Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
715 postów 323 komentarze

BREXIT, wybory i Braveheart 44

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie tylko szkockich migawek z Wysp – ciąg dalszy.

 

W brytyjskim systemie utrwaliła się praktyka, by nie (nad)używać formalnych uprawnień Izby Lordów do zmiany decyzji podejmowanych przez Izbę Gmin. Pomimo odgrażania się więc zwłaszcza liberalnych demokratów, zapowiadających, że ich i laburzystowscy lordowie przewrócą dotychczasowe ustalenia torysowskiego rządu i wspierających go posłów – parowie procedując nad Article 50 (BREXIT-em) odrzucili m.in. poprawkę zobowiązującą gabinet do utrzymania UK we Wspólnym Rynku nawet po opuszczeniu UE. Na tym tle zarysował się zresztą ciekawy, kolejny już podział w szeregach laburzystów, tym razem właśnie na tle ochrony krajowego rynku (także rynku pracy). Kalendarz BREXIT-u mimo oporu takich cieni przeszłości jak  Blair  i  Major - leci zatem planowo, kartka po kartce...

 

Ale ja w sumie nie o tym.

 

Ponieważ ze względu na znaczący udział nominantów (ze wskazania poprzednich rządów) - Izba Lordów przypomina nieco nasz TK, zaś dziedziczność pozostałych parów kojarzy się z doborem do stanu sędziowskiego w Polsce (tez w dużej mierze przecież z parów złożonego...) - ciekawym eksperymentem byłoby wyobrażenie sobie jakby takie PiS przeprowadziło skok na Izbę Lordów.

Widzicie ten aktyw popodnoszony do godności baronów, w złotogłowiach i łańcuchach? Tzn. w łańcuchach akurat łatwo, wiem.

 

Cóż, jaki kraj - taka arystokracja...

 

------------------------------

 

Polaków na Wyspach rzecz jasna bardziej nawet od Wspólnego Rynku jako takiego – interesuje ich własna przyszłość. Pal bowiem sześć pseudo-polskie parówki, kupowane w należących głównie do Hindusów polskich sklepach – nasi bardziej się boją, że jeszcze parę takich głosowań i wrócą do smaku lekko tylko zielonkawej pasztetowej na dawnych, polskich śmieciach w starym kraju. Polityka informacyjna Westminsteru w stosunku do rezydentów z UE jest nadal żadna, zaś przekaz – kierowany jest przede wszystkim dla umocnienia pro-BREXIT-owych brytyjskich wyborców. To ich mają łechtać zapowiedzi utrudnień dla nowych przybyszów (faktycznie, głównie tych z Rumunii i Bułgarii), reżimu wizowego, obowiązków rejestracyjnych i ucięcia benefitów wszystkim nowym imigrantom. Jasne, że to PR – ale nawet dla miejscowych, zasiedzianych tu Polaków brzmiący coraz bardziej niepokojąco, jako zapowiedź nieodmiennie przerażającego „wyrzucania”. Nasi miotają się w szumie informacyjnym nie wiedząc co robić – tymczasem, na dobry początek, mogliby posłuchać co też jeszcze wygaduje szefowa rządu Zjednoczonego Królestwa...

 

Oto pani premier UK,  Teresa May  wezwała mianowicie, by wybory samorządowe w Szkocji (4. maja) stały się plebiscytem i by głosy oddawane w nich na torysów odwiodły  Nicolę Sturgeon  i Szkocką Partię Narodową od projektu drugiego referendum niepodległościowego. Tymczasem jako daleka następczyni pani  Thatcher, obecna premier powinna jednak pamiętać, że ponoć chcącemu nie dzieje się krzywda - a więc spodziewana klęska "Szkockiej" Partii Konserwatywnej i Unionistycznej tylko IndyRef2 przybliży. Oczywiście, torysi mają świadomość, że nie odbiorą głosów SNP, czy bardziej jeszcze radykalnym szkockim Zielonym - chcą natomiast pozbyć się brytyjskiej konkurencji, w tym zwłaszcza coraz bardziej rozkraczonych między Westminsterem, a Holyrood laburzystów, a także wiecznie polujących na głosy mniejszościowe liberałów. Dla ważne jest jednak jak w tym wszystkim wygląda sytuacja miejscowych Polaków?

 

Po pierwsze - przecież na Wyspy przybyli w dużej mierze ci, którzy już w kraju nie głosowali, więc tym mniejsze mający nabożeństwo do demokracji w nowym kraju. Po drugie - wybory w UK w ogóle, a samorządowe w szczególności, w porównaniu z polskim bałaganem - są raczej mało zauważalne i mimo wszystko słabo zrozumiałe, nie tylko zresztą dla przybyszów. Po trzecie - część bardziej świadomą powstrzymuje niekiedy pozornie logicznie, ale w istocie pozbawione sensu przekonanie, że "nie jesteśmy u siebie, więc nie będziemy innym kraju urządzać". Sęk w tym, że prawie już 3,5-procentowa mniejszość polska w Szkocji jest już bardziej chyba nawet u siebie, niż jej członkowie mogli czuć się w III RP...

 

-------------------------------------

 

Jeszcze mniej zaskakujące być powinno, że U SIEBIE chcą się też wreszcie poczuć sami Szkoci. Kolejna lekcja w jednym z tutejszych collegówi. Młodzież bardzo różna, wszyscy spieszący się do dorosłości, przy czym jedni przychodzący na zajęcia tylko by nie stracić bursary (stypendium), inni by możliwie bezboleśnie przejść wymagany poziom i kontynuować edukację na wybranym kierunku (choćby kosmetologii). Nawet jednak najzdolniejszych – zdążyły już dotknąć skazy (braku)edukacji i (nie)wychowania na modłę zachodnią. Obowiązują wąziutkie ścieżki specjalizacje, uczenie „umiejętności” pozbawia zdolności analizy, jak i syntezy, nieskrępowane „prawo do wyrażania” pomija okoliczność, że przecież większość nie ma nic ciekawego do wyrażenia. W połączeniu z utrwalonymi różnicami klasowymi i edukacyjnymi (nawet w Szkocji, szczycącej się swoją najstarszą na Zachodzie, jeszcze XVIII-wieczną oświatą publiczną i wyjątkowo wczesnym, zwłaszcza jak na ubogie, rybacko-góralskie społeczeństwo pokonaniem analfabetyzmu) – daje to większa nawet niż w Polsce plażę świadomości. Tak, wiem, że wbrew powszechnym opiniom przeciętna znajomość historii u młodego Polaka (spoza grup maszerujących dzisiaj) dobrze jeśli sięga chociaż nieszczęsnej bitwy pod Grunwaldem. Tej jednak przecież sięga! W Szkocji zaś byłem świadkiem, jak naprawdę zdolni uczniowie ewidentnie pierwszy raz dowiedzieli się o co chodziło  Williamowi Wallace'owi  (który stoi na pomniku w każdym tutejszym większym mieście) dopiero z pracy zadanej na pierwszym roku collegu, a więc w wieku lat ok 17!

 

- A ja nie lubię Anglików! - ogłosił jeden ze zdolniejszych chłopców w klasie, opowiadając w uzasadnieniu czego się dowiedział z materiałów zebranych do prezentacji: o utracie niepodległości, o walce nią, o eksploatacji kraju i próbach niszczenia narodowych tradycji. - Ale to było dawno... - argumentowała wykładowczyni w nagłym dysonansie, z jednej strony mając wpojone, że z uczniem nigdy nie wolno się zbierać ani twierdzić, że nie ma racji – z drugiej zaś przecież będąc zupełnie pewną, że kwestia narodowa zupełnie już dziś istnieć nie ma prawa. - Dziś wszyscy jesteśmy przecież Brytyjczykami... - przekonywała. - Ja na pewno nie... - podniósł głowę drugi, dotąd prawie nigdy się nie odzywający. Noszona koszulka Celticu Glasgow nie pozostawiała najmniejszych nawet wątpliwości, że wie co mówi. - A co myślicie o Polakach? - próbowała ratować sytuację lektorka. - Polacy są fajni, nie lubimy Anglików – z żelazną konsekwencją odpowiedziały dzieciaki.

 

Zabawne, ale ci szkoccy nastolatkowie pośrednio przyznali w ten sposób rację nie komu innemu, jak wschodzącej gwieździe brytyjskich socjal-liberałów,  Sadiq Khanowi, burmistrzowi Londynu, który ubiegając się już pół-oficjalnie o przywództwo laburzystów wygarnął przed paroma dniami szkockim niepodległościowcom od „prawie rasistów i bigotów”, podobnych do wyborców...  Donalda Trumpa(nb. właściciela pola golfowego nieopodal szkockiego Aberdeen i bynajmniej nadmiernie w tamtych stronach nie lubianego). W efekcie zaszedł mechanizm zwrotny. Angielski neofityzm potomka pakistańskich imigrantów oburzył Szkotów i być może odbierze Szkockiej Partii Pracy status głównej formacji drugiego wyboru dla wahających się między laburzystami a SNP. Polityczny Londyn nie chce bądź nie umie wyzbyć się niechęci do politycznych, niepodległościowych aspiracji Szkotów – ci więc odpłacają coraz silniejszą niechęcią i pragnieniem rozwodu. Sojuszników do niego – szukają zaś w Polakach.

 

- Obejrzałem „Miasto 44”. Wstrząsające! - pochwalił się kolega ze znaczkiem SNP w klapie, wcześniej zachwycający się Krakowem i grzecznościowo uznający nawet jego podobieństwo do najpiękniejszego jak wiadomo w świecie i jedynego przecież w swoim rodzaju Edynburga. Po krótkim streszczeniu pozostałym Szkotom o co chodziło w filmie – wspólnie metodą dalszych analogii doszliśmy do wniosku, że ci Anglicy, to tacy Niemce i Ruskie razem wzięte, tylko jeszcze, ścierwa gorsze (i odwrotnie). I tak się właśnie rodzi nic porozumienia, która może i powinna z niepodległej Szkocji uczynić dom dla Polaków, którym własną ojczyznę póki co odebrali politycy i niekończące się reformy gospodarcze.

 

See ye efter.

 

Konrad Rękas

 

iO jednej z poprzednich – v. tu: http://www.prawica.net/5343

KOMENTARZE

  • Autor
    Spodziewam sie ze w maju SNP uzyska ponad 50% miejsc w parlamencie szkockim a konserwatysci beda dalej tracic w Szkocji uzyskujac kilka %.
  • Witam
    "wspólnie metodą dalszych analogii doszliśmy do wniosku, że ci Anglicy, to tacy Niemce i Ruskie razem wzięte, tylko jeszcze, ścierwa gorsze (i odwrotnie). I tak się właśnie rodzi nic porozumienia, która może i powinna z niepodległej Szkocji uczynić dom dla Polaków, którym własną ojczyznę póki co odebrali politycy i niekończące się reformy gospodarcze"

    - tak to jest jak się uczy historii z takich filmów jak "Waleczne serce"
    [ cytat jak z "bartka zwycięzcy", ze prusacy to tacy Francuzi, tylko jeszcze gorsi ]

    Ciekaw jestem, czy Autor zdaje sobie sprawę, iż podbechtywanie Polaków do rozwalenia całkiem dobrze funkcjonującej unii brytyjskiej jest wchodzeniem z butami w wewnętrzne sprawy Zjednoczonego Królestwa?

    "powinna z niepodległej Szkocji uczynić dom dla Polaków, którym własną ojczyznę póki co odebrali politycy i niekończące się reformy gospodarcze" - może w pierwszej kolejności należałoby odbić Polskę dla Polaków,a nie budowac nową w Szkocji?

    nigdy tego nie robiłem, ale tym razem żałuję, że nie mogę wystawic oceny ujemnej

    pozdr
  • konserwatysta od konserw
    ... wkurzylem sie
  • @MacGregor 10:22:24
    "wchodzeniem z butami w wewnętrzne sprawy Zjednoczonego Królestwa?"

    No i dobrze, raz my komuś, a nie ktoś nam.

    Zresztą na niewinnych nie trafiło:

    http://chart.neon24.pl/post/90282,kto-byl-prawdziwym-wrogiem-polski

    http://chart.neon24.pl/post/127172,anglio-twoje-dzielo

    http://www.geopolityka.org/komentarze/konrad-rekas-polska-wielka-gra
  • @MacGregor 10:22:24
    "...odbić Polskę..."
    Do odbijania trzeba:
    - gdzieś się zgromadzić,
    - uzbroić,
    - dopiero ruszać w bój,
    inaczej klęska pewna...

    Więc może to wcale nie jest zły pomysł.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930