Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
743 posty 333 komentarze

Przekręt Ziobry

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Który lobbysta motoryzacyjny dał w łapę ministrowi sprawiedliwości za wyczyszczenie wtórnego rynku aut w Polsce?

 

 

Kiedy w przyszłości, w wolnej Polsce - powstanie jakaś Komisja Śledcza ds. Afer Rządów PiS (choć po cholerę, takimi sprawami powinna zajmować się po prostu zdrowa prokuratura…!) - zaraz obok bardziej niż prawdopodobnej developerskiej łapówki za zburzenie Pałacu Kultury, drugim głównym kierunkiem postępowań będzie sprawdzenie czy i który lobbysta motoryzacyjny dał w łapę ministrowi Ziobrze za wyczyszczenie wtórnego rynku aut w Polsce.

 

Proste prawo = skuteczne prawo

 

O ile zmiana przepisów w zakresie stacji diagnostycznych początkowo wyglądała na zwykłe łupienie obywateli, na zasadzie - "sześć razy zdajesz na prawo jazdy, to potem osiem razy płać za badania samochodu", o tyle w kontekście zapowiedzianej właśnie przekrętowej reformy kodeksu karnego - działania resortu sprawiedliwości układają się w spójną całość. Ktoś tu chyba nie wierzy w dwie kadencje rządów PiS i chce się nachapać póki czas.

 

Im ogólniejsze prawo karne - tym ŁATWIEJ na jego podstawie ścigać i skazywać je łamiących  – tak brzmi fundamentalna zasada post-rzymskiego porządku prawnego. Tymczasem polski kodeks karny idzie dokładnie w przeciwną, kazuistyczną stronę, co tylko postępowania karne utrudni i wydłuży oraz ułatwi unikanie odpowiedzialności faktycznie popełniającym przestępstwa. Nowe propozycje resortu sprawiedliwości – to właśnie kolejny krok w tym fatalnym dla praworządności i przede wszystkim efektywności prawa kierunku. Jaką to bowiem istotną lukę w polskim prawie karnym wypełnia zaproponowane przez  Ziobrę przestępstwo przekręcenia licznika”? Przecież sam minister rekomendując zmiany przyznawał, że dotąd był to proceder ścigany po prostu z 286 kk, czyli jako oszustwo „ale sądy nie orzekały, bo to trudno udowodnić”. To przecież, do ciężkiej cholery, sam sobie odpowiedział, że  problem leży w praktyce sądowej i orzecznictwie, a nie w papierowych zapisach!

 

Inaczej bowiem, podążając tym samym tropem niezbędne okazałoby się wprowadzenie przez ustawodawcę m.in. przestępstwa złamania prawego lusterka w samochodzie. W kolejce będzie też osobny paragraf o lusterku lewym. Należy uściślić osobnymi paragrafami którą ręką napastnik dał ofierze w ucho. I w które - bo tak ogólnie, to przecież pan policjant, pan prokurator i pan sędzia, to nie mogą sobie ustalać, zarzucać, oskarżać czy skazywać. Za mało jest w Polsce przepisów! Więcej, pisać więcej!

 

Tylko lepszej praktyki sądowej wcale, a wcale nie potrzebujemy. No skąd...

 

Będzie tak samo. Albo lepiej…

 

Przecież nawet biorąc na chłopski rozum (to znaczy zdrowego, normalnego chłopa, a nie Ziobry…) - jeśli nie udawało się udowodnić złej wiary przy dotychczasowych sprawach o oszustwo - to z nowego paragrafu też się nie da. Natomiast jeśli skazywać się będzie za samo zbycie auta, które już kupiło się z przekręconym licznikiem – tzn., że tę nowelizację, podobnie jak i zmianę przepisów o badaniach technicznych po prostu kupiło w PiS-ie lobby samochodowe zainteresowane ograniczeniem rynku wtórnego. Nie wydaje się to oczywiste? To powolutku:

 

Odbywa się rozprawa w zakresie 286 kk (czyli jak to może wyglądać i pewnie wygląda dzisiaj):


Sędzia: Czy celowo i świadomie oszukał pan kupującego od pana samochód mówiąc mu, że

ma 20 tys. km przebiegu, a nie 220 tys. km?

 

Oskarżony: Nie.

 

Sędzia: Umarzam nie mogąc stwierdzić, że oskarżony działał w zamiarze popełnienia przestępstwa.

 

RACH!-BUM!-TRACH! Kodeks karny zmieniony na wniosek Ziobry.

 

Rozprawa na podstawie nowego przepisu:

 

Sąd: Czy dopuścił się pan zmiany ustawień licznika przebiegu kilometrów w samochodzie sprzedanym poszkodowanemu?

 

Oskarżony: Nie.

 

Sąd: Umarzam nie mogąc ustalić czy oskarżony działał w zamiarze popełnienia przestępstwa.

 

Kurtyna, oklaski. Tak to mniej więcej może wyglądać po wielkiej reformie – bo przecież durnie w togach będą ci sami. Alternatywa w polskich realiach też zresztą nie wygląda najlepiej.

 

Płoty w Australii

 

Główny problem z przepisami w Polsce polega na tym, że są jak płoty w Australii: królik podkopie się pod nimi, kangur przeskoczy, a stado owiec przewróci.  Każdy można obejść albo na bezczela naruszyć – jeśli ma się albo trochę oleju w głowie i/albo dobre układy. I z nowym prawem będzie zapewne podobnie – po co więc utrudniać ludziom życie, skoro to sądy, prokuratura i policja powinny zacząć wreszcie myśleć i działać w sposób i w celach, do których zostały powołane – a prawa do tego najzupełniej w Polsce i to ze sporym naddatkiem wystarczy.

 

Oszustów można bowiem z powodzeniem wsadzać już na podstawie obecnego kk.  Po prostu, to tępe łby sędziów muszą zrozumieć, że podawanie przy sprzedaży samochodu fałszywego stanu przebiegu - to oszustwo. A w sprawach cywilnych - że ukrycie prawdziwych informacji o towarze sprzedanym. Bo w przeciwnym razie mamy do czynienia z uporem, że do każdego gatunku robaków znalezionych w chlebie potrzebna jest odrębna ustawa fitosanitarna! Chyba, że zdaniem min. Ziobry ścigany ma być każdy Kowalski jeżdżący nie z własnej winypo Polsceautem  z przekręconym licznikiem, a imię ich milion. Bo jeśli rzecz dotyczy samej sprzedaży - to przecież i na obecnym, i na nowym prawie jesteśmy w tym samym miejscu: wiem, że mam przekręcony licznik, być może sam to zrobiłem lub zleciłem, ukrywam ten fakt przed nabywcą – a więc powinienem ponieść odpowiedzialność i karną, i cywilną. Albo nie ja, nie wiem i sprzedając podrasowany wóz działam w dobrej wierze. Skoro więc miałbym ponieść karę za to, że sprzedałem auto z cofniętym licznikiem nie wiedząc o tym - naruszona zostałaby podstawowa zasada praworządności. A jeśli trzeba będzie dowieść, że o przekręceniu wiedziałem – to po prostu BĘDZIE TAK JAK TERAZ. Zwłaszcza, jeśli ściganie będzie odbywało się na wniosek i po transakcji sprzedaży.

 

Jeśli zaś – co już głoszą entuzjaści pomysłów Ziobry –  ganiać się będzie auta z fałszywymi przebiegami po polskich drogach, to będzie jeszcze gorzej – dla zwykłych obywateli.  Ja wiem, są ludzie w Polsce, którzy za logiczne uważają rozumowanie (?): „w zabudowanym jest 50, ale bandyty jeżdżą 100. To zróbmy, że trzeba 30!”,po czym mówi się Polakom, że przepis jest przeciw ściągającym się na drogach publicznych - a prawa jazdy tracą Kowalscy spieszący się do pracy. Ale chociaż oni sam tak uważają -  to logiczne to od tego nie jest. Podobnie opowiada się o bowiem mafii samochodowej - a ścigać się będzie Kowalskich pozbywających poniemieckich złomów, a nawet zanim spróbują to uczynić. Jak to?

 

A no tak: rzeczony Kowalski ma samochód z przekręconym licznikiem, ustala się to podczas nowych, drobiazgowych badań technicznych, licencjonowana wg nowych zasad stacja zawiadamia policję, ta zajmuje dowód w sprawie (czyli pojazd…) i prowadzi ekspertyzy w kierunku celowego i świadomego naruszenia prawa. Najwyżej się po pół roku, roku może ustali, że wprawdzie do czynu zabronionego doszło, ale nie można ponad wszelką wątpliwość ustalić sprawcy. Dowód popełnienia przestępstwa jednakowoż przepada. Biorąc pod uwagę skalę zjawiska i tempo pracy organów ścigania - Kowalscy powinni być nowym prawem zachwyceni! A dealerzy jeszcze bardziej… Takiego nagonienia im klientów, jak Ziobro – nikt by nie dokonał. Po prostu – oszuści zajmą się czymś innym, natomiast NORMALNI KIEROWCY STRACĄ SWOJE SAMOCHODY albo przynajmniej będą się bali je sprzedawać, czy nawet nimi jeździć – i kosztem różnych wyrzeczeń będą musieli  zapukać do tych, którzy zawczasu zoligopolizują rynek.

 

Instrukcją i edukacją, nie ustawą!

 

Jasne, Ziobro wykorzystuje to, że obecnie prokuratorzy i policjanci kręcą nosem, czy samo przekręcenie licznika to już podstawa do domniemania oszustwa i czy w ogóle to badać. Podpowiem jednak, po starej znajomości – panu ministrowi coś, o czym zresztą doskonale wie. Otóż przedstawiciele naszych dzielnych organów - poza własnymi rozumami, kierują się też instrukcjami (które otrzymują w trybie administracyjnym, czyli bez nowelizowania i psucia ustaw) na co mają zwracać uwagę i jakie czynności podejmować (np. w postaci badań ekspertów, a na jakie budżetu nie stać i niech ich ręka broni). Na głupotę sądów jawnie tak się wpłynąć nie da (choć w praktyce się wpływa) i upieram się, że to  kwestia edukacji i doboru kadr. Różnica polega jednak na tym, że z takich zmian Ziobro by sobie nie zrobił presskonfy, ani też pewnie żaden lobbysta by na takowe nie wyłożył. Ile by jednak nie dali tym razem samochodziarze - naprawdę, nawet w III RP  tak nie wolno pisać kodeksów - albo przejdźmy od razu na system wyspiarski i sądźmy precedensami.  Przynajmniej sędziowie musieliby próbować myśleć…

 

Poza oczywistymi uciążliwościami i ewidentnym łapówkarstwem – sam projekt może jednak cieszyć o tyle, że  Ziobro znów niebezpiecznie (dla PiS) zbliża się do granicy ścigania „zwykłych ludzi za zwykłe rzeczy: lekarzy, kierowców, posiadaczy aut itp. Jeśli jeszcze utrudnią kupno flaszki i podrożeją fajki – to, miejmy nadzieję - pójdzie już z górki. Może następne będzie karanie wędkarzy za podawanie znajomym zawyżonych ilości i wielkości złowionych ryb?

 

Jeśli to tylko głupota i demagogia – to ministrowi Ziobrze nie starczy wieczności, bo ewidentnie chciałby rozpisać zakaz pozbawiania życia na „zakaz wbijania marspikla w oko ofiary”, „zakaz trzymania głowy ofiary w likierze malinowym dłużej niż 6 minut” i kwadryliony innych możliwości. Istnieje jednak druga, wspomniana na wstępie możliwość.

 

Kiedy PiS zastąpiło u władzy PO, ludzie zdrowi na umyśle skłonni byli przyznać, że oto po złodziejach przyszli wariaci. Dziś należy zadać pytanie dodatkowe. Dlaczego z góry założono, że wariaci nie mogą być równocześnie złodziejami i łapówkarzami?

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Co do badan technicznych
    Wszyscy doskonale wiedza ze wypadki z przyczyn ewidentnie technicznych to 1/10 promila w wiekszsci to brawura ,nieuwaga ,zmeczenie ,nadmierna szybkosc czesto alkochol itd wiec ta,, skrupulatnosc i troska,, o bezpieczenstwo siła zeczy ma inna przyczyne od deklarowanej przez obecne wladze , i nie wierze ze dobra zmiana o tym nie wie ,slowem idzie sie w zaparte..

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031