Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
709 postów 321 komentarzy

Na język nadepnąć

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Język określa świadomość. Tak, wiem jak to zdanie brzmi – bo tak też ten mechanizm działa.

 

Coś niedobrego stało się ze świadomością Polaków (która i tak nigdy nie była najlepsza...) - i fatalnie wpłynęło to na używany nawet na co dzień, a nie mówiąc o publicznym – język. I odwrotnie.

 

Napadłem na kasjera... Ach, cudownie!

 

Spójrzmy na przykład na wielokrotnie już omawiany problem z kultem „Żołnierzy Wyklętych”. Przywracanie pamięci o antykomunistycznym podziemiu zbrojnym - to były lata 90-te i mozolna, samotna praca "Myśli Polskiej", "Szczerbca", "Szańca Chrobrego", "Ojczyzny" itp. - przypominanie nazwisk, pseudonimów, bitew, zgonów. Oddawanie należnego szacunku (że ktoś twierdzi, że nic takiego nie pamięta - to co można na to poradzić, może się nie interesował albo jeszcze nie żył?). Robota nie była łatwa, bo nawet starzy endecy powtarzali, że "podziały z roku '34 nie wygasły, a  [Jędrzej]Giertych  to pisał o ONR-ze, że...", a z kolei "ten NSZ to też byli przecież rozłamowcy!". Ale mimo to praca była wykonywana. Bo tak było trzeba. Dzisiejszy jednak "kult ŻW" nie tylko ani z pamięcią, endecją czy nawet sensem nic wspólnego nie ma - ale, jak cała polityka III RP, ma cechy satyrycznej patologii.

 

Jeśli wcale nie taki najmłodszy (i całkiem poza tym normalny i sympatyczny) wyznawca ŻW - pisze w tonie entuzjastycznie afirmatywnym o jakimś kolejnym idolu, który "jeszcze w 1955 r. dokonał serii rekwizycji w GS-ach", a nawet skutecznie "napadł na kasjera z PGR!" - to znaczy, że faktycznie nastąpiło całkowite rozminiecie znaczeń i postrzegania rzeczywistości. Ktoś ma tablicę pamiątkową na jakimś murze, bo w 1955 r. obrabował kasjera z pensji robotników rolnych? I naprawdę, dla wszystkich wszystko w tym sztymuje? Nic nie brzmi co najmniej... dziwnie?

 

W genialnym "Hubalu"  Poręby  jest scena, jak taki niedoszły "wyklęty" jest sądzony i skazany przez majora za latanie z bronią i straszenie ludzi.  Dopóki podziemie faktycznie istniało i miało coś do powiedzenia - samo starało się ukrócać bandyterkę, nie tylko jako oddolną konkurencję do zasobów i dla ochrony własnego zaplecza zaopatrzeniowego, ale i dla odróżnienia, podkreślenia swej roli choćby intencyjnych - ale jednak gospodarzy. Dopiero, kiedy amnestie zakończyły zbrojną działalność antykomunistyczną na wielką skalę - zaczęły się żniwa dla desperatów i zwyczajnych już bandytów, których wynoszenie dziś na pomniki jest obrażaniem pamięci patriotów, którą już dwadzieścia parę lat temu staraliśmy ochronić.

 

 

Dwóch starców w trolejbusie

 

Że coś się niedobrego stało z językiem, ze znaczeniami - widać niemal na każdym kroku. Oto pewien młody, gniewny antykomunista (prywatnie jak najbardziej sympatyczny) z oburzeniem odniósł się do zasłyszanej mimowolnie rozmowy "jakichś starszych mężczyzn". Co miał na myśli pisząc "starszych" nie wiem, sam zresztą na pewno w jego oczach do tej kategorii się zaliczam. Nie w tym jednak rzecz kto (to znaczy w tym, ale o tym później) - tylko co. Mówili. A brzmiało to: "Za komuny było lepiej..."

 

Młodzieniec z oburzenia ledwo się trzymał ortografii, od razu demaskując wroga: Tak, lepiej! - pisał (nie cytuję, lecz zapewniam, że omawiam wiernie) - Wiadomo co lepiej, komu lepiej, co się tak podobało! Bezkarne torturowanie patriotów! Zdrada! Okupacja! Itd. Nie miałem kiedy z młodzieńcem owym porozmawiać, ani dopytać jak wiekowi byli podsłuchani starcy - faktycznie z epoki  Bieruta  i  Stalina? Czy raczej  Gomułki? A może tak jak taki dziadek jak ja, z czasów  Gierka  i  Jaruzelskiego? Niby drobiazg, ale...

 

Że komuna jawi się jako monolit, w którym jednocześnie wyrywano paznokcie, nie było mięsa i produkowano malucha - to jedno. Ale przecież naprawdę młody człowiek już dziś może się domyślić, a za parę lat dowiedzieć, że tęskni się przede wszystkim... właśnie za byciem młodym. Za czasami, kiedy młoda - i żywa była obecna pewnie we wspomnieniach tych dziadków jakaś babcia. Kiedy szynka była smaczniejsza, rzodkiewka ostrzejsza, a winno bardziej owocowe.

 

Tak, faktycznie - może przy okazji zatęsknili też np. za Funduszem Wczasów Pracowniczych, za pełnym zatrudnieniem, za nieodczuwalnymi kosztami mieszkania? Może tak. A może za wyrywaniem paznokci, jak sądzicie...? A może w ogóle kulą w płot? Może któryś z tych „starców” tęsknił właśnie za byciem bohaterem „Solidarności” (może nawet Walczącej!), czy innego KPN – niczym  Maciek Chełmicki  za okupacją? Za fajnymi ludźmi, oddaniem kobiet, poczuciem racji, wiarą i nadzieją. Tak, z tej strony też słyszy się to straszne „za komuny było lepiej!”. Tylko wypowiadają to z większą złością i goryczą...

 

Dalej – weźmy reakcje na znakomity wywiad p.  Agnieszki Piwar Jurijem Bondarenko(z Rosyjsko-Polskiego Centrum Dialogu i Porozumienia) zamieszczony w „Myśli Polskiej”. Wskazują one, że niektórzy Polacy są wręcz obrażeni, że Rosja nie chce nas napadać...! A dobrotliwe wyśmianie inprintowanych Polakom strachów i fobii... oburza, zamiast uspokoić i skłonić do ochłonięcia i zastanowienia. Zaprawdę, coś się niedobrego z narodem stało. I dotknęło też tego co mówimy i jak to rozumiemy. Jak się (nie) rozumiemyi.

 

Konrad Rękas

 

 

iNa marginesie podzielę się z Państwem osobistą refleksją - gdybym wierzył, że ludzie będą rozumieć co piszę - to bym publikował książki kucharskie. Bo tak to się boję, że się potrują... Od dziecka też mam utrwalone przekonanie, że należy trzymać się z daleka od wariatówii i obcych dużych psów bez kagańców. Obecnie z psami jest znacznie łatwiej, bo rzadziej korzystają z internetu i prawie nigdy nie piszą komentarzy...

ii Nie wierzę, że istnieją „swoje świry” i „pozytywni wariaci”. Mam znajomych aż nadmiernie znoszących różnych szurów i co gorsza w ten sposób zmuszających innych do realnego czy wirtualnego obcowania z takimi. Tymczasem NAPRAWDĘ nieważne, czy dany świr wydaje się być sympatykiem/czny, czy lajkuje nasze teksty, a już bardzo niedobrze, jeśli przychodzi na zebrania i zostaje aktywistą. Szurem szurem – powiedziałby pan Zagłoba. Przecież prędzej czy później się takiemu pogorszy. Albo znienawidzi co kochał, albo obrazi nie wiadomo o co, albo jeszcze gorzej – kochać będzie jeszcze bardziej, tylko na przykład na zebraniu otwartym zgłosi wniosek, żeby kosmici przestali go inwigilować przez odbyt.

NAPRAWDĘ – nie ma co wariatów publikować, gdy czasem mijając się z rzeczywistością coś fajnie napiszą, bo w końcu i tak przyjdą wysmarowani szpinakiem i w kalesonach na głowie. Trudno. Takie są żelazne reguły. A w dodatku zadając się z szurami:

a) sami sprawiamy wrażenie świrów – no bo widać jesteśmy tak samo p...ci, tylko może się lepiej maskujemy,

b) wychodzimy na świnie śmiejące się i wykorzystujące chorych, ludzi, którzy na bristolu spisują przykazania huczące im w głowach etc.

Odrębny problem stanowią w polskim życiu publicznym dwubiegunowcy, bowiem to oni dominują na forach internetowych, ze wszystkimi cechami klinicznymi (w tymi tematycznymi napadami obsesyjnymi i bezwzględnym uporem, że:

a) taka choroba (zespół afektywny dwubiegunowy) istnieje...

b) ...ale z nimi nie ma to najmniejszego nawet związku.

Ba, ludzie tacy zostają nawet posłami, zakładają z powodzeniem (względnym...) partie polityczne. Trzeba więc niestety z ich obecnością w polityce III RP się pogodzić. Ale uważać. Bo jak wiadomo od wariatów i dużych psów...

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31