Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
713 postów 321 komentarzy

Dmowski z Piłsudskim jako ojcowie agentury?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Fundamenty nowożytnej geopolityki formułowano wtedy, gdy najpierw usypiał nas szum husarskich skrzydeł, a potem już tylko brzęk kufli. Utrwalono je zaś i wielokrotnie w epoce, gdy byliśmy już tylko przedmiotem, a nie podmiotem polityki.

 

 

Przespane lekcje

 

Stąd też Polacy nie zdążyli się m.in. nauczyć, że cpod żadnym pozorem nie wolno walczyć na dwa fronty c(czego uczyły np. stulecia sukcesów Imperium Osmańskiego i żelazne kanony cBismarcka). Nie dowiedzieli się (aż dziwne, w naszej sytuacji...), że czdecydowanie lepiej jest walczyć cudzymi rękoma, niż za kogoś c– co stanowiło fundament polityki brytyjskiej. A przede wszystkim – przeoczyliśmy, że geopolityka (w przeciwieństwie do polityki w ogóle) po prostu musi mieć jakiś realnie zakreślony cel, a ściślej – geopolityka określa jego osiągalność, po sformułowaniu na poziomie planowania strategicznego i przekuciu na taktyczne scenariusze.

 

Na początku XX stulecia taki rzadki pokaz zrozumienia nakazów geopolitycznych - dała narodowa demokracja  Romana Dmowskiego, formułując praktyczny program odbudowy jedności narodowej, odzyskania niepodległości i budowy państwa o odpowiednim terytorium, potencjale i układzie sojuszy międzynarodowych, wspomagających wewnętrzne dążenie do uzyskania stanu bezpieczeństwa. Z kolei na początku lat 30-tych, po latach błędów i klęsk, tak osobistych, swego obozu, jak i dotkliwych dla całego państwa –  Józef Piłsudski przejściowo uzyskał coś w rodzaju dobrego punktu wyjścia dla polskiej dyplomacji do wybicia się na niezależność i bezpieczeństwo. Zostało to jednak tak na polu polityki zagranicznej, wojskowej, jak i gospodarczej – całkowicie odwrócone i zaprzepaszczono przez jego następców. Współczesną Polską rządzi partia, która wedle doraźnych potrzeb lubi odwoływać się a to do „dziedzictwa Marszałka”, a to do zewnętrznych form obozu narodowego w Polsce. Z oboma jednak nie ma w istocie nic wspólnego,  jak cała post-Solidarność będąc na naszym narodzie naroślą obcą, jak rak, jak pasożyt wykorzystującą tak polskie słabości, jak i nawet niektóre zdrowe odruchy.

 

Naprawa”, która psuje

 

Widać to dotkliwie po ostatniej, niby to „anty-niemieckiej” awanturze z „żądaniem reparacji od Niemiec”, co już pozwoliło tak zwolennikom, jak i przeciwnikom ochrzcić PiS nieomal „nową endecją”. Jest to poza wszystkim innym dowód zwyczajnej ignorancji historycznej. Bez wątpienia przed Wielką Wojną czołowym politykiem polskiej skutecznej konfrontacji z Niemcami - był  Wojciech Korfanty. Ten sam, który po przejęciu władzy przez sanację, równie konsekwentnie tłumaczył jak fatalna dla Polski, a zwłaszcza dla śląskiej gospodarki - jest polityka wojewody  Grażyńskiegopolityka antyniemieckich histerii, gestów i fochów, bez żadnego poważnego planu, celu, ani związku ze strategicznymi interesami RP.

 

Powtórzmy - polityka PiS nigdy i w żadnym punkcie nie jest ani endecka, ani nawet "neo-endecka" (cokolwiek by to nie znaczyło). To jest co najwyżej naśladowanie "Naprawy", wyjątkowo szkodliwego odłamu sanacji (krytykowanego bardzo także przez piłsudczykowskich konserwatystów) i to na znacznie niższym od oryginału poziomie intelektualnym i materiału ludzkiego.

 

Nie trzeba chyba wyjaśniać, że  PiS mówi o reparacjach i odszkodowaniach za zniszczoną gospodarkę i majątek II RP - byle tylko nie dyskutować o odbudowie i odebraniu m.in. Niemcom gospodarki III Rzeczypospolitej.

 

Dlaczego Piłsudski był mądrzejszy od Kaczyńskiego

 

Podobnie jak „antyniemieckie” pokrzykiwania nie czynią z PiS nowej endecji, tak i zaciekłość w doprowadzeniu za wszelką cenę do konfrontacji z Rosją nie mianuje  Jarosława Kaczyńskiego  nowym Józefem Piłsudskim. I znowu – to Marszałek dokonał fenomenalnego zwrotu dyplomatycznego, zawarł pakt ze Stalinem, to sanatorzy –  Matuszewski  i  Miedziński  rozmawiali z  RadkiemBudionnym  i  Woroszyłowem! W składzie zarządzającego Polską obozu nie ma nikogo, kto byłby zdolny zaplanować, podjąć decyzję i przeprowadzić taką operację wobec współczesnej Rosji, znacznie przecież mniej groźnej dla III RP, niż Sowiety okazały się dla jej niekomunistycznej poprzedniczki.

 

Anty-niemieckość” PiS obraża poczucie przyzwoitości i patriotyzm Polaków, bo jest tylko ersatzem,  kaczyńską podróbką realnej walki o wyzwolenie naszego kraju spod gospodarczej zależności od Niemiec.  Anty-rosyjskość kaczystów obraża natomiast inteligencję. Weźmy choćby typową technikę „łapania rosyjskich agentów”. Robi się w ten sposób:

 

1. Najpierw typuje się daną grupę/osobę jako agentów Rosji/Putina.

 

2. Następnie spisuje się co owa grupa mówi, pisze, robi.

 

3. Spisany materiał tytułuje się "Analiza wpływów rosyjskich..." albo jakoś dramatyczniej, żeby koniecznie było o wojnie, najlepiej „hybrydowej”.

 

4. I z taką "analizą" w ręku wraca się do pierwotnie wytypowanej grupy, wykrzykując: "No proszę! Mówią, piszą, robią dokładnie to, co rosyjscy agenci! Mamy eksperckie opracowanie, które jest nieodpartym dowodem!".

 

I operacja wykrycia agentury znowu okazuje się sukcesem. Budzącym politowanie każdego poza ćwierćinteligentami – ale „sukcesem!”.

 

Test ukraiński

 

Klasycznym przykładem takich sztuczek dla naiwnych – jest kwestia ukraińska/banderowska. Wystarczy tylko zignorować, że przed wzrostem nastrojów nazistowskich na Ukrainie grupki światłych ludzi ostrzegały na długo przed Euromajdanem. To zaś, że niektóre prognozy dotyczące jego skutków – okazały się trafne, w przeciwieństwie do masy innych – należy określić mianem spisku. I potem już ktoś nie mówił o rozkładzie Ukrainy, jej rozkradzeniu i problemach demograficznych sprawianych sąsiadom dlatego – że jest polskim patriotą i myśli, tylko dlatego, że jest „ruskim szpiegiem”. I nawet nie trzeba tego udowadniać. Wystarczy arbitralnie orzec, że prawdę o Ukrainie mówią tylko agenci Putina. Podobnie jak tylko oni rozumieją kryzys Unii Europejskiej, sprzeciwiają się zagrożeniem przynoszonym przez NATO, czy chcą odbudowy suwerenności Polski bez obcych wojsk na jej terytorium.

 

Z tej perspektywy – dostrzeżmy oczywistość. Przecież gdyby dziś na politykę III RP spojrzeli Dmowski, Piłsudski czy Korfanty – oni i zwłaszcza oni staliby się oczywistą „partią niemiecką na żołdzie rosyjskim”.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLITYKA

    The South just fell again...

    Skonfederowane Stany Ameryki z reguły budzą ciepłe odczucia na polskiej prawicy. Bo potomkowie Kawalerów, bo rycerscy, bo przegrani, bo trochę rasistowscy (to ostatnie nieprawda, ale i tak kojarzy się niektórym miło). czytaj więcej

  • POLITYKA

    Czipsy, proszek do prania, demokracja

    Przez dekady zachodniej demokracji posługiwano się przede wszystkim mechanizmem kontynuacyjnym. czytaj więcej

  • ŚWIAT

    Burza nad Azją2?

    Chociaż teoretycznie głową państwa mongolskiego pozostał polityk tej samej Partii Demokratycznej – zwycięstwo Chaltmaagijna Battulgi może stanowić krok w stronę poważnej zmiany geopolitycznej na Dalekim Wschodzie. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031