Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
756 postów 335 komentarzy

Bez szans na POLEXIT. No chyba, że…

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie bądźmy naiwni. POLEXITU nie będzie, Polska nie opuści Unii Europejskiej – chyba, że dostanie takie polecenie z Waszyngtonu.

 

 

A co gorsza zaś, pomimo wdrożenia niesławnego „Artykułu 7” – nie będziemy też, niestety, pierwszym krajem wyrzuconym z Unii Europejskiej.  

 

Nie można naruszyć nieistniejącej suwerenności

 

Głównym błędem popełnianym zwłaszcza przez wschodnich analityków jest traktowanie państw członkowskich UE jako suwerennych podmiotów, którymi też już przecież nie są, w szczególności od momentu wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego, podpisanego w Polsce przez prezydenta  Lecha Kaczyńskiego, za zgodą jego brata,  Jarosława, lidera PiS. Oczywiście, mamy jeszcze do czynienia z elementami tradycyjnej gry sił między poszczególnymi stolicami, niektóre kraje mają nieco szerszy margines samodzielności niż inne – ale zasada jest jedna i oczywista:  jako „Europejczycy” mamy mniej do powiedzenia o organizacji i polityce na obszarze między Atlantykiem a Bugiem, niż np. obywatele Federacji Rosyjskiej u siebie o sobie. Niektórzy rosyjscy gubernatorzy mają większą rzeczywistą władzę, niż część premierów i prezydentów Europy Środkowej i Wschodniej. Przewodnia eurobiurokracja ma nie tylko niemal pełnię uprawnień, ale też i zerową odpowiedzialność za podejmowane decyzje – stąd właśnie szok, zaskoczenie i niedowierzanie Polaków obserwujących ostatnie wydarzenia, będące przecież prostym następstwem faktu, że bynajmniej nie żyjemy w niepodległym państwie. I czas obudzić się ze snów o „dumnej Rzeczypospolitej powstającej z kolan”. Obudzić boleśnie.

 

Oczywiście, dla Jarosława Kaczyńskiego i PiS decyzja Brukseli to dar niebios. Dla zaślepionych i rozkochanych wyborców wydaje się być ostatecznym dowodem, że „tylko PiS może obronić nasze narodowe interesy przed eurokratami i zdrajcami!”. Z drugiej jednak strony pro-rządowe media wypowiadają się wprawdzie półgębkiem, ale wyraźnie: „dla Polski nie ma innego wyboru, niż europejski”, Michnik Kaczyńskiego, red.  Michał Karnowski  już zdążył nazwać nawet wspominanie o POLEXICIE „nieodpowiedzialnością i tragedią” – słowem PiS, jak zwykle, inaczej pozycjonuje się dla wyborców, a inaczej wśród „wiedzących”. Zaprawdę więc, jak często w dziejach jesteśmy rządzeni przez łotrów i cwaniaków udających największych i jedynych patriotów…

 

Nie-sprawiedliwa Polska

 

Formalny pretekst dla brukselskiej interwencji, czyli kosmetyczne zmiany kompetencyjno-organizacyjne w systemie sądownictwa w Polsce – to również przedmiot nieporozumień i błędnych interpretacji. Większość Polaków zdaje się uważać, że nowe przepisy są właśnie tą długo przez nich oczekiwaną reformą wymiaru sprawiedliwości, stąd ok. 60 proc. wyborców popiera propagandową kampanię antysądową rozpętaną przez PiS. Sęk w tym, że… tylko propaganda, dym i lustra, jak w na występie iluzjonisty. W istocie mamy do czynienia jedynie z nieznaczącymi nowelizacjami wewnętrznych regulacji. Decydowanie przez rządzącą partię bezpośrednio o obsadzie niektórych funkcji w sądownictwie terenowym, czy nawet zasady wyboru Krajowej Rady Sądownictwa ani w jakiś istotny sposób nie odbiegają od rozwiązań stosowanych w innych państwach, ani też nie stanowią żadnej rewolucji, w tym także proceduralnej. Problem polega na tym, że  Polacy uznają miejscowy wymiar sprawiedliwości, (w tym zwłaszcza pracę sądów) za skrajnie niesprawiedliwy, nieskuteczny i antyludzki – i co gorsza, mają rację.  Poszczególne grupy interesów, główne partie polityczne, oligarchowie, zorganizowana przestępczość, nawet zewnętrzne ośrodki wpływu – mają swoich sędziów i swoje szybkie ścieżki załatwiania korzystnych dla siebie wyroków. I to akurat w żaden sposób nie ulegnie zmianie w wyniku wprowadzonych „reform”.

 

Oto więc jest paradoks kolejny – Polska miałby być karana za coś, czego bynajmniej wcale nie zrobiła (choć powinna), co jednak wystarcza, by społeczeństwo uznawało konieczność zjednoczenia się wokół rządu, przez który jest oszukiwane. Witamy w Polsce, oto kwintesencja naszej pokręconej polityki i historii…

 

Wielcy udawacze

 

Niestety, to nie wszystko. Powinniśmy w końcu sobie przypomnieć i uświadomić,  że Prawo i Sprawiedliwość jest partią skrajnie… pro-europejską. Na początku lat 90-tych Jarosław Kaczyński reprezentował w Polsce interesy niemieckie, a swoją pierwszą partię, Porozumienie Centrum - założył za pieniądze Fundacji Adenauera i CDU. Kiedy wczytamy się w program i deklaracje PiS z łatwością odnajdujemy wezwania do WZMOCNIENIA struktur europejskich, organizacji europejskiej armii, przyznania Komisji Europejskiej dodatkowych kompetencji (kosztem państw członkowskich) np. w zakresie polityki energetycznej. Słowem – Kaczyński i PiS chcą jeszcze bardziej zintegrowanej Unii Europejskiej (poszerzonej przy tym o Ukrainę, Mołdawię czy Gruzję) – ale wtedy i tylko wtedy, jeśli taka bardziej zunifikowana UE będzie jeszcze bardziej uzależniona od Stanów Zjednoczonych, będzie realizować wyznaczoną przez Waszyngton politykę dla wyłącznie amerykańskich celów. I to jest faktyczny punkt sporny między Brukselą, a Warszawą. W rzeczywistości  więc to nie tyle Komisja Europejska wywiera nacisk na Polskę, co Polska jest instrumentem amerykańskiego nacisku na Europę.

 

Zagrożenie rosyjskie czy europejskie?

 

Ostatnim elementem tej układanki była wizyta w Warszawie brytyjskiej premier,  Teresy May. Oficjalnie – dla zacieśnienia współpracy przeciw „zagrożeniu rosyjskiemu”. Oczywiście, i Waszyngtonie, i w Londynie i nawet niektórzy w Warszawie wiedzą, że nic takiego w ogóle nie istnieje. A nawet gdyby istniało – to Putini Rosjanie raczej nie przelękną się May i Kaczyńskiego, nawet występujących wspólnie. Ale jeśli nie z powodu Moskwy – to dlaczego szefowa rządu Jej Królewskiej Mości pojawiła się na Wisłą? Wśród kilku możliwych odpowiedzi, jest i taka:  odwiedziny miały na celu danie do myślenia i zdyscyplinowanie nie Wschodu, ale reszty Europy. „Wszyscy ludzie hegemona mają bez gadania słuchać jego rozkazów!”.Bo jak nie, to ma on jeszcze sługi jeszcze bardziej służalcze i może wszystkich zainteresowanych poszczuć na siebie nawzajem.  Donald Trump  w takim układzie prezentuje się więc jako szczurołap wiedzący, że jeśli niesie się szczury w worku – najlepiej co jakiś czas nim potrząsnąć, żeby się pogryzły, zamiast przegryzać się na wolność.

 

Reasumując te, skądinąd niewesołe rozważania przedświąteczne – POLEXIT byłby obecnie możliwy jedynie w sytuacji, gdy zażyczyliby są go Amerykanie, np. uznając, że UE przestała już być użyteczna dla ich celów albo gdyby Europa zaczęła wyzwalać się spod za-atlantyckiej dominacji. Hurra – zakrzyknie ktoś więc, zatem PiS ma rację, trzymajmy się Amerykanów, a będziemy wolni! Niestety, jak uczy zarówno historia, jak i obecnie twarde warunki i wysokie ceny stawiane przez Amerykanów za przywilej czyszczenia im butów – po złym panie jeszcze gorszy nastanie, a  nawet bezpośrednia zależność od Waszyngtonu nie będzie ani lepsza, ani tańsza, ani prostsza, ani wreszcie bardziej zgodna z polskim interesem narodowym, racją stanu i potrzebami Polaków – niż obecna przynależność do superpaństwa brukselskiego.

 

Zresztą – to i tak tylko teoria, a w dzisiejszych warunkach, jak i w dającej się przewidzieć przyszłości możemy być niestety zupełnie pewni, że Polska byłaby ostatnim krajem, a Polacy ostatnim narodem, który w ogóle mógłby pomyśleć o prawdziwej suwerenności i niezależności…

 

Jakie więc wnioski z całego tego bałaganu? Cóż, ostatni raz, kiedy brytyjski premier proponował Polsce „strategiczny sojusz” – był to krok rozpoczynający II wojnę światową. Lepiej więc uważajmy, czy nie jesteśmy właśnie świadkami wstępu do kolejnej. Z drugiej jednak strony ta ostatnia w rozrachunku przyniosła Polakom 45 lat bezprzykładnego skoku cywilizacyjnego, rozwoju i pokoju. Może więc warto by zaryzykować?

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • @
    PiSSlam "coś" robi,
    ma KREDYT zaufania od narodu...

    Ale Naród może powiedzieć "sprawdzam" :)
    I wtedy realnie "zawisną komuniści" o ile nie uciekną do USSRaela....
  • Autor
    Zgoda- PIS realizuje calkowicie polityke USraela-do tego stopnia ze np. po ewentualnym resecie amerykanskim mozemy stac sie przyjacielami Rosji a wrogami Ukrainy nastepnego dnia.
  • @@@!
    Podstępne wepchnięcie Polski do Unii Europejskiej. Henryk Pająk...„Nasze” wejście do Unii Eurogermańskiej jest nielegalne, bezprawne i tym samym nieobowiązujące. W świetle obowiązujących w Polsce przepisów wybor­czych, pominięto bowiem 16 milionów Polaków przebywających poza granica­mi – niemal całą Polonię świata. W wyniku ordynarnej, nachalnej propagandy i fałszowania wyników na szczeblach wojewódzkich i centralnym, ponad połowa głosujących /w kraju/ była „za” wejściem Unii Eurogermańskiej w struktury państwa polskiego. Tymczasem według ustawy wyborczej, uprawnionym do głosowania był każdy polski oby­watel zamieszkały w kraju i na obczyźnie. Oszuści pozostający w spisku z agentami unijnymi doskonale wiedzieli, że gdyby uwzględnić wszystkie osoby mające za granicą polskie obywatelstwo, to nie było szansy, nawet przy nachalnej prounijnej propagandzie, nieznanego nam pro­centu oszustw przy urnach i centralnym liczeniu głosów – aby frekwencja przekroczyła 50 procent uprawnionych, co jest warunkiem zaliczenia wyników refe­rendum jako legalnego.

    Główny Urząd Statystyczny – dane GUS z 2001 roku wykazywały następujący rozkład naszej emigracji w poszczególnych państwach:

    USA – 9,4 miliona Polaków

    Brazylia – 1,2 miliona Polaków

    Niemcy – 1 milion Polaków

    Francja – 1 milion Polaków

    Kanada – 0,8 miliona Polaków

    Białoruś – 0,6 miliona Polaków

    Litwa – 0,28 miliona Polaków

    Rosja – 0,2 miliona Polaków

    Australia – 0,15 miliona Polaków

    Argentyna – 0,14 miliona Polaków

    Kazachstan – 0,08 miliona Polaków

    Tymczasem Państwowa Komisja Wyborcza podała następujące liczby wyni­ków referendum poza granicami Polski:

    Liczba uprawnionych –96.161

    Liczba ważnych głosów – 79.452

    Frekwencja – 82.6 proc.

    Bezczelność tych liczb woła o pomstę do nieba, a ponieważ nikt już ani w Polsce, ani w Brukseli czy w Strasburgu nie uznaje jurysdykcji Nieba, nie mamy żadnych szans na prawną sprawiedliwość.

    Oto rozmiary tego oszustwa: PKW obliczyła, że w USA, gdzie żyje 9,4 mln Polaków, jest tylko 17.450 uprawnionych do głosowania. W Brazylii, gdzie żyje 1,2 mln Polaków, naliczono „aż” 267 Polaków uprawnionych do głosowania!

    Ustawa wyborcza mówi czarno na białym, że uprawnionymi do głosowa­nia są wszyscy obywatele polscy. Obywatelstwo polskie ma jednoznaczną defini­cję, co reguluje ustawa z 1962 roku i późniejsze zmiany, nie naruszające w niczym tej definicji.

    Jak się nabywa polskie obywatelstwo? Są dwie drogi, sposoby. Pierwsza – to tzw. „zasada krwi” Hus Sanguinis/. Dziecko uzyskuje obywatelstwo polskie z tytułu urodzenia go przez rodziców, z których co najmniej jedno posiada obywatelstwo polskie, bez względu na miejsce urodzenia dziecka – w Polsce czy na Antarktydzie. Stanowi o tym Art.4 pkt 1 i 2 ustawy o obywatelstwie polskim.

    Jak doszło do tego oszustwa?

    Ustawa o referendach mówi jasno:

    Art. 3,1. Prawo udziału w referendum ma obywatel polski, jeżeli najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat. Nie mają prawa w referendum osoby: pozbawione praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądowym; pozbawione praw wybor­czych prawomocnym orzeczeniem Trybunału Stanu; ubezwłasnowolnione prawo­mocnym orzeczeniem sądowym.

    Tymczasem Komisja postawiła jeszcze jedną zaporę przed Polakami za grani­cą, posiadającymi legalne uprawnienia do głosowania. Jako uprawnionych uzna­ła ona tylko te osoby, które wcześniej zarejestrowały się w konsulatach i amba­sadach oraz wyraziły chęć głosowania.

    W warunkach katorżniczego wykorzystywania emigrantów zwłaszcza w Sta­nach Zjednoczonych, każdy Polak musiał „wygospodarować” sobie dwie lub trzy godziny na dojazd do punktów rejestracyjnych, czyli uzyskać zgodę pracodawcy. Potem w dniu głosowania musiał również tak zorganizować sobie harmonogram dnia pracy i popołudnia, aby ponownie dojechać do punktów wyborczych, co np. w warunkach permanentnych gigantycznych korków ulicznych w takim np. No­wym Jorku, oznaczało kolejne godziny. Jednym słowem – na skorzystanie z gloso­wania „porwały się” tylko osoby zdeterminowane wolą współudziału w głosowa­niu. Te trudności spowodowały, że Polonia świata została brutalnie wyelimino­wania z decydowania o losie jej Ojczyzny.

    Publicysta emigracyjnego pisma „Wir” rozmawiał w 2001 r. w sprawie refe­rendum o naszym „wejściu” do UE z Biurem Prawnym Komisji Wyborczej. Usły­szał odpowiedź, iż takie dwukrotne stawianie się w konsulatach było wymuszone tym, iż trudno jest policzyć, że zgodnie z art. 6 ust. 1, dziecko takich rodziców automatycznie nabywa obywatelstwo polskie poprzez samo urodzenie z takich rodziców bez względu na miejsce urodzenia – w Polsce czy poza jej granicami. Jednakże honorując wolę rodziców, mogą oni w zgodnym oświadczeniu złożonym przed właściwym organem – konsulem dla osób zamieszkałych za granicą lub sta­rostą w Polsce, w ciągu trzech pierwszych miesięcy od czasu urodzenia dziecka – wybrać dla niego obywatelstwo państwa obcego, którego obywatelem jest jedno z rodziców, oczywiście jeżeli według prawa tego obcego państwa, dziecko może nabyć jego obywatelstwo.

    Druga droga uzyskania obywatelstwa to tzw. Zasada ziemi /ius Soli/ . Prak­tyczne znaczenie tej zasady jest znikome, bowiem dotyczy tylko dziecka urodzo­nego lub znalezionego na terytorium Polski, a oboje rodzice są nieznani lub ich obywatelstwo jest nieokreślone lub nie do ustalenia, bądź też nie mają oni żadnego obywatelstwa. Tak stanowi Art. 5 o polskim obywatelstwie.

    Absurdalne było ustalenie przez PKW, że z 16 milionów Polaków żyją­cych poza krajem, uprawnienia do głosowania posiadało tylko około 100.000 osób!!

    Naszą analizę opieramy na ustaleniach Jerzego Zarakowskiego w amerykańsko – kanadyjskim miesięczniku polskim – „Wir” nr 1 z 2001 roku – już niestety nieistniejącym. Autor jest założycielem ruchu „Obywatelskie nieposłuszeństwo” http://obnie.winteria.pl

    PKW podała następujące wyniki referendum w Polsce: Liczba uprawnionych – 29.868.474

    Liczba oddanych ważnych głosów /kart/: – 17.578.818 Frekwencja: – 58,9 proc.

    Czy by nie wystarczyło okazanie przed komisją wyborczą ważnego dokumen­tu potwierdzającego obywatelstwo polskie? Na to pytanie nie uzyskano odpowie­dzi. Artykuł ustawy mówi jednoznacznie, kto jest uprawniony do głosowania. Sto­sowny dokument powinien był rozstrzygnąć wszystkie wątpliwości.

    Naruszono więc elementarne prawo obywateli do równości wobec prawa polskiego niezależnie od aktualnego miejsca ich zamieszkiwania. Naruszono prawo w najważniejszym dla nich akcie obywatelskim – prawie do głosowania. Szczególnego w tym przypadku głosowania, bo głosowania o wyrzeczeniu się Polski suwerenności i niepodległości na rzecz nowego imperium europejskie­go, po rzymskim, niemieckim /hitlerowskim/ i sowieckim – żydobolszewickim. „ Wszystkie legły w gruzach. To obecne czeka ten sam los w przyszłości.

    Tak więc referendum „akcesyjne” odbyło się niezgodnie z obowiązującym prawem wyborczym. Nie odbyło się z powodu odebrania prawa głosu co najmniej dziesięciu milionom Polaków posiadającym to prawo wyborcze.

    Tym samym Polska nie jest członkiem Unii Europejskiej, gdyż w sfałszowanych warunkach wyborów sfałszowano wyniki, nie dopuszczając do głosu : koło 10 milionów uprawnionych emigrantów. Nadto, postawiono przed nimi szlaban proceduralny w postaci obowiązku uprzedniego zarejestrowania się w konsulacie czy ambasadzie.

    Cynizm tych przestępczych działań potęguje szydercze „prawo” do składania zażaleń i odwołań obywateli do Trybunału Konstytucyjnego na przebieg i warunki referendum, jako ewentualnie niezgodnych z Konstytucją. Czy słyszysz, szanowny Wyborco, ten szyderczy rechot okupantów?

    „Nietutejszy” Bronisław Komorowski powiedział po tym nielegalnym „referendum” w euforycznej radości z podboju Polski:

    To nokaut wszystkich wariatów i kretynów, którzy chcieli Polsce zaszkodzić, trzymając ją w kręgu zależności wschod­niej.

    Ten antypolski gnom obraził miliony Polaków, którzy sprzeciwiali się ubezwłasnowolnieniu Polski jako wtedy jeszcze w miarę suwerennego państwa. Ta obelga rzucona Polakom przez kolejnego sprzedawczyka, jak zwykle uszła płazem i poszła w zapomnienie. Obecnie /2008/ Komorowski „marszałkuje” polskojęzycznemu „Knesejmowi” i nikt mu tego nie wypomina. Czy taki typ powinien być marszałkiem tego Knesejmu? Chamskie, rynsztokowe obelgi w ustach „nietykalnego” gaulajtera pozostają bezkarne, zgodnie z prawem pięści okupanta. Wszystko mu wolno. Gojom – nic.

    Henryk Pająk
  • @@@!
    Martin Schulz chce Stanów Zjednoczonych Europy i likwidacji państw narodowych ! Wygląda na to, że kwestia przekształcenia Unii Europejskiej w federalne superpaństwo stanie się w najbliższych latach priorytetem. Znany ze swojej nienawiści do Polski Martin Schulz, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego powiedział, że Stany Zjednoczone Europy mają powstać do 2025 roku. Wtedy nastąpi likwidacja państw narodowych, które będą zarządzane bezpośrednio z Brukseli. Przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec opowiedział o planach utworzenia europejskiego traktatu konstytucyjnego, który będzie fundamentem dla przyszłego superpaństwa. Gdy powstanie ten dokument, zostanie on przedstawiony wszystkim członkom obecnej Unii Europejskiej. Wtedy każdy kraj będzie musiał podjąć bardzo ważną decyzję o swojej przyszłości – chodzi o dobrowolną rezygnację z niepodległości i suwerenności na rzecz Stanów Zjednoczonych Europy. W przeciwnym wypadku państwa, które sprzeciwią się traktatowi zostaną po prostu wyrzucone z Unii.

    Martin Schulz ponownie wskazał palcem na Polskę i Węgry, które rzekomo podkopują europejskie wartości. Bibliotekarz groził kiedyś użyciem siły przeciwko Polsce, która nie chce przyjmować muzułmańskich imigrantów i zaczęła domagać się reparacji wojennych od Niemiec za II wojnę światową. Wczoraj Schulz dał do zrozumienia, że w przyszłych Stanach Zjednoczonych Europy może zabraknąć miejsca dla Polski i Węgier. Przeobrażenie się komunistycznej UE w państwo federalne jest równoznaczne z porzuceniem niepodległości i suwerenności. Bruksela stanie się de facto stolicą nowego tworu i będzie miała jeszcze większą kontrolę nad innymi państwami, natomiast wraz z powołaniem europejskiej armii będzie mogła np. siłą ulokować dodatkowych tzw. uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz zaprowadzać porządek. Natomiast rządy poszczególnych państw staną się podmiotem zależnym od Brukseli.

    Stany Zjednoczone Europy mają przyjąć formę Stanów Zjednoczonych Ameryki. Każde państwo będzie jedynie stanem zależnym od rządu federalnego. Co więcej, wyjście z SZE nie będzie już możliwe, w przeciwieństwie do obecnej Unii Europejskiej. Dlatego Polska już dziś stoi przed ważnym wyborem – czy chce pozostać niepodległa, czy też zechce przekształcić się w wielokulturowy stan zależny od przyszłego superpaństwa i po raz kolejny w historii zniknąć z map świata.

    Za: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/martin-schulz-chce-stanow-zjednoczonych-europy-i-likwidacji-panstw-narodowych
  • @laurentp 22:28:55 jest o unii i nie tylko, polecam.
    https://books.google.pl/books?id=ZBpH4Sx-_OcC&pg=PT32&lpg=PT32&dq=sfa%C5%82szowane+referendum+akcesyjne&source=bl&ots=zIvWJCEjEy&sig=_olRbpxMsKold4WA6jXLQgKX7Zc&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwiqu53006LYAhWLEVAKHfalA98Q6AEITTAF#v=onepage&q=sfa%C5%82szowane%20referendum%20akcesyjne&f=false
  • @laurentp 22:28:55
    I wszystko jasne. Schetyna niczego nie ukrywa: "Unia Europejska musi ingerować w działania państwa PiS, bo sami tego nie zablokujemy"

    https://wpolityce.pl/polityka/373470-i-wszystko-jasne-schetyna-niczego-nie-ukrywa-unia-europejska-musi-ingerowac-w-dzialania-panstwa-pis-bo-sami-tego-nie-zablokujemy
    Ps."Sami" to pospolity przestępco żydoukropie Szetyna alias Schetyna... to możecie się drugi raz zapisać, do szkoły ukraińskiej w Legnicy! Platforma przez "wolności obywatelskie" rozumie: wolność od odpowiedzialności karnej, za działania przestępcze z czasów swoich rządów. Polacy głosujący na PiS, oczekują rozliczenia PO. Tego typu wypowiedzi PiS lekceważyć nie może. PiS powinien przygotować art.129 i peowców z N. POzamykać na 10 lat do wiezienia ! Od dawna jest zapowiadana KRWAWA WENDETTA, i tym razem nie będzie tak jak po przegranej PiS w 2007. Teraz targowica - o ile wygra - będzie miała błogosławieństwo do rozprawy "NA OSTRO" z Polską Patriotyczną. Do tego dojdzie zgoda na miliony przesiedleńców.... W tej sytuacji PiS powinien dokonać ATAKU WYPRZEDZAJĄCEGO NA OSTRO! Przejąć media, wszcząć delegalizacje, ustawa o "agencie zagranicznym" dla podmiotów powiązanych z zagranicą ( dobry ruski pomysł) itp...Polska idzie swoją drogą. PO to partia "zewnętrzna" na usługach Angeli Merkel, Donald Tusk to Niemiecki kandydat na szefa UNII EUROPEJSKIEJ. Polska jakby tak szczerze się nam przyjrzeć jesteśmy własnością Niemiec. Kapitał Niemiecki przeważa niemal w każdej dziedzinie życia. Tacy ludzie Jak najpierw Donald Tusk potem Grzegorz Schetyna to ludzie by Niemcom żyło się lepiej. Byśmy byli wyrobnikami we własnym kraju. By płace nie rosły. By śmieciówki nadal były. By ludzie byli ubodzy, by utrzymywali obywateli innych krajów. Ale to się skończyło. VAT przestał wypływać, lewa kasa się skończyła. Sądownictwo wraz z prokuraturą skorumpowane było gwarancją tego, że żaden rząd nie dokona realnych zmian. Możesz skierować akt oskarżenia i mieć twarde dowody. Ale sędzia Igor Tuleja jest gwarantem, że kruk krukowi oka nie wykole. Cały system sprawiedliwości należało zaorać i zbudować od nowa. Na dziś to PiS jest gwarantem nowej jakości REALNYCH ZMIAN. Dbania o interes narodowy. Pospolity przestępca, prymityw intelektualny i żydoukrop Grzegorz Schetyna dba o interes EU. Dla niego zwykli Polacy mogą wyjeżdżać za granicę dla niego nie ma to znaczenia. Im gorzej dla Polski tym lepiej dla Schetyny bo to polityk partii "zewnętrznej" dbającej o interesy naszych "zachodnich przyjaciół" Niemiec i Francji. W mojej ocenie nawet gdyby Schetyna nie dostał się do sejmu z PO nie zrozumiał by że Polacy mają go dość. Uważałby, że to wina PiS a ludzie zostali zastraszeni przez PiS. To nie wina PO, że sprzedała swój naród. To nie wina PO, że spadają im notowania bo kradli i próbują nadal kraść. To wina ludzi, że dali się ogłupić PiS. I takie podejście do ludzi. Arogancja, ignorancja doprowadziła PO do utraty władzy. Teraz nie potrafią i nie chcę tego tego pojąć. Buta i arogancja będą im towarzyszyć do momentu dopóki nie dostaną od polaków czerwonej kartki. Nawet wtedy powiedzą że to nie ich wina. To ludzie są niemądrzy nie rozumieją jedynej właściwej partii. Taka pogarda wynika z buty i NIENAWIŚCI DO LUDZI. Zawsze uważałem, że PO nienawidzi ludzi. Dlatego są w miejscu w którym są. Dlatego przegracie, ponieważ walcząc z PiSem, tak naprawdę walczycie ze społeczeństwem, z Polakami. Taką narrację budujecie od czasu wyborów i dlatego niedługo zejdziecie poniżej 10 % poparcia. PiS wyraża nasze oczekiwania. To nas nienawidzicie, dlatego przegracie, bo tego nie rozumiecie. Walczycie z narodem, z ludźmi. Na dziś PiS spełnia nasze Polaków oczekiwania. Nie pokonacie PiSu, bo nie rozumiecie, dlaczego Polacy was nie chcą. To nie o PiS chodzi, to my Polacy mamy was dość, waszych wartości, uczciwości inaczej, szacunku dla prostego człowieka, waszych kłamstw...Schetyna jak widać idzie śladami Ozjasza Szechtera. Na coś takiego Marszałek Józef Piłsudski miał Berezę Kartuską, może trzeba pójść śladami Marszałka?
  • @mac 10:41:19
    Ciekawy tekst w warszawskiej gazecie: Hitler wygrał! Makia Freeman na swojej stronie internetowej The Freedom Articles zamieścił tekst, w którym broni tezy, że hitlerowcy wygrali II wojnę światową, a idee ich wodza Hitlera są nie tylko żywe, ale święcą tryumfy. Esesmani, funkcjonariusze NSDAP, uczeni kolaborujący ze zbrodniczym systemem po wojnie nadal pracowali dla chwały, tym razem nie III Rzeszy, ale jej następny – Nowego Porządku Świata (NWO). Dziś to samo robią ich następcy, uważa Freeman. „Cała elita hitlerowska została bezpiecznie wyprowadzona z Niemiec przed upadkiem tego państwa w maju 1945 r.”. Również technologie, nad którymi pracowali inżynierowie niemieccy, oraz pieniądze. Hitlerowskie złoto, w większości zrabowane ludziom i państwom z całej Europy zostało przetopione i zdeponowane w skarbcach Rezerwy Federalnej. Następnie zainwestowano je we wspomniane 750 przedsięwzięć gospodarczych o randze korporacji, budując w ten sposób potężny fundament ekonomiczny dla powojennej „III Rzeszy na wygnaniu”. Freeman, powołując się na opinię Tony’ego Goslinga, byłego dziennikarza BBC, obecnie specjalizującego się w tropieniu tajemnic i działalności Grupy Bilderberg, stwierdza, że według oceny bankierów organizacja Bormanna „to największa w historii koncentracja kapitału będąca pod kontrolą jednej osoby”. 750 korporacji otrzymało wsparcie nie tylko finansowe, ale również w postaci patentów i zastrzeżonych informacji przemysłowych i handlowych. Wszystko to stanowi niewyobrażalny wręcz kapitał. Jego siła jest większa niż broni nuklearnej. Złotem hitlerowców zarządzała firma prawnicza Sullivan and Cromwell, mająca swoją siedzibę w Nowym Jorku. Pracował w niej Allen Dulles, późniejszy szef CIA i inicjator zabójstwa JFK. Firma założona została jeszcze w XIX w. Od tego czasu podejmowała się współpracy z największymi przedsiębiorstwami przemysłowymi, handlowymi i finansowymi na świecie.
  • @@@!
    Po pierwsze sankcje nie dojdą do skutku. Po drugie mają pozytywny punkt, jednoczą patriotów przed neokolonializmem. A wprowadzenie sankcji przeciwko Polsce na długie lata odsunie folksdojczy od możliwości wygrania wyborów. Także uważam, że chcą nas skubnąć na kasę której po wyjściu Anglii będzie dużo mniej. W kasę Unii uderzy też mocno decyzja rządów Rumunii i Węgier o obniżeniu VAT, ponieważ Unia bierze z VATu każdego państwa 0,3% dla siebie i stąd ciągłe podwyżki tego podatku narzucane przez KE.
  • @mac 10:41:19
    Niemcy szykują się na nieprzewidywalne skutki rozpadu UE. Tak wynika z raportu przygotowanego dla Bundeswehry. Niemiecka prasa dotarła do tajnego dokumentu, opracowanego na wewnętrzne potrzeby Bundeswehra. Analiza dokonuje symulacji różnych scenariuszy wydarzeń społecznych i politycznych, które mogą wydarzyć się w Unii Europejskiej do 2040 r. „Perspektywa strategiczna 2040” nie wyklucza scenariusza rozpadu UE. Przygotowano sześć scenariuszy dotyczących polityki bezpieczeństwa. Pierwszy dotyczy rozpadu Unii. Bundeswehra zakłada, że jeżeli ten scenariusz dojdzie do skutku, może dojść do „wielokrotnej konfrontacji”, czyli do konfrontacji zbrojnych w Europie i na świecie. Międzynarodowy porządek może się rozpaść, a globalizacja zatrzymana. Z rozszerzania UE w zasadzie zrezygnowano, kolejne kraje opuściły wspólnotę. Europa w wielu dziedzinach straciła swoją globalną konkurencyjność piszą autorzy. Coraz bardziej nieuporządkowany, po części chaotyczny i ogarnięty konfliktami świat zmienił dramatycznie sytuację w dziedzinie polityki bezpieczeństwa Niemiec i Europy dodają. Piąty scenariusz jest mniej groźny, oczywiście dla niemieckich interesów. Według analityków Bundeswehry, część wschodnich państw członkowskich UE zamrozi integrację europejską, inne „przyłączają się do bloku wschodniego”. Blok wschodni składa się według autorów analizy głównie z Chin i Rosji. Kolejny, czwarty, zatytułowany „Wielobiegunowa konkurencja” ekstremizm obejmie zasięgiem coraz większą część Europy. Może to sprawić, że niektórzy partnerzy unijni zaczną szukać „zbliżenia z »państwowo-kapitalistycznym modelem« Rosji”. Globalizacja załamie się, a państwa będą się izolować. USA są w tym niejasnym porządku świata nadal potrzebne jako mocarstwo wprowadzające porządek a przy tym stają się coraz bardziej obciążone tą rolą czytamy. Dokument jest niezwykle ciekawy, pokazuje nie tylko scenariusze dalszego istnienia UE, ale również jakie trendy w najbliższych latach będą wpływać na społeczeństwo i jak na nie reagować. W analizie opracowano jak armia niemiecka ma przygotować się do zagrożeń i jak powinna na nie odpowiadać. Program jest ramowy, nie zawiera szczegółowych informacji na temat uzbrojenia i liczebności niemieckiej armii. Nie ma się jednak co dopatrywać w dokumencie sensacji. Podobne analizy przygotowują eksperci m. in. dla armii USA i służb amerykańskich. W Europie takie prognozy przygotowuje m. in. Wielka Brytania czy Holandia. Tajna analiza niemieckiego ministerstwa obrony jest pod każdym względem godna uwagi. Ów oficjalny dokument rządowy z całą jasnością opisuje możliwą klęskę Unii Europejskiej, która może mieć nieprzewidywalne skutki dla bezpieczeństwa Niemiec.

    Źródło: Der Spiegel


    Ps...Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz siódmy: Niemcy wywołują III wojnę Światową, a potem ich nie ma. Analitycy zachodniej Europy od dawna wieszczą nieuchronny rozpad UE i wszyscy są zgodni, że nastąpi to w najbliższych latach. Także my musimy przygotować się na albo rozpad UE, albo wyjście lub wypchnięcie. Czemu PiS już ludzi nie uświadamia? a powinien!
  • 5*
    Warto tylko przypomnieć, że referendum akcesyjne trwało dwa dni. Kilka lat później, przy zupełnie innej okazji, żydo-reżimowi prawnicy stwierdzili, że referendum zgodnie z wymogami Konstytucji IIIRP może trwać tylko jeden dzień. A zatem, referendum akcesyjne było niezgodne z Konstytucją, jest więc nielegalne – nielegalne jest członkostwo Polski w UE.

    Do godziny 16 drugiego dnia trwania referendum akcesyjnego frekwencja wynosiła 17% uprawnionych do głosowania – potwierdził to były premir L.Miller. Jak wiemy, zaledwie w kilka godzin później frekwencja urosła do liczby 58,8%. Mało tego, żydowski reżim w każdym województwie uzyskał zdecydowaną przewagę głosów na TAK dla UE.

    Nie mniej jednak zgodnie z sejmową uchwałą podjętą 30 dni po referendum akcesyjnym zniszczono całą dokumentację referendalną. Trudno zrozumieć postępowanie żydowskiego reżimu IIIRP – dlaczego zniszczył dowody swojego ogromnego sukcesu ? – Przez przyrodzona skromność ?
  • Polexit.szybciej niz nam sie wydaje...
    Polexit przyjdzie szybciej,wiedza ktora jest przekazywana w szkolach i uczelniach oraz wsrod calej polskiej populacji jest bardzo czytelna bo oparta na :
    1.-na liczbach,tzw UNIA zgrabia z Polski rocznie okolo 106 mld Eur,banki dywidendy,oplatry cla ,sklepy ,firmy w rajach,stabilizacja redshilda bankow,odsetki ,kreacja przyrostu zlotego na pzryrost PKB itp itd/
    2. z tej liczby 106 mld Eur Polska dostaje tzw pomoc ok 5,5 mlrd Eur/rolnictwo i inne/.tj okolo 6% fajne co? reszta idzie na finansowanie przewrotu w Polsce,plus dla obcego.
    3.Unia jest wrogiem Polski,zalozona przez faszystow.Hallstain,Martino,Piney patrz traktat zalozycielski z Rzymu.-57 rok/itp Spinely- komunista,reprezentuje faszystowska polityke kolonializmu i zaboru.
    4.Faszyzm Uni niszczy suwerenne panstwa,zaczeli od Polski,tu maja jeszcze walke z religia .
    Unia nie jest organizacja demokratrycznie wybierana przez narody,simpletony typu timermansy itp sami sie wybieraja ,a chca uczyc demokracji innych.Unia nie ma zadnych wartosci jedynie co to korupcja ,wojny przemoc szantaz,terroryzm,walka z rodzina itp wartosci
    Te informacje juz Polacy znaja w coraz wiekszej skali co latwo sobie policza, to widac jak faszystowska unia jest Polsce potrzebna.
    Zatem Polexit juz jest dyskutowany i liczony.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031