Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
740 postów 332 komentarze

Ludowcy oszukują Kresowian

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

To przecież takie proste. Zagrożenie banderowskie jest faktem, podobnie jak i bezkarność ukraińskich szowinistów na terytorium RP.

 

 

Wydawałoby się więc, że uniemożliwienie w Polsce działalności odwołującej się do najbardziej zbrodniczej ideologii i praktyki XX wieku dla wszystkich odpowiedzialnych Polaków, także, a może przede wszystkim polityków, policjantów, prokuratorów i sędziów – stanie się kwestią narodowego bezpieczeństwa i po prostu zdrowego rozsądku. Nic z tego jednak. O zwalczaniu, czy chociaż blokowaniu banderyzmu tylko się mówi, a zamiast konkretnych działań – mamy do czynienia z propagandowymi szopkami, dla uciułania paru głosów więcej przez tych samych co zawsze politykierów.

 

Najpierw na obawach wyrażanych przede wszystkim przez środowiska kresowe (jako najbardziej doświadczone i świadome) próbował coś ugrać KUKIZ’15 – którego lider publicznie deklarował swoje poparcie dla Euromajdanu, spotykał się z przedstawicielami jego banderowskiej samoobrony, ale przynajmniej zdążył wybąkać coś, że się pomylił i generalnie nie o to mu chodziło. Dobre i to, choć można mieć wątpliwości co do szczerości tego nawrócenia. Projekt ustawy o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu przewalał się po Sejmie między listopadem 2016, a majem 2017 i sprowadzał się do dopisania banderyzmu i jego symboli do dwupozycyjnego „wykazu” obejmującego ścigane przez IPN zbrodnie nazistowskie i komunistyczne oraz penalizację „kłamstwa wołyńskiego”. Teraz z niemal identycznym projektem wystąpiło Polskie Stronnictwo Ludowe. Brzmi świetnie, nasuwa się jednak pytanie: PO CO?

 

To jest brak woli, nie prawa

 

W istocie bowiem o ile kukizowcami kierowała zapewne naiwna nadgorliwość – o tyle starzy establishmentowi wyjadacze, ludowcy ewidentnie nie tylko mają Kresowian i osoby świadome zagrożenia banderowskiego za naiwnych idiotów, ale jeszcze swoimi  zagrywkami pod publiczkę tylko ułatwiają szowinistom ukraińskim ich aktywność na terytorium RP.  Podobnie jak w przypadku wcześniejszych hasełek Kukiz’15 – projekt „uszczegółowienia prawa” przez zapisanie wprost penalizacji banderyzmu w Polsce jest po prostu… zbędny.  Banderyzm w Polsce można z powodzeniem ścigać na podstawie obowiązujących przepisów, wystarczy konsekwentnie pilnować ich stosowania,  to zaś zależy od politycznych zwierzchników prokuratorów i policjantów, nie zaś od papierowych zapisów.

 

Jak wiadomo, kiedy zawodzą wszystkie próby uruchomienia odkurzacza – należy włączyć go do prądu i ew. przeczytać instrukcję. Podobnie jest z prawem – przede wszystkim warto je przeczytać Już obowiązujący art. 1 ustawy o IPN wyraźnie podkreśla, że działalność tej instytucji nie jest zawężona do ścigania zbrodni wyłącznie nazistowskich i komunistycznych, ale także „innych przestępstw stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne” – a to znaczy także zbrodni banderowskich, o czym zresztą wszyscy zainteresowani świetnie wiedzą, bo przecież śledczy Instytutu (niestety, przeważnie powolnie, niechętnie i z marnymi efektami) takie dochodzenia w sprawie zbrodni OUN/UPA i przeciw żyjącym członkom tych band prowadzą. Dalej też – penalizacja „kłamstwa wołyńskiego” jest jak najbardziej możliwa na mocy mocno skądinąd kontrowersyjnego (z punktu widzenia swobody badań naukowych) art. 55 tej samej ustawy, w którym czytamy: „Art. 55. Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok podawany jest do publicznej wiadomości”. Zbrodniom z art. 1 ustawy o IPN – a więc TAKŻE zbrodniom banderowskim.

 

Powinno to być zresztą o tyle jeszcze prostsze, że nie ma przecież większych kontrowersji naukowych wokół kwestii identyfikacji ideologicznej banderyzmu – który był przecież po prostu  ukraińską odmianą nazizmu, sam się tak przedstawiał i prezentował. W przypadku zaś innych historycznych zbrodni szowinistów ukraińskich – to przecież znaczna ich część została dokonana  przez ukraińskich funkcjonariuszy w służbie nazistowskiego państwa niemieckiego, zatem w ogóle nikt łaski nie robi ścigając ukraińskich policjantów, bandytów z Waffen-SS itd. Sprawę powinien załatwiać czytany literalnie art. 256 kodeksu karnego. A jeśli trzeba będzie panów prokuratorów, policjantów i sędziów zmusić, by doczytali co pisali  Dmytro Doncow  czy  Mykoła Ściborski  o totalitaryzmie– to i tak byłoby to przecież prostsze i szybsze niż wieczne opowiadania o zmianie ustaw, które w obecnym układzie parlamentarnym okazują się być nie do zmiany.

 

Jeszcze wbrew pozorom prościej rzecz się ma z banderowską aktywnością jak najbardziej współczesną. Przeciwdziałaniu właśnie przenikania do Polski banderowców, ich demonstracjom, wywieraniu wpływu na ukraińską mniejszość w RP – skutecznie służyć może art. 127 kodeksu karnego, zaczynający rozdział o „przestępstwach przeciw Rzeczypospolitej”, a mówiąc o przeciwdziałaniu zamachom na niepodległość i całość naszego państwa.  Wystarczy przestać udawać wiarę, że pachnące jeszcze farbą drukarską mapy z Chełmem, Przemyślem i Rzeszowem w składzie państwa ukraińskiego – to pamiątki historyczne!

 

Alibi dla zaniechania

 

Powtarzać trzeba do znudzenia – wszystko sprowadza się do PRAKTYKI. To prawda, że policja lubi mieć jasne instrukcje kogo ma ścigać, a komu zawsze darować – ale choć formalnie wynikają one jakoś z przepisów, to w istocie są kwestią interpretacji dokonywanych przez politycznie umocowanych przełożonych. Wystarczy wspomnieć niesławne akcje policji przeciw symbolom polskich narodowców, tym samym, pod którymi polscy bohaterowie walczyli i ginęli tak z nazizmem, jak i komunizmem, tak łatwo zakazanymi samą literą. Nie inaczej może i powinno być z banderyzmem – chodzi o danie o zielonego światła na czynne go zwalczanie, a nie o parlamentarne gierki.

 

No tak, powie ktoś – „ale przynajmniej zwraca się uwagę na problem, jest jakaś dyskusja, kogoś może się przekona…”.Sęk w tym, że w polityce nie chodzi o to, żeby mieć rację, tylko żeby mieć większość, a przynamniej siłę oddziaływania przez istniejącą większość zauważalną i odczuwalną. Spójrzmy bowiem jakie są/będą realne skutki kukizowo-peeselowskich pomysłów. Oto po odarciu ze wszystkich dobrych chęci – mamy do czynienia z…  alibi dla wszystkich odmawiających podejmowania czynności przeciw banderowcom "bo przecież była taka poprawka zgłoszona, ale nie przeszła, ergo policja/prokuratura/sąd ma związane ręce...".   W ten sposób się niczego nie załatwi, to musi być ciągły społeczny nacisk na resorty ZiobryBłaszczaka, piętnowanie zaniechań, zawiadomienia o przestępstwach słane do prokuratur, obywatelskie zatrzymania banderowców. Nie łudźmy się. Ta władza niczego pozytywnego dla Kresowian – a więc i dla bezpieczeństwa państwa – już dobrowolnie nie zrobi. Trzeba ją do obrony Polaków po prostu zmusić.

 

Nadto, same namowy opozycji - oceniajmy raczej po czynach jej przedstawicieli, nie po deklaracjach. W takich sytuacjach zawsze zaś warto pamiętać, że przecież ludowcy z reguły głoszą jedno (zwłaszcza będąc w opozycji…), a robią swoje. PSL-owscy samorządowcy szli w forpoczcie czynnego wspierania kijowskiego Euromajdanu, wydawali miliony z publicznych pieniędzy na leczenie i rehabilitację w samorządowych szpitali bandytów z banderowskich batalionów – a teraz chcą nic nie znaczącymi obietnicami znowu zyskać głosy Kresowian i innych patriotów. Dlatego róbmy swoje i bądźmy bardzo ostrożni. Jeden oszust drugim oszustem pogania, a zagrożenie dla Polski i Polaków wciąż rośnie.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Bez owijania
    wełny w bawełnę. Prosto, jasno, treściwie.
    Taka jest niepoprawna prawda.
    Kto ma tu coś przeciwko?
    Słuchamy!
    I będziemy długo pamiętać!
  • 5*
    Rząd okupacyjny zwany polskim ma zgoła inne plany niż obrona polskiej racji stanu i praw narodu polskiego.

    Studenci ukraińscy od dawna traktowani są na lepszych warunkach niż Polacy, rząd wspiera Ukrainę, a raczej jej przywódców, pieniędzmi z polskich kieszeni, w Polsce jest 2 miliony Ukraińców i ciągle ich przybywa, podczas gdy Polacy głodowymi placami są wypychani zagranicę. Wszelka kryminalna działalność Ukraińców jest bagatelizowana albo obwinia się nią Rosję. Piąta kolumna rośnie w siłę i pozwala sobie na coraz więcej, założenia strategii OUN względem Polski są od dekad systematycznie wprowadzane w życie, ale traktowane jak fikcja literacka http://lotna.neon24.pl/post/114300,braterska-milosc-oun-do-polski, resztki polskości są zwalczane na Ukrainie, podczas gdy w Polsce mamy ukraińskie marsze z podtekstami o ukraińskości polskich ziem, na których te marsze się odbywają. Broń jest przemycana ( czy przewożona?) przez Ukraińców do Polski, policja jest opanowana przez Ukraińców i w większości Ukraińcy są przyjmowani do armii Macierewicza.

    Bomba zegarowa tyka, a w międzyczasie rząd okupacyjny wraz z sejmem bawią się w przepychanki opisane przez Autora i swoją udawaną nieudolnością zachęcają banderowców do coraz bardziej bezczelnych poczynań. Autor ma rację, jeśli Polacy umieją liczyć, powinni liczyć na samych siebie, a z pewnością nie na rząd i parlament, w którego obecnym składzie "ustawy okazują się być nie do zmiany". Mamy wszak rząd "dobrej zmiany", tyle że pozornej.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930