchać się na pierwszą linię.

 

My mamy swoje sprawy, swoje rachunki do wyrównania i swój naprawdę wielki cel, jaki mógłby być autentyczny powrót na Kresy. Jeśli nie do Wielkiej Polski – to przynajmniej do roli znaczącego, świadomego swego znaczenia narodu.

 

Konrad Rękas

iW tym miejscu regularnie pojawia się do znudzenia powtarzalne i absurdalne jojczenie „siedźmy cicho, bo Żydzi i Niemcy przyjdą!” jakoś dziwnym trafem pomijające, że Żydzi przychodzili już parę razy, sprzedając swoje majątki, potem dostając za nie odszkodowanie, następnie rekompensatę (częściowo jeszcze za PRL), następnie zajmując co im się tam spodobało, a potem to dochodowo sprzedając. Niemcy z kolei zadowolili się całością polskiej gospodarki zamiast poszczególnych kamienic – słowem, nawet Eskimos dostałby w III RP odszkodowanie za stopiony mu śnieg, tylko my musimy siedzieć cicho i nie upominać się o swoje! Co za idiota albo antypolskie bydlę może w ogóle głosić takie tezy! Powtarzajmy do znudzenia: co złapiemy, to nasze, może wreszcie kolej, żebyśmy to my, a nie, k...a wiecznie nam!?

 

KOMENTARZE

  • Możemy być niezależni?
    Ale Kto na to nam pozwoli?
  • Polska się dopiero budzi.
    Syjonistyczny okupant niszczy w zarodku wszelką Polską inicjatywę wolnościową.
    W miejsce tej Polskiej inicjatywy podstawia swoje struktury fałszywej flagi.
    Te struktury o starannie wymyślonych pięknych patriotycznych nazwach, wymachują polską flagą do wyrzygania... krzyczą na okrągło o tym jakimi to są patriotami Polskimi, jakimi demokratami .. choć z gęby widać że nie bardzo Polacy i język Polski jakiś taki pokaleczony w ich wykonaniu..

    Polska scena polityczna jest pełna udawanych patriotów...którzy zaciekle niszczą prawdziwych Polskich patriotów takich jak np Lepper i Piskorski.

    W TV oficjalni patrioci różnej maści toczą ze sobą zażarte spory o sprawy nieważne...przytłumiają tym samym dyskusje o sprawach poważnych...
    A w cieniu tych sporów najwięksi Polscy patrioci... podpisują szkodliwe dla Polski umowy (Acta) biegają do Izraela by wspólnie podpisywać tajne wobec społeczeństwa zobowiązania, wspierają Ukraiński banderyzm, wspierają terroryzm w Syrii (dostawy broni), kumplują się z Arabią Saudyjską państwem skrajnie antydemokratycznym i dyskryminacyjnym religijnie..

    Polska scena polityczna nie reprezentuje interesów narodu Polskiego
    To przebierańcy udający Polski patriotyzm to reprezentanci globalnej mafii realizującej interesy tej mafii nie Polskie.

    Ale w sieci wrze, naród dyskutuje w internecie (w mediach głównego ścieku dyskusje są tylko pozorowane i na tematy III rzędne).
    Wszystkie pozorowane dyskusje mają jeden cel ... podzielić jak najgłębiej polaków, pobudować mury nienawiści między Polakami.
    PO ma nienawidzić PISu z wzajemnością a PO i PIS mają nienawidzić ludzi którzy budowali PRl. Katolicy (post solidaruchy) mają nienawidzić ateistów.
    I tak naprawdę o to idzie mafijnym okupantom Polski.
    Temu służy akcja odbierania emerytur eSbekom, temu służy polityka rozgrzebywania grobów (czyli dawnych ran), temu służy polityka wynoszenia na ołtarze bandytów z powojennego podziemia, temu służy polityka bezczeszczenie pomników żołnierzy radzieckich...
    To wszystko to budowanie murów nienawiści między Polakami.
    To jest polityka zaciekłych i podstępnych wrogów Polski którzy poprzebierali się za Polskich patriotów.

    Naród sam się nie wyzwoli zbyt duża jest siła post solidaruchów czyli sługusów KK czyli jednego z okupantów.
    Najpierw wyzwolą się inne narody, sąsiednie narody a potem wolność przyjdzie i do Polski.

    Paradoksalnie o wolność Polski walczy Rosja, Chiny a nawet Syria (skutek uboczny ich walki o własne bezpieczeństwo).

    Inaczej mówiąc nasi oficjalni sojusznicy są naszymi zaciekłymi wrogami (tzw zachód, Izrael, Ukraina, KK) a nasi oficjalni wrogowie (Rosja, Białoruś, Syria, Chiny..) są defacto sprzymierzeńcami walczącymi skutecznie z naszymi okupantami.

    Wszystko to układa się w znany scenariusz żydowskiego odwracania kota ogonem. Jest dokładnie odwrotnie niż nam żydzi poprzez swoje marionetki i media wciskają nachalnie do głowy.
    Podobnie wygląda ich walka z terroryzmem.. (to oni tworzą, finansują, zbroją terrorystów oraz wspierają ich potworne zbrodnie).
  • Chart na ministra SZ
    Gdyby można było głosować w wyborach powszechnych na skład rządu RP, osobiście oddałbym głos na pana jako kandydata na stanowisko Ministra Spraw Zagranicznych. Tak podoba mi się to co Pan napisał. Rzeczywistość jest niestety mocno odmienna i marne są szanse, aby żelazny uścisk założony na naszym narodzie choć o odrobinę zelżał. Myślę, że tylko wojna światowa, połączona z upadkiem tej "cywilizacji" może sprawić, że w większym stopniu będziemy stanowić o własnym losie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930