Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
719 postów 323 komentarze

Irlandii Północnej odpowiedź na BREXIT

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ogłoszenie przedterminowych wyborów do Zgromadzenia Irlandii Północnej spodziewane jest niemal w każdej chwili (najprawdopodobniej w poniedziałek, 16. stycznia) – ledwo osiem miesięcy po poprzednich!

 

W szerszej perspektywie jest to kolejny ze skutków niezrealizowanego, a właściwie nie rozpoczętego nawet jeszcze BREXIT-u.

 

Z dymem popiołów

 

Po dymisji swojego wicepremiera,  Martina McGuinnessa  (legendy irlandzkiego ruchu niepodległościowego) 9. stycznia - Sinn Fein faktycznie opuściła krajowy rząd Irlandii Północnej, wprost artykułując żądanie ponownego pójścia do urn. Faktycznie więc, historyczne Porozumienie Andrzejkowe (określające zasady i schemat współrządów katolicko-protestanckich w Ulsterze) - jest już martwe niczym Czternastka z Derry. SF nie ukrywa bowiem, że nowe głosowanie uważa za szansę nie tylko na zmianę układu sił w Zgromadzeniu, ale także na całkowitą zmianę systemu politycznego Irlandii Północnej.

 

Oficjalnym powodem dymisji była "konieczność przeciwstawienia się arogancji unionistów". Chodzi o tzw. aferę RHI, czyli korupcyjne marnowanie pieniędzy na dopłaty do odnawialnych źródeł energii w ramach programu kontrolowanego przez "konserwatystów" z Demokratycznej Partii Unionistycznej. „Renewable Heat Incentive” to brytyjski program rządowy, w ramach którego przedsiębiorstwa (i farmy) korzystające z odnawialnych źródeł energii (zwłaszcza biomasy) mogły uzyskiwać nawet 20-letnie dopłaty do rachunków. W okresie gdy odpowiedzialnym za wdrażanie RHI Departamentem Przedsiębiorczości, Handlu i Inwestycji kierowała obecna DUP-owska premier, Arlene Foster  – w Irlandii Północnej zrezygnowano z ograniczeń kosztowych obowiązujących w pozostałej części UK. Efektem były nadużycia na ogromną skalę, a łącznie wydatki z tego tytułu sięgnęły £490 milionów, zyskując szyderczą nazwę “cash for ash” (Forsa za Popiół). DUP cały czas konsekwentnie odrzuca zarzuty o niegospodarność i podejrzenia korupcyjne – jednak jest pod ostrzałem nie tylko dotychczasowych koalicjantów, ale i opozycji, zarówno laburzystowsko-socjaldemokratycznej, jak i centroprawicowej UUP.

Celem – zjednoczenie, ale...

 

Oczywiście, każdy chce ugrać swoje. Celem Sinn Fein pozostaje doprowadzenie do referendum zjednoczeniowego na całej Zielonej Wyspie, a przyspieszone wybory - mają być ku temu kolejnym krokiem i okazją do ponownego przeliczenia się. Docelowo, w realiach ewidentnej korupcji w szeregach unionistów – SF chce postawić pod ścianą przeciwników BREX-itu, którzy chcąc pozostać w Unii - muszą... zgodzić się znaleźć w składzie zjednoczonej Irlandii! Wyniki czerwcowego referendum nadal pokrywały się jednak w dużej mierze z geograficzno-politycznym podziałem Ulsteru na anty-BREXIT-owy, katolicki południowy-zachód i w większej części wspierający wyjście z UE protestancki północy-wschód (z niewielkimi korektami na korzyść głosujących REMAIN). Zwolennicy pozostania w Unii uzyskali ostatecznie przewagę 55,8 procent, co zwłaszcza republikanom dało argumenty na rzecz sabotowania strategii Londynu – i domagania się renegocjacji statusu Irlandii Północnej. Obecny kryzys i nowe wybory mają żądania te (w tym rozpatrywany przez Sąd Najwyższy wniosek, by ostateczny BREXIT musiał zyskać aprobatę także północnoirlandzkiego Zgromadzenia) wzmocnić – choć nie brak też sceptyków wskazujących raczej na czasowe osłabienie Stormont, pozwalające premier  Teresie May  na jakiś czas ignorować głosy z zajętego szybką i zapewne agresywną kampanią wyborczą Ulsteru.

 

Plany Sinn Fein chce też pokrzyżować opozycja, zwłaszcza UUP, która osłabiona po ostatnich reformach systemu wyborczego – w przyspieszonej elekcji widzi szansę na odegranie się i odzyskanie poparcia kosztem skompromitowanych protestanckich rywali z DUP. Lider umiarkowanych unionistów,  Mike Nesbitt  już wezwał, by ponowne głosowanie uznać za plebiscyt ale nie w sprawie BREXIT-u, czy statusu Ulsteru – ale za lub przeciw określonemu Porozumieniem Andrzejkowym bipolowi DUP-SF. Również pierwsze sondaże, oczywiście przed ogłoszeniem wyborów mało jeszcze wartościowe – nie wykazują większych zmian w rozkładzie głosów, co może oznaczać pata, być może będącego rezerwową strategią republikanów tradycyjnie uznających, że ich pozycja wzrasta w warunkach kryzysu politycznego i kolejnych renegocjacji; zwłaszcza – w realiach umiejętnie podsycanego strachu przed BREXIT-em, mającym uderzyć zwłaszcza w północirlandzkich farmerów i dodatkowo uwypuklić graniczny podział Zielonej Wyspy. Nieprzypadkowo w drugiej połowie 2016 r. liczba wniosków o przyznanie paszportów Republiki Irlandii składanych przez mieszkańców północy – wzrosła aż o 1/4, co ochoczo podchwyciły zwłaszcza anty-BREXIT-owe media ogólnobrytyjskie.

 

Dwie drogi

 

W ramach Zjednoczonego Królestwa w następstwie BREXIT-u mamy więc do czynienia z dwiema strategiami narodowymi-niepodległościowymi:

 

- Aksamitną, misterną i ostrożną premier Szkocji,  Nicoli Sturgeon, która tuż przed świętami nakreśliła trójpunktowy plan odpowiedzi Szkocji na BREXIT - który ostateczną niepodległość poprzedza próbą wyrwania Londynowi kolejnych kompetencji w zakresie polityki zagranicznej, ochrony rynku krajowego i polityki imigracyjnej.

 

- Irlandzką. No... po prostu irlandzką. Trochę na zasadzie „rzućmy bombę i zobaczmy co się stanie”.

 

Z czysto politologicznego punktu widzenia – choć także ze względu na przyszłość UK, UE oraz sytuację Polaków mieszkających na Wyspach – ustalenie czy w ogóle i która strategia osiągnie swe cele wydaje się być jedną z ciekawszych kwestii nie tylko 2017 roku.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Artykuł
    pisany dla specjalistów polityki irlandzkiej. Mamy na Neonie kogoś takiego poza Autorem?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930