Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
756 postów 335 komentarzy

Korek w…

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Możliwości wprowadzenia opłat za wjazd do centrów miast pojazdami innymi niż elektryczne - przyklasnęła część czegoś, co uchodzi w Polsce za resztki lewicy.

 

 

I słusznie - wszak to auta elektryczne są ulubionymi pojazdami wszelkiej maści prekariatu, salowych, sprzedawczyń z hipermarketów, pracowników nocnej zmiany w warsztatach oraz bezrobotnych itp.

 

Jeśli jednak całe to podejrzane towarzystwo nadal upiera się, by nie być eko i tylko z niezrozumiałej głupoty, bo przecież nie z biedy - jeździ zdezelowanymi spalinowcami z importu - to słusznie będzie ponosić koszta łatania dziur w budżetach samorządów (ale raczej nie tych w drogach). W ogóle zresztą co to za pomysł, żeby lud wyjeżdżał do śródmieścia i psuł smak latte samym swoim nie-metro wyglądem?!

 

Tak oto i metro-lewica, nienawidząca tej konsumenckiej hołoty w spalinowcach, i centroprawicowy rząd, wprowadzający także regulacje mające w interesie dealerów wyrzucić auta używane z polskich dróg - pospołu dowodzą ile jest sensu w oskarżaniu ich o "populizm i pro-socjalność"...

 

Zdrowy rozsądek, nie „reformy”!

 

Kiedy jeszcze poprzedni rząd opowiadał o uczynieniu z autek elektrycznych „polskiej Nokii” – brzmiało to jak typowa polityczna mowa-trawa, którą nie ma się co za bardzo przejmować. Wprawdzie producenci, a raczej dealerzy aut elektrycznych - od kilku lat grasują po Polsce, dotąd lansując się jednak bezpośrednio w samorządach. Miasta kupowały pokazowo takie autka, wprowadzały - jak Lublin - zwolnienia z opłat parkingowych, ale z reguły z haczykiem:  do Lublina nie można było po prostu przyjechać i zaparkować gratis takim autem, najpierw trzeba się było pofatygować po specjalne zezwolenie w urzędzie i szast-prast, po dwóch tygodniach zapewne jeżdżenia wokół niego - już można było sobie w paru miejscach stanąć i odsapnąć. To jednak były tylko głupotki i jakieś miniwziątki, a teraz mówimy o kolejnym dużym skoku na kasę zwykłych ludzi, w dodatku w połączeniu z utrudnianiem im życia i zawracaniem d...

 

Na poziomie samorządowym takie „reformy” wymyśla się przede wszystkim wtedy, kiedy do władzy dochodzi jakaś nowa ekipa albo starej kończą się pomysły i obie stają wobec problemu: „machnęlibyśmy jakiś Wielki Projekt, tylko nie wiemy jaki” – i wtedy pojawiają się pospołu lobbyści, wynajęci przez nich urzędnicy dodatkowo sfanatyzowani niekiedy odebranym doktrynerskim wykształceniem oraz zawsze gotowi i chętni poprawiacze ludzkości, gotowi w imię jej szczęścia zakazać poszczególnym ludziom jakiejkolwiek sensownej aktywności. I z takim combo – nieszczęście gotowe. Rządzący bardzo łatwo zapominają podstawową zasadę:  jeśli coś wydaje się głupie w ramach zwykłego zdrowego rozsądku – to najpewniej takie jest i nie ma żadnych wyjątków dla polityki czy zwłaszcza – stanowienia prawa.

 

Gardzić Polakami, nie dać im żyć spokojnie, okraść

 

Jeszcze gorzej, gdy takiego reformatorskiego napadu dostanie nie samorząd – ale rząd i większość sejmowa. W tym konkretnym (i podobnych) przypadku nie mówimy bowiem bynajmniej tylko o inżynierii ruchu - ale o  inżynierii społecznej i bezsensownym utrudnianiu ludziom życia, przy jednoczesnym pogłębianiu skutków różnic socjalnych. I to dobrze przygotowanym – okazuje się bowiem, że histeria antysmogowa (zabawna dla każdego, kto widział prawdziwy smog, np. w Pekinie) miała cel nie tylko antywęglowy i antykopalniany. Ktoś nam jeszcze, zapewne za grube łapówki – znowu wciska w ciemnotę także w imię biznesu elektro-autek, prodiży na kółkach, których wszędzie jakoś muszą pozyskiwać klientów nie jakością i użytecznością swoich wyrobów, ale naciskiem administracyjnym. A przy okazji powstał nowy znakomity mechanizm do łupienia Polaków, w dodatku tych uboższych.

 

Mnie takie kolejne podszyte złodziejstwem idiotyzmy przypominają m.in. narzucenie naszym potulnym rodakom kilka lat temu wyśrubowanych zasad (i OPŁAT!) segregacji odpadów, czyli sztuczek stosowanych w bogatszych społeczeństwach Zachodu niby do ograniczania, a w rzeczywistości podrażania konsumpcji. I co? I naród  Kmiciców  z pokorą to łyknął, znowu do wtóru oklasków m.in. metro-lewicy - bo dogonimy i przegonimy wyścig do upodlenia i ograbienia ludzkości jako takiej i każdego, szczególnie uboższego obywatela w szczególności!

 

Że to trzeba powtarzać.  Tu jest Polska, co może pójść, źle to pójdzie.  Założenie: "nieeee, no przecież nikt nie będzie tak gupi, żeby[...]" - w Polsce, w działalności prawodawczej III RP - jest... gupie.  Wszelkie takie strasznie szlachetne pomysły są bowiem mielone przez wspomnianych lobbystów, legislatorów nie wiedzących co to analiza ryzyka, urzędników bez wyobraźni, tępych i skorumpowanych sędziów.  I to jest nasz horyzont zdarzeń. To jest ze wszystkich korków ten największy i do pilnego odetkania. Korek wsadzany coraz głębiej w d... Polaków.

 

Jak zawsze podkreślam: mnie nie interesują ideologie, ani wyniki psychosocjoeko badań profesorów  Dupersztangierów zza morza. We współczesnej Polsce PRAKTYKA jest taka, że tzw. "ekopolityka" to od strony władz złodziejstwo i marnotrawstwo, od grupek suflujaących "ex-pertów" - doktryny zagnieżdżone po wydziałach ochrony środowiska i inżynierii ruchu, a dla gromadek znudzonych eko-Panow z Meereen - rozrywka odróżniająca ich od brudnej hołoty. Sorry, ale za żadnym z tych aspektów nie przepadam.

 

Weźmy bowiem kilka najbardziej znanych przykładów. Nie ma większego dowodu na arogancję ekologicznej odmiany Panów z Meereen, niż tzw. „Masa Krytyczna”. Jasne, dla wielu fajna rozrywka, ale w swej istocie celowe i świadome blokowanie przez tłum znudzonych pedałów (rowerowych!) powrotu z pracy zwykłym ludziom. Dalej, opowiada się o "wolnej od samochodów wspólnej przestrzeni miejskiej", ekosiowie to łykają, naiwniacy i fanatycy popierają - a w efekcie dostajemy kamienne pustynie w centrach, wyjałowione do jednej trawki, powstałe bo czyjś szwagier miał wytwórnię kostki i była "unijna kasa do wzięcia". Następny postulat ekosiów, skądinąd całkiem niegłupi: "wprowadzamy szeroką darmową komunikację publiczną dojeżdżającą gdzie naprawdę potrzeba, a jednocześnie opłaty za poruszanie się autami po niektórych częściach miast". Ale TU JEST POLSKA, więc proszę zgadnąć którą część tego pomysłu usłyszy, i pewnie nawet zrealizuje JAKO JEDYNĄ typowy ekopolityk III RP?

 

Zrozummy wreszcie, takie regulacje, to można sobie wprowadzać w NAPRAWDĘ zatłoczonym Londynie, który jednak jednocześnie dysponuje bodaj najlepszą siecią metra na świecie, właśnie rozbudowywaną w ramach jednej z największych inwestycji infrastrukturalnych Europy - a nie, nie obrażając nikogo, w Pile. A tak to się w III RP - jak zwykle! - skończy.

 

Tylko bez „cudownych rozwiązań”!

 

No dobrze, powie ktoś, niekoniecznie z którejś z opisanych wyżej grup patologicznych, ani nawet nie dotknięty fobią motoryzacyjną – ale faktycznie w większych miastach mamy w Polsce korki, zaparkować jest ciężko, no i jeszcze na ulicach mnóstwo odpicowanych, ale starych samochodów. Może jednak trzeba coś zrobić?

 

Może i tak, ale nie ma cudownych rozwiązań, jak to sugerują oszuści, wariaci i złodzieje. Ba, być może nie ma ich wcale – więc  nie ma co dążyć do wydumanych ideałów, tylko po prostu wystarczy nie komplikować ludziom życia. A do tego prowadzi mnożenie wątków zwyczajnie nie na temat i pseudo-ekologiczne jojczenie.

 

Choćby tak częste przy takich okazjach wyciąganie danych i lęków amerykańskich, jako argument przeciw motoryzacji W POLSCE. Plizzzz! Porównywanie USA z ich nasyceniem infrastrukturą i ilością samochodów z Polską - to jest dopiero analityczna i badawcza rzetelność. Po pierwsze - gdy będziemy mieli tyle i takich dróg, jak Amerykanie, to będziemy mogli jojczeć. A na razie  mamy kraj bez dróg, z międzymiastowymi przez wsie, z "obwodnicami" po wycinkach okręgów i ruchem samochodowym wciąż gwiaździście przez centra miast. I tym się trzeba zajmować, a nie zwalczaniem problemów, które nas nie dotyczą i jeszcze długo dotykać nie będą poprzez TWORZENIE problemów, które dotkną zwykłych Polaków. Po drugie zaś - jojczenie nr 2, że korki itp. OK. Ale skoro silniejsi i bogatsi tego nie rozwiązali - to nam tym bardziej nie wyjdzie. Pewnie się nie da, więc nie ma się co zamartwiać i ludzi męczyć. Polakom w Polsce wystarczająco ciężko się żyje - zostawmy ich w spokoju przynajmniej w takich duperelach. Być może postęp cywilizacyjny załatwi to za nas albo przeciwnie, obecny świat tak p…e, że problem motoryzacji będzie ostatnim, za którym będziemy tęsknić.

 

Leczyć trzeba skutki, a nie następstwa. Tak, tak. Też znam tę ukochaną przez ekstremistów i wariatów regułkę Lewisa-Mogridge'a,że "nowe drogi są wypełniane wzrostem ruchu". Ale wiem też, że obrazą logiki jest obowiązująca w Polsce jego trawestacja: "jak ilość dróg zmniejszymy, a te co są zwęzimy - to w pierwszym kraju we wszechświecie ruch się jednak na pewno, k... zmniejszy!". Zostają nie „wielkie reformy”, ale po prostu rozsądne, pro-ludzkie bieżące zarządzanie. Mimo takich formułek - drogi jednak trzeba budować (i remontować), trasy średnicowe - i ZWŁASZCZA - miejsca parkingowe. Odbudować i rozwijać komunikację, tak miejską, jak międzymiastową przy jednoczesnej depauperyzacji mniejszych ośrodków.  A ludziom trzeba pozwalać uczciwie dobrze zarabiać, żeby ich stopniowo było stać na lepsze i nowsze auta. Jak będą mieli fantazję – elektryczne, wodorowe, czy na pedały. Jakie sobie wymarzą. Proponowane zamiast tego  sztuczne ograniczanie czy wręcz zakazywanie ruchu samochodowego - to strzelanie do łysych, żeby nie było tłoku u fryzjera!

 

Jedynym potencjalnym plusem takiego kolejnego przypadku gnojenia Polaków bezsensownym promowaniem elektro-autek – byłoby… wybicie naszych rodaków z uporu, że wcale nie są biedni. Przecież mają 13-letnie A4, praktycznie nówka i kupują przysmaki z Biedronki! To wcale nie bieda i jak już zlikwidują ten cholerny podatek dochodowy, to w ogóle hoho!Może kiedy biedacy zostaną potraktowani i przez rządzących, i przez "opozycję" jak biedacka hołota - trochę ich to rozbudzi?

 

Chociaż szczerze wątpię...

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • Obrazek trafnie podsumował te "czyste" elektryczne samochody
    Świetna notka!

    Widzę, że Autor w Nowym Roku w dobrej formie i tryskający humorem!

    5*
  • Jak zwykle chodzi o kasę.
    Kiedyś, ta wstrętna komuna, zostawiła miastom tzw przedsiębiorstwa komunalne. Przychód z tych przedsiębiorstw pozostawał w miastach, także na utrzymanie bardzo skromnej (w porównaniu z dzisiejszą) biurokracji.
    Jak wiemy dzisiejsza Komuna doprowadziła do rozrostu biurokracji do rozmiarów (w sensie pogłowia) ileś tam razy większych. Niektórzy szacują że nawet 5 razy wzrosła ilosć osób zatrudnionych w różnorakiej administracji.
    Dzisiejsza biurokracja, nie zadawala się już gierkowskim poziomem płac, ani standardem miejsca "pracy", więc utrzymanie dzisiejszego aparatu ucisku obywatela jest o wiele, wiele, wiele bardziej kosztowne od tego za "komuny" (w cudzysłowiu, bo tamta komuna, jak dzisiaj widać, była małym pikusiem w porównaniu z tą dzisiejszą). Tutaj znowu są rozbieżności, bo są i tacy którzy szacują, że dzisiejsza biurokracja jest nawet 100! razy droższa od tej "komunistycznej"....

    Powiedzmy że to wszystko byłby jeszcze mały pikuś, gdyby na dzisiejszą komunę- jak jak dawniej - pracowały te "sprywatyzowane" teraz zakłady państwowe i komunalne.
    Niestety, po oddaniu tych przedsiębiorstw w słuszne ręce kapitalistyczne, zamknął się kurek finansujący biurokrację, także tą samorządową.
    Co więc mają robić samorządy żeby godnie żyć?
    Ano wymyśla się różne opłaty za parkowanie, podnosi się opłaty za komunalne lokale użytkowe do wysokości tych obowiązujących u lichwy wynajmującej lokale, wysyła się na ulice swoje zbrojne ramię (straż miejska) po różnorakie łupy itd, itp i jak widać, ciągle jest tych pieniędzy.... mało.

    Opłaty za wjazd samochodami nielektrycznymi, są więc kolejnym łupem, mającym dostarczyć jeszcze więcej kasy, tej klonującej już chyba w nieskończoność kaście biurokratycznej.

    Tylko niech te skończone dranie nie robią ze mnie durnia i niech mi nie wmawiają, że to wszystko jest dla mojego dobra.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031