Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
739 postów 328 komentarzy

Hrabina Kociubińska idzie do lasu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie jestem anty-ekologiczny. Nie jestem też pro-. Do przyrody, jak i polityki przyrodniczej trzeba po prostu mieć stosunek pragmatyczny. I – w dobrym tego słowa znaczeniu – użytkowy.

 

Podejście takie jest obecnie po raz kolejny atakowany na dwóch polach – ścinania drzew i strzelania do dzików.

 

Zostawcie to (prawdziwym) chłopom

 

Współczesna (nad)wrażliwość i estetyka są tak ukształtowane, że czysta pragmatyka podpowiada dokonywania i uboju, i wyrębu gdzieś w ukryciu, tak by nie psuć estetyki miastowym upierającym się, że przyroda jest tylko do oglądania, a nie również do konsumpcji. Niestety, o ile z produkcją mięsną jest łatwiej, nikt przytomny nie prowadza bowiem takich łzawych wycieczek po ubojniach, o tyle do większości lasów każdy może wleźć i potem dostać szoku. Zwłaszcza, że rzadko spaceruje się z lupą i przecież korników oglądać nie będzie... Tym bardziej więc rżnąc, ciąć i strzelać trzeba na uboczu. Miastowe wrażliwce, choć niby takie naturalne jedne, a tradycyjne drugie wręcz jako dowód "zezwierzęcenia" (dziwne, to chyba powinna być dobra cecha wg tej hierarchii wartości?) przedstawiają historyczny tryb życia na wsi oparty na eksploatacji biosfery: świniobiciu na widoku, rąbaniu kurom łbów przed obiadem czy pracą w drewutni. To paniczykostwo, podszyte obrzydzeniem tym bardziej podkreśla płytki, emocjonalny charakter sprzeciwu czy to wobec racjonalnej gospodarki leśnej, czy łowiectwa, czy produkcji zwierzęcej. Sorry, ale to nie jest tradycjonalizm, to wykwit nowoczesności a'la salonik pani hrabinii  Kociubińskiej, zamienionej po deklasacji w kudłatą jaroszkę, ale nadal całkowicie oderwanej od rzeczywistości.

 

Dendrolodzy spod palm

 

Pierwszym wykwitem takiej mentalności była w marcu tego roku histeria drzewowo-wiewiórkowa. Jak pisałem wówczas - media takie jak TVN naopowiadały ludziom bzdur o holokauście drzew. Ktoś gdzieś wyciął drzewa z naruszeniem ówcześnie (czyli po wprowadzeniu Lex Szyszko, a przed dezercją PiS-u) obowiązującego prawa - ale nadal winne miało być... "Lex Szyszko", chociaż to przecież nie minister ów wmawiał ludziom, że wszystko mogą rżnąć. Cóż, taka jest jednak przecież logika czarnego PR-u... Generalnie "wiewiórkowcy" mieli i mają gdzieś drzewa, podobnie jak wcześniej nie interesowali się sensownością gimnazjów, aborcją, czy NAWET Trybunałem Konstytucyjnym. Zamysł był czysto praktyczny, czego przecież nikt za bardzo ani wtedy, ani i teraz, przy kolejnych odsłonach tego samego teatrzyku nie kryje. Istnieją bowiem wprawdzie mniejszościowe grupy, które można podniecać takimi tematami - bardziej jednak chodzi o oddziałanie na równie obojętną, ale czułą na wrażenia grupę przeważającą w wyborach w III RP. To ci wahający się, przerzucający swoje głosy - mają przekonać się, że ten rząd wszystko robi źle i dalsze go popieranie jest obciachowe.

 

Ale skoro już nagle wszyscy zostali dendrologami - to przepraszam, czemu przy okazji zapomnieli, że tu jest Polska? I że była nią także przed Lex Szyszko? Jak myślicie,  co działo się z drzewami przed ich rzekomo niekontrolowaną i nadmierną (?) wycinką? Nigdy nie słyszeliście o truciu drzew, byle tylko ominąć opłaty i zezwolenia na ich wycięcie? Nie widzieliście np. jak powstają galerie handlowe na miejscu dawnych skwerów i zieleńców?  Myślicie, że tam nie było wiewiórek? A może rude k... były PiS-owskie, więc dobrze im tak, bo na ochronię zasługują tylko baśki z PO i KOD-u?! Wtedy jakoś nikt piszący na temat ani patologii, ani protestujący przeciw bzdurnym przepisom na prime time i pierwsze strony nie mógł liczyć.

 

Nikt rolników nie słuchał

 

Teraz na tapecie mamy ochronę korników w Puszczy Białowieskiej oraz dziki. W tej ostatniej sprawie  od dwóch lat środowiska rolnicze dobijają się elementarnego choćby zainteresowania kolejnych rządzących. Kiedy rolnicy już w 2014 r. domagali się od władzy zdecydowanych działań w sprawie Afrykańskiego Pomoru Świń - PSL-owskie ministerstwo rolnictwa wprowadziło bezmyślnie narzucane przez Brukselę restrykcje wobec... polskich hodowców. Kiedy rok temu rolnicy z województw wschodnich wystąpili z postulatem wszczęcia procedury depopulacji dzików - PSL-owscy marszałkowie (w tym lubelski!) ODMÓWILI zapewniając, że wystarczą półśrodki. W obecnej sytuacji przeprowadzenie depopulacji dzików (zwłaszcza na Lubelszczyźnie i Podlasiu) jest koniecznością właśnie ze względu na ASF, ale i na skalę zniszczeń dokonywaną przez nadmierną ilość tych zwierząt, które – cokolwiek by się miastowym nie wydawało – od dawna żerują po prostu na polach, wchodząc zresztą nawet do miast, co pozwoli niektórym protestującym i wyśmiewającym przynajmniej zobaczyć zwierzaczka, którego tak bronią.

 

Oczywiście, cały problem wpisuje się też w rozgrywki polityczne – w tym m.in. w grę części środowisk (bynajmniej nie tylko PiS-owskich) przeciw Polskiemu Związkowi Łowieckiemu i na rzecz jego rozwiązania. Zabawne, że ci, którzy dziś bronią dzików i wołają, by całą sprawę zostawić myśliwym – jeszcze nie dawno równie głośno krzyczeli, że PZŁ to hańba, elitaryzm, pepiniera korupcji i mordercy zwierzątek. A teraz proszę, nagle panowie w kapelutkach są dobzi? No jak zwykle przy takich durnych awanturach – zero konsekwencji...

 

Dzik jest z KOD-u?

 

Nadto, największy powód do śmiechu oburzenia wywołało hasło użycia do odstrzału dzików Wojsk Obrony Terytorialnej, wysunięty przez pewnego PiS-owskiego powiatowego radnego z powiatu bialskiego, który dzięki temu stał się bohaterem netu. Ryczą wszyscy: i przeciwnicy WOT-u, i obrońcy dzików, a to trzeba przestać chichotać i się oburzać, tylko poczytać i pomyśleć. Po pierwsze pomysł współpracy z wojskiem przy depopulacji zwierzyny nie jest nowy, opiera się na doświadczeniach litewskich, gdzie operację taką z powodzeniem przeprowadzono, natomiast w wersji przedstawionej obecnie w Polsce nie ma sensu – bo raz, że WOT-u jeszcze nie ma, tzn. grupy wchodzące w jego skład nie są w ogóle przeszkolone, w tym także do polowań. A dwa – że nie ma potrzeby sięgania po takie metody, są procedury depopulacyjne, wystarczy z nich skorzystać. Faktem jest, że zapewne w konfrontacji z PZŁ i w ogniu zarzutów stawianych tej organizacji przez rolników, nie tylko o niewywiązywanie się z ustawowych obowiązków, ale i celowego zaniżaniu odstrzałów, zawyżaniu cen dziczyzny, nielegalnego obrotu mięsem – słowem szeregiem detali, o których uczestniczący w dyskusji nigdy nie słyszeli, ani się nie zainteresowali. I dlatego właśnie w dyskusji o dzikach czytamy nie o tych konkretach, ale krytykę tego oczywistego postulatu:

 

  • bo to PiS-owski pomysł (co zresztą jest nieprawdą) więc ch... z tym, słuszny czy nie, trzeba być przeciw,
  • bo dziczki są słodkie,
  • bo to anty-tradycjonalistyczne (?????),
  • bo uhahaha, jakie dziki, i jeszcze wojskiem, no normalnie takie jaja; to tak jak ten  Piechociński też tak jajcarsko pisze, że żywca się je albo mleko się produkuje...!, kurna, te gupie chopy to nie wiedzo, że żarcie jest z Biedronki!,
  • bo to  Trump  kazał, bo jest antyekologiczny...

Itd. Wychodzą miastowe kompleksy, ignorancja, arogancja i wymyślanie teoryjek tam, gdzie wystarczyłaby rzetelna wiedza.

 

Te same środowiska mając mglistą wiedzę na tematy, w których się tak autorytatywnie wypowiadają ograniczają zatem swe oburzenie do nieszczęsnych hodowców żywca z ich błaganiem o ostrzał dzików, ale już na przykład często nie wiedzą co to przemysłowy chów świń, więc i protestować przeciw niemu nie mają zamiaru. Podobnie stygmatyzuje się klienta z siekierą, który wreszcie chciał pozbyć się cholerstwa zrzucającego mu gałęzie na garaż - ale co jest gospodarka leśna hrabina Kociubińska nie wie, wiedzieć nie chce i brzydzi się samą nazwą. I obraża się dodatkowo, gdy się jej ignorancję zarzuci, bo przecież raz do roku chodzi do lasu, a dogmatyzmem wręcz się szczyci.

 

Otóż przy wszystkich moich ansach do tego rządu, a także starając się dostrzegać gry interesów i stojąca za Lex Szyszko, i za wojną z PZŁ, i za opozycją wobec tych operacji – nie widzę najmniejszego powodu, by nie ścinać drzew i nie strzelać do dzików tylko dlatego, że minister ochrony środowiska jest z PiS-u.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Płot antydzikowy na granicy wschodniej.
    Należało postawić płot przeciw dzikom na granicy wschodniej, jak wykryto pierwsze ogniska Afrykańskiego Pomoru Świń na Białorusi. A od czasu premiera Kaczyńskiego nikt nie podjął działań. Myślano że samo się rozwiąże.
    Wystarczy pozwolić chłopom samemu wyłapać dziki, sprawę rozwiążą definitywnie.
  • Apel wydziałów przyrodniczych
    O respektowanie zapisów prawa krajowego i międzynarodowego oraz zaprzestania ingerencji w środowisko naturalne m.in. Puszczy Białowieskiej - apelują dziekani wydziałów przyrodniczych największych polskich uniwersytetów w liście do prezydenta RP, premier i ministra środowiska.


    List ... podpisali naukowcy m.in. z Uniwersytetu Śląskiego, Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytetu Gdańskiego, Uniwersytetu Łódzkiego oraz Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.


    Sygnatariusze wyrazili głębokie zaniepokojenie obecną sytuacją w Puszczy Białowieskiej, w której poprzez masowe cięcia niszczona jest przyroda "najcenniejszego w skali kraju kompleksu leśnego".
  • Wypowiedzi ministra Szyszki
    "Rotacyjny sposób trwania puszczy powinien polegać na tym, że to, co się starzeje i dochodzi do pewnego wieku starczego, powinno być usuwane i zastępowane nowym pokoleniem."


    "Użytujemy zasoby przyrodnicze w ten sposób, że tworzą one miejsca pracy i nie ulegają deprecjacji, a wręcz kwitną. Jesteśmy w tej mierze wzorem dla zjednoczonej Europy"


    "Mieliśmy to w swoim programie opracowanym przez naszego guru prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Pracuję z nim wspólnie od dwudziestu lat "


    Dziennikarka: A co pan minister ogląda?
    Jan Szyszko: Proszę bardzo: Telewizję Trwam, Radio Maryja, "Nasz Dziennik", "Gazetę Polską" i tam nie ma tego rodzaju informacji, o które się pani pyta."


    "Puszcza Białowieska to jest swego rodzaju okręt flagowy nurtu lewicowo-libertyńskiego całej Europy Zachodniej"


    "Nie znam gatunków, na które ludzie polowali i wymarły."
  • Zastanawiając się kiedyś co jest pożyteczne a co nie dla człowieka,
    doszedłem do wniosku, że jeśli chodzi o florę i faunę, wszystko jest pożyteczne, oprócz gryzoni typu myszy, nornice i szczury i tzw. bąków końskich itp. Akurat w tym roku gryzoni namnożyło się tyle, że w gminach przeprowadzane są akcje anty gryzoniom. Teraz mamy lipiec i samice jusznicy deszczowej, bąka bydlęcego, ślepaków i gzów już szczerzą sobie "ząbki" aby wyssać krew nie tylko zwierzętom a i też ludziom.
    Te wymienione przeze mnie należy niszczyć i tępić jak pchły i wszy, natomiast resztę przyrody trzeba zostawić w spokoju a jak polowanie, to tylko z dubeltówką a najlepiej z dzidą i łukiem.
    A nie tak, że jest ambona, na ambonie mysliwy a przed amboną wysypane ziemniaki na dziki lub siano dla kopytnych a myśliwy "czai się" z bronią z lunetą.
  • Jestem miłośnikiem przyrody, fotografem zwierząt i ptaków, interesuję się nią
    Co nie oznacza, że jestem za zrównoważoną gospodarką leśną, czy też łowiecką. Jak wiemy od leśników, poprzednie rządy prowadziły gospodarkę tak, że więcej drewna przyrastało niż wycinaliśmy. Teraz Szyszko 2.5 krotnie zwiększył wycinkę drzew. co oznacza gospodarkę rabunkową. Nagle chce strzelać do dzików, łosi... i próbuje szukać leminga, któremu da się wmówić, że trzeba wyrzynaniem zwierząt naprawiać błędy poprzednich rządów.

    Z tego też powodu należy określić ministra Szyszko za największego szkodnika naszej przyrody.
  • @lorenco 01:27:38
    "na ambonie mysliwy a przed amboną wysypane ziemniaki na dziki lub siano dla kopytnych a myśliwy "czai się" z bronią z lunetą"


    "Zwierzęta pochodziły z Ośrodka Hodowli Zwierzyny w Grodnie. Podczas polowania z klatek wypuszczono 500 bażantów. Ptaki nigdy nie latały, więc pierwszy wylot dla większości z nich był zarazem ostatnim. Wśród myśliwych byli minister Szyszko oraz szef Polskiego Związku Łowieckiego Lech Bloch (65 l.). - Minister Szyszko pobił rekord. 400 bażantów to 25-30 myśliwych strzela. A oni to w 11 osób zrobili. A poza tym słono za to zapłacili. Z tego, co wiem, około 160 zł za bażanta - opowiada Jacek M. (55 l.), były naganiacz na polowaniach. - Wszyscy byli zadowoleni i uśmiechnięci, że tak dobrze im idzie. Ustrzelili naprawdę sporą liczbę ptaków - relacjonuje Mariusz S., który był naganiaczem podczas polowania. Za prawie 10 godzin pracy przy polowaniu z ministrem Szyszko dostał 60 zł."

    http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/szyszko-wystrzela-400-bazantow-zdjecia_963501.html
  • @Pedant 15:55:37
    Bażanty są bardzo pożyteczne, zjadają w polach wiele szkodników, lubią bardzo stonkę ziemniaczaną.
    No ale najlepiej się bawić w "myśliwego" a uprawy pryskać chemią. oczywiście produkowaną przez zachodnie koncerny.
    Ziemniaki ze sklepu od kilku lat w ogóle mi nie smakują, w tamtym roku zasadziliśmy małe poletko ziemniaków, niebo w gębie!
    Teraz czekam na następny zbiór, do tego momentu wolę zjeść kaszę.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLSKA

    Przekręt Ziobry

    Który lobbysta motoryzacyjny dał w łapę ministrowi sprawiedliwości za wyczyszczenie wtórnego rynku aut w Polsce? czytaj więcej

  • POLSKA

    Pał/jac

    Jedno jest pewne. Jeśli nawet naprawdę ktoś kiedyś rozwali Pałac Kultury - to przecież nie dlatego, że to "relikt komuny", tylko ze względu na łapówkę od jakiegoś banku czy developera za warte miliardy miejsce w centrum Warszawy. czytaj więcej

  • POLSKA

    Murzyn niepodległości

    Marsz jak to marsz – przeszedł sobie. Wprawdzie próbuje się na siłę kreować wokół niego aurę skandalu – tymczasem MN po prostu wypełnił swoją rolę jako forma świętowania historycznej różnicy czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930