Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
719 postów 323 komentarze

Burza nad Azją2?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Chociaż teoretycznie głową państwa mongolskiego pozostał polityk tej samej Partii Demokratycznej – zwycięstwo Chaltmaagijna Battulgi może stanowić krok w stronę poważnej zmiany geopolitycznej na Dalekim Wschodzie.

 

Po latach w orbicie wpływów chińskich – Mongolia chce odbudować relacje z Rosją, przede wszystkim gospodarcze, pozbyć się „doradców” Międzynarodowego Funduszu Walutowego i narzucanych przez nich zachodnich inwestycji.

 

Battulga  sam przedstawiał się w kampanii jako „kandydat eurazjatycki” oraz „mongolski Putin”, odwołując do mongolskiej dumy narodowej i obiecując pełne odzyskanie kontroli nad zasobami naturalnymi republiki (zwłaszcza złożami węgla), i ich sprawiedliwą dystrybucję. Umiejętnie wykorzystywał też nastroje antyzachodnie i antychińskie, zaraz po objęciu urzędu 10. lipca nawiązał też kontakty z rywalami Chin – zwłaszcza Indiami, od których uzyskał zapewnienia priorytetowej linii kredytowej (odmówionej wcześniej przez Delhi m.in. Singapurowi i Zjednoczonym Emiratom Arabskim”. Zdaniem obserwatorów na wynik wyborów w Mongolii i wzrost nastrojów tożsamościowych wpływ mogła mieć też wizyta Dalaj Lamy, na którą Chiny zareagowały nerwowo sankcjami handlowymi, co Battulga wykorzystał do krytyki jednostronnego uzależnienia Mongolii od ChRL. Aż 80 proc. mongolskiego eksportu trafia do Chin. Chodzi głównie o węgiel, który na rynku chińskim zastąpił obłożony sankcjami surowiec z Korei Północnej. Prezydent Battulga chce to zrównoważyć intensyfikacją relacji z Rosją – tak na polu inwestycji infrastrukturalnych i energetycznych (na których również coraz wyraźniej dominowali ostatnio Chińczycy), jak przede wszystkim sprzętu wojskowego i rolniczego oraz turystyki. Nieprzypadkowo swoją pierwszą wizytę zagraniczną prezydent Mongolii chce złożyć we Władywostoku podczas organizowanego tam 6.-7. września Wschodniego Forum Ekonomicznego. - Chce spotkać się z przywódcą północno-wschodniej Azji – zapowiedział Battulga anonsując swoje rozmowy z Władymirem Putinem.

 

Przy tym wszystkim zaś nowy mongolski przywódca nie widzi większego problemu, jeśli za jego politykę obrażą się na Mongolię IMF i jego podopieczni bankowo-inwestycyjni, odpowiedzialni za realizację typowych recept i porad tego środowiska: prywatyzację przez grabież i upadłość, bezrobocie i wzrost kosztów życia. - Transfer zysków z Mongolii się skończy! - zapowiedział Battulga, a ponieważ nie jest z PiS można zakładać, że mówi poważnie.

 

Rodakom nowy prezydent kojarzy się po pierwsze z dążeniem do wyrównania bilansu handlowego kraju (do czego twardo dążył jako minister przemysłu i rolnictwa), po drugie z walką z oligarchami, po trzecie zaś – z budową emblematycznego 40-metrowego pomnika Czyngis Chana, ustawionego nieopodal Ułan Bator. Battulga lubi pozować do zdjęć na jego tle cały czas przypominając swojemu narodowi, że może i powinien czuć się wielki – inaczej bowiem zawsze będzie tylko przedmiotem spekulacji zewnętrznych sił.

 

Mongolia jest tradycyjnym miejscem rywalizacji wpływów rosyjskich i chińskich, ostatnio uzupełnionej także standardową kolonizacją zachodnią. Battulga, polityk o dużej świadomości geopolitycznej rozumie wartość swojego państwa jako kraju pogranicznego, który może czerpać korzyści z coraz intensywniejszej współpracy rosyjsko-chińskiej i swego w niej udziału – o ile wybije się na podmiotowość. Battulga chce więc dołączyć do grona takich przywódców, jak Aleksander Łukaszenka, a od pewnego czasu i w pewnym stopniu także İlham Əliyev  czy Recep Erdoğan. Już raz w historii jeden z najciekawszych i najefektywniejszych projektów obszaru eurazjatyckiego wyszedł z Mongolii. Czy tym razem, przynajmniej w sferze idei – może być podobnie?

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • @ autor
    Bardzo interesujący tekst. O Mongolii mało kto pisze.
    Ciekawe, czy uda im się wykorzystać atuty swojego położenia, uniezależnić się od obcych i niekorzystnych wpływów w rozwoju Mongolii.
    Widzę tam pewne analogie do naszego położenia, z tym, że nie dotyczy to naszych rządzicieli zapatrzonych ślepo w jednym kierunku, bez względu na ponoszone z tego tytułu koszty
    5*
  • +5 za poruszony temat
    Mongolia to ogromny kraj, i bogaty w surowce. To stwarza szanse na szybki rozwój gospodarczy. Przemysł wydobywczy przynosi relatywnie najwyższe zyski w relacji do inwestycji. Gdy Mongolie dołączą do budowanej kolei transazjatyckiej, a sami Mongołowie zdecydują się wyjść z jurt i porzucić życie koczowników, Mongolia ma szanse stać się kolejnym tygrysem azjatyckim.

    Dziś jest tam jeden problem, MENTALNOŚĆ. Mongołowie są niczym ptaki, żaden Mongoł nie usiedzi w jednym miejscu i nie da się zamknąć w fabryce.

    Pierwszym zamysłem jest hodowla. Dziś już sprowadzają do Azji nowe rasy bydła tak jak Rosja. Rosja im w tym pomaga, inwestując w mongolską hodowlę, by w przyszłości być głównym importerem wołowiny z Mongolii. Nie znaczy to, że nadwyżek wołowiny nie będzie sprzedawać w Europie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930