Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
709 postów 321 komentarzy

Londyn vs. Edynburg

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Torysi są zdeterminowani uczynić z wyborów samorządowych w Szkocji plebiscyt.

Materiały propagandowe kandydatów „konserwatywnych” w małym tylko stopniu dotyczą spraw lokalnych – za to w każdym niemal punkcie krytykują politykę rządu lokalnego. „Tylko my powstrzymamy SNP!” - powtarzają fałszywi następcy brytyjskiej prawicy. Oczywiście – nie powstrzymają, faktycznie jednak mogliby Szkotom (a co za tym idzie – także miejscowym Polakom...) wyciąć kilka psikusów.

 

Po pierwsze – Londyn cały czas nie wyklucza zamachu na system polityczny Szkocji. Nieprzypadkowo torysi uwypuklają rzekomy „centralizm” Edynburga, jakkolwiek zabawnie by ten zarzut nie brzmiał w sytuacji, gdy przez dwie dekady Anglicy tylko sztuczkami opóźniali utworzenie rządu i parlamentu krajowego. Te, gdy powstały – w naturalny sposób zainteresowane są zbieraniem kolejnych kompetencji i takie też cele kampanii oporu wobec BREXIT-u jeszcze w grudniu zarysowała premier  Nicola Sturgeon. Sprawdzoną angielską metodą –  Teresa May  ewidentnie chce tak spełnić oczekiwania większej władzy delegowanej w teren – żeby nikogo to nie zadowoliło. Zamiast przekazywać dalsze uprawnienia z Londynu do Edynburga, „konserwatyści” chcieliby je wyrwać z Holyrood i rozproszyć po Szkocji, w której nieodmiennie postępują z pragmatyzmem okupantów, uczestnicząc w dowolnych konfiguracjach – byle przeciw miejscowym narodowcom.

 

SNP w tym wszystkim pozornie wydaje się być w trudnej sytuacji – jednak przecież nie po raz pierwszy. Trochę podobnie jest też przecież choćby z kluczowym z problemem europejskim. Oczywiście, Partia mówi dziś jednym głosem, widząc w oporze wobec BREXIT-u wreszcie handicap dla niepodległości Szkocji. W istocie jednak hasło „ani Londyn, ani Bruksela” wciąż jeszcze ma się całkiem dobrze jeśli nie wśród aktywu, to wśród niektórych wyborców, jakbyśmy wciąż mieli nie tylko sprzed roku 1989 (kiedy to SNP przeszła na pozycje pro-wspólnotowe), ale wręcz 1975, kiedy szkoccy narodowcy głośno krytykowali związki UK z EWG, a  Winnie Ewing  wygłaszała twarde przemówienia w Parlamencie Europejskim. Jednak obowiązuje zasada gradacji wrogów – a Londyn pozostaje największym i najważniejszym opornikiem dla szkockiej niepodległości, co wymusza wszystkie pozostałe sojusze i sympatie narodowego Edynburga.

 

Podobnie jest więc też i pokrętnym pomysłem na taką “dalszą dewolucję”, która tylko osłabiłaby się Holyroodu, a więc i szkocko potencjał niepodległościowy. To polityka, nikt nie gra fair, a że stawką jest nie tylko istnienie UK, ale i istotne podstawy obecnego geopolitycznego ładu Zachodu – można spodziewać się dalszych brzydkich fauli. Torysowska kampania samorządowa jest ich tylko jednym z objawów.

Przede wszystkim jednak, co nieodmiennie i stale należy powtarzać – skoro „konserwatyści” chcą plebiscytu, to powinni go dostać. I przegrać – choćby jako kara ze strony miejscowych Polaków i innych mniejszości zdenerwowanych BREXIT-em, jego formą i możliwymi dla nich następstwami.

 

See ye efter.

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • .
    Nic nie rozumiesz ze Szkocji. Każdy wykształcony Szkot powie, że kocha swój kraj, ale nie da się nie pojechać choć raz w życiu "down South", żeby się dorobić pieniędzy i zdobyć doświadczenie.
    Mój bezpośredni szef, Contract Manager o imieniu Jimmy - Szkot spod Glasgow, twierdzi że bez Londynu Szkocja stanie się biednym krajem i że w jego mieście nie ma rodziny w której ktoś nie byłby teraz, albo w przeszłości na południu kraju.
    Dla Szkotów Londyn jest bardzo często miejscem czasowej emigracji - póki co wewnętrznej. Ale gdyby stała się zewnętrzną, to Szkoci dobrze wiedzą, że musieliby wówczas stawić czoła innym nacjom świata.
    Mieszkałem kiedyś w Szkocji, dlatego szkocki akcent wyławiam bezbłędnie wszędzie, gdzie go słyszę. W Londynie słychać go na każdym kroku.
    Pracowici i poważni Szkoci robią zazwyczaj lepsze kariery od aroganckich, ale na ogół leniwych i zbyt zadufanych w sobie Anglików.
    Stąd kadra kierownicza pełna jest Szkotów. Oni o tym doskonale wiedzą.
    Szkoci to naród może nieco porywczy i romantyczny, ale ma od Polaków znacznie większy zmysł praktyczny. Więc będą sidzieć doon on their arses, choć przy tym siedzeniu pograją sobie na kobzie (sorry, ale ta nazwa mi się najbardziej podoba) i ponarzekają na English cunts.
    Tu nie chodzi o to, aby złapać króliczka..

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31