Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
730 postów 325 komentarzy

Gó...miśki III RP

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zasadniczy problem wizerunkowy kolejnych młodocianych współpracowników ministra Macierewicza - sprowadza się w sumie do ich głupkowatej aparycji. Jak się nad tym głębiej zastanowić - to samego szefa MON też to dotyczy.

 

 

Będący dziś znakiem rozpoznawczym  Macierewicza  i radością parodystów jego absurdalny uśmiech, wykrzywiający mu regularnie twarz bez żadnego związku z poruszaną tematyką (a także wyrazem reszty oblicza) – to taki sam produkt domowego chowu szpeców od wizerunku, jak słynna opalenizna  Leppera, czy wybielanie zapijaczonej gęby  Olechowskiego. Macierewicz z ery teczek, z początku lat 90-tych - to znany ponurak, z pretensjonalną fajką i rosochatym brodziszczem. Niewiele się już z tym wizażowo zrobić – więc ktoś w rozpaczy wpadł na pomysł: „niech się chociaż uśmiecha!”.

 

I to ten anonimowy doradca odpowiada za następne dekady straszenia Polaków tym obłąkańczym szczerzeniem uzębienia, wpędzającym w pułapkę zwłaszcza prezenterów telewizyjnych. Ci jako wzrokowcy (i często przygłupy) skupiają się bowiem na mowie ciała – i regularnie bywają przerażeni czemu ten uśmiechnięty przecież dziadunio, równocześnie opowiada, że wszystkich ich zaraz poda do sądu, zniszczy, zmiażdży i pożrę swą rozwartą szczęką.

 

Ale nie Macierewiczu jednak miało być – tylko o jego dziateczkach i ich teczkach. A zatem - przecież to nic nowego!

 

Tacy „misiewicze” to cecha faktycznie głównie centro-prawicowych rządów w III RP. Pamiętam po 1997 r. inwazję młodzieży UW-olskiej i AWS-owskiej na osławione już dziś gabinety polityczne – których wówczas wszyscy dopiero się uczyli: i beneficjenci, i raczkujące tabloidy, i perwersyjnie zgorszeni wyborcy. Nie dokąd indziej, ale właśnie do MON-u (pod innym jednak wówczas kierownictwem, dziś raczej obłudnie w tej kwestii współczującym i wbijającym szpile Macierewiczowi) trafiały takie właśnie gagatki, sprawdzające z miejsca co im się należy. - Komórka – raz! (a wtedy to był szpan wyjątkowy, a i ćwiczenie dobre, bo sprzęt był wciąż prawie walizkowy!), pistolet – wydawać!, erka i ałka na samochód – koniecznie! Potem takie towarzystwo wpadało do knajp w Sopocie i na Krupówkach (bo o większym hajlajfie wciąż nie słyszeli), machało legitymacjami sejmowymi czy gabinetowo-resortowymi – i stoliki się znajdowały, i po media nikt nie dzwonił. Ech, złote czasy...!

 

Od tych niedobawionych odróżniali się czekiści – głównie aktyw Ligi Republikańskiej, który z braku CBA – wymyślił sobie wówczas, że tzw. policja (Inspekcja) celna też się mogłaby świetnie nadawać do inwigilowania „układu” - czyli reszty Polaków. Wariacji było zresztą szereg – Młodzi Wilcy, Pampersi, dziś to kawałek historii III RP, a takie kondemnatki w życiorysach ma też o sporo dzisiejszych tropicieli misiewiczyzmu.

 

Odrębną kategorię stanowili natomiast w dumnej wyższości młodzi UW-ole, głównie z chowu  Pawła Piskorskiego. Wszyscy obowiązkowo w wylansowanych 2 lata wcześniej przez  Kwacha  niebieskich koszulkach do żółtych krawatek, wszyscy mniej zainteresowani spluwami i erkami, a bardziej rozdawaniem wizytówek bankierów i ustalaniem czy nie dałoby się jeszcze czegoś odkręcić od podłoża i sprywatyzować, z odpłatnością dla nich za trzymanie brysztangi.

 

Z czasem każdy się dorobił swojego zaplecza tego typu – w SLD wysyp nastąpił oczywiście po sukcesie 2001 r. W szeregach Peezel identycznie wyglądający chłopcy w weselnych atramentowych garniturkach i przysadziste absolwentki Akademii Rolniczych, w obowiązkowo za krótkich spódniczkach i dłoniach spracowanych trzymaniem ludowych drągów... od sztandarów – wypełnili zwłaszcza Urzędy Marszałkowskie całej Polski B, C i tD. PO pozostaje wiernym dziedzicem i następcą UW-olstwa, wprost z tego ostatniego kręgu wywodzi się lider .Nowoczesnej. Słowem – jakąż kuchnią, szkołą i pepinierą okazały się te polityczne gabinety i przedpokoje! A przy okazji – jakim są szkiełkiem mikroskopowym do obserwacji chorego życia politycznego współczesnej Polski.

 

I tak właśnie historia III RP toczy się bez przeszkód dalej, bo to przecież z małych „misiewiczów” - wyrastają duże, żerujące na niej gó...miśki.

 

Konrad Rękas

 

 

KOMENTARZE

  • Kiedy wreszcie zrozumiemy, że oni szydzą z Polaków?
    Ministerstwo Obrony Narodowej poszerza pole działania. Organizuje serię wykładów światowej sławy profesorów i noblistów, które mają być okazją do zapoznania się z „najnowszymi rozwiązaniami w technice i technologii wpływającymi na przyszłość modernizacyjną sprzętu i uzbrojenia wojskowego”. Jednym z prelegentów ma być... dermatolog, prywatnie ojciec Edmunda Jannigera.

    A według byłego ministra Siemoniaka młody Janniger ponownie pracuje w MON na etacie .
    Od 1 grudnia 2016.

    No i kto się śmieje ostatni?
  • @Zbigniew Jacniacki 13:35:41
    https://www.youtube.com/watch?v=UvzKXBQZqkI
  • A co, mają starych komunistycznych dziadów promować,co rozdawali po 2 kg kaszany na m-c?
    .
  • @Zbigniew Jacniacki 13:35:41
    Pal sześć dermatologa, ale za to będą taktyczne długopisy bojowe!

    http://fakty.interia.pl/polska/news-rmf24-mon-zamowil-taktyczne-dlugopisy-za-83-tys-zl,nId,2350868
  • Autor
    "Ci jako wzrokowcy (i często przygłupy) skupiają się bowiem na mowie ciała – i regularnie bywają przerażeni czemu ten uśmiechnięty przecież dziadunio, równocześnie opowiada, że wszystkich ich zaraz poda do sądu, zniszczy, zmiażdży i pożrę swą rozwartą szczęką."




    Pańskie notki zostawiam sobie na deser. Toż to przecież delicje.

    5*
  • tercet erotyczny
    Macierewicz ma biskupie upodobania.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031