Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
715 postów 323 komentarze

Przekleństwo racji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Druga (po nieszczęsnym lotniskui) sztandarowa inwestycja PO-PSL na Lubelszczyźnie - Centrum Spotkania Kultur, zgodnie z przewidywaniami: okazała się paskudztwem, klęską, a zapewne i złodziejstwem.

 

Ekspertyzy potwierdzają tylko to, co dziś wie każdy słuchacz, a przed czym na etapie planowania ostrzegali wszyscy myślący i nie złodzieje: wzniesiony kosztem 200 mln zł obiekt ma akustykę gorszą niż remiza w Cycowie i niemal nie ma szans, by poprawić to zmianą wykończenia i wyposażenia.

 

Co gorsza, prowadzący CSK samorząd województwa jest w pułapce: nie wyda dodatkowych pieniędzy - największą w regionie sala koncertowa będzie nadawać się co najwyżej na zjazdy Peezel i uprawę pieczarek; wyda - istnieje ryzyko, że Komisja Europejska uzna to za zmianę już sfinansowanego projektu i nakaz zwrot 120 mln zł dofinansowania. Takie są koszta występów odpowiedzialnego za ten skandal tria  Palikot-Grabczukii-Sobczakiii.

 

Historia osławionego lubelskiego Teatru w Budowie jest znanaiv. Krótko:  gmach, którego wznoszenia rozpoczęto za  Gierka, a wstrzymano z  Jaruzelskiego  - miał być największą salą teatralno-operową na wschód od Wisły, z unikalnymi rozwiązaniami technicznymi, które, choć zaplanowane jeszcze latach 70-tych i 80-tych – z powodzeniem odpowiadały także współczesnym standardom. Oddany w części do użytku (Teatrowi Muzycznemu i Filharmonii Lubelskiej) obiekt w ostatniej chwili uratowano przez sprzedażą i zamianę na galerię handlową i zadecydowano o jego dokończeniu. Niestety, rozstrzygnięte już procedury, z wybranym projektem i prostą ścieżką realizacji (za ok 40 mln zł) zostały wstrzymane, gdy do władzy na Lubelszczyźnie doszła koalicja PiS-PO, a następnie PO-PSL, zaś decydujący głoś także w sprawach inwestycyjnych i (auto)promocyjnych uzyskał  Janusz Palikot ze swymi miejscowymi namiestnikami – Grabczukiem i Sobczakiem. Gotowy projekt wyrzucono do kosza, stracono czas i pieniądze, by ostatecznie zamiast dokończyć Teatr w Budowie – zburzyć go i zastąpić nowym budynkiem, zewnętrznie tylko trochę podobnym, za to kosztującym 5 razy więcej no i nie nadającym się literalnie niemal do niczego.

 

I tak właśnie  powstało Centrum Spotkania Kultur – beretoszalik z rękawami, nie wiadomo co z surowego betonu i z salami pozbawionymi elementarnych walorów technicznych i artystycznych.  Kiedy wszyscy znający się na rzeczy uprzedzali, że najpierw robi się projekt akustyczny, a potem buduje salę widowiskową – w Urzędzie Marszałkowskim panował entuzjazm nie pozwalający zajmować się takimi detalami. Gdy uprzedzano, że nie ma czegoś takiego, jak „zmienna akustyka” w sali przeznaczonej pod profesjonalne koncerty muzyczne - nadal obowiązywała filozofia „oj tam, oj tam”. A kiedy w oddanym do użytku Centrum Spotkania Kultur zaczęto organizować wielkie wydarzenia muzyczne i teatralne – okazało się, że „pan Zenek dźwiękowiec” z suwakiem dobry jest na bal w remizie, a w sali widowiskowej CSK po prostu niewiele słychaćv. I dopiero teraz, grubo za późno – wezwano na pomoc ekspertów.

 

Jest byczo, ale szukamy przyczyn

 

Zarówno odpowiedzialny za budowę obiektu, w którym „trzepoczą dźwięki” samorząd województwa, ani dyrekcja CKS oficjalnie nie chcą przyznać, że coś jest nie tak. W istocie jednak cały czas rozpaczliwie szukają możliwości rozwiązania problemy kluczowego dla dalszego funkcjonowania Centrum. Służyć temu mają kolejne badania i analizy. - Zastana akustyka jest wynikiem procesu inwestycyjnego. Od początku organizowania obsługi sceny próbujemy skorygować we własnym zakresie wymagania akustyczne. Konsultujemy ze specjalistami i goszczącymi artystami. W zakresie akustyki Sali w marcu 2016 roku na zlecenie dyrekcji CSK  Katedra Akustyki i Multimediów Politechniki Wrocławskiej przeprowadziła pełne badanie. Na podstawie pomiarów i późniejszego modelowania komputerowego stwierdzono potrzebę korekty i rozbudowy rozwiązań akustycznych. Wyniki badań i rekomendację złożyliśmy w urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubelskiego. Czekamy także na wizytę niemieckiego specjalisty w zakresie akustyki rekomendowanego przez Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena – tłumaczy dyplomatycznie  Ewa Dados-Jabłońska, rzeczniczka CSK.

 

Strach przed Brukselą

 

Również Urząd Marszałkowski stara się prosty fakt – że akustyka jest fatalna, oddać... bardziej opisowo. - Proces tworzenia akustyki Sali Operowej, ze względu na dbałość o celowe i rzeczowe wydatkowanie finansów publicznych, został rozciągnięty w czasie (co jest normalną praktyką przy tego typu obiektach) tak, by podejmując decyzje dotyczące elementów adaptacji akustycznej w jak największym stopniu bazować na realnych odczuciach słuchaczy, dostosowując jednocześnie środowisko akustyczne do zmiennych wymagań wynikających z różnorodności programowej instytucji – wije się Paweł Smajkiewicz, dyrektor departamentu mienia i inwestycji Urzędu Marszałkowskiego nie chcąc bądź nie mogąc napisać wprost – wyszło fatalnie, teraz musimy ratować sytuację. - W styczniu 2017 roku miała miejsce wizyta Juliena Lavala,  przedstawiciela firmy L-Acoustics, który dokonał rearanżacji systemu elektroakustycznego. Kolejne kroki, jakie Centrum Spotkania Kultur zaplanowało, to wizyta przedstawiciela firmy Müller-BBM GmbH – jednego z najbardziej doświadczonych biur projektowych zajmujących się akustyką obiektów artystycznych na całym świecie. – dodaje dyr Smajkiewicz a półgębkiem przyznaje, że byle tylko nie ruszać konstrukcji – CSK będzie musiało zmieniać wystrój sali, nazywany eufemistycznie „elementami scenografii”, byle tylko z jednej strony nie denerwować bardziej widzów/słuchaczy – a z drugiej jednak nie niepokoić Komisji Europejskiej, która poważniejsze zmiany w już zrealizowanym projekcie mogłaby uznać za naruszenie zasad jego finansowania – i zażądać zwrotu setek milionów dotacji.

 

Kupować, kupować, kupować!

 

Dyplomatami (ani księgowymi) nie muszą jednak być wspomniani fachowcy. „Na podstawie analizy wyników przeprowadzonych określono co następuje : widownia sali charakteryzuje się zbyt dużym czasem pogłosu, wynoszącym dla naturalnych źródeł dzięki ponad 2.2 s. (…) Na echogramach wyznaczonych dla punktów na widowni, a w szczególności wobszarze proscenium i sceny występują wielokrotne silne odbicia dźwięku o dużym, ponad 80ms, opóźnieniu. Powoduje to zmniejszenie czytelności obrazów dźwiękowych, a także powstawanie efektu „trzepoczącego się echa” w wybranych punktach na widowni, a przede wszystkim na proscenium i scenie” - czytamy w opracowaniudra inż.  Romualda Bolejko. Co to oznacza po ludzku? Wydatki, wydatki i jeszcze raz wydatki: „Konieczność wprowadzenia dodatkowych materiałów dźwiękochłonnych (o łącznej powierzchni 1400m 2 ) o klasie pochłaniania A [5] do domku sceny obniżając w ten sposób jego czas pogłosu do około 2,0s. Ze względu na dużą objętość domku nie można ograniczyć się wyłącznie do dekoracji scenicznych, nawet bardzo bogatych w materiały włókniste/tkaninowe. Występowanie niekorzystnych odbić dźwięku, odbić o dużym opóźnieniu, od ścian wewnętrznych pudła sceny docierających do punktów odsłuchowych zlokalizowanych na scenie i widowni. Niezbędne jest wytłumienie takich odbić poprzez odpowiednią lokalizacje materiałów dźwiękochłonnych wewnątrz domku sceny. W wyniku przeprowadzonego modelowania wskazano fragmenty ścian/sufitu, na których niezbędna jest kontrola tego typu odbić dźwięku. Zbyt dużą wartość opóźnienia pierwszego odbicia od sufitu zarówno w pierwszych, jak i środkowych rzędach głównej widowni. Zalecana jest ponowna analiza, a co najmniej zmiana wysokości zawieszenie pierwszych dwóch (licząc od sceny) segmentów sufitu akustycznego widowni”. Wyniki badań wrocławskich politechników nie pozostawiają złudzeń.Po wydaniu dziesiątków i setek tysięcy złotych na zmiany obić, sufitów, foteli – sala widowiskowa CSK będzie miała już tylko złą, a nie bardzo złą akustykę. Znośnie będzie może po przebudowie m.in. balkonów – a dobrze nie będzie nigdy.

 

Burząc stary obiekt i stawiając nowe Centrum na miejscu dawnego Teatru w Budowie – obiecywano lublinianom niezapomniane wrażenia artystyczne i instytucję jedyną w swoim rodzaju, opartą o najnowocześniejszą aparaturę. Jak się dziś okazuje – przeszło 200 mln zł jeśli nie w całości, to przynajmniej w zasadniczej części zmarnowano, wydając na coś, co z powodów technicznych nie może spełniać swoich zadań – a poprawione być nie może. Mogliśmy mieć w Lublinie coś naprawdę wielkiego. A mamy tylko duży budynek...

 

Konrad Rękas

iO problemach Portu Lotniczego Lublin w Świdniku – patrz m.in. w: http://www.prawica.net/5788

iiKrzysztof Grabczuk – polityk PO (wcześniej UW i KLD), były prezydent Chełma i marszałek województwa, obecnie wicemarszałek Województwa Lubelskiego, pan od WF udający „wykładowcę akademickiego”, z kamuflażu erotoman-gawędziarz, z głównego zajęcia – też, tylko bez gawędzenia.

iiiJacek Sobczak – polityk PO, były wicemarszałek Województwa Lubelskiego, ostatnio na emigracji wewnętrznej polegającej na powtarzaniu „a jednak się kręci” (o lotnisku w Lublinie); z kamuflażu – sympatyczny wariatuńcio ze słowotokiem, w rzeczywistości – tak samo, co przecież nie znaczy, że wariat nie umie liczyć.

vOdrębna sprawa, to zniszczenie działającej wcześnie z powodzeniem sali koncertowej Filharmonii Lubelskiej: http://www.archiwum.nowytydzien.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=30496:lepiej-by%C5%82o-nie-rusza%C4%87?&Itemid=43

 

KOMENTARZE

  • A tępy prymityw Pawlak został
    wciągnięty do rady nadzorczej tego lotniska! No i zapisał się na kurs pilota by mieć kwalifikacje ku temu do szkoły w Chełmie!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930