Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
709 postów 321 komentarzy

Wybory na gwałt

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Do domów (także polskich) na Wyspach Brytyjskich dotarły już karty do głosowania w wyborach lokalnych.

 

W Szkocji dobiegająca kampania wyborcza nadała im charakter plebiscytarny, sprowadzając się po pierwsze do udzielenia wsparcia niepodległościowej SNP – lub aspirującym do zdobycia przewagi po stronie unionistycznej (dążącej do zachowanie jedności UK) torysom. Poza jednak kwestią wyzwolenia Szkocji (kluczową także dla miejscowych Polaków) – elekcja 4. maja stała się też okazją do zero jedynkowego zajęcia stanowiska w kwestii, która w ostatnich tygodniach zdominowała brytyjską, a zwłaszcza szkocką debatę publiczną. Chodzi mianowicie o tak zwaną „klauzulę gwałtu”.

 

Opowiedz o gwałcie

 

Tłumacząc najprościej - „konserwatywny” rząd (po dwuletnim czajeniu się i rzekomych konsultacjach) – wprowadził ostatecznie 6. kwietnia   regulację ograniczającą uprawnienie do Child Taxu (dodatku socjalnego na dzieci, takiego brytyjskiego 500+...) do dwójki dzieci – chyba, że trzecie i kolejne... zostały poczęte w wyniku gwałtu   lub innego czynu zabronionego (przemocy domowej, kazirodztwa itp. w rozumieniu Sekcji 76 the Serious Crime Act 2015).  Kobieta zainteresowana otrzymaniem zasiłku na trzecie dziecko winna więc złożyć stosowne pisemne oświadczenie, z załączeniem potwierdzenia zgwałcenia (najlepiej przez uprawnionego pracownika socjalnego), danymi dziecka i zapewnieniem, że na pewno nie żyje się z gwałcicielem.

 

Przyjęcie takiego rozwiązania udowadnia po raz kolejny, że nie ma tak głupiego pomysłu, którego nie uznano by za warty wdrożenia jeśli tylko odpowiednio długo przepracowywała go grupa ekspertów. To także dowód, że skoro jedna z najstarszych demokracji parlamentarnych świata jest w stanie wydać się takiego babola – to w sumie czego można spodziewać się po Sejmie III RP? Jakimś cudem jednak PR-owcy torysów nie zorientowali się jak prezentuje się pomysł w założeniu zapewne mający dowieść szczególnej troski rządu o szczególnie pokrzywdzone kobiety. Rząd  Teresy May  padł przy okazji ofiarą także swoich antyimigranckich mrugnięć –  koncepcja limitowania świadczeń rodzinnych w sposób oczywisty uderzać ma przecież w wielodzietne tu rodziny imigranckie, w tym także polskie.

 

Cięcia po kieszeniach

 

Torysi zapowiadają zresztą dalsze cięcia, w znacznej części sprzedawane niechęcią do obcych, ale także odkurzonymi neo-liberalnymi mitami o „równo podnoszących się statkach” itp. thacherowskimi bzdurami, które już raz w latach 90-tych rozwaliły społeczeństwo brytyjskie. Wprawdzie akurat Polacy na Wyspach bardzo niechętnie (wbrew obiegowym opiniom) sięgają po ulgi i zasiłki socjalne – nie mniej akurat te rodzinne (jak „family element” Universal Creditu) należały im się dotąd jak psu buda – a teraz, do 2020 r. mają zniknąć całkowicie bądź zostać bardzo poważnie ograniczone. Dla samej Szkocji cięcia mają wynosić blisko 2 miliardy funtów (łącznie ok. £12 miliardów) – bynajmniej nie „odebranych urzędnikom”, tylko wprost wyjętych z kieszeni uczciwie przecież pracujących i zarabiających tamtejszych podatników, TAKŻE POLSKICH.

 

Oczywiście, wystarczyłaby dziesiąta część wszystkich tych planów, cięć, redukcji i zamrożeń, żeby rozwścieczyć i pobudzić opozycję. A ponieważ Partia Pracy (wciąż jeszcze mająca przewagę w samorządach) od dłuższego już czasu zajęta jest sama sobą, co zapewne ostatecznie zakończy się albo zmianą kierownictwa – albo wariantem francuskim, czyli wykreowaniem nowego, soc-demoliberalnego stronnictwa na gruzach podzielonych jak nigdy i dołujących w sondażach najbardziej od 1983 r. laburzystów oraz tkwiących wciąż poniżej 9 proc. liberałów – akcję przeciw „klauzuli gwałtu” prowadzą główne szkocka, walijska i irlandzka partie socjal-narodowe. A ponieważ polityka na Wyspach zdominowana jest przez panie, stojące na czele rządów i kierujące poszczególnymi ugrupowaniami (w Szkocji wszystkimi głównymi) – sama dyskusja jest tyleż ostra, co właśnie... kobieca.

 

Numerki zamiast krzyżyków

 

Same wybory odbywają się wg ordynacji STV, jak od lat twierdzę wręcz stworzonej dla Polakówi, którzy nawet w kraju, nie mogąc formalnie tego robić – i tak bardzo by chcieli głosować równocześnie na różne ugrupowania i różnych kandydatów. Wybory dokonywane nie krzyżykami (których zasad i tak przeważnie nikt w Polsce nie umie przez 4 lata zapamiętać) zastąpione są stawianiem cyferek przy nazwiskach tylu kandydatów, ile miejsc jest do obsadzenia w danej radzie z danego okręgu. Nie nudząc już tłumaczeniem jak później dokonywany jest podział mandatów (zainteresowani wiedzą, a innym i tak nikt z takiej formuły by nie przyszło) – choć można głosować na tylu, ilu się da i to różnych kandydatów, rozsądek podpowiada jednak, by tego... nie robić,  skupiając głosy polskie na tym jednym ugrupowaniu, którego program i praktyka niemal na każdym polu zgodny jest z interesami tutejszych Polaków (i szerszej – także z potrzebami i interesami narodowymi starego kraju). Chodzi rzecz jasna o Szkocką Partię Narodową  (choć oczywiście wielu rozsądnych kandydatów startuje też jako niezależni, czy korzystając ze wsparcia niepodległościowych szkockich Zielonych oraz radykalniejszych ugrupowań lewicowych, jak Szkocka Partia Socjalistyczna czy RISE – Sojusz Szkockiej Lewicy). I nic do tego mieć nie powinny „staro-krajowe” sympatie polityczne, czy ktoś głosował, czy nawet jeszcze głosuje na PiS, KORWiN/Wolność czy KUKIZ'15 – bo polskie wybory zostają i dotyczą Polski, podczas gdy te szkockie – mają znaczenie WIĘKSZE niż  ideologia czy czyjeś skłonności – bo tymi się dzieci nie nakarmi, czy za złotówki, czy za funty.

 

Jak to jednak z Polakami bywa – w końcu gdyby rozsądnie albo chociaż w ogóle głosowali w starym kraju – to by nie musieli przyjeżdżać do Szkocji. Trudno więc przypuszczać, że na pewno wszyscy nagle się zbiorą i zagłosują mądrze akurat tam. Na podstawie spotkań, dyskusji, czy polskich forów można chyba wysunąć tezę, że po pierwsze większość NIESTETY nie zagłosuje, to jednak ci, którzy wyślą swoje karty do głosowania czy 4. maja pójdzie do urn – odda swoje głosy z sensem, a więc przede wszystkim na SNP. A reszta będzie się cieszyć, że „znowu IM („komuchom?”, „lewakom?”) pokazali” dziwiąc się potem  dlaczego tracą prawa głosu, zasiłki rodzinne, prawa pracownicze czy nawet prawo pobytu na Wyspach.

 

Otrząsnąć się z kompleksów

 

Głównym tematem dobiegającej końca kampanii okazała się więc być „klauzula gwałtu”, stawką – przyszłe referendum niepodległościowe w Szkocji, zaś praktycznym celem – rozszerzenie wpływów SNP na pierwsze i trzecie co do wielkości miasta Alby. Glasgow „od zawsze” jest stolicą laburzystów i nawet XX-wieczne okresy przejściowej przewagi „progresistów”, czyli koalicji zbudowanej wokół liberałów nie zmieniły oblicza Red Clydeside. Sęk w tym, że skłonności pozostały – tylko Partia Pracy już nie ta, nawet w Szkocji i wyborcy laburzystów są dziś nieco w sytuacji tych sympatyków KKK, którzy po Kennedym nadal upierali się, by głosować na Demokratów. SNP ambitnie walczy o historyczne zwycięstwo, czy choćby złamanie większości PP w radzie Glasgow – i o odzyskanie większości w Aberdeen, Mieście z Granitu, szkockim odpowiedniku Gdańska, Sopotu i Kołobrzegu jednocześnie. Na tak zakreślone zadania narodowców wskazuje nawet dobór liderów kampanii samorządowej – ministra budownictwa i rozwoju rządu krajowego, posła z Aberdeen Kevina Stewarta  oraz Susan Aitken, liderki Partii w największym mieście kraju. Na początku 2017 r. w Aberdeen zarejestrowanych było 6.320 polskich wyborców (na ok. 12 tysięcy Polaków), w Glasgow – 7.182 (na, wg różnych szacunków ok 21 tys. mieszkających tam naszych rodaków). Właściwie każda z kwestii poruszanych w tej kampanii w ten czy iny sposób dotyczy naszych w Szkocji – a w dodatku głosując w sposób rozsądny i zorganizowany mogliby oni ujawnić swoją siłę, przykrytą dotąd przywiezionymi z III RP kompleksami i ograniczaniami. Okazja, by się ich wreszcie pozbyć – już jest, przyszła wraz z listami, w których są gotowe do wypełnienia karty do głosowania korespondencyjnego. I potrwa do 4. maja włącznie.

 

See ye efter.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Z MIZIAFORUM
    Wielka Brytania największa akcja relokacji białej ludności z Europy po 1947 r. W TYM ROKU NAWET 1 500 000 !! informacja pozyskana wprost z elektronicznego nośnika pamięci jednego z najlepszych dziennikarzy Brytyjskich który pracuje też dla The Guardian , skopiowana przez pracownika firmy sprzątającej w redakcji … tajemnica bo informator straci pracę. Pozyskany materiał to szkic artykułu prasowego dla …… bardzo znanej i poważnej prasowej redakcji brytyjskiej. Materiał przeznaczony do publikacji w dacie 24 maja 2017 roku. Czego dotyczy opiszę ponieważ nie jest to materiał w całości pisany ale również zawiera materiały audio z nagraniami wypowiedzi kilku ważnych polityków Brytyjskich, Australijskich oraz przedstawicieli banków, oraz przedstawiciela rządu polskiego. Opis skrócony i uproszczony jednak wyczerpująco przedstawiający idee cel i niezbędne posunięcia polityczno finansowe które są już na etapie końcowym realizacji. W wyniku wyjścia W.B z struktur UE powstał problem dalszego przebywania obywateli U.E na terenie Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii , prawa do pracy prawa do pobytu, problem dotyczy praktycznie wszystkich obywateli UE którzy korzystali z unijnego prawa do pobytu pracy i osiedlania się, jednak my skupimy się na największej mniejszości narodowej jaką na dziś wśród krajów UE w Wielkiej Brytanii stanowią Polacy. Inland Reveniue Brytyjski odpowiednik polskiego Urzędu skarbowego na podstawie deklaracji podatkowych złożonych przez polskich obywateli w latach 2000 do 2016 ujawnił, że zarejestrowanych płatników z Polski jest około 1 100 000, a społeczność po wliczeniu dzieci i nie pracujących współmałżonków może liczyć nawet 1 756 000. Czyli stanowi największą grupę narodową zaraz po Pakistańczykach, w związku z Brexitem rząd brytyjski postanowił iż tak wielka grupa etniczna musi zostać objęta rządowym planem relokacji, czyli wysiedlenia muszą odbywać się w formie zorganizowanej akcji, przede wszystkim chodzi tu o transfer środków finansowych polskich obywateli które Inland Reveniu w porozumieniu z bankami wycenił na kwotę w gotówce około 3 300 000 000 funtów, a wartość posiadanego majątku w nieruchomościach, samochody mieszkania i domy na kolejne 2 000 000 000. W związku z powyższym problemem Brytyjczyków z pomocą zgłosił się rząd Australijski, który po wstępnym przeanalizowaniu problemu już w grudniu 2016 i styczniu roku 2017, podjął decyzje o pomocy Brytyjczykom, składając na początku lutego tego roku ofertę pomocy w formie przyjęcia nawet 1 500 000 Polaków jako emigrantów na teren Australii. Podstawowe warunki Australijczyków to pomoc rządu Wielkiej Brytanii w wynegocjowaniu z bankami współpracy polegającej na łatwym przetransferowaniu środków finansowych do banków Australijskich, pomoc rządu Wielkiej Brytanii w zorganizowaniu dofinansowania sprzedaży majątku nieruchomego domów, mieszkań samochodów. Pomoc ta miała by polegać na tym, że rząd Wielkiej Brytanii dopłaciłby osobom wyprzedającym majątek około 30 % zaniżonej o tyle od wartości rynkowej w celu szybkiej sprzedaży. Australijski rząd zobowiązał się do zrefundowania tych kwot po zakończeniu relokacji Polaków na kontynent Australijski. Kolejnym niezbędnym warunkiem który zapewni tak dużej akcji powodzenie i spełni wszystkie prawne wymogi obowiązujące w krajach Wspólnoty Brytyjskiej jest wydanie wszystkim osobą chętnym do przeprowadzenia się do Australii ”Karty Rezydenta” która zapewnia swobodę poruszania się po wszystkich krajach które wchodzą w skład Wspólnoty Brytyjskiej. Kolejnym warunkiem Australijczyków jest zapewnienie poparcia przez Wielka Brytanię w sferze politycznej , aby na rząd Australii wspólnota międzynarodowa nie wywierała nacisków w sprawie przyjmowania imigrantów z Azji Afryki i Bliskiego Wschodu. W tej sprawie na prośbę Australijczyków rząd Wielkiej Brytanii skonsultował się z przedstawicielem/ami Polskiego rządu, osoba reprezentująca rząd R.P przyjęła przychylnie plan a nawet wyraziła opinię iż jest to bardzo dobre rozwiązanie ponieważ nagły powrót takiej liczby obywateli odbił by się bardzo niekorzystnie na kondycji gospodarczej Polski ( !) Cała operacja ma rozpocząć się latem tego roku wstępne przygotowania realizacji, to jest kampania medialna informująca Polaków o takiej możliwości opuszczenia G.B już w czerwcu tego roku. Natomiast całość realizacji procesu relokacji planowana jest na przestrzeni 3 do 3,5 lat czyli początek w roku 2017 zakończenie maksymalnie w drugiej połowie roku 2021. 1, 500 000 Białych młodych, posiadających oszczędności Europejczyków to skarb! Brawo Australia, to trafna inwestycja!!!
    Ps. a/d tytułu największa tego typu akcja dotycząca relokacji, przesiedleń, wysiedleń, na terytorium Wspólnoty Brytyjskiej miała związek z zakończeniem II wojny światowej i odsyłaniem żołnierzy do domów z demobilizowanych jednostek wojskowych stacjonujących na wyspach Brytyjskich. Wersja do odsłuchania https://youtu.be/xbiNbCzn7VA Jak widać Lew brytyjski linieje i nie jest to związane z wiosną kalendarzową ale zmianami, które dotkną Europę a Australii nie dotkną. Nasi skorzystają, choć wygląda to pozornie strasznie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31