Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
693 posty 315 komentarzy

Lord pierdyliard

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Politykę na wyspach brytyjskich traktuje się zbyt poważnie, żeby się nią na poważnie zajmować, zamiast zostawiać zawodowcom.

 

Chociaż więc w ojczyźnie tabloidów wywierają one oczywisty wpływ (do bezpośredniego deklarowania swych sympatii wyborczych włącznie) – to jednak zawsze przecież przygody celebrytów okazują być ciekawsze nie tylko od debat parlamentarzystów, ale nawet skandali z ich udziałem. Nic więc dziwnego, że „Beckham Leaks” jest teraz w UK tematem ważniejszym od BREXIT-u.

 

Celebryta, piękniś, mąż swojej żony, marka handlowa, a kiedyś przy okazji także niezły piłkarz  David Beckham  chce być lordem. A ponieważ wciąż nim nie został – więc w opublikowanych właśnie mailach pojechał po mamusiach oraz sexualności dotychczas nobilitowanych, członków wysokiej komisji kwalifikującej do tytułów i wszystkich, którzy nie docenili bezinteresownego zaangażowania społeczno-charytatywnego obrażonego gwiazdorka. Media brytyjskie kwiczą ze szczęścia, publikując co bardziej soczyste zwroty, Beckham wydukał coś w rodzaju ubolewania, pojawił się już nawet dyżurny wątek rosyjski (serwery! - zresztą publikatory na Wyspach od dłuższego już czasu przejęły pałeczkę podżegactwa wojennego w świecie zachodnim). Jednak straszenie rosyjskimi hackerami i „wojna hybrydowa” nie wiedzieć czemu toczona z mężem ex-spajsetki jako uosobieniem Imperium Brytyjskiego – to nie jedyny aspekt jednak polityczny tej żenującej skądinąd aferki.

 

Proszę wybaczyć garść socjo-ekonomicznych banałów, ale historia przekształconego w wielomiliardowej wartości przedsięwzięcie byłego sportowca - faktycznie ma też charakter systemowy. Jak trafnie napisał wyjątkowo rozsądnie myślący polski bloger,  Rafał Sawicki  „najciekawszym aspektem całej sprawy jest zdemaskowanie psychologicznych niuansów, które czynią życiowy sukces pojęciem względnym. Z perspektywy maluczkich Beckham to stuprocentowy wygryw. Przystojny, bogaty, sławny, ma piękną żonę i jeszcze piękniejsze kochanki, a do tego gromadkę dorodnych synów, którzy najpewniej pójdą w ślady ojca. Czy mężczyzna może chcieć więcej? No właśnie może. Konstrukcja psychiczna człowieka sprawia, że w miarę jedzenia jego apetyt rośnie. Milioner jest nieszczęśliwy, bo nie jest miliarderem. Miliarder jest nieszczęśliwy, bo nie jest prezydentem. Prezydent jest nieszczęśliwy, bo nie jest milionerem. Dlatego system zawsze będzie produkował ludzi nieszczęśliwych z powodu niezaspokojonych ambicji”.

 
To jednak nie wszystko. Sukces osób takich jak Beckham (i jego żona) nieodmiennie wywołuje komentarze znane z komentowania meczów polskiej ligi, w rodzaju „jakby mnie tyle płacili – to bym chociaż biegał szybciej!” - jak oburzają się kibice oraz „za co, k..., te miliony?!” - jak oburzają się niekibicujący. Tymczasem w tym szaleństwie jest metoda.


Otóż nawet współczesny człowiek wciąż miewa opór przed przyjęciem do wiadomości całkowitej wirtualności i względności pieniądza, a więc i jego kreowania "z niczego", odruchowo natomiast domaga się jakiegoś fizycznego ekwiwalentu, "wartości". Kiedyś rolę taką, oprócz rzecz jasna kruszcu - pełniły np klejnoty, dziś natomiast w jeszcze większym niż przed wiekami, bo niemal wyłącznym stopniu - dobra luksusowe. Stąd właśnie samochody za miliony dolarów, jachty, technologiczne zabawki czy w ogóle rzeczy o wartości czysto uznaniowej i nadanej, jak kolekcje mody. Oczywiście, pokrywają one tylko ułamek globalnej nadkreacji pieniądza - ale nadają temu procesowi ludzkie oblicze.


No właśnie, ludzkie. Skoro bowiem istnieją takie towary - to trzeba również stworzyć ich nabywcę, przy okazji kreując drugi po materialnym pseudo-ekwiwalent, w postaci specyficznej kategorii "usług", o również sztucznie nadanej "wartości". I tu dochodzimy do miliardowych zarobków piłkarzy, muzyków, konsultantów, coachów - słowem wszystkich wykonujących na tym poziomie dochodowym działania faktycznie niewymierne i niewycenialne - czy inaczej, które można wycenić na dowolną kwotę. Drugą stronę tego dolara stanowi natomiast równie fikcyjne "pokrywanie" ilości światowej waluty narastającym tempem ruchu jej drobnych, będących w rękach drobnych konsumentów, wrzuconych w spiralę niekończących się zakupów. Absurdalnie drogie towary i "usługi" z jednej strony i jednocześnie absurdalnie szybka wymiana dóbr coraz taniej wytwarzanych, a przez to szeroko dostępnych, ale zaraz wymienianych z drugiej - kumulują więc teoretycznie światowe bogactwo a praktycznie - głównie jego transfer i skupienie w bardzo wąskim kręgu kreatorów pieniądza.


Wracając więc do początku - wbrew pozorom David Beckham i Bugatti Veyron nie są zatem jakimiś skutkami ubocznymi obecnego systemu ekonomicznego świata, czy jego dekoracją - ale stanowią jego istotę. I czy choćby za uświadomienie tego bliźnim - piankowemu piłkarzykowi nie należy się tytuł szlachecki?

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Z tego wszystkiego
    wiem tylko, że Beckham chce zostać lordem. Reszta to jakieś, coś, nie wiem co, pisane dla siebie.
  • Pierdyliard
    to chyba ileś tam miliardów? Czy zgadłem?
  • @Casey - Back-HAM - WYBRANIEC
    .

    WYBRAŃCY
    http://www.pakalertpress.com/our-world-leaders-a-masonic-picture-gallery/



    http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2010/02/07/article-0-083145FB000005DC-744_306x423.jpg
  • Victoria Beck-HAM w sukience zaprojektowanej na obstalunek przez Elizabeth Mason!!!
    .

    http://lucire.com/2008/0109tmp2.jpg
  • Znakomity felieton, 5*
    Kiedy ciężko już konkurować na jachty i odrzutowce, bo i po co komu transatlantyk, albo jumbo-jet, wtedy wchodzą w grę takie smaczki jak tytuł szlachecki - którym notabene u nas, w postaci tytułów hrabiowskich, handlowali zaborcy - bądż nawet jednocyfrowa tablica rejestracyjna, jak to ma miejsce w Emiratach, gdzie im krótszy numer, tym wyższy status posiadacza samochodu, do którego jest przyczepiona.
    Zaś co się tyczy celebrytów, w rodzaju znanych piłkarzy, ich zarobki stanowią bardziej lokatę sponsorów w zyski z reklam i swoisty bon na towary luksusowe, który realizowany jest w bardzo wąskiej sieci sprzedaży. Problem powstałby wtedy, kiedy jakiś taki piłkarzyk zechciałby zainwestować - mądrze - w jakąś nową technologię i zaczął na niej zarabiać, bez oglądania się na tych, którzy wyłożyli pieniądze na jego wypłaty.
  • @alek.san 22:40:41
    Dziękuję za dobre słowo.

    Jak napisałem w innym miejscu:

    Element nakręcania sprzedaży (i samej potrzeby posiadania) m.in. przez inżynierię społeczną zwaną reklamami - należy raczej do punktu drugiego, wspomnianego w dalszej części tekstu.

    Oczywiście jednak są to mechanizmy połączone.

    Nb. zgrabną satyrą na kreowanie wzorców mające na celu wyłącznie (w życiu realnym - głównie) stymulowanie konsumpcji i to luksusowej - jest np. amerykański (sic!) film "The Joneses".

    Pozdrawiam!

OSTATNIE POSTY

więcej
  • SPOŁECZEŃSTWO

    Na język nadepnąć

    Język określa świadomość. Tak, wiem jak to zdanie brzmi – bo tak też ten mechanizm działa. czytaj więcej

  • ŚWIAT

    Wybory na gwałt

    Do domów (także polskich) na Wyspach Brytyjskich dotarły już karty do głosowania w wyborach lokalnych. czytaj więcej

  • POLITYKA

    Realizm XXI wieku

    W dyskusjach nad możliwą/potrzebną/korzystn konieczną zmianą geopolityczna dla Polski - pojawiają się głosy powierzchownych sceptyków, twierdzących: „wy stoicie tam, gdzie powstańcy, a obozem realistycznym jest dziś w Polsce establishment III RP”. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930