Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
740 postów 332 komentarze

Kordian, Cham i Kodziarz

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Tam bracia dziennikarze walczą o wolność słowa, wygody i układy, a ty się nie zrywasz, za pióro nie chwytasz?!” Sorry, nie.

 

Ja zawsze mówiłem, że jestem od (wykrywania) afer, nie od kotletów. Nawet/zwłaszcza tych zjadanych u Sowy i Przyjaciół czy gdzie tam, a jeszcze do tego zasłużonych bojowników o dochody i ugody.

.

 

Po pierwsze i przede wszystkim: Jaki "protest dziennikarzy"??? Prezenter miałby być DZIENNIKARZEM tylko dlatego, że występuje w telewizji? To może do panienki z reklamy podpasek też mam mówić "Koleżanko Redaktorko"?

 

Ponadto zastanówmy się i sięgnijmy do dobrych wzorców. Jak wiadomo  Pawlak  (nie Waldemar!) za demokracją od czasu do czasu był, ale przeciw oszukaństwu zawsze! I doskonale go rozumiem. Jako dziennikarz, niekiedy nawet śledczy - konsekwentnie byłem za prawem do informacji, prowadząc o nie sporo bojów (bywało że z pożytkiem tzw. publicznym). Nie rozumiem jednak  co u licha ma wspólnego prawo do informacji czy wolność słowa - z przekazywaniem dalej występów tych głąbów z Sejmu???

 

Dopóki rządzą nami ci, którzy rządzą (tzn. wszyscy z ekip po '89), z nadania tych co nadali i za pieniądze nas wszystkich - zakres informacji publicznej i dostęp do niej powinny być możliwie najszersze; w tym także odarte z ograniczeń i utrudnień wprowadzonych pod rządami obecnej opozycji. Natomiast już teraz, nie mówiąc że docelowo, w wymarzonym ustroju idealnym - czyż nie byłoby piękniej, ciszej i mądrzej BEZ całodobowych telewizji politycznych ("informacyjnych")? Czy nie zbożnym dziełem byłoby połamanie okularów tym wszystkim dyżurnym komentatorom i wygnanie ich na pola ryżowe/rzepakowe? Wreszcie polityka we właściwym wymiarze, jako po prostu sprawowanie władzy, a nie jej ośmieszanie na sposób samogwałtu impotentów!

 

Dlatego trwaj bojkocie, rozszerzaj się i umacniaj! Nie tylko #wolnemedia, także media nieme, nie zarażające wreszcie wszechogarniająca głupotą – oto ideał, który tak sympatycznie byłoby uzyskać choćby na chwilę!

 

Niestety, od razu trzeba było zejść na ziemię. Patrząc na akcję opozycji można nawiasem mówiąc zauważyć, że trochę to bez sensu: tak robić akcję poparcia dla bojkotowania Sejmu przez media - żeby media musiały... przerwać bojkot.

 

Oczywiście, tu jest Polska, więc co ma być dramatyczne – wypada tragikomicznie, co podniośle – śmiesznie, a co wzniośle – po prostu kabotyńsko. Weźmy choćby sam pomysł organizowania „oporu obywatelskiego” w obronie i w interesie Narodu w napięciu czekającego na rzetelne informacje z Sejmu i wnikliwie się w nie wczytującego... - no to animatorom chodzi chyba o jakiś inną nację, niż polska!

 

Nie wiadomo bliżej, czy decyduje tak dalece posunięte oderwanie od normalnych ludzi i ich spraw, czy tak wielka pycha, zresztą obustronna, że to tylko wymieniające się u władzy odłamy mogą kreować rzeczywistość publiczną i dominujące w niej treści i hasła. Jedni w imię rzekomo zagrożonej „wolności słowa” (nb. mocno przereklamowanej jako wartość i raczej dla ogółu abstrakcyjnej), drudzy z N-ty raz wyciągniętym trupem walki z UB-ecją i komuną – odegrali spektakl mający prosty  cel: polaryzacyjno-alienacyjny. Czyli mówiąc prościej – mający na celu umocnienie poziomu waśni i agresji u tej zainteresowanej mniejszości, która w wyborach wymienia u władzy obie grupki, przy równoczesnym dalszym zniechęcaniu pozostałej większości do ewentualnego zaangażowania i pogonienia wszystkich tych cyrkowców cuzamen do kupy.

 

Zastanówmy się odrobinę. Naprawdę mamy się emocjonować sporem o to, czy danego polityka będzie w telewizji 10 godzin, czy tylko 9 i 3/4? A tak naprawdę ekscytację pańci w botkach za parę tysi, martwiącą się o stracony stołek męża w spółce Skarbu Państwa – z którą mierzy się prowincjonalna przedszkolanka wywindowana do godności posła RP? Czy to są autentyczne i powszechne problemy życiowe Polaków? Nie, nie o to chodzi, że „o jejku, znowu się kłócą...!”. Właśnie mają się kłócić, spierać, jak najzażarciej – tylko ważne o co. I niekoniecznie przed kamerami, po których wyłączeniu idą wspólnie na wódkę pośmiać się z tych durnych, znowu wpuszczonych w maliny proli.

 

Analogii zaś, jak to w Polsce – wypada szukać w lekturze, ale nie mediów, tylko literaturze. A konkretnie – u niesłusznie zapomnianego  Kruczkowskiego. Tyle tylko, że historyczny i dramatyczny podział Kordian vs. Cham współczesność uzupełniła jeszcze o Kodziarza, równie jak dziedzice tradycji pseudo-romantycznej niezainteresowanego tym co naprawdę boli i interesuje Polaków. „Normalny”, tzn. niezwichrowany (i średnio zainteresowany) aferą medialno-sejmową Polak jest dziś takim właśnie  Deczyńskim, który rzuca politykom i gwiazdkom medialnym, Kordianom i Kodziarzom: „Nie!... nasze Ojczyzny są różne!”. Niestety, Chamy naszych czasów robią to tylko pod nosem, przy świątecznym stole i przełączając telewizor...

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • Niektóre z pańskich postów
    są bardzo trudne do odebrania. Nie można tak sobie i muzom...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930