Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
730 postów 325 komentarzy

Lang may yer lum reek!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dla zobrazowania pewnej zmiany w sytuacji Polaków w Szkocji, ale i dla zauważenia istotnej różnicy percepcyjnej - zestawmy pewien cytat/opowieść sprzed lat – z obserwacją zupełnie świeżą.

 

 

Bezwład percepcji

 

Jak przed laty (w 2007 r.) pisał ciekawy blogger  Biszop:

 

Krótko po przyjeździe do Aberdeen poszedłem na jedno z nieformalnych spotkań Polaków w pubie Archibald Simpson. Pierwsze pytanie jakie mi zadano to oczywiście nieśmiertelne „Gdzie pracujesz?”. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że w City Council, gdzie od kilku dni pracowałem jako Support Assistant przewracając papierki, klepiąc w klawiaturę i sprawdzając Disclosure Scotland, czyli odpowiedniki naszych zaświadczeń o niekaralności. Reakcja pytającego powaliła mnie: „Nie p…dol! Sprzątasz w City Council???””.

 

Tak właśnie nie tylko byli postrzegani – ale i widzieli się nasi rodacy. Minęło 10 lat, w tym samym mieście odwiedziłem zaprzyjaźnione biuro poselskie. Otwarte i niesformalizowane, więc obowiązuje prosta zasada – kto pierwszy idzie do kuchni, ten robi kawę dla wszystkich, kto ostatni wypije – za wszystkich zmywa. Ponieważ wśród licznych mych (niegroźnych?) słabości jest też odruch zmywania i niechęć do brudnych naczyń w zlewie, a kawę dopijam zawsze ostatni, obowiązkowo zimną – radośnie wziąłem się do zmywania. Padły okrzyki, że gdzież, ależ po co, dajższesz spokój! Zareagowałem więc naturalnym, jak sądziłem żartem, że skoro już ma się Polaka w biurze, to grzech i dziwactwo, gdyby zostało nie posprzątane. Gospodarze stężeli.  Żarty etniczne są absolutnie niedozwolone, nawet, jeśli żartuje się z własnej etniczności.  Tu nawet murzyn nie może powiedzieć o sobie per „czarnuch”.

 

Polski urzędnik nie jest już dziś sensacją w Szkocji, podobnie jak i polski manager w „olejówce” (czyli przemyśle naftowym). Fakt, na razie nisko i średnio w hierarchii – ale już nie tylko na zmywaku czy w roli klozet-dziadków. Na korytarzach collegów i uniwersytetów słychać język polski – bo to, co się nie zmieniło, to polska zagraniczna głośność (i nadal marny akcent). W banku prosi się o polskiego doradcę, praktyki lekarskie i kancelarie prawnicze szarpią się przynajmniej na strony internetowe i ulotki reklamowe po polsku, jeśli nie na naszych specjalistów. W tym samym Aberdeen – Polak kandyduje do Rady Miasta (fakt, że akurat zupełnie bez sensu, bo z listy Partii Pracy, mocno szkodzącej Polakom nie tylko w Szkocji, no ale zawsze!). Politpoprawność nie pozwalająca żartować z polskiej sprzątaczki – paradoksalnie, dodaje handicap do polskiej zaciekłości i determinacji, która nie pozwala naszym na Wyspach ograniczyć się do perspektywy 10 lat w jednej pracy, z jedną szczotką czy ścierką i za jedne pieniądze (byle z benefitem) – to jest bowiem raczej cecha wielu niezainteresowanych rozwojem miejscowych, uśpionych dobrodziejstwami stymulowanej konsumpcji dostępnej nawet dla proli.

 

Śmierć wrogom obczyzny!

 

Oczywiście, są też inne strony (r)ewolucji społeczno-etnicznej Alby. Chociaż bodaj najbardziej otwarte na Wyspach – społeczeństwo szkockie również w mniejszym zakresie niż na południu od Tweed, ale jednak w blisko 60 procentach wolałoby wyhamowanie tempa imigracji (czego już nikt nie bada, ale co słychać w rozmowach ze Szkotami – raczej tej pozaeuropejskiej). Część Polaków odnalazła się w ciągu ostatnich lat tak dobrze w Wielkiej Brytanii, że (jak to się nam zdarzało niemal zawsze i wszędzie w przeszłości) już w drugim pokoleniu nasi rodacy są gotowi do pełnego niemal wynarodowienia i asymilacji – oczywiście w najbardziej twardogłowej, kabotyńskiej i zaściankowej wersji. Młody człowiek, który albo sam jeszcze przed chwilą nosił bluzę z hasłem „Śmierć wrogom Ojczyzny!”, albo przynajmniej ma w starym kraju sobowtóra w takim stroju o mało nie rzucił się na mnie widząc znaczek Szkockiej Partii Narodowej wpięty mi w klapę przez przyjaciół. - Wstąpię do [brytyjskiej] Gwardii Szkockiej i będę zabijać i ginąć dla Brytanii! - wołał dowodząc, że tak jak względna okazuje się pełniona przez Polaków rola społeczna, tak bezwzględnie obowiązują pewne samonarzucane psychozy, fobie i obsesje.

 

Sprzątaczkami, pomywaczami, fiszerami – bywamy na własną prośbę i nic w tym złego, bo wstyd to przecież tylko kraść. Kabotynami, szurami i co gorsza – tchórzami cofającymi się przed rozwojem zawodowym bywamy jednak jako więźniowie własnych ograniczeń, lęków i kompleksów. Wciąż jeszcze, póki społeczeństwa Zachodu wyglądają tak jak wyglądają i asystując (oby czynnie!) przy rychłych narodzinach nowego państwa – nasza przyszłość na emigracji i tak wygląda lepiej, niż w Kraju, w którym nasycenie szurostwem wydaje się być większe i rośnie, a ponadto władza sama wygląda i zachowuje się, jak jeden wielki żart etniczny z Polaków. I to akurat jest faktycznie wstyd znacznie większy, niż samo sprzątanie cudzych klozetów.

 

See ye efter.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Autor
    Jest pewien postep.Na poczatku w 2005 r. Polacy moze wykonywali prace umyslowe w skali 1-2 % a obecnie 5-6 %.Biszop nie jest reprezentatywny poniewaz skonczyl szkole w Ameryce przed przyjazdem do Szkocji a obecnie cienko przedzie jako nauczyciel j. ang. w Tajlandii.
  • Myśleć trzeba. Myśleć!
    kazdy robi to co umie, ja zachodzę w głowę po co wypisują takie brednie różnorakie literaty, kto za to płaci, bo przeciez darmo sie nie produkują.
  • @ireneusz 14:22:21
    Też się nad tym zastanawiam. Autor notorycznie wiesza psy na Polakach. Ciekawe, dlaczego?
  • @Lotna 19:11:50
    Niech się Pani nie gniewa, ale nawet dowodząc inteligencji narodu polskiego - jakoś nie umiałbym posłużyć się Pani przykładem...
  • @chart 21:38:23
    Proszę się martwić o własną inteligencję, nie moją. Pańskie pseudointelektualne wypociny przyklejające Polakom łaty każdej strony stały się już normą. Na ilu portalach się Pan produkuje? Ilu Panu podobnych z uporem i zacięciem godnym lepszej sprawy robi to samo?
    Cóż tu się dziwić, że Polacy dorobili się kompleksów, mając takich mentorów i to nie tylko w mediach głównego ścieku.
  • @Lotna 00:10:23
    Czuje się Pani zapewne Polką - jakiż więc kompleks Panią gnębi i w jaki straszny sposób się go Pani dorobiła?
  • @Lotna 19:11:50
    //Autor notorycznie wiesza psy na Polakach. Ciekawe, dlaczego?//

    No przecież wszyscy tu wiemy dlaczego:)
  • @Arjanek 09:17:56
    A co konkretnie w tym tekście jest "wieszającego psy na Polakach"?
  • @chart 03:20:06
    Ja nie tylko się czuję, al także jestem Polką, a Pan?

    Gdybym dorobiła się kompleksów, to bym nie krytykowała Pańskiego artykułu; wręcz przeciwnie - chwaliłabym go za wnikliwą obserwację, jaką to jestem kabotynką i tchórzem cofającym się przed rozwojem zawodowym jako więźniarka moich ograniczeń, lęków i kompleksów - jedna z wielu milionów polskich emigrantów.

    Na podstawie moich własnych doświadczeń i doświadczeń wielu innych osób przebywających za granicą dłuższy okres czasu, mogę tyko powiedzieć, że pieprzysz Pan głupoty - bo bardziej dosadnie mi tego powiedzieć nie wypada - na dodatek przedstawiające moich Rodaków w jak najbardziej niekorzystnym świetle, bo jako, cytuję: "kabotynów", "tchórzy" ("szurów" - nie znam takiego polskiego wyrazu, czy to jakiś żargon?), zastraszonych, wylęknialych i zakompleksionych - co jest niczym innym niż oczernianiem Polaków. Jeśli Pan tego nie widzi, to proszę napisać to samo o żydach na żydowskim forum i sprawdzić reakcje czytelników.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031