Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
713 postów 321 komentarzy

Sair fecht

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zapytałem w rozmowie z radnymi jednego ze szkockich miast - co, ich zdaniem jest największym problemem w relacjach z miejscowymi Polakami?

 

 

Spodziewałem się wskazania np. na uroczą skłonność naszych rodaków do grillowania albo problemy językowe, wynikające ze specyficznego uporu, by nawet po 10 latach na Wyspach nadal akcentować po śląsku, lubelsku, wielkopolsku czy jak tam komu pasuje i konsekwentnie trzymać się wersji, że skoro tak jest napisane, to widać tak musi się wymawiać i koniec!

 

Polak Niszczyciel

 

Ale nie!

 

- Dlaczego Polacy tak niszczą mieszkania? - odpowiedziała pytaniem pani radna, jak raz zajmująca się sprawami lokalowymi. A ja zbaraniałem. Jak to niszczą??? Polacy??? Ci, którzy często w Polsce nie mieli gdzie mieszkać, gnieździli się u teściów w sześcioro w jednej izbie, w wiejskich dziuplach bez ogrzewania, nie mając szans na kredyt – mieliby nie szanować swego często pierwszego w życiu lokalu, przyznanego przez Council bez ceregieli, po ilości dzieci - z czymś, co nadal w realiach krajowych uchodziłoby za nadmetraż? Niemożliwe!

 

A jednak...

 

Po namyśle wpadło mi do głowy, że może chodzi o otoczenie, części wspólne (wiadomo, niczyje i faktycznie, w budynkach komunalnych i tak mocno zaniedbane). Ale też nie. Otóż kiedy dostaje się „councilowskie” (czyli komunalne/socjalne) mieszkanie - trzeba je utrzymywać i zwrócić  w stanie niezmienionym (oczywiście za wyłączeniem niezbędnych napraw i tych lokali, do których trafia się jak przeznaczonych do remontu, z zaleceniem adaptacji). A Polak - jak to Polak:

 

  • panele,

  • prysznic koniecznie inny niż ma sąsiad,

  • armatury (fakt, że tradycyjne brytyjskie osobne krany do ciepłej i zimnej wody bywają męczące...)

  • okna (racja, wieje. A grzejniczki jakby to były Hawaje i zima była raz na lat 50),

  • potem podwieszany sufit itd.

 

Wyższy standard i kłopoty

 

Polak odróżnia się i podwyższa standard.  W końcu jest już na innym („wyższym!”) poziomie mentalnym od mieszkańca Maghrebu i nie mieszka z całym rodem w ziemiance, byle zaszpanować samochodem. Tę potrzebę z naddatkiem zaspokoiła wieloletnia fala z zachodnich szrotów. Ale mieszkanie – to nadal skarb, dorobek życia, klejnot i skarb. I nie ma w tym nic złego, żadnej kpiny – jasne, to coś trwałego (no, może niekoniecznie to z przydziału „Councilu”...), co po nas może i powinno zostać dla zstępnych. No ale...

 

No właśnie – ALE. Aż się uśmiechnąłem. Okazuje się, że w Szkocji SŁOWA TEŻ MAJĄ ZNACZENIE. Niezmieniony znaczy to co znaczy. Nie znaczy bynajmniej tylko „niepogorszony”. I zgorszone opowieści Polaków (znane z tamtejszych grup fejsbukowych oraz niekończących się rozmowach w samolotach do i z Polski) jak to „kazali mi zrywać podłogi!” albo co gorsza „dostałem większe, bo trzecie dziecko i znowu nora, a ja tyle wydałem, niech mi dadzą takie, jak zostawiłem, przecież im poprawiłem!”.

 

A przecież wystarczyłby drobiazg: PISMO DO „COUNCILU” O ZGODĘ (o potrzebie którego jest wołowymi literami w przydziale, piszą na stronach, można zapytać polskich urzędników – tak, tak, i w Szkocji są już tacy!). No ale jeden z drugim janusz nie będzie przecież pisał ani pytał co mu wolno w JEGO mieszkaniu! Zresztą na polskich forach nie było, że tak trzeba to nie trzeba! Szwagier też nic nie mówił! Ani pani w sklepie „Tradycja”! Czyli się chuje czepiają nie wiadomo o co!

 

I faktycznie, mózg mi wreszcie zaskoczył. Przecież rzeczywiście od drugiej strony słyszałem takie oburzone rozmowy Polaków, zniesmaczonych i zaskoczonych czego to się od nich wymaga.

 

Dysonanse

 

Zastanówmy się zatem. Sprawa ma kilka aspektów. Po pierwsze - sam materiał ludzki. Mocno generalizując, w większej masie na Wyspy (i nie tylko tam) przybyły m.in. dwie kategorie ludzi (albo jedna wymieszana, łotewer): przerażeni, zahukani jeszcze w Polsce, którym jeszcze tutaj rodacy tołkują: „Nic nie chciej, o nic nie proś, bo przez takich jak ty nas wyrzucą!”. Ci się boją nawet zapytać i jak w starym kraju – wolą, żeby system ich nie zauważał, co w państwie nomen omen opiekuńczym jednak możliwe nie jest. I grupa druga, wierna zasadzie (nabytej lub wrodzonej): „To jest wreszcie kurwa wolny kraj, wreszcie kurwa mam kasiorę tera wszystko mogie!”. I w obu przypadkach następuje dysonans poznawczy z nieznanymi i odrzucanymi (do czasu...) realiami, przede wszystkim prawnymi.

 

Nie jest to zresztą dysonans jedyny. Dochodzą bowiem oczywiste różnice... kulturowo-społeczne. W pewnym zakresie w UK (w tym w Szkocji) zauważalna jest np. standaryzacja mieszkań, życia - a różnice są raczej jakościowe, występując skokowo, między klasami – czy jak kto woli, poziomami konsumpcji. Nawet w egalitarnej raczej Szkocji – wciąż widać, że Brytania pozostaje najbardziej klasowym społeczeństwem Europy, w obrębie jednej grupy dochodów następuje jednak pewne uśrednienie. I miejscowi mają jednak pewien kłopot ze zrozumieniem - i zaakceptowaniem kiedy narusza to przepisy, że  Polak akurat chałupą musi się wyróżnić! A i tak ma przecież ciężko, bo zostaje mu tylko wnętrze, zatem zastawić i postawić może się w zasadzie wyłącznie przed znajomymi i listonoszem (oraz niekiedy interweniującą policją...). Nie da się, jak w Starym Kraju przed każdym przejeżdżającym zaszpanować kolumnami i wieżyczką na domostwie.

 

Ależ to socjalizm/faszyzm! - zakrzyknęli niektórzy już dwa akapity temu. Ha, sęk w tym, że może poza Egiptem i Kosowem w mało którym państwie samorząd zgodziłby się, żeby mu w niekontrolowany sposób dłubać w substancji komunalnej i urządzać kuchnie pełne niespodzianek. Jeśli to dla czytelnika (i co gorsza, dla szkockich Polaków) za mało wyraziste – to niech sobie wyobrażą, jak następny zakwaterowany podwyższa standard mieszkania przez urządzenie w jednym pokoju pomieszczenia do uboju jagniąt. Z rynnami do odpływu krwi, młynkiem do kostek i podobnymi udogodnieniami. Prawda, że zwłaszcza każdy przybysz chciałby tak mieszkać i nie ma sensu nakazywać przywrócenia tej sypialni do stanu poprzedniego? No właśnie...

 

Na razie więc trzeba będzie podpowiedzieć tym rodakom, którzy wciąż nie wiedzą (jasne, to mniejszość, reszta naprawdę radzi sobie świetnie i piszę to zupełnie bez kpiny, na poważnie) jak zwrócić się do „Councilu” o stosowną zgodę – a radnych jak cierpliwie, spokojnie rozmawiać z Polakami (i jakich środków przekazu używać do ludzi, którzy większość swojej wiedzy czerpią jednak niemal wyłącznie z polskich grup na FB oraz rozmów w należącym przeważnie do Hindusa „polskim sklepie”)i. O tym czy i coś wyszło z tych podpowiedzi - napiszę jednak kiedy indziej. See ye efter.

 

Konrad Rękas

iNo jak to jak: trochę konkretu, trochę pieprzenia i ociekanie szacunkiem - ale Boże broń za bardzo multikulti, bo tego nasi nie lubią! A ci tam zaraz wpadają w slang, jak do jakich Pakistańczyków!

KOMENTARZE

  • Typowy Janusz vs Typowy Mirek - not to be confused
    Typowy Mirek - byznesmen w tdi, choć woli "pchać alfę niż jeździć golfem" handluje farbami akrylowymi w kolorze rozwodnionego gówna, używając w celach marketingowych określenia 'kapuczyno', pali wszystko co podejdzie pod rękę żeby uzbierać na ładniejszą bramę od sąsiada, szczególny ich rozkwit przypadał na lata 90 handel kasetami vhs itp.

    Typowy Janusz - marzy o TDI, zazwyczaj wozi się TICO, nieufny w stosunku do części orginalnych i tego co pe*dolą typowe Mirki, woli sam zrobić niż kupić, a jak już trzeba to idzie na szrot, do chińczyka, pożyczyć od Mańka, w nowoczesnych sklepach kupuje tylko trytytki, pattex, poxiline i wude40, z których to wykonuje arcydzieła polskiego rzemiosła zwanego również drutowaniem tudzież watowaniem

    typowy Mirek to kapitalista, natomiast typowy Janusz rozwala cały system

    mimo wszystko - przeciwieństwa się przyciągają
  • Autor
    Faktycznie to co Polak moze uwazac za dostosowanie mieszkania councilowskiego do swoich potrzeb -council moze uwazac za dewastacje lokalu bo ekipa remontowa przychodzaca po naszym rodaku ma duzo roboty.
    Pamietam ze to co mnie odrzucalo w tych mieszkaniach to wszechobecny brud -20 letnie niesprzatanie i warunki sprzeczne z tymi ktore council okreslal jako akceptowalne przy zdawaniu lokalu do wspolnoty a ktore nie chcial wykonac lub na ktore czekalo sie bardzo dlugo( oczywiscie po zgloszeniu).
  • Nie ma to jak wieszać psy na Polakach, nieprawdaż
    Na zasadzie jak się chce uderzyć, to kij się zawsze znajdzie.

    Polacy gdziekolwiek na świecie by nie byli i gdziekolwiek by nie mieszkali, zawsze podnoszą standard swoich mieszkań na miarę własnych możliwości. Zaściankowe myślenie Autora, że robią to, by się pochwalić sąsiadom i znajomym nie ma pokrycia w rzeczywistości, bo im dalej od Polski, tym trudniej o znajomych, a sąsiadów się do domu nie zaprasza, bo kontakty ograniczają się co najwyżej do pozdrowienia na schodach czy na podwórku.

    Upiększamy i podnosimy standard mieszkań, bo dla Polaków mieszkanie to jest dom i ognisko rodzinne, to kawałek Polski, gdzie chcemy się czuć dobrze i bezpiecznie. Taka nasza kultura i mentalność, że mieszkania z materacem na podłodze i walizką służącą jako nocny stolik nie jesteśmy w stanie zaakceptować jako miejsca do życia rodzinnego i wychowywania dzieci. Koniec, kropka. Ani sąsiedzi, ani znajomi, ani rodzina w Polsce nie mają nic do rzeczy.

    Jeśli Szkocja jest otwarta na multikulturalizm, to niech się otworzy na kulturę Polaków w takim samym stopniu jak się otworzyła na nawałnice emigrantów żyjących na zasiłkach z Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji, którzy zostawiają po sobie mieszkania brudne, zasmrodzone i faktycznie zdewastowane, nie widzę problemu. W Kanadzie mieszkań komunalnych jest bardzo mało, ale prywatni właściciele bardzo chętnie przyjmują Polaków, bo Polacy są znani z tego, że dbają o mieszkania i podnoszą ich standard własnym kosztem. Według Autora, Szkoci natomiast w wynajętych lokalach wolą smród i brud. No cóż, co kraj to obyczaj.

    1*
  • @Lotna 13:51:50
    Ekipa remontowa wchodzaca do mieszkania councilowskiego po bylym lokatorze szuka mozliwosci dodatkowej platnej pracy.Wszelkie zmiany moga byc uznane za wymagajace pracy aby przywrocic lokal do "pierwotnego stanu" jak usuniecie paneli z podlog i wanny a np. zostawiona sprawna kuchenka jako wymagajaca usuniecia i utylizacji.
    Takie krytyki Polakow sa spotykane rowniez wsrod polskiej wspolnoty.
  • bełkot
    polacy są rożni podobnie jak inne narody.
  • @ireneusz 18:22:33
    Polacy sa takze"self-hated Poles" czyli odrzucajacy wszystko co polskie i innych Polakow i uwazajacy sie za bardziej brytyjscy od Brytyjczykow.
    Przy niskim stanie swej akceptacji przez srodowisko brytyjskie moga wykorzystywac Polakow do szybkiego wzbogacenia sie lub szkodzic im bezinteresownie-niektorzy z nich zajmuja stanowiska nizszego szczebla nadzoru.
  • hmm
    ..mój syn mieszka w Anglii i zmieniał już mieszkania kilka razy...jak mi puścił filmiki jakie mieszkania brytole wynajmują, to się chwyciłem za głowę...grzyb to standard, niedomalowane, krzywe ściany...no bez jaj, pomyślałem sobie straszny, wielki świat i światowi brytole z grzybem w mieszkaniach:))...to w Polsce to naprawdę jest wysoki poziom...nie truj Rękas, bardzo cie proszę:))
  • @trybeus 19:26:28
    Yhm. I co to ma do rzeczy?
  • @trybeus 19:26:28
    We Francji widzialam mieszkania ( wynajmowane przez osoby prywatne oraz tzw socjalne HLM) po ktorych biegaly karaluchy. Musialam upominac sie kilkakrotnie, zeby poprawic warunki higieny pewnej staruszki , w ktorej mieszkaniu "buszowaly" karaluchy: zbiegaly ze scian , przechadzaly sie po kanapie, po stoliku i stole w kuchni, zas mniejsze robactwo konczylo zycie w szklance z przygotowana woda mineralna !! I to nie Polacy stworzyli sobie taki standard , lecz Francuzi dla Francuzow. Widzialam takze "prawdziwe" brudy w mieszkaniach starych Arabow, gdzie kosztem rodzicow koczowaly bezrobotne dzieci .
    Czyli moze byc gorzej... I nie oczerniajmy sie przed innymi, bo w ten sposob dajemy pretekst do zanizania opinii o nas !!
  • @mac 19:15:32
    są jacy są i tobie nic do tego, i nie tobie oceniać.
  • @trybeus 19:26:28
    skoro woli mieszkać w Anglii to widocznie mu lepiej jak w Polsce, i nie pluj na dom swojego syna. .
  • Hmm...
    Nie wiem czy ten post dobrze zrozumiałem ale autorowi chodzi chyba o to że Polacy wyłamują się z ogółu i łamią przepisy narzucone odgórnie. Robią to samowolnie uprzednio nawet nie sprawdziwszy regulaminu z władzami.
    Wniosek z postu płynie taki że Polacy powinni do danego państwa się dostosować a nie budować tam na obczyźnie swoją Polskę mimo iż była by ładniejsza od otaczającej obcej szarości.
  • @ireneusz 00:50:09
    Dlaczego nie mam oceniac skoro mieszkam w UK od 12 lat a wczesniej w skandynawii i Kanadzie.Pierwsza rzecza jest standard mieszkan tzw. coucilowskich gdzie np. podloga to spekany,nierowny beton z fragmentami starego linoleum i pylu cementowego-to chyba lepiej ze przykryty zostanie przez panele albo nowe linoleum,nawet jezeli lokator je zostawi na zlosc councilowi.Osobiscie uwazam ze lepiej wynajmowac od prywatnego wlasciciela(oszczednosc na doprowadzeniu mieszkania do uzytecznosci mieszkalnej) lub kupic wlasne bo mozna wybrac sobie sasiadow i otoczenie.
  • Kochani...
    Kochani, w dyskusjach tam, gdzie tekst ten się pojawił - zwraca uwagę skupianie się niektórych na kwestiach, które NIE SĄ TEMATEM artykułu:

    Po pierwsze:

    "Nasze mieszkania są śliczne, a ich okropne! - być może. Zapewne. Niewątpliwie. Ale to nie ma związku.

    Po drugie:
    "Dlaczego autor przeklina?!" - bo wprawdzie znam osoby, które kropkują brzydkie wyrazy nawet mówiąc, ale akurat nie one występują w tej publikacji.

    Artykuł opisuje konkretną rozmowę (z radnymi) i odnosi się do pewnego zjawiska, które bez wątpienia i faktycznie zachodzi. Autor marginalnie tylko odnosi się do zwyczajów architektonicznych w UK i tylko dobrotliwie żartuje sobie z przyzwyczajeń rodaków. Opisuję co widziałem, słyszałem i znam - a porady udzielam przecież obu stronom:

    - naszym, by poznali miejscowe przepisy i wykorzystywali je dla swojej wygody i dobrostanu,

    - gospodarzom, by umieli dotrzeć z przekazem, zwłaszcza odnośnie przepisów TAKŻE do Polaków.

    I już. To nie polska "debata polityczna". Nie ma co od razu wyprowadzać husarii.
  • @Lotna 13:51:50
    Gdyby nie wspólnota płci, to bym rzekła "KOCHAM CIĘ!". Za ten koment.
  • @trybeus 19:26:28
    Tiaaa... grzyb to już radość, bo to i astma, i rakotwórcze nawet może być. co powiesz na... pluskwy? Swego czasu rozpowszechnione nawet w królewskim Londynie i nawet w dobrych dzielnicach... Takie to wyspiarskie standardy. Jak Szkoci lubią w smrodzie, to niech se sami przywracają smród.
  • @mac 03:42:09
    to wszystko co piszesz jest nie prawda, moze gdzieś znalazłeś ruderę do rozbiórki i koczujesz na dziko. skoro wszędzie zle to po co wałęsasz sie po swiecie i opluwasz innych, wracaj do Polski.
  • @mac 03:42:09
    mieszkanie cansilowskie to po prostu mieszkanie z zasobów miasta, wynajmowane osobom których nie stac na zakup domu, lub młodym, którzy jeszcze nie kupili sobie mieszkania. by dostac mieszkanie cansilowskie musisz złożyć aplikacje, podanie do urzędu, pozniej jest kolejka, często dwa lata, następnie dostajesz oferty, które akceptujesz lub nie, po akceptacji możesz jeszcze trzy razy zmienić wybór mieszkania, pozniej idziesz na początek kolejki. Mieszkania cansilowskie, to często mieszkania lub domy do wykupu po 5 latach zamieszkania, mieszkania cansilowskie to budynki nowe, budownictwo powojenne, często domy 10 lub 30 letnie, mój kolega z zoną, dostali domek cansilowski z pod igły, nowiutki, wybiałkowane ściany, i betonowa podłoga, taka jest norma ze malowanie i podłogę robi najemca, oczywiście jeśli nie chce nie musi malować i robic podłogi. Wiekszosc domów w UK to domy budowane przez miasto, następnie wynajmowane i sprzedawane.
  • @ireneusz 10:51:48
    Bzdury piszesz i sam o tym wiesz."Right to buy" skonczylo sie w zeszlym roku i nie masz legalnej drogi aby kupic mieszkanie councilowskie z niewielka znizka.
    Mieszkan councilowskich w warunkach sub-standard(np. ponad 50 letnie wiezowce lub stare osiedla ) sa dziesiatki tysiacy w samym Glasgow i okolicach.
    Jest troche nowych osiedli councilowskich i dobrych mieszkan ale to drobny ulamek calosci.Przegladalem oferty i ogladalem mieszkania po-councilowskie (zakup za gotowke) i mozna takie zdewastowane mieszkania kupic np. 60 m2 za £20 tys.
  • @mac 16:43:26
    nie ma czegoś takiego jak zakup mieszkania "po-councilowskie", musisz mieszkać 5 lat, i wtedy dostajesz ofertę wykupu, ja to przerabiałem, ale mieszkam w środkowej Anglii, mimo wszystko nie wydaje mi sie by w Szkocji było inaczej. Jest wiele domów do kupna, nowych i z rynku wtórnego. Ty oczywiście, jestes przyzwyczajony do okazji, a więc poczekaj na czarny piątek.
  • @ireneusz 20:24:33
    Znowu bzdury.Po-coucilowskie to mieszkania ktore byly wlasnoscia councilu,zostaly wykupione przez wlascicieli i znajduja sie na rynku wtornym nieruchomosci.
    Warunki wykupu mieszkan zmienily sie.To o czym probujesz napisac dotyczylo kiedys najtanszych mieszkan ,glownie w nieruchomosciach wielo-kondygnacyjnych(min po 5 latach z 20% znizka)-nie dotyczylo domkow(min po 10 latach z 10 % znizka)
    Nie musze czekac na czarny piatek aby kupic nieruchomosc.A ceny na rynku wtornym byly niekiedy nizsze niz ceny tych coucilowkich nieruchomosci ze znizka.
  • @mac 23:16:04
    Po-coucilowskie to mieszkania ktore byly wlasnoscia councilu,zostaly wykupione przez wlascicieli i znajduja sie na rynku wtornym nieruchomosci. - masło maślane.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLITYKA

    The South just fell again...

    Skonfederowane Stany Ameryki z reguły budzą ciepłe odczucia na polskiej prawicy. Bo potomkowie Kawalerów, bo rycerscy, bo przegrani, bo trochę rasistowscy (to ostatnie nieprawda, ale i tak kojarzy się niektórym miło). czytaj więcej

  • POLITYKA

    Czipsy, proszek do prania, demokracja

    Przez dekady zachodniej demokracji posługiwano się przede wszystkim mechanizmem kontynuacyjnym. czytaj więcej

  • ŚWIAT

    Burza nad Azją2?

    Chociaż teoretycznie głową państwa mongolskiego pozostał polityk tej samej Partii Demokratycznej – zwycięstwo Chaltmaagijna Battulgi może stanowić krok w stronę poważnej zmiany geopolitycznej na Dalekim Wschodzie. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031